Nie wszyscy sędziowie, orzekając w sprawach frankowych, respektują prawo oraz orzecznictwo unijne. Zdaniem prawników, w takim przypadku frankowicz może wystąpić o odszkodowanie od Skarbu Państwa. I szykuje się pierwszy taki pozew. Pełnomocnicy kredytobiorców próbują czasem – z różnym skutkiem – składać wnioski o wyłączenie takich sędziów. Natomiast sami sędziowie przypominają, że są niezawiśli i mają prawo myśleć, jak chcą. 

Czytaj też: Nowe zasady przedawnienia uderzą we frankowiczów i mediacje>>

Na bakier z unijnym prawem

Prawnicy przyznają, że wyroków na bakier z prawem unijnym nie jest dużo, ale zdarzają się, co nie powinno mieć absolutnie miejsca. Doskonale też znają nazwiska sędziów, którzy takie orzeczenia wydają.

- W oparciu o własną praktykę przypuszczam, że wyroki (nieprawomocne) nie respektujące prawa unijnego stanowią nie więcej niż 5 proc. ogółu spraw „frankowych”. W ciągu ostatnich trzech lat wyroki takie zdarzyły się w sprawach naszych klientów dwukrotnie (warto w tym miejscu dodać, że spraw „frankowych” prowadzimy ponad sześćset) – raz całkiem niedawno w Sądzie Okręgowym w Warszawie w Wydziale I Cywilnym w sprawie dotyczącej kredytu indeksowanego kursem waluty obcej dawnego BRE Banku -mówi  Karolina Mikołajek, radca prawny, partner w Kancelarii Prawnej  Drzewiecki, Tomaszek i Wspólnicy Sp.j.

I opowiada, że w tej konkretnie sprawie sąd orzekający stwierdził, że umowa kredytu zawiera niedozwolone postanowienia umowne, ale klauzulę indeksacyjną ocenił jako abuzywną jedynie w części, w jakiej odnosiła się ona do własnej tabeli kursowej banku i pomimo przedstawianej mu bardzo rozbudowanej argumentacji, złożenia przez powodów oświadczenia o nieważności umowy kredytu, przywoływania w sprawie bieżącego prawomocnego orzecznictwa sądów powszechnych, Sądu Najwyższego i TSUE, a przede wszystkim w wyroku w sprawie C-212/20, gdzie wprost mówi się, że art. 65 k.c. nie może być podstawą do „zaplombowania luki” w umowie kredytu, powstałej po abuzywnych postanowieniach.

Czytaj więcej: Węgrzynowski Łukasz, Przejrzystość i wykładnia umowy kredytu frankowego z perspektywy dyrektywy 93/13. Glosa do wyroku TS z dnia 18 listopada 2021 r., C-212/20 >

Czytaj też: Sąd wykreśli hipotekę frankowicza, gdy wyrok prawomocny>>

- Sąd uznał, że umowa wiąże dalej jako umowa o kredyt indeksowany kursem waluty CHF, a indeksacja walutowa ma być odnoszona do kursu średniego NBP. Wyrok ten jest w oczywisty sposób sprzeczny zarówno z polskim orzecznictwem w sprawach o ochronę konsumenta na rynku usług finansowych, jak i z orzecznictwem TSUE. Na szczęście jest to orzeczenie nieprawomocne i złożona zostanie od niego apelacja, zaś w sądach apelacyjnych orzecznictwo w sprawach „frankowych” jest zdecydowanie bardziej zgodne z modelem ochrony konsumenta, jaki wynika z Dyrektywy 93/13/EWG - twierdzi.

Czytaj też: Frankowicze długo jeszcze poczekają na rozstrzygnięcie TSUE o przedawnieniu roszczeń>>

Zdaniem prawników takim najbardziej jednak sztandarowym przykładem orzeczenia sprzecznego z duchem Dyrektywy 93/13 oraz  orzecznictwem TSUE jest wyrok w sprawie pozwu grupowego przeciwko mBank S.A., prowadzonego w sprawie z powództwa Miejskiego Rzecznika Konsumentów w m.st. Warszawie.

Czytaj też: Wykładnia ogólnych warunków umów bankowych >

 

 

Jakie grzechy popełniają sądy

Najbardziej powszechnym problemem wśród nieprawomocnych wyroków odmawiających zasadności roszczeniom konsumentów w sporach frankowych jest błędne przyjmowanie przez sąd, że klauzulę indeksacyjną (waloryzacyjną) można podzielić na tzw. część opisującą waloryzację co do zasady i na część wskazującą miernik indeksacji/waloryzacji. Przykładowo postanowienie o treści: Kwota kredytu waloryzowana jest kursem CHF z tabeli kursów walut banku X sąd dzieli na nieabuzywną część „Kwota kredytu waloryzowana jest kursem CHF”, a uznaje za niedozwolony tylko fragment postanowienia umownego zawierający odniesienie do kursu waluty indeksacji z własnej tabeli kursowej banku.

Czytaj też: Sędzia Bednarczyk: W sprawach frankowych kolejny ruch po stronie sądów odwoławczych>>

- Takie rozwiązanie jest przykładem tzw. redukcji utrzymującej skuteczność, tj. dzielenia klauzuli umownej w celu zachowania mocy wiążącej jej części, który to zabieg negatywnie oceniano w orzecznictwie TSUE jeszcze przed rozpoczęciem się sporów frankowych na widoczną obecnie skalę w Polsce (przykładowo: wyrok TSUE z 14 czerwca 2012 r.; C-618/10, Banco Español de Crédito SA vs Joaquín Calderón Camino), wyrok TSUE z 30 maja 2013 r., C-488/11, Dirk Frederik Asbeek Brusse i Katarina de Man Garabito przeciwko Jahani BV.). O braku możliwości takiego podziału normy umownej orzekł też wprost TSUE w wyroku z 29 kwietnia 2021 r., wydanym w sprawie C-19/20 (dotyczącej Banku BPH S.A.) - uważa Karolina Mikołajek. 

Czytaj też: Klauzule abuzywne jako podstawa prowadzenia sprawy frankowej >

Za wyrok sprzeczny z unijnym prawem może zapłacić państwo

Coraz częściej pojawiają się głosy, że za orzeczenia w sprawach frankowych sprzecznych z unijnym prawem odpowiada Skarb Państwa, a skoro tak, to frankowiczom należy się odszkodowanie. Prawnicy przygotowują się już do pierwszych batalii.  

- W ostatnich latach Polska niezwykle mocno przyczyniła się do rozwoju prawa unijnego – nie tylko w zakresie prawa prywatnego. Orzeczenia sądów polskich, sprzeczne z orzecznictwem TSUE mogą więc stać się paliwem napędowym dla rozwoju prawa europejskiego również i w zakresie odpowiedzialności państw członkowskich za orzecznictwo sądów krajowych - ostrzega dr Aneta Wiewiórowska–Domagalska z Collegium Civitas i Europejskiego Instytutu Prawa.

Czytaj też: Nieważność z mocy ustawy w sprawie frankowej >

Według niej istnieją już (sformułowane przez TSUE) przesłanki odpowiedzialności odszkodowawczej państwa za naruszenie prawa wspólnotowego, które znajdują zastosowanie również do naruszenia prawa wspólnotowego przez sąd ostatniej instancji.  - Mechanizm określony jest dość precyzyjnie: celem naruszonej normy prawa wspólnotowego jest przyznanie jednostkom praw, naruszenie musi być wystarczająco istotne oraz pomiędzy naruszeniem przez państwo nałożonego na niego zobowiązania i szkodą wyrządzoną jednostce musi istnieć związek przyczynowy. Naruszenie prawa unijnego jest istotne jeżeli istnieje utrwalone orzecznictwo Trybunału w danej dziedzinie, z którego wynika bezprawny charakter postępowania organu krajowego – a z tym mamy do czynienia w bardzo dużym zakresie w sprawach frankowych. Co więcej, do istotnego naruszenia prawa UE może dojść już przy naruszeniu pojedynczego wyroku prejudycjalnego odnoszący się do porównywalnych okoliczności faktycznych i prawnych - wyjaśnia Aneta Wiewiórowska–Domagalska. 

 

Natomiast Kancelaria Prawna Drzewiecki, Tomaszek i Wspólnicy planuje podjęcie działań sądowych na rzecz klientów po prawomocnym zakończeniu prowadzonych w ich imieniu sporów przeciwko bankom. Zdaniem kancelarii wadliwe orzeczenia sądów I instancji, negatywnie ocenione przez sąd II instancji, naraziły konsumentów na szkodę, z tego względu planuje dalsze działania sądowe z tym związane.

Byłaby to pierwsza tego rodzaju sprawa.  Prokuratoria Generalna RP wyjaśniła Prawo.pl, że obecnie prowadzi jedną sprawę, gdzie roszczenie odszkodowawcze wywodzone jest ze sprzeczności polskich przepisów z dyrektywami unijnymi, a dokładniej z niewdrożenia dyrektywy Unii Europejskiej.  Natomiast Prokuratoria Generalna nie prowadzi obecnie spraw dotyczących ewentualnych roszczeń odszkodowawczych związanych z tzw. sprawami frankowymi. W przypadku wpływu takiej sprawy będzie prowadzona analiza zasadności tego typu roszczenia.

Wyłączanie sędziów i dyscyplinarki 

Pełnomocnicy kredytobiorców próbują czasem – z różnym skutkiem – składać wnioski o wyłączenie tego typu sędziów manifestujących w ten czy inny sposób swój pogląd na tzw. sprawy frankowe, daleko odbiegający od aktualnego orzecznictwa TSUE czy SN.  - Słyszałem również o próbach wszczynania postępowań dyscyplinarnych. W mojej ocenie najskuteczniejszą bronią jest jednak w takich wypadkach (poza oczywiście środkiem zaskarżenia) wystąpienie w trybie art. 40 ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych o wytyk judykacyjny.  Sąd apelacyjny lub sąd okręgowy jako sąd odwoławczy, w razie stwierdzenia przy rozpoznawaniu sprawy oczywistej obrazy przepisów, niezależnie od innych uprawnień, wytyka uchybienie właściwemu sądowi. Przed wytknięciem uchybienia poucza się sędziego, asesora sądowego wchodzących w skład sądu orzekającego w pierwszej instancji o możliwości złożenia na piśmie wyjaśnień w terminie 7 dni. Co istotne, o wytknięciu uchybienia sąd nadrzędny zawiadamia prezesa właściwego sądu, w którym doszło do naruszenia prawa, a w przypadkach poważniejszych uchybień także Ministra Sprawiedliwości. Natomiast odpis prawomocnego postanowienia zawierającego wytknięcie uchybienia dołącza się do akt osobowych sędziego lub asesora sądowego - mówi Tomasz Konieczny, radca prawny, partner w kancelarii Konieczny, Polak Radcowie Prawni.

Czytaj więcej: Chojnacka-Kucharska Beata, Wytyk orzeczniczy - komentarz praktyczny >

Sędziowie są przecież niezawiśli 

Sami sędziowie przyznają, że o tego typu spawach dowiadują się z mediów. -  O takich sytuacjach dowiaduję się głównie z mediów. Ostatnio był przykład dużej sprawy, pozwu zbiorowego w Łodzi, gdzie ok. 1600 umów zostało uznanych za prawidłowe. Co istotne nie znam merytorycznie tamtej sprawy, może tam były szczególne okoliczności, które za tym przemawiały. Natomiast to o czym donoszą media, np. to, że w ustnych motywach wskazano, że w identyczny sposób zostało wynegocjowanych 1600 umów, budzi pewne wątpliwości - mówi dr Piotr Bednarczyk, wiceprzewodniczący XXVIII Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Warszawie.

Przypomina, że sędziowie są niezawiśli, nie można im narzucić sposobu orzekania. -  Wszelkie ujednolicenia odbywają się na zasadzie autorytetu sądów wyższej instancji, w szczególności Sądu Najwyższego. Póki co nie ma jednak takiej liczby orzeczeń, w szczególności nie ma uchwał siódemkowych, czy uchwał całej izby, które by to w jakiś sposób porządkowały, tak aby stać się wytyczną najpierw dla sądów apelacyjnych a potem pierwszej instancji. Jeżeli takie będą, a wygląda na to, że powoli SN do tego się przymierza, tym bardziej że coraz więcej takich spraw jest na wokandach, to istnieje szansa, że sytuacja będzie zmierzać do ujednolicenia orzecznictwa. 28 kwietnia rozpatrywane będzie pytanie prawne o niezgodność umów tego rodzaju z art. 353 [1] Kodeksu cywilnego czyli z naturą stosunku prawnego - dodaje.

 

 

W opinii sędziów, takie wytyczne są ogromnie potrzebne. -  Bo im dalej w las tym więcej drzew. Jest wiele problemów niby tylko wpadkowych ale wywołujących dalsze konsekwencje. Najpierw długo klarowało się orzecznictwo, przynajmniej na poziomie sądów powszechnych zmierzające w stronę stwierdzenia nieważności, później pojawiło się orzeczenie Sądu Najwyższego o prawie zatrzymania, sposobie potrącenia, o tym w jaki sposób konsumenci mieliby składać oświadczenia zmierzające do tego co SN nazwał trwałą bezskutecznością umowy. A pojawiają się takie problemy jak legitymacja kredytobiorców, np. co zrobić w sytuacji gdy jest dwoje małżonków po rozwodzie, jeden chce kontynuować umowę a drugi domaga się stwierdzenia jej nieważności. Albo jeden po rozwodzie ogłosił upadłość, uznał roszczenia banku na potrzeby postępowania upadłościowego, a drugi dochodzi praw przed sądem? - mówi sędzia Bednarczyk. I dodaje, że dobrze przemyślana linia orzecznicza SN będzie niezastąpiona.

 

Jacek Czabański, Mariusz Korpalski, Tomasz Konieczny

Sprawdź  
POLECAMY