W trakcie rozprawy przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie dotyczącej momentu początku biegu przedawnienia dużo miejsca zajęła kwestia niewydolności Sądu Najwyższego w obszarze kredytów frankowych. Wszystko wskazuje na to, że wyrok zapadnie w trzecim kwartale 2022 r. 

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieście zadał trzy pytania do TSUE. Na razie odbyła się rozprawa. - Zaskoczeniem było, że TSUE przeprowadził rozprawę, gdyż regułą są postępowania pisemne i rzadko zdarza się, żeby pełnomocnicy prezentowali swoje stanowiska osobiście przed Trybunałem - mówi  Marek Skrobacki, radca prawny, pełnomocnik konsumentów w sprawie TSUE C-82/21, a wcześniej również w sprawie C-198/20.

Czytaj też: Skarga nadzwyczajna - sąd nie zapewnił frankowiczom należytej ochrony>>
Węgrzynowski Łukasz: Konsekwencje stwierdzenia abuzywności klauzuli indeksacyjnej (denominacyjnej) dla ważności całej umowy kredytu frankowego - LINIA ORZECZNICZA >

Rozprawa składa się z trzech faz.

- Na początku każdy z uczestniczących ma prawo do swobodnej wypowiedzi. W drugiej fazie, sędziowie zadają wybranym przez siebie pełnomocnikom pytania. W naszej sprawie Trybunał dopytywał np. o okresy przedawnienia w prawie krajowym, oraz o to, czy wyrok o nieważności umowy kredytu ma skutek wsteczny (potwierdzający nieważność od chwili podpisania dokumentów) czy też skutek nieważności następuje na dzień wydania wyroku przez sąd krajowy. Rozprawa przed TSUE kończy runda podsumowujących wypowiedzi każdego z pełnomocników - opowiada Marek Skrobacki.

Moment rozpoczęcia biegu przedawnienia wydaje się jasny

Najwięcej kontrowersji wzbudziło pytanie, czy roszczenie konsumenta o zwrot niesłusznie zapłaconych kwot na podstawie nieuczciwego warunku umowy zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem może ulec przedawnieniu także w wypadku, gdy konsument nie wiedział o nieuczciwym charakterze tego warunku. - Właśnie w związku z tym pytaniem do rozprawy dołączyły również rządy Hiszpanii i Finlandii. Przedstawicielka Finlandii oraz reprezentanci banków wskazywali, że dziesięcioletni okres przedawnienia jest odpowiednio długi, by zapewnić konsumentom ochronę - mówi adwokat Joanna Wędrychowska.

Czytaj też: Kredyty frankowe - propozycje ugodowe często nadużyciem prawa>>

Pozostałe podmioty, w tym Rząd RP i Komisja Europejska podkreślały konieczność szerszej ochrony konsumenta. - Analiza dotychczasowej linii orzeczniczej TSUE oraz brak opinii Rzecznika Generalnego Trybunału w tej sprawie wskazuje na to, że wyrok TSUE opowiadający się za szerszą ochroną konsumentów, wykluczającą automatyczne przedawnienie po 10 latach dla niepoinformowanego konsumenta, wydaje się najbardziej prawdopodobny - uważa mec. Wędrychowska.

 

W polskim orzecznictwie przedawnienie sprawia kłopoty

Kłopoty z interpretacją początku terminu biegu przedawnienia wiążą się z uzasadnieniem uchwały składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z 7 maja 2021 r. (sygn. III CZP 6/21). W uzasadnieniu tym SN wskazał, że "bieg terminu przedawnienia roszczeń́ restytucyjnych konsumenta nie może się rozpocząć́ zanim dowiedział się̨ on lub, rozsądnie rzecz ujmując, powinien dowiedzieć́ się̨ o niedozwolonym charakterze postanowienia. Należy bowiem uznać́, że dopiero wówczas mógł wezwać́ przedsiębiorcę̨ do zwrotu świadczenia".

Węgrzynowski Łukasz: Dopuszczalność uznania klauzuli indeksacyjnej (denominacyjnej) zawartej w umowie kredytu frankowego za postanowienie umowne określające główne świadczenie stron w ramach kontroli abuzywnej >

- Jestem przeciwny psuciu prawa przez orzeczenia Sądu Najwyższego, które czynią czasem więcej szkody niż pożytku. Zarówno banki, jak i konsumenci cierpią dziś na skutek niejasnej w zakresie przedawnienia uchwały składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z 7 maja 2021 r. (sygn. III CZP 6/21). Sektor bankowy wpadł w popłoch, nie wiedząc, czy czasem termin przedawnienia nie biegnie od daty złożenia przez konsumenta oświadczenia w wezwaniu przedprocesowym lub w samym pozwie sprzed kilku często lat – stąd dzisiejsza kampania pozywania konsumentów o zwrot kapitału i wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z niego, jak i wniosków o zawezwanie do próby ugodowej - uważa radca prawny Tomasz Konieczny, partner w kancelarii Konieczny, Polak Radcowie Prawni.

Czytaj też: Zasady rozliczenia stron w razie stwierdzenia nieważności umowy kredytu udzielonego w CHF (teoria salda i teoria dwóch kondykcji) >

W ocenie mec. Koniecznego polski Kodeks cywilny jest w tym względzie jasny i nie wymaga dokonywania kreatywnej interpretacji tylko po to, by bankom zagwarantować możliwość dochodzenia zwrotu kapitału. - Przecież sądy dysponują w samym Kodeksie cywilnym wyjątkiem od automatycznego uznania na rzecz konsumentów zarzutu przedawnienia w postaci odwołania do zasad słuszności, z którego to instrumentu mogą korzystać, nie przesuwając w sposób sztuczny i niezgodny z przepisami prawa początkowy termin liczenia terminu przedawnienia i to jeszcze na moment bardzo płynny i wątpliwy - tłumaczy.

Zgodnie z art. 120 par. 1 k.c., bieg przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne. Jeżeli wymagalność roszczenia zależy od podjęcia określonej czynności przez uprawnionego, bieg terminu rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stałoby się wymagalne, gdyby uprawniony podjął czynność w najwcześniej możliwym terminie. Jak to bliżej wyjaśnił Sąd Najwyższy w wyroku z 18 lutego 2015 r., III PK 83/14 (nie publ.), wymagalność roszczenia definiowana jest jako stan, w którym wierzyciel ma prawną możliwość żądania zaspokojenia przysługującego mu roszczenia.

- Roszczenie jest zatem wymagalne wówczas, gdy wierzyciel może żądać jego spełnienia, a dłużnik zgodnie z treścią stosunku prawnego ma obowiązek je spełnić. Początek stanu wymagalności zależy od charakteru wierzytelności. W przypadku wierzytelności terminowych (czyli tych, co do których treść stosunku prawnego określa termin spełnienia świadczenia) pokrywa się on z chwilą nadejścia terminu spełnienia świadczenia - tłumaczy mec. Konieczny.

W razie, gdy wymagalność roszczenia zależy od woli wierzyciela (od podjęcia przez niego określonej czynności), bieg terminu przedawnienia roszczenia obejmującego wierzytelność bezterminową rozpocznie się w dniu, w którym roszczenie stałoby się wymagalne, gdyby uprawniony podjął czynność w najwcześniej możliwym terminie.

Jak wskazuje Tomasz Konieczny, w piśmiennictwie i orzecznictwie sądowym w odniesieniu do terminu przedawnienia roszczeń kondykcyjnych dominuje pogląd, zgodnie z którym zobowiązanie zwrotu nienależnie spełnionego świadczenia należy do kategorii zobowiązań bezterminowych, a bieg terminu przedawnienia roszczenia wynikającego z tego rodzaju zobowiązania rozpoczyna się w dniu, w którym świadczenie powinno być spełnione, gdyby wierzyciel wezwał dłużnika do wykonania zobowiązania w najwcześniej możliwym terminie (art. 120 par. 1z danie drugie w zw. z art. 455 k.c.), i to niezależnie od świadomości uprawnionego co do przysługiwania mu roszczenia.

Orzeczenie TSUE, spodziewane w trzecim kwartale 2022 roku, powinno wyjaśnić i ujednolicić sytuację dotyczącą przedawnienia roszczeń konsumentów przeciwko bankom - liczy Joanna Wędrychowska.

Skutek wyroku może wyjść poza ujednolicenie orzecznictwa, jeśli okaże się, że roszczenia kredytobiorców nie przedawniły się. - Dotychczasowa praktyka tj. duże zainteresowanie orzeczeniami TSUE w sprawach "frankowych" w przestrzeni publicznej pokazuje również, że kolejny wyrok może zmobilizować tysiące kolejnych kredytobiorców do wstąpienia na drogę sądową przeciwko bankom - dotyczy to zwłaszcza osób które spłaciły już kredyty i nie wykonywały ruchów z obawy przed przedawnieniem roszczeń czy też kredytobiorców którzy zaciągnęli kredyty w późniejszym okresie we frankach i w euro - uważa mec. Wedrychowska.

 

 

Temat Sądu Najwyższego zdominował rozprawę

Jak podają pełnomocnicy frankowiczów, jeśli chodzi o ustne wypowiedzi stron, to w trakcie rozprawy przed TSUE przedstawiciele banków i konsumentów stosunkowo mało czasu poświęcili na kwestie związane z meritum pytań, a większość wypowiedzi dotyczyła kwestii ogólnych.

- Pełnomocniczka jednego z banków przedstawiała, jakie konsekwencje dla sektora bankowego będą miały masowe nieważności umów. W zależności od tego, która koncepcja rozliczenia nieważnych umów zwycięży – mówiła o tym, że sprawy mogą "kosztować" sektor bankowy od kilkunastu do 50 miliardów euro - przytacza Marek Skrobacki.

On sam podniósł z kolei, że  system ochrony konsumenta nie został należycie „zaopiekowany” przez Sąd Najwyższy. Nawet, gdy SN działał, to w polskim systemie prawa nie był liderem, który promował i wdrażał europejskie standardy ochrony konsumenta. - Przytoczyłem przykład sędziego SN Romana Trzaskowskiego, który w 2017 odmówił zadania pytania do TSUE, czy abuzywność w odniesieniu do kursów banku może być zastąpiona kursem średnim NBP (II CSK 803/16). Po drugie, w trakcie fundamentalnego dla polskich „frankowiczów” postępowania TSUE C-260/18 (sprawa Dziubak), sędzia Roman Trzaskowski podpisał się pod wyrokiem II CSK 19/18, w którym napisał, że kwestia że lukę można zaplombować kursem średnim NBP – skoro SN (w osobie sędziego Trzaskowskiego) już wskazał podobny kierunek - mówi Marek Skrobacki.

Według niego po wyroku TSUE w sprawie Dziubak, SSN Trzaskowski nie mógł się sprzeciwić TSUE, więc potwierdził nieważność umowy kredytu „frankowego”, a jednocześnie „na marginesie” wspomniał, że „TSUE nie wykluczył” wynagrodzenie za korzystanie z kapitału (V CSK 382/18). Ostatnim akordem było uzasadnienie uchwały III CZP 6/21 z 7.05.2021 r. (sprawozdawca: sędzia SN Roman Trzaskowski). W uzasadnieniu tej uchwały znalazło się potwierdzenie, że wprawdzie roszczenia konsumentów generalnie się nie przedawniły, ale bankom nie przedawniły „jeszcze bardziej” (przedawnienie banków rozpoczyna bieg później niż przedawnienie konsumentów) - mówi Marek Skrobacki.

Pełnomocnik kredytobiorców frankowych podkreślił w tym kontekście rolę orzeczeń TSUE dla polskich sędziów. Orzeczenia te mogą zastępowa, a nawet korygować, orzecznictwo Sądu Najwyższego.

 

Jacek Czabański, Mariusz Korpalski, Tomasz Konieczny

Sprawdź  
POLECAMY