Bezpłatny e-book Greenwashing po decyzjach Prezesa UOKiK – skutki praktyczne i dobre praktyki dla firm
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

PZP: Port Polska zamieszał w ważnym kontrakcie

Centralny Port Komunikacyjny unieważnił wybór spółki Hill International, która miała być generalnym inżynierem kontraktu. Decyzja zapadła jeszcze przed werdyktem Krajowej Izby Odwoławczej, w której czekają na rozstrzygnięcie odwołania pozostałych uczestników tego postępowania. Eksperci od zamówień publicznych chcieliby też, aby o losach ważnych kontraktów i ich wykonawców nie przesądzały drobne kwestie formalne podnoszone coraz częściej przed KIO. Stąd propozycje nowelizacji przepisów.

samolot lot niebo
Źródło: iStock

Centralny Port Komunikacyjny (CPK) to spółka z o.o., która realizuje program inwestycyjny Port Polska, czyli budowę największego polskiego lotniska pomiędzy Warszawą a Łodzią. Spółka unieważniła właśnie czynność wyboru najkorzystniejszej oferty w postępowaniu na generalnego inżyniera kontraktu. Co ciekawe, CPK zdecydowała się na taki ruch już po miesiącu od wyboru oferty opiewającej na 1,585 miliarda złotych, choć przed KIO trwają nadal procedury odwoławcze dotyczące wyboru tej oferty. W postępowaniu startują też konsorcja, których liderami są Dar Al-Handasah Poland z o.o., CH2M Hill Polska sp. z o.o., Artelia oraz MGGP S.A. Oferty wahają się w przedziale pomiędzy zwycięską Hill International (najniższą), a kwotą dwukrotnie wyższą - 3,583 miliarda złotych, zaproponowaną przez MGGP. Ponieważ nie doszło do unieważnienia całego przetargu opisanego w art. 255-256 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1320), a jedynie do cofnięcia wyboru najkorzystniejszej oferty.

Teraz zamierzamy wezwać wykonawców do złożenia kolejnych wyjaśnień. Po uzupełnieniu dokumentacji przez wykonawców, zamawiający dokona ponownie oceny złożonych ofert. Ponowny wybór zostanie dokonany w czerwcu - czytamy w komunikacie spółki. CPK tłumaczy, że decyzja została podjęta po szczegółowej analizie odwołań wniesionych do KIO przez wykonawców uczestniczących w postępowaniu oraz kwestii podniesionych w ich treści.

W praktyce oznacza to analizowanie odwołań wykonawców nie tylko w wymiarze formalnym przed KIO, ale przede wszystkim pod kątem ich realnego wpływu na jakość i efektywność postępowania. 

Jeżeli zgłaszane uwagi mogą usprawnić proces lub ograniczyć potencjalne ryzyka, spółka reaguje na nie na bieżąco, bez oczekiwania na rozstrzygnięcia proceduralne. Takie aktywne zarządzanie procesem odwoławczym, czyli uwzględnianie postulatów oferentów zanim trafią do KIO, w efekcie doprowadzi do szybszego podpisania umowy z wykonawcą. Harmonogram inwestycji nie ulega zmianie - tłumaczy CPK.

Propozycje zmian w przepisach

Branża budowlana jest zirytowana, że coraz więcej ważnych inwestycji infrastrukturalnych rozstrzyga się w zaskakujący sposób na etapie KIO, co rodzi niepewność i wydłuża procedury. Nie chodzi tylko o Port Polska, ale również magistralę Rail Baltica, ważne linie elektroenergetyczne na Pomorzu, czy budowę tunelu pod Odrą w okolicach Szczecina. Branża chce więc poprawek do Prawa zamówień publicznych. Polski Związek Pracodawców Budownictwa (PZPB) proponuje wyłączanie przesłanek fakultatywnych z art. 109 ust. 1 pkt 7 dotyczących nienależytego wykonania wcześniejszej umowy. Ponadto proponuje też usunięcie punktów 8 oraz 10 tego przepisu (chodzi o wprowadzenie w błąd). Miałoby to – w założeniu – ograniczyć liczbę odwołań do KIO.

Kolejne odwołania, spory formalne i przeciągające się procedury sprawiają, że wyłonienie wykonawcy strategicznej inwestycji za miliardy złotych staje się procesem trwającym miesiącami. Coraz częściej zdarza się, że w odwołaniach podnoszone są zastrzeżenia dotyczące drobnych naruszeń, w stosunku do zakresu rzeczowego i wartości ofert. To nie tylko wydłuża proces przetargowy, ale niekiedy (z błahych powodów) może prowadzić do odrzucania ofert tańszych i wybierania droższych - podkreśla PZPB.

Stąd apel branży budowlanej, aby bardziej racjonalnie podchodzić do oceny uchybień w postępowaniach przetargowych. Inaczej powinny być traktowane poważne naruszenia, a inaczej kwestie formalne, które nie mają realnego wpływu na bezpieczeństwo na budowie czy jakość realizacji inwestycji.

Potrzebujemy systemu zamówień publicznych, który z jednej strony gwarantuje transparentność i uczciwą konkurencję, ale z drugiej pozwala sprawnie realizować strategiczne projekty ważne dla państwa i obywateli - podkreśla PZPB.

W praktyce zdarza się, że na podstawie przesłanek fakultatywnych oferenci są oskarżani o lekkomyślność czy niedbalstwo, bo świadomie albo nieświadomie wprowadzili zamawiającego w błąd np. w kwestii informowania o różnych uchybieniach w innych zamówieniach. Przepisy są nieprecyzyjne, dając możliwość różnej oceny sytuacji. Nie mamy jednolitej linii orzeczniczej, a jej wypracowanie w poszczególnych sprawach może zająć kilka lat. My tymczasem potrzebujemy szybkich rozstrzygnięć, by sprawnie realizować inwestycje budowlane. Często zdarzają się sytuacje, w których kwestie jakichś problemów na budowach nie zostały jeszcze ostatecznie rozstrzygnięte, a już skutkują odwołaniami w innych przetargach.

Choć to - co do zasady - dobry kierunek, to nie wszyscy są zwolennikami aż tak radykalnych rozwiązań prawnych.

Zgadzam się, że te przesłanki są wyjątkowo nieprecyzyjne. W szczególności, ocena czy wykonawca nie wykonał istotnego zobowiązania wynikającego z wcześniejszej umowy, to droga przez mękę. Przesłanka dotycząca wprowadzenia w błąd jest z kolei zbyt szeroka. Mam jednak wątpliwości, czy ich całkowite usunięcie to właściwa droga. Po pierwsze, są to przesłanki fakultatywne i nie wszyscy wykonawcy je stosują, a zatem niekoniecznie muszą wpływać na tak dużą liczbę odwołań. Po drugie, uważam, że zamawiający jednak powinien mieć narzędzie do wykluczenia wykonawcy, który w poprzednich postępowaniach dopuścił się niewłaściwej realizacji zamówienia lub celowo wprowadził w błąd zamawiającego. Osobiście byłbym zatem za zmianą tych przepisów i ich doprecyzowaniem, a nie uchyleniem - uważa Mateusz Bogucki, radca prawny specjalizujący się w zamówieniach publicznych.

Certyfikacja jeszcze nieprędko

Mec. Bogucki liczy również, że w przyszłości sytuację może poprawić certyfikacja wykonawców, ale do tego jeszcze długa droga. Formalnie wprowadza ją ustawa z 5 sierpnia 2025 r. o certyfikacji wykonawców zamówień publicznych (Dz. U. 2025 r. poz. 1235), ale – po pierwsze – obowiązuje ona już jedynie w części (większość przepisów wejdzie w życie dopiero 11 lipca br.). Po drugie, brakuje do niej jeszcze kilku kluczowych aktów wykonawczych - pisaliśmy o tym w tekście PZP KIO statystyki postępowań.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki biznesowe