NSA: Eksporter musi sam weryfikować listy sankcyjne
Listy sankcyjne obejmują nie tylko osoby fizyczne oraz przedsiębiorstwa ze Wschodu, ale też – przede wszystkim – określone rodzaje towarów. Warto o tym pomyśleć przed ich zgłoszeniem celnym, gdyż w wyniku wnikliwej weryfikacji wywóz towarów z Polski zostanie wstrzymany, a ponadto już za samą próbę takiego eksportu grożą słone kary pieniężne. Przekonała się o tym czeska spółka, która chciała wywieźć do Rosji specyficzne części samochodowe i teraz musi zapłacić ponad 940 tysięcy złotych.

Czesi przegrali właśnie dwie sprawy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym (NSA). Dotyczyły one dwóch kar pieniężnych w łącznej wysokości ponad 940 tys. złotych. Chodziło o próbę wywozu do Rosji partii elementów układów wydechowych (rezonatorów i tłumików) o łącznej wartości ponad 200 tys. euro.
Czeski eksporter (poprzez jedną z agencji celnych w Białymstoku) dokonał zgłoszenia towarów, których odbiorcami miały być dwie spółki z Rosji. Chodziło o części samochodowe, które są one objęte sankcjami wtedy, gdy ich wartość jednostkowa przekracza 300 euro (ten przypadek zachodził w tych konkretnych sprawach). Naczelnik Podlaskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Białymstoku stwierdził, że zadeklarowane towary podlegają zakazowi sprzedaży na Wschód, gdyż znajdują się na unijnej liście sankcyjnej, a konkretnie w załączniku XVIII do rozporządzenia 833/2014/UE dotyczącego środków ograniczających w związku z działaniami Rosji destabilizującymi sytuację na Ukrainie. Urzędnicy odmówili więc zwolnienia towarów objętych zgłoszeniem celnym do wnioskowanej procedury wywozu.
To jednak nie wszystko. Na spółkę znad Wełtawy zostały tez nałożone słone administracyjne kary pieniężne. Nie pomogły pisma podkreślające słabą kondycję finansową spółki (mocne pogorszenie miało nastąpić w 2022 r., po wybuchu wojny na Ukrainie i utracie rosyjskich rynków zbytu na skutek sankcji) i wnioski o odstąpienie od nałożenia kar. Nie pomogło też odwołanie do Dyrektora Izby Administracji Skarbowej, a następnie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku.
Podstawą prawną nałożenia kar pieniężnych (oprócz unijnego rozporządzenia) były art. 143d i 143e ustawy z 16 listopada 2016 r. o Krajowej Administracji Skarbowej (Dz. U. z 2025 r. poz. 1131), a maksymalny limit pojedynczej kary mógł sięgnąć nawet 20 milionów złotych. Czeska firma odpowiadała jako eksporter. Ponieważ oba postępowania były prowadzone równolegle, ale jedno wszczęto wcześniej, to urzędnicy powołali się też w nich na fakty, że jednocześnie toczą się inne sprawy.
Lech, Czech i Rus zgodni tylko w bajkach
Jeśli biznesmeni zza południowej granicy myśleli, że polscy urzędnicy z sentymentem wspominają z nauk szkolnych starą średniowieczną legendę o przyjaźni i solidarności trzech braci – Lecha, Czecha i Rusa – to się srodze zawiedli. Zdaniem polskich urzędników, waga i okoliczności naruszenia prawa były znaczne, a egzekwowanie przepisów dotyczących sankcji nałożonych na Rosję stanowi ważny interes publiczny. Stanowisko to podzielił też NSA, który prawomocnie oddalił obie skargi kasacyjne Czechów.
Urzędnicy uznali, że Czesi mieli świadomość istnienia zakazu eksportu do Rosji albo z premedytacją chcieli te zakazy ominąć. Wyszło bowiem na jaw, że najpierw spółka dokonała bowiem nieudanego dokonania wywozu przedmiotowego towaru na podstawie czeskiego zgłoszenia celnego. Czesi tłumaczyli, że gdy w swoim kraju zostali poinformowani o potencjalnym objęciu spornych towarów sankcjami, to konsultowali się z rosyjskim importerem, który - na własne ryzyko – zażądał powtórzenia procedur celnych, ale już w Polsce. Polacy zauważyli również, że choć całe auta podlegają sankcjom, gdy ich wartość przekracza 50 tys. euro (to przyjęta w rozporządzeniu 833/2014/UE granica dla aut luksusowych), to przy limicie 300 euro za sztukę przy ocenie wartości części samochodowych, nie ma znaczenia, czy są one przeznaczone do aut luksusowych, czy też normalnych.
Eksporter sam powinien weryfikować, co wysyła do Rosji
Już samo dokonanie zgłoszenia celnego "trefnego" towaru stanowi naruszenie prawa, trzeba więc wcześniej dokonać własnej weryfikacji, czy towar nie jest objęty antyrosyjskimi sankcjami. Spółki nie wyręczą w tym względzie urzędnicy celni. Tak wynika z art. 3h rozporządzenia 833/2014/UE, które pojęcie „wywóz” rozumie szeroko, a nie tylko jako transport przez granicę. Faktyczna czynność wywozu bez wątpienia znajduje swój początek jeszcze na obszarze celnym UE, zaś eksporter - dokonując zgłoszenia celnego w ramach procedury wywozu - jest już w trakcie tego wywożenia. W związku z tym już zgłoszenie celne towaru objętego sankcjami należy traktować jako naruszenie tego zakazu. Przedsiębiorca – jako profesjonalista - musi więc przeprowadzić swoją wewnętrzną weryfikację sankcyjną wcześniej.
Ponadto kontrole organów celnych są wyrywkowe. Nie każde więc zgłoszenie jest sprawdzane, dlatego tak ważna jest deklaracja eksportera, za której prawidłowość ponosi on odpowiedzialność. Tylko ewentualny uzasadniony brak wiedzy podmiotu o naruszeniu uzasadnia odstąpienie od administracyjnych kar pieniężnych. Tymczasem Czesi dostali już od swoich rodaków sygnał, że towar, który chcą eksportować do Rosji, może być objęty sankcjami.
Wyroki NSA z 15 maja 2026 r., I GSK 616/25 i I GSK 613/25











