Będą surowe kary za łamanie antyrosyjskich sankcji
Bardzo wolno przebiegają w Polsce prace legislacyjne nad nowymi przepisami o sankcjach wobec Rosji. Prawnicy zwracają uwagę, że projekt nakłada nowe obowiązki i kary nawet na szeregowych pracowników. Prawo unijne daje też polskim firmom, które mają kłopoty prawne na Wschodzie ze względu na biznesy z podmiotami objętymi sankcjami, możliwość podważania niekorzystnych dla nich rosyjskich orzeczeń sądowych.

Projekt ustawy o środkach ograniczających (numer w RCL - UC92) przygotowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ), jest w agendzie czwartkowego posiedzenia Komitetu Stałego Rady Ministrów. Chodzi o tzw. ustawę sankcyjną, która ma uzupełnić – i uporządkować – analogiczne przepisy z 2022 r. Prace nad nową ustawą trwają już ponad rok, a jeszcze projekt nie trafił do Sejmu. Teraz już jednak jest bliżej końca niż początku - gdyby Komitet Stały RM zatwierdził projekt bez większych uwag, to pozostałyby jeszcze drobne prace legislacyjne i decyzja rządu i skierowaniu go do Sejmu. Po co w ogóle nowy akt prawny?
Do tej pory rozwiązania w zakresie środków ograniczających były regulowane fragmentarycznie, w różnych aktach prawnych, co utrudniało skuteczne wdrażanie sankcji i komplikowało ich właściwe stosowanie przez podmioty do tego zobowiązane, w szczególności przedsiębiorców. W celu zniwelowania tych problemów ustawa określa w szczególności kompetencje poszczególnych organów administracji oraz sposób współdziałania między nimi, a także ustanawia Zespół do spraw Środków Ograniczających, którego celem będzie zapewnienie właściwej realizacji zobowiązań międzynarodowych Rzeczypospolitej Polskiej, a także dbanie o spójność i koordynację działań w obszarze polityki sankcyjnej - czytamy w uzasadnieniu projektu przygotowanym w MSZ.
Słone kary dla szerokiego kręgu osób
Eksperci radzą zapoznać się dokładnie z przepisami o administracyjnych karach pieniężnych, gdyż ich wysokość może szokować, a ponadto dotyczą one szerokiego kręgu osób.
Zwracam uwagę na art. 56 pkt 4 ppkt a projektu ustawy, który wprowadza prawny obowiązek, pod groźbą kary, zawiadamiania o potencjalnych naruszeniach sankcyjnych. Dotyczy to informacji uzyskanych w związku z wykonywaną pracą lub działalnością gospodarczą, a zatem w szczególności chodzi o specjalistów takich jak pracownicy działów compliance, AML, doradcy zewnętrzni – podkreśla Robert Socha, prawnik, prezes Open Intelligence Group.
Zgodnie z tym przepisem, administracyjną karę pieniężną mogłaby dostać osoba lub podmiot, która dopuszcza się obchodzenia środka ograniczającego przez brak przekazania właściwym organom informacji uzyskanych w związku z wykonywaną pracą lub działalnością gospodarczą, o np. depozytach, transakcjach i przekazach środków finansowych, aktywach i kontrahentach oraz o zamrożonych środkach finansowych lub zasobach gospodarczych będących własnością, w posiadaniu lub pod kontrolą podmiotów wpisanych na listę sankcyjną. Nie ma dolnego limitu kary pieniężnej, a tylko górny – 20 milionów złotych. Karę na takie osoby będzie nakładał odpowiedni naczelnik urzędu celno-skarbowego. Zresztą w ostatnim czasie karę w tej wysokości dostała jedna z krakowskich spółek eksportująca do Rosji luksusowe samochody.
Oprócz administracyjnych kar pieniężnych w grę wejdzie też (niezależnie) odpowiedzialność karna. Tak wynika z projektowanego art. 67 ustawy sankcyjnej.
Dlatego Socha ostrzega, aby nie lekceważyć nowych przepisów sankcyjnych, gdyż Krajowa Administracja Skarbowa, która zajmuje się obecnie nakładaniem kar, już dawno nie jest w nastroju do żartów. W Polsce (według danych MSZ) nałożono ponad 74 miliony złotych kar, tylko w pierwszym kwartale br. 122 otrzymały zarzuty prokuratorskie, w sądach zapadło 10 prawomocnych wyroków, a trafiło do nich 13 kolejnych aktów oskarżenia. Ponad połowa (56 proc.) unijnych alertów celnych pochodzi z Polski. Stąd warto zadbać o sankcyjne due diligence.
Sądy unijne zablokują rosyjskie orzeczenia?
Przy okazji 20. pakietu sankcji wprowadzonego od 23 kwietnia br. w rozporządzeniu unijnym 2026/506/UE pojawił się art. 11ca, który reguluje tzw. anti-suit injunctions, czyli nakazy sądowe zobowiązujące stronę sporu do niewszczynania lub zaprzestania postępowania przed sądem w innej jurysdykcji. Ma na celu ochronę przed równoległymi procesami, naruszaniem umów o arbitraż lub tzw. forum shoppingiem, czyli wybieraniem korzystniejszego sądu.
Antonio Leandro, profesor prawa międzynarodowego Uniwersytetu w Bari (Włochy), tłumaczy, że to odpowiedź na środki odwetowe (kontrsankcje) przyjmowane przez Rosję, które wywołały wojnę sądową. Rosja już od 2014 r. reaguje na sankcje tworzeniem preferencyjnych ścieżek sądowych dla podmiotów nimi dotkniętych. Chodzi o blokowanie ochrony procesowej, wyroki nakładające ogromne kary finansowe za naruszenie zakazów procesowych, a także zakazy uznawania i wykonywania postanowień, wyroków oraz orzeczeń arbitrażowych, których skutki kolidują – bezpośrednio lub pośrednio – z sankcjami. Konsekwencją tego jest wzajemne zniekształcenie praw procesowych, które normalnie są przyznawane i gwarantowane jednostce albo osobie prawnej. Sankcje UE uniemożliwiają ich adresatom dochodzenie praw podmiotowych (wynikających zasadniczo ze stosunków umownych) oraz uzyskanie dla nich ochrony prawnej przed sądami państw członkowskich. Dlatego Rosja wprowadziła kontrsankcje, które mają chronić interesy takich osób fizycznych i prawnych. Teraz UE odpowiada na nie art. 11ca rozporządzenia 2026/506/UE.
Z przepisu tego wynika, że jeśli osoba objęta sankcjami ugra coś w Rosji przeciwko jakiemuś podmiotowi z UE, to jej przeciwnicy procesowi mogą w sądach państwa członkowskich uzyskać orzeczenie sądowe utrzymujące w mocy klauzulę jurysdykcji wyłącznej lub klauzulę arbitrażową oraz nakaz dla takiego rosyjskiego podmiotu, aby nie wszczynał lub zaprzestał prowadzenia w Rosji postępowania przeciwko podmiotowi z UE. Brak zastosowania się Rosjan do takiego orzeczenia skutkuje karami finansowymi proporcjonalnymi do potencjalnej straty, jaką mogłyby ponieść podmioty z UE w wyniku takiego naruszenia.
Polega to na ograniczeniu lub rozszerzeniu ochrony prawnej w zależności od sankcyjnego lub ochronnego celu danego środka oraz, naturalnie, od perspektywy, z której analizowana jest ochrona sądowa. Istotnie, UE nie tylko ograniczyła możliwość dochodzenia ochrony procesowej przez podmioty objęte sankcjami, ale także przygotowała specjalne mechanizmy ochronne dla podmiotów bezpośrednio lub pośrednio poszkodowanych przez rosyjskie środki odwetowe - podkreśla na Linkedin prof. Leandro.
Unijni urzędnicy też tłumaczą, że rosyjskie przepisy arbitrażowe umożliwiają osobom objętym sankcjami UE wnoszenie roszczeń do niektórych sądów rosyjskich, które następnie uznają rosyjską jurysdykcję w sporach przeciwko firmom z UE dotyczących umów, na które wpływ mają środki ograniczające, mimo że normalnie właściwość należałoby przyznać sądom innym niż rosyjskie lub sądom arbitrażowym.
Na podstawie tych przepisów sądy rosyjskie mogą nakładać znaczące grzywny na przedsiębiorstwa unijne, które nie akceptują uznania ich jurysdykcji. Należy zatem umożliwić sądom unijnym wydawanie nakazów o niewszczynaniu lub umorzeniu postępowania sądowego oraz nakładanie kar na wniosek osób unijnych. Kary takie muszą być odpowiednie do zapewnienia skutku odstraszającego. Osoby fizyczne i prawne, podmioty lub organy, lub osoby, podmioty lub organy będące ich własnością lub przez nie kontrolowane, mogą dążyć do wykonania w państwach trzecich innych niż Rosja rosyjskich decyzji sądowych i administracyjnych. Takie próby mogą być oparte na roszczeniach związanych z umowami, na które wpływ mają środki ograniczające, lub bezprawne wywłaszczenia lub tzw. „tymczasowy zarząd” nałożony przez rząd Federacji Rosyjskiej. Należy zatem rozszerzyć możliwość dochodzenia przez unijne osoby fizyczne lub prawne odszkodowania od takich osób, podmiotów i organów - czytamy w motywach 24 i 25 rozporządzenia.
Czytaj też w LEX: Firma w pułapce wojny - reakcje firmy na konflikt zbrojny w opiniach konsumentów >
Regulacja rozporządzenia jest jednak bardzo lakoniczna, na co zwraca uwagę zarówno prof. Leandro, jak i polscy eksperci, którzy podkreślają, że prawnicy od międzynarodowego postępowania cywilnego oraz sądy mogą mieć twardy orzech do zgryzienia, gdyby chciały ją zastosować w praktyce.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.










