PZP: Odwołania będą droższe i bardziej skomplikowane
Startującego w przetargu, który będzie chciał zakwestionować jego niekorzystny dla siebie wynik, czeka w przyszłości więcej formalności i wyższe koszty – to główne założenia projektu nowelizacji przygotowanego przez Urząd Zamówień Publicznych. Eksperci boją się, że zamiast do Krajowej Izby Odwoławczej, przegrani będą częściej chodzić z zawiadomieniami do prokuratury albo zgłaszać podejrzenia zmów cenowych do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Chodzi o nowelizację dwóch aktów prawnych: ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1320) oraz ustawy z 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz. U. z 2025 r. poz. 1228). Za przygotowanie projektu nowelizacji PZP odpowiada Agnieszka Olszewska, prezes Urzędu Zamówień Publicznych (UZP). Nie jest on – przynajmniej na razie - traktowany jako bardzo pilny, gdyż prace nad nim mają trwać do IV kwartału br. (numer w RCL – UD409).
Wzrosną koszty odwołań
Chodzi głównie o to, aby zahamować wzrost liczby odwołań rozpoznawanych przez Krajową Izbę Odwoławczą (KIO), a te, które już wpłyną, rozpatrywać zdecydowanie szybciej. Wpisy od odwołań mają być corocznie waloryzowane. Podobnie będzie też z progami kwotowymi, od których powstaje obowiązek przekazywania przez zamawiających do UZP dokumentacji przetargowej do obligatoryjnej kontroli zamówień współfinansowanych ze środków Unii Europejskiej.
Zobacz w LEX: Zmiany w postępowaniu odwoławczym przed Krajową Izbą Odwoławczą >
UZP planuje też - w przypadku zamówień o największych wartościach - podniesienie wysokości wpisu do wysokości stanowiącej procent średniej wartość zamówień, zależną od rodzaju zamówienia. Dlatego właśnie istnieje konieczność zmiany art. 34 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, który określa wysokość opłaty pobieranej od skargi na orzeczenie KIO.
Ogłoszenie zamiaru szerszego sięgnięcia do portfeli wykonawców już teraz budzi sceptycyzm niektórych ekspertów, którzy podkreślają, że spory o przetargi mogą przez to trafić w jeszcze dwa miejsca, a mianowicie do prokuratury i do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Orężem w walce o kontrakty i eliminację konkurencji stanie się natomiast – zamiast PZP – kodeks karny, a konkretnie jego art. 305. Z przepisu tego wynika, że karane jest (do trzech lat pozbawienia wolności) utrudnianie lub udaremnianie przetargu albo postępowania o udzielenie zamówienia publicznego, działając na szkodę właściciela mienia, osoby lub instytucji, na rzecz której przetarg jest dokonywany bądź która prowadzi postępowanie, albo na szkodę interesu publicznego. Kto natomiast - w celu wywarcia bezprawnego wpływu na wynik trwającego lub przygotowywanego przetargu lub postępowania o udzielenie zamówienia publicznego - wchodzi w porozumienie z inną osobą, przekazuje lub rozpowszechnia informacje lub przemilcza istotne okoliczności, działając na szkodę właściciela mienia, osoby lub instytucji, na rzecz której prowadzi się postępowanie, albo na szkodę interesu publicznego, ten może trafić do więzienia nawet na pięć lat. Jeśli natomiast sprawca dopuszcza się czynu z art. 305 k.k. w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności nawet do lat ośmiu.
Czytaj też w LEX: Odpowiedzialność za naruszenie przepisów PZP >
Im trudniej skutecznie kwestionować rozstrzygnięcia KIO, tym częściej spór kończy się na art. 305 k.k. Ten projekt może całkowicie zmienić sposób prowadzenia sporów w zamówieniach publicznych. Bo jeżeli wykonawcy trudniej będzie zaskarżyć postępowanie, co do zasady drożej wejść w spór i trudniej podważyć rozstrzygnięcie, a ekonomiczna i proceduralna dostępność kontroli sądowej wyraźnie maleje, to rynek zaczyna szukać innych narzędzi. I wtedy do gry wchodzi art. 305 k.k. To jest moim zdaniem najważniejszy, a prawie niezauważony efekt tego projektu. Od czasu rozszerzenia art. 305 k.k. granica między agresywną konkurencją, błędem proceduralnym, współpracą rynkową, a potencjalną zmową stała się dużo cieńsza niż kilka lat temu. I dzisiaj równolegle obserwujemy dwa procesy - podnosi się ekonomiczne i proceduralne bariery korzystania ze środków ochrony prawnej w PZP, a równolegle zostawia bardzo silne instrumenty karne. To bardzo ryzykowna kombinacja, gdyż przedsiębiorcy nie przestają walczyć o kontrakty publiczne tylko dlatego, że procedura staje się trudniejsza. Oni po prostu zmienią strategię. I jeżeli wykonawca uzna, że odwołanie jest za drogie, szanse procesowe są za małe, a kontrola sądowa iluzoryczna, to coraz częściej nie pójdzie do KIO. Pójdzie do prokuratury, albo do UOKiK z zawiadomieniem o zmowie i z argumentacją opartą o art. 305 k.k. I wtedy zwykły spór przetargowy zaczyna zmieniać się w problem karny, compliance czy też reputacyjny albo osobisty dla zarządów i urzędników. A wtedy przestajemy rozmawiać o PZP. Zaczynamy rozmawiać o odpowiedzialności karnej menedżerów, członków komisji przetargowych i zarządów spółek. I to jest niestety prawdziwa stawka tej nowelizacji - tłumaczy Izabela Hęclik, prawnik, mediator, specjalizująca się z prawie karnym i PZP.
KIO publikuje wymogi dotyczące dokumentów
Inna zapowiadana zmiana to usprawnienie obiegu dokumentacji w sprawach przez KIO, w tym dalsza elektronizacja przesyłania korespondencji.
Planuje się również wprowadzenie rozwiązań wspierających sprawniejsze wyznaczanie terminów posiedzeń i rozpraw zdalnych poprzez ograniczenie możliwości stacjonarnego udziału w rozprawach wyznaczonych jako zdalne - czytamy w uzasadnieniu.
Oprócz tego UZP chciałby poprawić funkcjonowanie KIO, a także szybkiego „wyprostowania” rozbieżności orzeczniczych, gdyż - jak tłumaczy - oddziałują negatywnie nie tylko na wizerunek KIO, ale również prowadzą do wzrostu liczby odwołań. Pomysłem na to jest możliwość wydawania uchwał zgromadzenia ogólnego KIO rozstrzygających rozbieżności w orzecznictwie. Członkowie KIO musieliby przy orzekaniu uwzględniać treść tych uchwał.
Dodatkowe kompetencje ma też dostać sam prezes UZP. Chodzi o to, aby ujednolicić stosowanie i interpretację przepisów PZP, w tym w odniesieniu do jednolitego europejskiego dokumentu zamówienia (JEDZ) oraz kontroli udzielania zamówień przez różne instytucje i organy. UZP wydawałby w tym zakresie odpowiednie wytyczne.
W sukurs niektórym dopiero projektowanym zmianom wychodzi już obecnie KIO. Izba stara się bowiem o większy porządek w nadsyłanej przez strony dokumentacji do postępowań.
Uprzejmie przypominamy o odpowiednim nazewnictwie plików przekazywanych do KIO. Jest to istotne m.in. w kontekście sprawniejszego procedowania wniesionych odwołań. Szczególną uwagę prosimy zwrócić na to, aby przy wysyłaniu wielu plików zadbać o ich jednoznacznie odróżniające się nazewnictwo. Izba pracuje na systemach operacyjnych Microsoft Windows, w których wielkość liter w nazwach plików nie jest rozróżniana. Oznacza to, że pliki pn. „odwołanie” i „Odwołanie” są traktowane jako mające tę samą nazwę, co może prowadzić do ich nadpisania lub problemów z późniejszym otwarciem, a w konsekwencji może mieć decydujący wpływ na bieg sprawy przed KIO. Kluczowym jest również, by nazwa każdego pliku umożliwiała jednoznaczną identyfikację jego zawartości - podkreśla KIO w swoim komunikacie.
Izba przypomina także o swoim wcześniejszym komunikacie dotyczącym jakości przesyłanej dokumentacji i jej uporządkowania. Chodzi o informację prezesa KIO z 13 marca br. (jej pełną treść znajdziemy na stronach KIO i UZP). Dotyczy ona sposobu wnoszenia korespondencji w postępowaniu odwoławczym, środków komunikacji elektronicznej, rodzajów informatycznych nośników danych oraz wymagań technicznych i organizacyjnych dotyczących sporządzania, wysyłania i odbierania korespondencji elektronicznej. Zawiera ona wytyczne dotyczące przygotowania dokumentów oraz zasady ich jednoznacznej identyfikacji, w tym sposób ich opisywania i nazewnictwa.
Kilka ułatwień, ale może ich być jeszcze więcej
Nowelizacja PZP miałaby też doprecyzować przepis, że podany powinien być tylko jeden adres do doręczeń elektronicznych oraz jeden adres poczty elektronicznej odwołującego albo jego przedstawiciela, niezależnie od tego czy odwołujący będzie działał samodzielnie czy przez pełnomocnika, jeżeli on będzie wyznaczony. Chodzi o to, aby w szczególności przy odwołaniu, było mniej przetwarzanej korespondencji w KIO. Konsekwencją ma być usprawnienie rozpatrywania odwołań.
Inna poprawka zakłada - aby nie było żadnych wątpliwości - że Sąd Zamówień Publicznych w każdym przypadku uwzględnienia skargi na postanowienie KIO (bądź jej prezesa) zobowiązany jest do merytorycznego rozpatrzenia odwołania.
Czytaj też w LEX: Certyfikacja wykonawców – co się zmieni i jak się przygotować w praktyce >
Ponieważ UZP nie ujawnia jeszcze wszystkich szczegółów nowelizacji, to cokolwiek tajemniczo brzmi zapowiedź, że potrzebne jest także wprowadzenie zmian w obrębie przepisów, których naruszenie stanowi najczęściej podstawę zarzutów stawianych w ramach wnoszonych odwołań. Na razie UZP przekonuje, że chodzi głównie o przepisy regulujące kwestię wyjaśniania zarzutów rażąco niskiej ceny oferty oraz ciężaru dowodu związanego z tymi zarzutami tak na etapie postępowania odwoławczego jak i skargowego. Być może będzie to też okazja do uwzględnienia postulatów branży budowlanej, którą martwi, że coraz więcej ważnych inwestycji infrastrukturalnych rozstrzyga się w zaskakujący sposób na etapie KIO, co rodzi niepewność i wydłuża procedury. Polski Związek Pracodawców Budownictwa (PZPB) zaproponował kilka dni temu oficjalnie wyłączanie przesłanek fakultatywnych z art. 109 ust. 1 pkt 7 PZP dotyczących nienależytego wykonania wcześniejszej umowy. Ponadto proponuje też usunięcie punktów 8 oraz 10 tego przepisu (chodzi o wprowadzenie w błąd). Miałoby to – w założeniu – ograniczyć liczbę odwołań do KIO (pisaliśmy o tym, w tekście PZP: Port Polska zamieszał w ważnym kontrakcie).
Czytaj też w LEX: Możliwość wykluczenia nierzetelnego wykonawcy z postępowania >
Kolejne odwołania, spory formalne i przeciągające się procedury sprawiają, że wyłonienie wykonawcy strategicznej inwestycji za miliardy złotych staje się procesem trwającym miesiącami. Coraz częściej zdarza się, że w odwołaniach podnoszone są zastrzeżenia dotyczące drobnych naruszeń, w stosunku do zakresu rzeczowego i wartości ofert. To nie tylko wydłuża proces przetargowy, ale niekiedy (z błahych powodów) może prowadzić do odrzucania ofert tańszych i wybierania droższych - podkreśla PZPB.
Czytaj też w LEX: Przewodnik po zmianach w doręczeniach pism (PISP, e-Doręczenia, doręczenia tradycyjne) dla profesjonalnych pełnomocników >
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.











