Szkolenie online OSINT a RODO - jak legalnie analizować dane z otwartych źródeł? 27.05.2026r. godz.: 12:00
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Kredyt konsumencki – będą nowe produkty, obowiązki i problemy

Objęcie wielu nowych produktów przepisami o kredycie konsumenckim, w tym narzucenie większej liczby obowiązków informacyjnych i formalnych, paradoksalnie może zaszkodzić dostępowi do nich albo zwiększyć ich koszt dla klienta - przekonuje Wojciech Dybka, radca prawny, associate w kancelarii KWKR Konieczny Wierzbicki i Partnerzy S.K.A.

Wojciech Dybka

Projekt nowej ustawy o kredycie konsumenckim jest przedmiotem intensywnej debaty w środowisku prawniczym i branżowym. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych rozwiązań przewidzianych w projekcie jest rozszerzenie zastosowania ustawy o szereg nowych produktów. Należą do nich m.in. umowy najmu i leasingu z opcją (a nie tylko obowiązkiem) wykupu towaru, kredyty na zakup z odroczoną płatnością (BNPL; Buy Now Pay Later), kredyty bez oprocentowania, a także umowy o odroczeniu płatności bez dodatkowych kosztów dla konsumenta. Jakie będą praktyczne skutki nałożenia na przedsiębiorców nowych obowiązków? Czy realnie zwiększą one poziom ochrony konsumentów?

Obecna ustawa z 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim (Dz. U. z 2025 r. poz. 1362, dalej jako „u.k.k.”), podobnie zresztą jak projekt nowej ustawy (która zostanie przyjęta przez Sejm najpewniej w tym roku), mają na celu ochronę interesów konsumentów oraz wyrównywanie pozycji rynkowej obydwu stron umowy. Następuje to m.in. przez zapewnienie konsumentowi dostępu do niezbędnych informacji oraz danie mu prawa do wycofania się z zawartej umowy w terminie 14 dni od jej zawarcia. Zbliżone cele ustawodawca realizuje również w przepisach „ogólnej” ustawy z 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta (Dz. U. z 2024 r. poz. 1796). Reżim u.k.k. ma jednak szczególny charakter, co wynika ze specyfiki produktów finansowych uregulowanych w jej przepisach. Ustawodawca zakłada, że zawierając umowę kredytu konsumenckiego człowiek podatny jest na dalej idące ryzyka niż w przypadku innych umów konsumenckich. To założenie odzwierciedlają przepisy u.k.k., których celem jest m.in. ułatwienie konsumentom porównywania ofert kredytów, np. te o rzeczywistej rocznej stopie oprocentowania (RRSO) oraz reklamowaniu kredytów. Mają one również zapobiegać nadmiernemu zadłużaniu się konsumentów (np. wymóg badania zdolności kredytowej i reguły określające maksymalne pozaodsetkowe koszty). Konsument-kredytobiorca ma także prawo do odstąpienia od umowy kredytu w czasie 14 dni (niezależnie od tego, czy zawarto ją na odległość, czy w obecności obydwu stron). Wreszcie, aby odstraszyć kredytodawców od działań niezgodnych z przepisami w u.k.k. przewidziano sankcję kredytu darmowego (SKD), której zastosowanie pozbawia przedsiębiorcę prawa do odsetek, prowizji i innych elementów wynagrodzenia z umowy kredytu. Normy „ogólnej” ustawy o prawach konsumenta nie są aż tak przychylne dla konsumentów oraz surowe - patrząc z perspektywy przedsiębiorcy.

Dlatego warto zastanowić się, czy planowane rozszerzenie zakresu zastosowania przepisów u.k.k. na szereg nowych produktów finansowych rzeczywiście znajduje uzasadnienie. Najlepiej przyjrzeć się – na kilku praktycznych przykładach – skutkom przyjęcia przepisów nowej ustawy w brzmieniu zaproponowanym przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Ocena zdolności kredytowej

Wątpliwości budzi potrzeba oceny zdolności kredytowej konsumenta zawierającego nieoprocentowaną umowę pożyczki, umowę kredytu w systemie „BNPL” lub umowę najmu/leasingu z opcją (a nie obowiązkiem) zakupu towaru. Projektowane przepisy pozwalają udzielić konsumentowi tak rozumianego „kredytu” tylko wówczas, gdy wynik tej oceny wskazuje, że prawdopodobne jest terminowe wykonanie przez niego zobowiązań wynikających z umowy. Sam proces oceny został dodatkowo sformalizowany, jako że ma obejmować weryfikację informacji o konsumencie w co najmniej dwóch bazach danych. Co więcej, o udzieleniu takiego „kredytu” (a także zaległościach w jego spłacie) przedsiębiorca będzie zobowiązany poinformować Biuro Informacji Kredytowej (BIK), co w praktyce wymaga zawarcia odpłatnej umowy z tym podmiotem). W świetle projektu kredytodawcy będą też musieli wprowadzić procedury i polityki wczesnego identyfikowania konsumentów doświadczających trudności finansowych.

Czy rzeczywiście ocena zdolności kredytowej jest niezbędna we wspomnianych wyżej sytuacjach? Podążając tą samą logiką można byłoby przecież objąć wymogiem tego badania wszelkie konsumenckie umowy sprzedaży na raty, a także umowy nakładające na konsumenta obowiązek spełniania świadczeń okresowych (np. umów najmu lokalu). Warto też zauważyć, że skutkiem nałożenia na przedsiębiorców takich obowiązków może być zwiększenie skali przetwarzania danych osobowych dotyczących konsumentów, a jednocześnie utrudnienie im dostępu do towarów i usług dostępnych na rynku. Objęcie takich produktów oceną zdolności kredytowej jest więc trudne do uzasadnienia. Niemniej, polski ustawodawca nie ma w tym zakresie pola manewru, gdyż jest związany obowiązkiem implementacji unijnej dyrektywy 2023/2225/UE w sprawie umów o kredyt konsumencki oraz uchylająca dyrektywę 2008/48/WE, tzw. dyrektywy CCD2), która przewiduje te wymogi.

Termin czternastu dni do namysłu

Zaskakujące jest również przyznanie konsumentowi – w odniesieniu do produktów finansowych wymienionych wcześniej dodatkowych produktów, które mają być objęte ustawą – prawa do odstąpienia od umowy w terminie 14 dni, bez podania przyczyn. W praktyce mógłby on z niego skorzystać wycofując się np. z długoterminowej umowy najmu/leasingu z opcją nabycia towaru. W odniesieniu do typowych kredytów wyposażenie konsumenta w takie uprawnienie uzasadnia się potrzebą zapobiegania pochopnemu zaciąganiu zobowiązań. Daje mu ono dodatkowe 14 dni na przemyślenie zasadności podjętej decyzji. Rzeczywiście, z perspektywy przeciętnego konsumenta można twierdzić, że zrozumienie mechanizmów umowy kredytu oraz skomplikowanej siatki pojęciowej, którą muszą posługiwać się kredytodawcy, jest wymagającym zadaniem. Dla przykładu, problemy z uchwyceniem relacji między całkowitą kwotą a całkowitym kosztem kredytu bądź brak zrozumienia istoty RRSO mogą znacznie utrudniać podejmowanie rozsądnej decyzji o zawarciu umowy. Czy konieczne było jednak rozszerzanie zakresu zastosowania prawa do wycofania się z umowy na najem z opcją zakupu towaru? Nie cechują się one aż takim stopniem skomplikowania jak umowy kredytu, a w kontekście ryzyka ponoszonego przez konsumenta nie różnią się od innych umów najmu. I w tym przypadku prawodawca najpewniej poszedł o krok za daleko. Podobnie jak w kontekście zdolności kredytowej, również i tutaj decyzja zapadła w Brukseli. Objęcie wspomnianych wyżej umów „kredytu” zastosowaniem przepisów o prawie konsumenta do swobodnego odstąpienia od umowy wynika z dyrektywy CCD2, a polski ustawodawca nie może wprowadzić odmiennych przepisów.

Nadzór nad nowymi kredytodawcami

Zakwalifikowanie szeregu nowych produktów jako kredyty konsumenckie sprawi, że więcej firm objętych zostanie nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) oraz wymogami przewidzianymi dla działalności instytucji pożyczkowych. Obejmują one m.in. posiadanie kapitału zakładowego w wysokości co najmniej miliona złotych, pokrytego wkładem pieniężnym. Nadzór wiąże się zaś nie tylko z ryzykiem nakładania kar (mogących sięgać nawet 15 milionów złotych w kontekście instytucji pożyczkowej oraz 150 tysięcy złotych w odniesieniu do jej członków zarządu), lecz także z szeregiem bieżących i czasochłonnych obowiązków sprawozdawczych. Są to m.in. sporządzanie oraz przesyłanie do KNF kwartalnych i rocznych sprawozdań z działalności w zakresie udzielania kredytu konsumenckiego, obejmujących również dane bilansowe. Wykonywanie obowiązków wynikających z nadzoru sprawowanego przez KNF wymaga więc znacznych nakładów czasu, a w praktyce sięgnięcia po specjalistyczną pomoc prawną. Instytucje pożyczkowe obowiązane są też m.in. do rozpatrywania reklamacji zgodnie z przepisami ustawy z 5 sierpnia 2015 r. o rozpatrywaniu reklamacji przez podmioty rynku finansowego, o Rzeczniku Finansowym i o Funduszu Edukacji Finansowej (Dz. U. z 2024 r. poz. 1109) oraz składania corocznego raportu w tym zakresie. Podlegają również tajemnicy bankowej w zakresie danych otrzymywanych od BIK służących ocenie zdolności kredytowej.

Zbyt silne szturchnięcie konsumenta?

Powyższe przykłady podają w wątpliwość sens rozszerzenia zastosowania dyrektywy CCD2 oraz ustawy o kredycie konsumenckim na produkty finansowe wymienione na początku artykułu. Ochrona praw konsumentów – o czym przypomina się w nurcie ekonomicznej analizy prawa – nie jest bowiem grą o sumie zerowej, a w wielu przypadkach rozszerzenie jej zakresu (lub nałożenie na przedsiębiorców dodatkowych obowiązków) wiąże się ze wzrostem cen produktów, rekompensującym wydatki lub nakłady ponoszone przez przedsiębiorców.

Prawodawca (krajowy lub unijny), rozszerzając obowiązków nakładane na przedsiębiorców udzielających kredytów konsumenckich, powinien też przemyśleć ich funkcje. Czy rzeczywiście celem przepisów powinna być ochrona konsumenta przed nim samym oraz skutkami błędnie podejmowanych decyzji? Do pewnego stopnia takie podejście jest zbieżne z koncepcją Nudges (szturchnięcia) wywodzącą się z ekonomii behawioralnej. Zakłada ona, że ustawodawca może (a wręcz powinien) skłaniać ludzi do podejmowania korzystnych dla siebie decyzji oraz unikania szkodliwych lub nieprzemyślanych działań. Przykładem takiej polityki jest stosowanie opcji domyślnych w przepisach prawa, np. uczestnictwo w Pracowniczym Programie Kapitałowym (PPK). Prawodawcy sięgają też po tego typu zachęty w celu promowania pożądanych przez siebie (np. proekologicznych) postaw, takich jak zażądanie naprawy wadliwego towaru zamiast jego wymiany na nowy. Ze swej istoty „szturchnięcia” ustawodawców mają jednak pozostawiać ostateczny wybór człowiekowi. W dyrektywie CCD2 i projekcie ustawy wdrażającej ją do prawa polskiego prawodawcy idą jednak dalej – świadczy o tym norma pozwalająca udzielić kredytu tylko wtedy, gdy w świetle oceny zdolności kredytowej jego spłata w sposób zgodny z warunkami umowy jest prawdopodobna. W takich okolicznościach rozszerzanie zastosowania przepisów o kredycie na produkty finansowe bez oprocentowania, a także najem lub leasing z opcją (a nie obowiązkiem) zakupu towaru może w praktyce skutkować ograniczeniem dostępu konsumentów do dóbr, a w konsekwencji wywołać efekt odwrotny od zamierzonego. Uwaga prawodawców powinna raczej skupiać się na technikach adekwatnego informowania konsumentów o ryzyku kredytowym oraz prawach i obowiązkach wynikających z zawartej umowy (być może z wykorzystaniem AI oraz personalizacji tych informacji) po to, aby zwiększać świadomość konsumentów co do skutków podejmowanych decyzji.

Wojciech Dybka, radca prawny, associate w kancelarii KWKR Konieczny Wierzbicki i Partnerzy S.K.A.

Polecamy książki biznesowe