W wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów projektów ustaw deregulacyjnych – oznaczonych skrótem „UDER” – jest już 105. Pierwszy z nich, usprawniający działanie aplikacji mObywatel, został wpisany pod koniec marca 2025 r. Ostatni, który ma znieść obowiązek przekazywania z mocy prawa w każdym przypadku wszystkim podatnikom imiennych informacji podatkowych (m.in. PIT-11), pojawił się tuż przed Bożym Narodzeniem.

Chociaż słowo „deregulacja” odmieniane w 2025 r. przez wszystkie przypadki zdążyło już spowszednieć, nadal procedowane są projekty zainicjowane przez zespół SprawdzaMY Rafała Brzoski czy też gremia działające przy rządzie i poszczególnych resortach. Działania polskiego prawodawcy wpisują się w europejskie i światowe tendencje. W Unii Europejskiej przykładem mogą być pakiety omnibus ograniczające nakładane na biznes obowiązki sprawozdawcze czy uchwalone w grudniu zmiany w rozporządzeniu EUDR, łagodzące obowiązki związane z przeciwdziałaniem wylesianiu.

Dr Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców BCC, podsumowuje deregulację jako szereg ułatwiających życie przedsiębiorcom uproszczeń administracyjnych, takich jak szersze stosowanie instytucji milczącej zgody, przyspieszenie niektórych procedur czy skrócenie czasu kontroli. - Były to jednak działania doraźne. Patrząc kompleksowo, oczekiwanych przez przedsiębiorców zmian nie udało się wprowadzić. Najbardziej zależy nam między innymi na usunięciu skutków Polskiego Ładu oraz reformie systemu podatkowego – komentuje dr Bernatowicz.

Czytaj w LEX: Deregulacja przepisów kadrowo-płacowych >

 

Co się udało zrobić

- Sama koncepcja deregulacji w prawie gospodarczym była bez wątpienia dobrym pomysłem. Nawet jeśli nie udało się w pełni zrealizować wszystkich pierwotnych zamierzeń, to każde osiągnięcie w tym zakresie należy uznać za plus – mówi Norbert Frosztęga, radca prawny z kancelarii Zimmerman Sierakowski Frosztęga.

Piotr Szulc, radca prawny (Kancelaria Radcy Prawnego Piotr Szulc), jako jeden z sukcesów deregulacji wymienia znaczące poszerzenie katalogu inwestycji, które mogą być realizowane bez formalnego pozwolenia na budowę. - Ułatwienia te dotyczą przede wszystkim inwestycji o niewielkiej skali, obiektów pomocniczych oraz robót, które nie wywierają istotnego wpływu na ład przestrzenny ani bezpieczeństwo użytkowania – opisuje.

Zauważa też, że stopniowo zmienia się filozofia państwowego nadzoru nad procesem inwestycyjnym. – Ciężar odpowiedzialności w coraz większym stopniu przenoszony jest na inwestora i projektanta, podczas gdy rola administracji przesuwa się z kontroli ex ante na kontrolę ex post – komentuje mec. Szulc.

Czytaj też w LEX: Uproszczenie procedur w obszarze OZE w zakresie budowy instalacji OZE >

Norbert Frosztęga jako przykład udanej deregulacji wymienia zaś wprowadzenie możliwości uzyskania przez syndyka, nadzorcę sądowego i zarządcę dostępu do informacji objętych tajemnicą bankową.

- Dotychczas brakowało przepisu jednoznacznie umożliwiającego bankom przekazywanie takich danych, co w praktyce utrudniało prowadzenie postępowań. Nie można się dziwić, że banki, obawiając się surowych sankcji za naruszenie tajemnicy, wstrzymywały się z udzielaniem informacji – mówi mec. Frosztęga.

Dodaje, że zmiana nie objęła wszystkich postępowań (m.in. o zatwierdzenie układu), a ustawodawca z niezrozumiałych względów wyłączył stosowanie nowych zasad do postępowań wszczętych przed wejściem w życie ustawy. - Pomimo tych zastrzeżeń, zmiana w zakresie dostępu do kont bankowych stanowi realne ułatwienie i krok w stronę efektywniejszego prowadzenia postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych – komentuje Norbert Frosztęga.

Czytaj też w LEX: Tajemnica bankowa w obsłudze postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych >

 

Zmiany dla farmaceutów i lekarzy nie zawsze wymagają ustawy

Dr Anna Banaszewska, radca prawny (Kancelaria Radcy Prawnego dr Anna Banaszewska), uważa, że wiele drobnych, ale bardzo istotnych deregulacji udało się wprowadzić w obszarze zdrowia i farmacji. Przykładem jest nadanie nowego brzmienia art. 54 ust. 3 pkt 1 ustawy - prawo farmaceutyczne poprzez dopuszczenie formy dokumentowej wniosku o przekazanie bezpłatnych próbek produktów leczniczych. Dzięki temu lekarze i inne uprawnione osoby mogą składać wnioski szybciej, bez konieczności drukowania, podpisywania i skanowania dokumentów, zaś firmy farmaceutyczne mogą szybciej te wnioski przetwarzać i dostarczać próbki leków.

Inna zmiana w prawie farmaceutycznym zwiększyła dostępność do pełnienia określonych funkcji, takich jak osoba kompetentna, osoba odpowiedzialna, osoba wykwalifikowana. - Bardzo restrykcyjne wymagania ograniczały dostęp absolwentom niektórych kierunków biologicznych czy chemicznych, którzy mimo posiadania odpowiednich kwalifikacji, nie mogli pełnić funkcji osoby wykwalifikowanej. To w konsekwencji przekładało się na brak dostępności wykwalifikowanej kadry dla przemysłu farmaceutycznego – komentuje Anna Banaszewska.

Niektóre rozwiązania deregulacyjne nie wymagały nawet zmiany ustawy. Tak było w przypadku umożliwienia składania przez apteki zamówień na leki OTC za pomocą narzędzi nowych technologii, takich jak aplikacja czy czatbot – wystarczyła do tego zmiana rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie wysyłkowej sprzedaży produktów leczniczych. Metodą nawet nie zmian legislacyjnych, a działań faktycznych, rozwiązano zaś problem z numerami GTIN, które identyfikują dany produkt leczniczy. Przepisy nakładają na przedsiębiorcę obowiązek podawania tych numerów w zgłoszeniach zamiaru wywozu lub zbycia produktów zagrożonych brakiem dostępności. Utrudnieniem był fakt, że minister zdrowia aktualizując co dwa miesiące listę takich produktów, tożsamym numerem się nie posługiwał. Zmiany ustawowej tego stanu rzeczy nie udało się wprowadzić, natomiast ostatnie obwieszczenia ministra zawierają już potrzebny przedsiębiorcom numer.

Czytaj też w LEX: Deregulacja w ramach rozwoju cyfrowego administracji publicznej a obowiązki JST >

 

Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz [PRZEDSPRZEDAŻ] ebook
-20%

Małgorzata Jaśkowska, Martyna Wilbrandt-Gotowicz, Andrzej Wróbel

Sprawdź  

Cena promocyjna: 203.2 zł

|

Cena regularna: 254 zł

|

Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 228.6 zł


Co się nie udało

Niekiedy ambitne założenia deregulacyjne nie znalazły politycznego poparcia lub w praktyce okazały się niemożliwe do realizacji. Przykładem jest ograniczenie uciążliwości kontroli. Ministerstwo Rozwoju i Technologii chciało, by odbywały się one według określonego planu i nie częściej niż wynika to kategorii ryzyka, do której zostanie przypisany dany przedsiębiorca. Propozycji tej przyklasnął niemal każdy minister - pod warunkiem, że wprowadzony zostanie wyjątek dotyczący podległych mu służb i inspekcji. W efekcie nowe przepisy ustawy - prawo przedsiębiorców, które wchodzą w życie z początkiem 2026 r., będą miały ograniczone znaczenie. Więcej: Deregulacja ograniczy kontrole? Zdaniem prawników - to iluzja.

Czytaj też w LEX: Uwarunkowania prawne "deregulacji" działalności gospodarczej >

Dr Anna Banaszewska obok listy deregulacyjnych sukcesów w dziedzinie zdrowia i farmacji, wymienia też liczne przykłady porażek. Nie udało się m.in. wprowadzić zmian umożliwiających realizację recepty na dany lek w kilku aptekach – na przeszkodzie stanął nie tyle brak chęci, co konieczność modyfikacji systemu informatycznego P1, która okazała się zbyt trudna. - A szkoda, ponieważ obecne rozwiązanie tworzy niepotrzebne ograniczenia – komentuje mec. Banaszewska.

Jak dodaje, nie udało się też znieść całkowitego zakazu reklamy aptek, punktów aptecznych i ich działalności, a opublikowany projekt ustawy w tej sprawie wręcz pogłębia niezgodność polskich regulacji z prawem unijnym. Nie zniesiono też obowiązku posiadania przez wszystkie apteki izby recepturowej (mimo że małe apteki sporządzają leki recepturowe niezwykle rzadko lub wcale) ani obowiązku uzyskiwania wpisu do krajowego wykazu dystrybutorów wyrobów medycznych (mimo istnienia europejskiego rejestru EUDAMED). Nadal nie ma też elektronicznych książek narkotycznych. Jej zdaniem absurdem jest utrzymanie w mocy przepisu art. 93 ust. 2 w zw. z art. 88 ust. 5 pkt 11 ustawy – prawo farmaceutyczne.

- Przepis ten pozwala na błędne przyjęcie, iż apteka szpitalna nie może kupić refundowanego wyrobu medycznego od dostawcy innego niż hurtownia farmaceutyczna – komentuje Anna Banaszewska.

Nie sposób nie oprzeć się wrażeniu, że przyspieszony, deregulacyjny tryb procedowania nowego prawa bywa stosowany dla wygody niektórych instytucji. „Z uwagi na pilność prac legislacyjnych nie udostępniono projektu ustawy do konsultacji i opiniowania” – pisało Ministerstwo Sprawiedliwości, które w trybie deregulacyjnym przygotowało przepisy o rozwodach pozasądowych (obecnie na etapie prac w Sejmie).

>> Czytaj także: Deregulacja wszystkiego. Specjalny tryb obejmie nawet nasze zdjęcia i rozwody

Rozwiązanie to, chociaż budzi kontrowersje i dotyczy materii kodeksowej, faktycznie może ograniczyć obowiązki nakładane na obywateli. Zupełnie odmienny charakter ma natomiast zaproponowany przez ten sam resort projekt nowelizacji ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym oraz niektórych innych ustaw (UDER49). Ministerstwo chce m.in., by podmioty składające pisma do KRS (np. spółki i notariusze), robiły to w dwóch egzemplarzach – jednym zwyczajnym, a drugim zanonimizowanym. Ma to odciążyć sądy, które obecnie muszą samemu anonimizować pisma przed ich umieszczeniem w ogólnodostępnym portalu. Projekt spotkał się z krytyką i jak dotąd utknął na etapie konsultacji. Więcej: Deregulacja jest dla sądów. Dla firm - obowiązki i ryzyko.

Co ciekawe, ten sam resort sprawiedliwości skutecznie wprowadził korzystne dla przedsiębiorców zmiany w KRS w trybie zwyczajnym, a nie deregulacyjnym. Projekt UD50 stał się obowiązującą już ustawą z 26 września 2025 r. o zmianie ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym oraz niektórych innych ustaw, która usunęła m.in. obowiązek dwukrotnego publikowania tych samych informacji w dwóch publikatorach: KRS oraz Monitorze Sądowym i Gospodarczym (MSiG).

Czytaj też w LEX: Deregulacja w postępowaniu administracyjnym i jej konsekwencje dla profesjonalnych pełnomocników >

Łukasz Bernatowicz z BCC zwraca uwagę, że nadal są ustawy, które zaraz po wejściu w życie powinny zostać kierowane do zespołu zajmującego się deregulacją.

- I tu jest sedno problemu. Kryteria deregulacji powinniśmy stosować już na etapie przygotowywania aktu prawnego, tak aby nie trzeba było go później deregulować – mówi dr Bernatowicz.

Jako przykład podaje niedawną nowelizację ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, a wcześniej - ustawę o sygnalistach.

- Rozmawiamy o tym, jak leczyć polskie prawo, ale powinniśmy przede wszystkim zastanawiać się, jak nie dopuszczać do jego chorób. O zespole deregulacyjnym słychać coraz mniej, jego paliwo chyba się wyczerpało. Tymczasem problem ma charakter strukturalny i nie zniknie w prosty sposób – podsumowuje prezes Związku Pracodawców BCC.

Czytaj też w LEX: Deregulacja prawa administracyjnego w praktyce samorządowej >