Sąd Najwyższy nie wydał uchwały w sprawie kredytów frankowych
Izba Cywilna Sądu Najwyższego po prawie pięciu godzinach obrad odroczyła posiedzenie w sprawie pytań dotyczących sporów o kredyty walutowe. Najpierw chce poznać stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich, Narodowego Banku Polskiego, Komisji Nadzoru Finansowego, Rzecznika Finansowego, ale także Rzecznika Praw Dziecka. Instytucje te mają 30 dni na przedstawienie opinii. Frankowicze i ich prawnicy są rozczarowani. Przedstawiciele banków uważają, że SN podjął rozsądną decyzję.

Pełny skład Izby Cywilnej Sądu Najwyższego zajmował się we wtorek sześcioma pytaniami Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego w sprawie zagadnień prawnych dotyczących kredytów denominowanych i indeksowanych w walutach obcych (sygn. III CZP 11/21). Miał rozstrzygnąć dwie ważne kwestie dla spraw frankowych. Po pierwsze wskazać, co się dzieje z umową po usunięciu z niej nieuczciwej klauzuli przeliczeniowej, czy upada, czy może wiązać dalej. Gdyby opowiedział się za nieważnością, miał wskazać zasady rozliczania się stron, choć w tej sprawie wypowiedział się skład siódemkowy 7 maja br.
Uchwała jednak nie zapadła, i to nie ze względu na alarm bombowy, który przesunął posiedzenie.. - Izba Cywilna w pełnym składzie postanowiła odroczyć bezterminowo posiedzenie. Pod postanowieniem podpisali się wszyscy sędziowie - poinformował Aleksander Stępkowski, rzecznik prasowy Sądu Najwyższego. Jednocześnie SN zwrócił się do pięciu instytucji: Rzecznika Praw Obywatelskich, Narodowy Bank Polski, Komisję Nadzoru Finansowego, Rzecznika Finansowego, ale także Rzecznika Praw Dziecka o zajęcie stanowiska. Jak czytamy w komunikacie rzecznika, SN podjął tę decyzję biorąc pod uwagę społeczną i gospodarczą doniosłość zagadnień przedstawionych mu do rozstrzygnięcia. Na pytanie dlaczego swój pogląd ma wyrazić RPD, sędzia Stępkowski powiedział, że kredyty zaciągały rodziny z dziećmi, które chciały mieszkać na swoim, wiec RPD może mieć merytoryczne stanowisko do zajęcia. Obecnie funkcję RPD pełni Mikołaj Pawlak, który w latach 2016–2018 był dyrektorem Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich Ministerstwa Sprawiedliwości. Wymienione instytucje mają 30 dni na zajęcie stanowiska.
Kredytobiorcy i broniący ich prawnicy są rozczarowani decyzją Sądu Najwyższego, choć niektórzy liczą, że uchwała zapadnie pod koniec roku. Czekają na nią od lat, a dziś prawie po dziewięciu godzinach oczekiwania dowiedzieli się, że uchwały nie będzie. Sektor bankowy uważa, że SN wydał rozsądne postanowienie.
Strona bankowa rozsądnie ocenia postanowienie SN
- Myślę, że wszyscy czekaliśmy na to rozstrzygnięcie, choć każda ze stron oczekiwała odmiennych ustaleń - mówi Tadeusz Białek, wiceprezes Związku Banków Polskich. - Jednak nie oceniam źle decyzji o sięgnięciu po stanowiska innych organów. Pozwolą one SN wzbogacić wiedzę na temat szerokich uwarunkowań dotyczących umów kredytowych. To jest istotne, bo rozstrzygnięcie dotyczy bardzo ważnych kwestii - podkreśla wiceprezes Białek.
Dr Piotr Bodył-Szymala, radca prawny, członek zespołu Monitor Prawa Bankowego, dzisiejsze rozstrzygnięcia proceduralne też ocenia jako bardzo rozsądne. - Dopatrywałbym się w nich ciągu dalszego tego, co powiedział TSUE w wyroku z 29 kwietnie br. Sędziowie z Luksemburga stwierdzili, że z jednej strony celem Dyrektywy 93/13 jest przywracanie równowagi kontraktowej, ale z drugiej zwrócili uwagę na wartość jaką jest pewności prawa przy prowadzeniu działalności gospodarczej. Zasięgnięcie opinii NBP i KNF w tym kontekście ma sens, to się składa w jedną całość - mówi dr Bodył-Szymala. Całkiem inaczej na decyzję SN patrzą frankowicze.
Decyzję o odroczeniu można było podjąć już zimą, postanowienie zostanie zaskarżone
- Pierwsza prezes swoje pytania skierowała w styczniu, na zwrócenie się o stanowiska były aż cztery miesiące, dziwne że zrobiono to dopiero teraz, a do tego nie zapytano o zdanie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a to przecież UOKiK wie najwięcej o niedozwolonych klauzulach w umowach. Dlatego zaskarżymy postanowienie SN - komentuje Arkadiusz Szcześniak, prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, który nie liczy już, że uchwała zostanie podjęta. - To jest ważna kwestia nie tylko społecznie, ale także dla wymiaru sprawiedliwości. Obciążenie sądów kolejnymi 60 tysiącami pozwów o wynagrodzenie składanymi przez banki i kredytobiorców nie poprawi sytuacji. Jednak jak widać nie ma woli politycznej, by rozwiązać problemy frankowiczów. Dlatego składam od dawna już zapowiedziany pozew przeciwko bankowi o wynagrodzenia za korzystanie z mojego kapitału - mówi prezes Szcześniak. I zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię, ogromną różnicę w funkcjonowaniu SN i TSUE.
- Nie wyobrażam sobie, by TSUE funkcjonował jak nasz SN. W TSUE w dniu rozprawy, wszyscy są witani z szacunkiem, zaraz po ogłoszeniu, strony otrzymują wyrok w ojczystym języku wraz z uzasadnieniem, wszystko jest jasne i transparentne. Dziś czekaliśmy od godziny 10 do godziny 18.40 na decyzję, którą można było podjąć już w styczniu - podkreśla. Prawnicy broniący frankowiczów zwracają uwagę, że sądy powszechne wciąż nie dostały jasnego drogowskazu, co utrudnia prowadzenie postępowań. Choć są i tacy, którzy uważają, że obecnie wystarczy już orzecznictwo TSUE.
Męczące oczekiwanie na uchwałę
W sądach w Polsce toczy się obecnie ponad 30 tys. spraw frankowych. Wiele z nich zostało zawieszonych właśnie w oczekiwaniu na uchwałę SN. - Sądy zawieszają większość spraw, najpierw czekały na 25 marca, potem na 13 kwietnia, 11 maja, a teraz nie znamy nawet terminu jej podjęcia - mówi adwokat Jacek Czabański. - Niektórzy czekają już ponad rok. Dlatego jestem rozczarowany, że nic się nie wyjaśniło. Jestem zdumiony, że SN nie jest w stanie rozstrzygnąć samodzielnie kwestii prawnych, i ucieka się do fortelu. Jak bowiem decyzja RPD może wpłynąć na decyzję SN? Dlatego nie rozumiem dlaczego Sąd Najwyższy radzi się innych. Nam pozostaje czekać - mówi Jacek Czabański.
Damian Nartowski, radca prawny, partner w kancelarii WNLegal Wątrobiński Nartowski, też uważa, że postanowienie o bezterminowym odroczeniu posiedzenia to zła wiadomość. - Dziś miałem w sądzie mieć ogłoszenie wyroku o godz. 14.30, zostało przełożone w oczekiwaniu na głos Sądu Najwyższego, a ten się oddala - mówi mec. Nartowski. Podobnie jeszcze w marcu mówił Tomasz Konieczny, ale zmienił zdanie.
Sądy powszechne już mają duże wskazówek od TSUE
- Rzeczywiście na uchwałę SN czekają sądy w całej Polsce, od Świnoujścia po Przemyśl. Niektóre z nich są w jeszcze trudniejszej sytuacji, bo termin publikacji wyroku uzależniły właśnie od marcowej uchwały. Jest wiele spraw, w których sąd zamknął już rozprawę, ale odroczył termin publikacji wyroku na koniec marca, potem na koniec kwietnia, maj, po to, aby właśnie zapoznać się z uchwałą przed wydaniem orzeczenia. Dziś jednak uważam, że brak uchwały to dobra wiadomość dla kredytobiorców, a nie banków - mówi mec. Konieczny.
Dlaczego? - Od października 2019 r., tj. od słynnego wyroku TSUE w sprawie Dziubak orzecznictwo sądów powszechnych, ale też samego Sądu Najwyższego jest jednoznacznie korzystne dla konsumentów. To orzecznictwo TSUE przyniosło realne zmiany i przy nim można byłoby pozostać. Uchwała SN była tak samo oczekiwana, jak i groźna – istniała obawa, że SN będzie limitować ochronę konsumencką lub wprowadzi pewne elementy ratujące sektor bankowy tak, jak to się stało w uchwale siódemkowej - tu zastosowano kreacyjne podejście do terminu przedawnienia roszczeń banku, bo na pewno nie wynika ono z przepisów Kodeksu cywilnego. Teraz zaś w sprawach o umowy kredytowe pozostała właściwie już tylko jedna wątpliwość: czy są nieważne w całości, czy nadal wiążą po usunięciu z niej nieuczciwej klauzuli obejmującej pseudowaloryzację kursem obcej waluty. Z tym, że aktualne orzecznictwo w zdecydowanej większości opowiada się za tą pierwszą sankcją - niewaważnością. Dla kredytobiorców wybór między nieważnością a odfrankowieniem opiera się na zasadzie „win-win” – każda z tych opcji przynosi wymierne korzyści, gdyż albo mówimy o darmowym w istocie kredycie (nieważna umowa), albo kredycie złotowym z niewielkim oprocentowaniem opartym o formułę LIBOR + marża - ocenia mec. Konieczny.
Mec. Bodył-Szymala uważa jednak, że przez najbliższe dwa miesiące będziemy żyć w stanie niepewności. - Patrząc na kalendarz, kolejnego posiedzenia można się spodziewać w okolicach września. To jest też czas na szukanie rozsądnego, polubownego rozwiązania sporów, bo wszystkich i tak nie da się „przeprocesować” przez sądy, których zasoby są ograniczone przecież. Należy dążyć do ugodowego rozstrzygania konfliktów. To będzie test dojrzałości dla każdej ze stron i postąpienie zgodnie z rekomendacjami TSUE - mówi mec. Bodył-Szymala.
Mariusz Korpalski, radca prawny, partner w kancelarii Law24.pl, reprezentujący frankowiczów, tez uważa, że uchwała zostanie podjęta, tylko zapewne jesienią. - To i tak dobrze, bo były obawy, że jej nie będzie - ocenia. Przyznaje jednak, że to oznacza kolejne miesiące oczekiwania na głos SN. - W tej sytuacji pozostaje TSUE - dodaje.
Sześć pytań prezes SN w sprawach frankowych
Małgorzata Manowska, pierwsza prezes SN, 29 stycznia skierowała pytania do pełnego składu Izby Cywilnej, w związku z ujawnionymi rozbieżnościami w wykładni przepisów prawa w orzecznictwie Sądu Najwyższego i sądów powszechnych, w celu zapewnienia jednolitości orzecznictwa. Mimo bowiem wielu wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w tym w polskiej sprawie państwa Dziubaków, na salach sądowych wciąż zapadają rozbieżne rozstrzygnięcia. W związku z tym pierwsza prezes SN zadała sześć pytań:
- Czy w razie uznania, że postanowienie umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego odnoszące się do sposobu określania kursu waluty obcej stanowi niedozwolone postanowienie umowne i nie wiąże konsumenta, możliwe jest przyjęcie, że miejsce tego postanowienia zajmuje inny sposób określenia kursu waluty obcej wynikający z przepisów prawa lub zwyczajów?
- Czy w razie niemożliwości ustalenia wiążącego strony kursu waluty obcej w umowie kredytu indeksowanego do takiej waluty umowa może wiązać strony w pozostałym zakresie?
- Czy w razie niemożliwości ustalenia wiążącego strony kursu waluty obcej w umowie kredytu denominowanego w walucie obcej umowa ta może wiązać strony w pozostałym zakresie?
- Czy w przypadku nieważności lub bezskuteczności umowy kredytowej, w wykonaniu której bank wypłacił kredytobiorcy całość lub część kwoty kredytu, a kredytobiorca dokonywał spłat kredytu, powstają odrębne roszczenia z tytułu nienależnego świadczenia na rzecz każdej ze stron, czy też powstaje jedynie jedno roszczenie, równe różnicy spełnionych świadczeń, na rzecz tej strony, której łączne świadczenie miało wyższą wysokość?
- Czy w przypadku nieważności lub bezskuteczności umowy kredytowej z powodu niedozwolonego charakteru niektórych jej postanowień, bieg przedawnienia roszczenia banku o zwrot kwot wypłaconych z tytułu kredytu rozpoczyna się od chwili ich wypłaty?
- Czy, jeżeli w przypadku nieważności lub bezskuteczności umowy kredytowej którejkolwiek ze stron przysługuje roszczenie o zwrot świadczenia spełnionego w wykonaniu takiej umowy, strona ta może również żądać wynagrodzenia z tytułu korzystania z jej środków pieniężnych przez drugą stronę?
Obecnie nawet w SN nie ma zgodności co do spraw frankowych. - Przypomnijmy, że od 2016 roku Sąd Najwyższy zajmował tyle sprzecznych ze sobą stanowisk w tej kwestii, że trudno byłoby ująć historię zmian poglądów w jednym artykule. Od całkowitego zaprzeczenia ich roszczeń, do w zasadzie potwierdzenia nieważności tych umów. Ale to były wyroki w zwykłych, trzyosobowych składach - zwraca uwagę Karolina Pilawska, adwokat i wspólnik w kancelarii Pilawska Zorski Adwokaci. - A skoro SN ma podjąć uchwałę w pełnym składzie, co zdarza się bardzo rzadko, to pokazuje z jak dużym problemem musi się zmierzyć - dodaje.
Czytaj również: Sądy zostaną zalane pozwami frankowymi, ale ich rozstrzyganie będzie prostsze >>
Alarm bombowy przedłużył posiedzenie w sprawie długo oczekiwanej uchwały
Pierwszy termin posiedzenia był wyznaczony na 25 marca. 17 marca przesunieto go na 13 kwietnia. Wówczas SN poinformował, że w związku z pobytem prezes Manowskiej w szpitalu spowodowanym Covid-19. Potem przesunięto go na wtorek 11 maja z powodu pandemii i wyroku TSUE w drugiej polskiej sprawie frankowej - ten zapadł 29 kwietnia.
Posiedzenie miało rozpocząć się o godz. 10., jednak do tego nie doszło z powodu informacji o podłożonej w gmachu bombie. Wszystkie osoby przebywające w budynku Sądu Najwyższego zostały ewakuowane, służby sprawdzały gmach, a SN przekazał, że zapewne wczesnym popołudniem okaże się, czy posiedzenie rozpocznie się jeszcze we wtorek. Rozpoczęło się o godz. 13. Około godz. 17.40 SN poinformował, że o godzinie 18.15 odbędzie się briefing Aleksandra Stępkowskiego, rzecznika prasowego Sądu Najwyższego, mimo że posiedzenie wciąż trwa.
Gdyby uchwała zapadła, zostałaby publicznie ogłoszona i transmitowana w TVP, a także na profilu SN na Facebooku. Izba Cywilna jednak odroczyła jej podjęcie. Można się było tego spodziewać już wczoraj. W poniedziałek ok. południa na profilu Sądu Najwyższego pojawił się bowiem taki komunikat:
- W dniu jutrzejszym, tj.: 11 maja 2021 r. na godz. 10:00, zaplanowane jest posiedzenie niejawne składu pełnej Izby Cywilnej dla rozpoznania wniosku PPSN z dnia 29 stycznia 2021 r. - rozstrzygnięcie zagadnień prawnych dotyczących tematyki kredytów denominowanych i indeksowanych w walutach obcych (sygn. akt: III CZP 11/21).
- W przypadku gdy orzeczenie w sprawie zapadnie jutro - zostanie przeprowadzona transmisja online.
Zatem zapowiedziano w nim, że dyskusja będzie na posiedzeniu niejawnym, a dopiero w przypadku, gdy orzeczenie zapadnie, SN udostępni transmisję online. - Z naszych informacji wynika, że uchwały może nie być - mówią Prawo.pl prawnicy. Sędziowie zbiorą się, przedyskutują problemy, ale nie wydadzą uchwały, i tak się stało. Dlaczego?
Trzy powody dla których SN może nie wydać uchwały
Z oficjalnego wyjaśnienia sędziego Stępkowskiego wynika, że chodzi o zebranie innych stanowisk. Nieoficjalnie podaje się inne przyczyny. Po pierwsze część sędziów chce podważyć wybór Małgorzaty Manowskiej na sędziego SN i I prezesa. W efekcie nie miałaby prawa zadać pytań.
Czytaj również: NSA uchylił uchwały KRS, ale nominacje do Sądu Najwyższego ważne >>
Po drugie niektórzy chcą poczekać na pisemne uzasadnienie uchwały w składzie siódemkowym Izby Cywilnej SN z 7 maja, w której precyzyjniej zostaną wyjaśnione zasady rozliczania się strony po unieważnieniu umowy. A dokładnie 3 z 6 pytań I prezes dotyczą rozliczeń między bankiem a frankowiczem.
Po trzecie część sędziów SN uważa, że prezes Manowska pospieszyła się z zadaniem pytań do pełnego składu Izby Cywilnej. - Po uchwałę Izby w pełnym składzie nie powinno się sięgać, gdy nie ma rozbieżnych uchwał siódemkowych. To powinno być ostateczne narzędzie, bo czy racjonalne jest wyznaczenie pełnego składu w momencie, gdy nie ma odpowiedniej liczby uchwał siódemkowych, a nawet w trzyosobowym składzie? Najpierw powinno się poczekać, jak zostanie w sądach uchwała z 7 maja - mówi Prawo.pl jeden z sędziów SN. Choć inni przyznają, że uchwała powinna zapaść, bo to są trudne zagadnienia, które wymagają rozstrzygnięcia, aby ujednolicić orzecznictwo i uspokoić stan rozdrgania.








