Chodzi o akcje Fundacji Pro – Prawo do życia, której co do zasady podstawowym celem ma być - jak czytamy na jej stronie - "ratowanie dzieci przed okrutną śmiercią w wyniku aborcji". Prowadzi również akcje "Stop pedofilii" - w jej ramach na ulicach m.in. Warszawy, Poznania i Gdańska pojawiły się "homofobusy" - samochody z plakatami i billboardami, które - według fundacji - mają obnażać prawdę o edukatorach seksualnych i społeczności LGBT.  

Z Fundacją od ponad roku walczy na drodze sądowej Stowarzyszenie na rzecz osób LGBT Tolerado. Udało mu się m.in. uzyskać tymczasowy zakaz publikowania najbardziej drastycznych treści, a gdańska prokuratura zdecydowała się na skierowanie przeciwko kierowcy "homofobusa "aktu oskarżenia. 

Czytaj: Polskiego homofoba trudno postawić przed sądem>>

Przepisy nie chronią, a powinny

Stowarzyszenie nie ukrywa, że jego celem jest postawienie przed sądem nie tylko kierowcy samochodu, ale też innych osób odpowiedzialnych za tę akcję.  Zapowiada również olejne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. - Robimy to dla wszystkich Gdańszczan i Gdańszczanek, bo - tak jak śp. Paweł Adamowicz - chcemy żyć w mieście, w którym każdy jest szanowany. Działamy także na rzecz wszystkich mieszkańców Polski, bo akcja Fundacji Pro - Prawo do Życia dezinformuje i dzieli nasze społeczeństwo - wskazuje w swoim oświadczeniu. 

Czytaj w LEX: Mowa nienawiści to nie wolność wyrażania opinii. Omówienie orzecznictwa ETPC na podstawie art. 10 Konwencji o prawach człowieka >

Adwokat Katarzyna Warecka, reprezentująca Tolerado podkreśla, że problemem jest przede wszystkim ułomność artykułu 212 Kodeksu karnego dotyczącego zniesławienia. Czyn jest bowiem ścigany z oskarżenia prywatnego, a tylko i wyłącznie w przypadku ważnego interesu publicznego prokurator może objąć sprawę ściganiem z urzędu. 

- W tym przypadku mamy właśnie taką sytuację. I nie ukrywam, że jest to sytuacja wyjątkowa. Kolejną kwestią jest to, że same przepisy przewidziane do ścigania mowy nienawiści mają zamknięty katalog pokrzywdzonych i dotyczą osób dyskryminowanych ze względu na wiarę, płeć, narodowości. Tu więc też jest znacząca luka - mówi. 

W jej ocenie art. 212 powinien w ogóle zniknąć z Kodeksu karnego, z zastrzeżeniem jednak, że zmienione zostaną art. 256 par. 1 i art. 257 Kodeksu karnego, tak - jak mówi - aby mowa nienawiści była kompleksowo ścigana przez właściwe organy państwowe z urzędu

 


Czytaj: Wolność ograniczona ustawą, chyba że strona internetowa stanowi inaczej>>

RPO też apelował o zmiany

Adwokatka przypomina, że o zmiany w tym zakresie apelował choćby Rzecznik Praw Obywatelskich, ale też organy Rady Europy. - W tej chwili stowarzyszenia takie jak Tolerado są w próżni prawnej, bo osoby LGBT nie są chronione skutecznie przed mową nienawiści przez organy państwa. Jeśli nawet nie zostaną wprowadzone zmiany w prawie w tym zakresie, to powinna zmienić się praktyka prawna – prokuratury powinny włączać się do takich postępowań, ze względu na ważny interes publiczny – dodaje Warecka. 

Czytaj w LEX: Przestępstwo mowy nienawiści >

W ubiegłym roku RPO - w związku z zabójstwem przez nożownika prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza - przekazał premierowi Mateuszowi Morawieckiemu 20 rekomendacji dotyczących skutecznej walki z mową nienawiści i przestępstwami z nią związanymi. Rekomendował m.in. ściganie z urzędu przestępstw motywowanych uprzedzeniami ze względu na czyjąś niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną i tożsamość płciową, karalność samego członkostwa w organizacjach odwołujących się do totalitaryzmów, a zakazanych na mocy konstytucji oraz wprowadzenie ustawowej definicji mowy nienawiści i skuteczniejsze oczyszczanie internetu z takich treści. 

Czytaj w LEX: Maroń Grzegorz, Ochrona mniejszości seksualnych przed mową nienawiści a wolność słowa w państwach common law >

To, że przepisy nie są doskonałe przyznawało też wówczas Ministerstwo Sprawiedliwości. Przepisy jednak nie zostały zmienione, choć przykładowo tarcza antykryzysowa w związku z COVID-19 wprowadziła cenzurę prewencyjną – możliwość zastosowania zakazów zbliżania się, kontaktów, publikacji także w internecie materiałów dotyczących pokrzywdzonego przestępstwem medyka, lub osoby wspomagającej medyków przy przeciwdziałaniu epidemii.

Za uprzedzenia - wyższa kara

Konieczność zmian w przepisach dostrzegają także prawnicy. Podczas ubiegłorocznego II Kongresu Prawników Polskich przedstawiono propozycję zmian w tym zakresie Społecznej Komisji Kodyfikacyjnej. Zakłada ona, by podobnie jak w przypadku występku o charakterze chuligańskim, działanie pod wpływem uprzedzeń było okolicznością nadzwyczajnie obostrzającą karę. 

Art. 57b par. 1 miałby brzmieć: Jeżeli przestępstwo będzie motywowane uprzedzeniami związanymi z rasą, kolorem skóry, pochodzeniem lub przynależnością narodową albo etniczną, przynależnością wyznaniową albo bezwyznaniowością, światopoglądem, poglądami politycznymi, płcią, orientacją seksualną, tożsamością płciową, wiekiem, niepełnosprawnością lub inną porównywalną podstawą, sąd wymierza karę przewidzianą za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości nie niższej od dolnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę. 

Czytaj w LEX: Warecka Katarzyna, W sprawie homofobicznej mowy nienawiści trzeba przeprowadzić dochodzenie. Omówienie wyroku ETPC z dnia 14 stycznia 2020 r., 41288/15 (Beizaras i Levickas) >

Dodatkowo w takich sytuacjach miałaby być orzekana nawiązka na rzecz organizacji, do której zadań statutowych należy ochrona lub promowanie praw człowieka, ochrona przed dyskryminacją lub nierównym traktowaniem albo ochrona praw osób należących do grupy, uprzedzeniami wobec której przestępstwo było motywowane. Jego ściganie miałoby następować również na wniosek organizacji, do której zadań statutowych należy ochrona przed dyskryminacją lub nierównym traktowaniem lub ochrona praw osób należących do grupy, uprzedzeniami wobec której przestępstwo było motywowane. 

 


Fundacji Pro – Prawo do życia - czuje się pokrzywdzona

Sama Fundacja Pro-Prawo do życia również czuje się pokrzywdzona. Na jej stronach w ostatnich tygodniach pojawiły się m.in. informacje dotyczące ataku na jednego z kierowców i niszczenia samochodów. Jej członkowie zarzucają policjantom bierność, a władzom m.in. Warszawy przyzwolenie na ich atakowanie.

Sprawa została zgłoszona na policję.