Adam Bodnar na stanowisko rzecznika wybrany został przez Sejm 24 lipca 2015 roku, wybór ten 7 sierpnia potwierdził Senat, a 9 września złożył przed Sejmem ślubowanie, obejmując tym samym urząd na okres pięcioletniej kadencji. Od tego dnia rozpoczęła się jego 5-letnia kadencja i własnie 9 września tego roku powinna się zakończyć. Ale żeby to mogło nastąpić, musi być wybrany i zaprzysiężony następca. A na to na razie się nie zanosi.

Czas leci, a jeszcze nic się nie dzieje

Gdyby nowy rzecznik miał objąć urząd w terminie, to już powinna trwać procedura, np. w takim rytmie, jak ten sprzed pięciu lat. Tymczasem nie słychać o żadnych oficjalnych kandydaturach ani o formalnych działaniach w tym kierunku. Dopiero w ostatnich na polityczno-medialnej giełdzie pojawiły się dwa nazwiska - posła PiS Bartłomieja Wróblewskiego, i szefa Porozumienia Jarosława Gowina - ale bez oficjalnych autoryzacji i z natychmiastowym dementowaniem przez obu tych polityków. Nic dziwnego, bo obaj sobie przecież zdają sprawę, że ich wybór na razie nie wchodzi w grę. 

Sejm i Senat decydują zgodnie

Konstytucja w artykule 209 mówi, że "Rzecznik Praw Obywatelskich jest powoływany przez Sejm za zgodą Senatu, na 5 lat". Oznacza to, że najpierw Sejm ma wybrać kogoś, a następnie Senat musi tę osobę zaakceptować.

Czytaj w LEX: Czarny Piotr, Opinia w sprawie interpretacji art. 209 ust. 2 Konstytucji >

W obecnej sytuacji partia rządząca bez problemu w Sejmie może przegłosować odpowiednią dla siebie kandydaturę, ale w Senacie raczej ona nie przejdzie. To oczywiście może się zmienić, gdyby PiS udało się przeciągnąć na swoją stronę choćby jednego czy dwóch opozycyjnych senatorów, a o takich próbach wciąż się słyszy, ale na razie opozycyjna większość w izbie wyższej się trzyma, więc na wybór rzecznika nie ma szans
To byłoby możliwe, gdyby Prawo i Sprawiedliwość poszukało jakiegoś niezaangażowanego politycznie i cieszącego się prestiżem prawnika i podjęło w tej sprawie negocjacje z opozycją. Ale to raczej nie wchodzi w grę, przez ostatnie pięć lat nie było żadnego takiego przypadku, a przykłady obsadzania podobnych stanowisk (NIK, UODO, Rzecznik Praw Dziecka) pokazują wręcz coś przeciwnego. 

 


Bodnar nadal rzecznikiem

Adam Bodnar już jakiś czas temu zapowiadał, że nie będzie kandydował na kolejną kadencję. To realistyczne podejście, bo nawet gdyby osobiście chciał, to nie miałby żadnych szans na wybór. Od początku był ostro krytykowany przez rządzące ugrupowania i to istny cud, że nie został przez te pięć lat z urzędu usunięty. Zapowiedzi były, a sposób by się znalazł. Ot, choćby zmiana ustawy o Rzeczniku pod byle pretekstem i przy okazji przerwanie kadencji. Byłoby to oczywiście sprzeczne z konstytucją, bo tam wyraźnie zapisana jest 5-letnia kadencja, ale nie byłoby to przecież pierwsze takie rozwiązanie (Sąd Najwyższy, Krajowa Rada Sądownictwa, Trybunał Konstytucyjny).

Czytaj: 
Bodnar nie chce już być rzecznikiem ani prezydentem>>
Adam Bodnar nagrodzony za walkę o praworządność>>

Nie wiadomo dlaczego ekipa rządząca nie zdecydowała się na to. W każdym razie dr Bodnar nie tylko dokończy swoją kadencję, ale będzie obowiązki pełnił dłużej, kto wie czy nie do końca obecnej kadencji parlamentarnej (jeszcze 3 lata), jeśli utrzyma się obecny układ w Senacie. 

Już tak było, tylko z innego powodu

Taka sytuacja już miała miejsce, bo o kilka miesięcy wydłużyła się w 2005 roku kadencja prof. Andrzeja Zolla na stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich. Wtedy Sejm, w którym dominującą siłą był Sojusz Lewicy Demokratycznej, w normalnym trybie i z odpowiednim wyprzedzeniem wybrał prof. Andrzeja Rzeplińskiego, ale ku ogólnemu zaskoczeniu jego kandydatury nie zaakceptował Senat, do czego w tej izbie przyczyniła się część senatorów SLD. Jak wspomina prof. Rzepliński, jeszcze w przeddzień głosowania miał zapewnienie marszałka Senatu Longina Pastusiaka (SLD), że nie będzie problemu, a gdy przyszło do głosowania, paru głosów zabrakło. 

Tymczasem kończyła się kadencja parlamentu i nie było już czasu na ponowne przeprowadzenie całej procedury. Sprawa musiała więc czekać na nowy parlament. 

Prof. Zoll pożegnał się ze współpracownikami i został na stanowisku

Sprawujący od 2000 roku urząd Rzecznika Praw Obywatelskich prof. Andrzej Zoll wspomina, że był przekonany, że Andrzej Rzepliński zostanie wybrany i uważał to za bardzo dobrą decyzję. - Pożegnałem się oficjalnie w dniu 30 czerwca 2005 roku z osobami pełniącymi urzędy, z którymi współpracowałem i z pracownikami mojego biura, bo właśnie tego dnia kończyła się moja kadencja. Byłem wtedy jeszcze pewny, że na moje miejsce przyjdzie Andrzej Rzepliński. Tak się jednak nie stało, a jesienią były wybory i to oznaczało, że moje wydłużone urzędowanie musiało potrwać kilka miesięcy dłużej - mówi. 

Dopiero 15 lutego 2006 roku Andrzej Zoll przekazał urząd swojemu następcy, którym był zarekomendowany przez Prawo i Sprawiedliwość (które rządziło wtedy w koalicji z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin) dr Janusz Kochanowski, który zginął 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie smoleńskiej. 

Sprawdź:

Państwo prawa jeszcze w budowie

Państwo prawa jeszcze w budowie>>

Krzysztof Sobczak, Andrzej Zoll