Nagminne omijanie konsultacji społecznych, uchwalanie nowelizacji głęboko ingerujących w system prawa w jedną noc – jakość legislacji w Polsce od lat pozostawia wiele do życzenia. Jednak podczas epidemii koronawirusa bubli prawnych powstaje jeszcze więcej, a objaśnień do nich każe się szukać na stronach ministerstw. 

 


 

Ustawa, która zawiesiła Konstytucję

Jak zauważa radca prawny Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, konstytucjonaliści zbyt późno zwrócili uwagę na ustawę o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. - To na podstawie tej ustawy ograniczono – w drodze rozporządzeń ministra zdrowia oraz Rady Ministrów – w czasie epidemii koronawirusa podstawowe prawa i wolności w sposób, w jaki nie byłoby to możliwe nawet przy wprowadzeniu, na podstawie Konstytucji RP, jednego ze stanów nadzwyczajnych, w tym w szczególności stanu klęski żywiołowej – mówi.

Czytaj w LEX: Procedura wprowadzania stanów nadzwyczajnych - wybrane problemy >

Stan ten, zgodnie z Konstytucją mógłby być ustanowiony na 30 dni, jego przedłużanie podlegałoby kontroli parlamentarnej (Konstytucja RP wymaga zgody Sejmu). Stan klęski żywiołowej nie pozwoliłby też na wprowadzenie niektórych ograniczeń - np. wolności sumienia i religii gwarantowanej przez art. 53 Konstytucji RP. - Część z wprowadzonych rozporządzeniami ograniczeń ma charakter nieprzewidywalny czasowo, gdyż ustanowione są one aż „do odwołania”. Obywatele nie mogą więc określić, do kiedy ograniczenie będzie obowiązywało ani na podstawie przepisów, a tym bardziej wypowiedzi przedstawicieli rządu, vide sprzeczne wypowiedzi wiceministrów edukacji dotyczące tego, czy jesteśmy w okresu wypłaszczenia epidemii czy jej wzrostu – tłumaczy.

Czytaj w LEX: Ograniczenia z powodu epidemii mogą utrudniać zbieranie głosów poparcia przez kandydatów na Prezydenta RP  >


Rozporządzenie z odesłaniem do strony internetowej

Specustawa COVID-19 (Dz. U. 374) dała rządzącym jeszcze szersze uprawnienia, pozwalając m.in. na zawieszanie przepisów ustawowych w drodze rozporządzenia, jak choćby w przypadku przepisów prawa oświatowego. To z kolei zachęciło do pójścia nawet o krok dalej, pojawiły się rozporządzenia, które odsyłają do treści na stronach internetowych, o których trudno raczej powiedzieć, że są legalnym źródłem i wzorcem stabilnego prawa. Tak jest np. w rozporządzeniu MEN w sprawie szczególnych rozwiązań w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, które w przypadku organizacji przedszkoli w czasie epidemii odsyła do wytycznych na stronach internetowych Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

Podobnie jest z budzącymi najwięcej kontrowersji ograniczeniami w poruszaniu się -  po definicję codziennych potrzeb trzeba sięgać do strony internetowej rządu i to jej treść - która może się zmieniać w każdej chwili - jest kluczowa dla oceny, czy dana osoba może zostać ukarana wielotysięczną karą. Podejście jakkolwiek nowatorskie, to jednak nieco pod prąd jeżeli chodzi o źródła prawa wskazane w art. 87 Konstytucji oraz budzące wątpliwości z punktu widzenia zasady zaufania obywatela do państwa

Nie przegap ważnych dat! Twój elektroniczny asystent - LEX Terminarz >

 

Lex ani scripta, ani certa

Każdy student prawa już od pierwszego roku wie, że podstawą do ukarania sprawcy przestępstwa musi być ustawa i to taka, która spełnia określone wymogi. Przed epidemią pojawiały się wątpliwości, czy takimi są ustawy uchwalane w nocy na jednym posiedzeniu Sejmu. Koronawirus sprawił natomiast, że to już nawet nie musi być ustawa.  - Do nowelizowania ustawy kodeksowej w „zwykłym” trybie zdążyliśmy się już przyzwyczaić, ale dookreślanie zakazu karnego (przemieszczania się, zgromadzeń) przez rozporządzenie wydane poza stanem nadzwyczajnym, mimo ewidentnej sprzeczności z normą konstytucyjną jest jednak pewną nowością – mówi dr Mateusz Woiński, karnista  z Akademii Leona Koźmińskiego. - Co więcej, lex nie musi być już nie tylko scripta, ale i certa. Po uchyleniu pandemicznych zakazów powstaje problem odpowiedzialności osób, które zakazy naruszyły w czasie ich obowiązywania, a odmówiły przyjęcia mandatów karnych – ocenia.

Czytaj w LEX: Prawo do przemieszczania się w stanie epidemii - brak podstaw prawnych dla wprowadzania zakazu przemieszczania się >

Podobnego zdania jest dr hab. Robert Suwaj, prof. Politechniki Warszawskiej, adwokat w kancelarii Suwaj, Zachariasz Legal, który ocenia, że system prawa został wywrócony do góry nogami na wielu płaszczyznach. - Komunikujemy się - już od jakiegoś czasu - jednokierunkowo, czyli politycy mówią nam, jak powinniśmy się zachowywać w trudnym czasie epidemii, oraz przewidują w tym zakresie sankcje za naruszenia wszelkich ograniczeń. Sankcje nakładane są dwutorowo, to jest w trybie wykroczeniowym i administracyjnym za ten sam czyn, co stanowi naruszenie standardów państwa prawnego - w tym przypadku zasady ne bis in idem – podkreśla. - Już sam fakt nakładania ograniczeń jest w mojej ocenie bezprawny, bowiem tak nieadekwatna ingerencja w prawa i wolności obywatelskie możliwa jest wyłącznie w stanach nadzwyczajnych, a politycy przekonują nas, że nie ma podstaw, by stan taki formalnie wprowadzać. Z jakiego powodu więc te ograniczenia i tak drastyczne sankcje? – ocenia.

Czytaj w LEX: Odpowiedzialność cywilna i karna za zarażenie koronawirusem >

 


Ograniczenia nie dla każdego

Kolejny problem, na jaki zwracają eksperci, to arbitralne traktowanie prawa przez władzę oraz upadek komunikacji pomiędzy rządzącymi a obywatelami. - Obywatele zostali potraktowani jak dzieci w szkole, którym zakazuje się przeszkadzać, bez wyjaśnienia jakichkolwiek tego powodów i bez przedstawienia kierunku i celu, jaki w ten sposób chcemy osiągnąć. Utajnienie całego procesu wychodzenia z epidemii, a także ukrywanie nazwisk ekspertów, którzy na zlecenie rządu doradzają mu w tym zakresie, świadczy o całkowitym braku transparentności władzy i aż boję się pomyśleć, z czego może to wynikać - ocenia prof. Suwaj.  - Nie znam przypadku kraju cywilizowanego, który w trakcie epidemii wprowadza sankcjonowanie zachowań obywateli, jednocześnie uchwalając prawo w sposób urągający konstytucyjnym i europejskim standardom praworządności. Dodaje, że ogromne wątpliwości budzi postawa samych rządzących, którzy nie noszą maseczek lub odwiedzają zamknięte cmentarze. Zwłaszcza gdy zestawi się to z kilkunastotysięcznymi karami np. za jazdę rowerem po bulwarze.

Jak zauważa dr Mateusz Woiński, według oficjalnej narracji prezentowanej na konferencjach prasowych, wskazuje się, że pewność prawa musiała ustąpić w walce z wirusem. - Szczęśliwie stan wyższej konieczności legislacyjnej nie przeszkodził prawodawcy w zagwarantowaniu podstawy wyłączenia odpowiedzialności osób nabywających towary lub usługi niezbędne dla zwalczania epidemii z naruszeniem obowiązków służbowych lub obowiązujących przepisów – mówi dr Woiński.

 

Można do galerii, ale nie na demonstrację

Mirosław Wróblewski zwraca również uwagę, że choć mamy do czynienia z luzowaniem ograniczeń, to owo odmrożenie nie ma równomiernego charakteru. Można iść na bazar, do galerii handlowej, a od 18 maja również do restauracji, ale jednak wciąż, na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów z 2 maja br., obowiązuje w Polsce całkowity zakaz zgromadzeń publicznych.

- Pomimo apelu RPO, aby „odmrażać”, przy zachowaniu odpowiedniej ostrożności epidemiologicznej, także tę sferę wolności obywatelskich, nie podjęto dotychczas żadnych działań w tym kierunku. Działania zaś służb wskazują, że zakaz egzekwowany jest z całą surowością - mówi Mirosław Wróblewski. -Konieczność wprowadzenia pewnych ograniczeń praw obywatelskich – w celu ochrony zdrowia ludzi i zwalczania epidemii – nie ulega wątpliwości. Niemniej jednak budowanie zasadniczo alternatywnego stanu prawnego, na skutek polityki regulowania życia społecznego i gospodarczego aktami władzy wykonawczej oraz specustawami (kolejnymi tzw. tarczami), budzi poważne wątpliwości konstytucyjne, w tym obawę o utrwalenie takiego stanu, przynajmniej w części, także po wygaśnięciu zagrożeń zdrowotnych – ocenia.

Czytaj w LEX: Realizacja procedury przeciwdziałania przemocy w rodzinie w czasie epidemii >