Zrozumiała jest radość z każdego pacjenta powracającego po chorobie do zdrowia. Za choroby odpowiada natura, której prawom człowiek musi się poddać. Medycyna stale się rozwija, potrafi coraz więcej osób wyleczyć z coraz większej ilości chorób, ale nie wszystkie. Ciągle często jest bezsilna i przegrywa z chorobami, których nie jest w stanie wyleczyć.

Niestety, powszechne jest analogiczne podejście do wyroków sądowych w sprawie skarg na decyzje nakładające podatki na obywateli, a w szczególności na zwykłych obywateli. Prezentowana jest radość, a wręcz duma z każdego poprawnego wyroku, a jednocześnie nie jest podnoszony alarm z powodu błędnych wyroków wydawanych w takim samym stanie faktycznym i prawnym, których bywa bardzo wiele, często nawet dużo więcej niż poprawnych (….). Nie wiadomo czemu nie zauważa się, że przepisy prawa podatkowego - w przeciwieństwie do chorób za które odpowiada natura - ustanowione są przez ludzi i wykonywane/kontrolowane też są przez ludzi. Podatki są obiektywne, Albo od danego zdarzenia jest podatek albo go nie ma. Sąd nie może raz powiedzieć, że podatek jest a innym razem, że podatku nie ma. W sprawach podatkowych orzecznictwo musi być jednolite (!), ale niestety tak nie jest.

Zobacz również: Coraz więcej bubli i absurdów - fatalnie tworzone prawo >>

Wyrażanie wdzięczności sądom nie jest potrzebne

Powinno dziwić „wyrażanie wdzięczności” sądom za normalne, porządne wykonanie swojej pracy w stosunku do jednego podatnika lub nawet grupy podatników przy zadziwiającym braku reakcji („wyrażaniu dezaprobaty”) na orzeczenia błędne. Tworzy się w ten sposób, nieprawdziwe wrażenie, wysokiej jakości pracy sądu. Chwalić za poprawne zachowanie to można i należy dziecko. Od sądu należy wymagać poprawnych orzeczeń, chroniących praw obywateli. Czyli należy i to bezzwłocznie wskazywać na orzeczenia budzące wątpliwości. Jedynie w ten sposób można doprowadzić do realizowania przez sąd jego roli. W przeciwnym razie dochodzi do milczącej aprobaty, gdy wyroki są wadliwe. I tak też się niestety dzieje, czego najlepszym dowodem jest bardzo długi czas po jakim dochodzi do korekty błędnych orzeczeń. Zdarza się, że zabiera to nawet 15 lat (!), a w wielu sprawach ciągle nie może dojść do naprawy linii orzeczniczej. Już Hrabia Monte Christo mówił, że chwalić powinno się za dobre uczynki ale jednocześnie karać za złe.

 


Tylko taki świat jest normalny. Więc chwalenie sądu administracyjnego za poprawne wyroki, przy jednoczesnym niekrytykowaniu wyroków wadliwych to traktowanie sądu jak stanu medycyny. A przecież stan medycyny to stan poznania otaczającego nas świata i nawet najlepsza opieka lekarska nie daje gwarancji przeżycia każdej choroby. Zupełnie inaczej jest z prawem podatkowym, które ustanowione zostało w interesie obywateli przez reprezentantów tychże obywateli i musi ono sądowi być znane. Poprawny wyrok ma więc być standardem, a wadliwe winny być poddane szerokiej krytyce, aby sąd jak najszybciej mógł się z nich wycofać.

 


Czas na zmianę podejścia do rażącego naruszenia prawa

Nie można zgodzić się na to aby niezgodny z prawem wyrok sądu w sprawie podatkowej traktowany był podobnie do śmierć pacjenta (….). Medycyna może sprawę zmarłego pacjenta wykorzystać dla własnego rozwoju, ale denata do życia nie przywróci. Jednak niezrozumiałe jest aby państwo podobnie postępowało w stosunku do osób, które zmuszone zostały do zapłaty nieistniejącego podatku.

Przecież w stosunku do tego człowieka/obywatela błędnie zastosowano ustanowione przez państwo prawo. Nie został on „dopadnięty” przez chorobę, która zawsze ma nad nami przewagę i może spowodować śmierć. Nie można, więc błędnych decyzji i wyroków traktować jako choroby, za które odpowiada natura, bo przecież za tymi błędami stoi państwo/organ państwa. Różnica jest więc fundamentalna. Państwo może pobierać jedynie należne podatki, a wszystkie błędnie naliczone musi oddać. Inaczej nie realizuje swoich funkcji i po prostu okrada własnych obywateli. To stwierdzenie jest brutalne, ale najwyższy czas to zauważyć.

Gdy tworzono prawo administracyjne realia były zupełnie inne, ale i tak podatnikom zapewniono wiele uprawnień. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu zdecydowanie lepszej jakości było prawo podatkowe co generowało dużo mniej sporów. Inaczej niż dziś oceniana/wartościowana była zasada trwałości ostatecznych rozstrzygnięć. Prawo podatkowe było prostsze, mniej skomplikowane były zdarzenia powodujące powstanie obowiązku podatkowego, a przede wszystkim dużo niższa była wiedza o prawie podatkowym zwykłych obywateli. Wówczas, co oczywiste, niewiele ostatecznych decyzji było niezgodnych z prawem to możliwość wielokrotnego prowadzenia postępowania w tej samej musiało być ograniczone w obawie głównie przed pieniaczami, którzy dezorganizowałoby funkcjonowanie administracji. Państwo ponosiłoby również nieuzasadnione koszty. Dlatego postępowanie podatkowe ograniczono do dwóch instancji, a do ewidentnych błędów administracji zapewniono aż dwa tryby nadzwyczajne wzruszania ostatecznych decyzji: wznowienie postępowania i stwierdzenie nieważności ostatecznych decyzji. Jeśli one funkcjonują poprawnie to jest to wystarczające.

Coraz niższa jakość prawa podatkowego

Jednak od wielu lat jakość prawa podatkowego ulega stałemu, znacznemu pogorszeniu, co generuje dużą ilość sporów. Już choćby z tego powodu niezbędna wydaje się korekta podejścia do zasady trwałości decyzji. Ponadto obecnie szeroki jest dostęp do dorobku orzecznictwa sądowego, dużo wyższy jest też poziom edukacji społeczeństwa. Powszechnie i szybko wiadomo które decyzje i wyroki (w sprawach podatkowych) są niezgodne z prawem. Korekta podejścia do zasady trwałości staje się zadaniem pilnym i ważnym, ponieważ okazuje się, że decyzji niezgodnych z prawem nakładających podatek nieznany w ustawie jest bardzo wiele.

Niezbędna jest więc korekta podejścia sądu do przesłanek stwierdzenia nieważności decyzji z powodu rażącego naruszenia prawa, ponieważ obecnie przepis ten jest w zasadzie w sprawach podatkowych „martwy”. Nie może więc nadal funkcjonować wykładnia, według której nałożenie podatku, którego nie ma w ustawie, czyli naruszenie konstytucyjnie chronionego prawa własności, nie jest rażącym naruszeniem prawa.  

Należy też bezzwłocznie uchylić przepis, który mówi, że nie stwierdza się nieważności decyzji podatkowej, która była przedmiotem skargi do sądu administracyjnego. Inaczej ciągle będziemy żyli w państwie fasadowych praw, w którym obywatele wiedzą, że zostali przez administrację okradzeni, a sądy twierdzą, że skoro wcześniej popełniły błąd to nie mogą go naprawić. 

Marek Isański, prezes Fundacji Praw Podatnika