Znak towarowy wciągnięty w grę polityczną – czego uczy sprawa Ikea
Czy właściciel znaku towarowego cieszącego się renomą może sprzeciwić się używaniu przez osobę trzecią identycznego oznaczenia w ramach kampanii politycznej? I czy druga strona może usprawiedliwiać się tzw. uzasadnioną przyczyną? Trybunał Sprawiedliwości UE pochylił się nad tymi zagadnieniami w sprawie dotyczącej Ikei. Wnioski mogą mieć znaczenie w innych sprawach, w których prawo własności intelektualnej wchodzi w kolizję z wolnością wypowiedzi.

W 2022 r. partia Vlaams Belang przedstawiła projekt polityczny „Plan IKEA – Imigracja naprawdę może wyglądać inaczej” (w oryginale „IKEA-PLAN – Immigratie Kan Echt Anders”; pierwsze litery hasła tworzyły wyraz „IKEA”). Kampania w wielu aspektach nawiązywała do charakterystycznego anturażu szwedzkiego giganta meblowego. Działacze opisywali postulaty „gotowe do zmontowania” przez belgijski rząd, czemu towarzyszyły ilustracje zawierające symbole odpowiadające znakom towarowym Ikea, a także postaci przypominające te występujące w charakterystycznych instrukcjach montażowych szwedzkiej firmy.
Ikea pozwała za naruszenie praw do znaków towarowych stowarzyszenie Vrijheidsfonds, które jest związane z Vlaams Belang i przeprowadziło kampanię. Belgijski sąd rozpoznający spór skierował zaś pytania prejudycjalne do TSUE.
„Uzasadnioną przyczynę” użycia znaku trzeba uzasadnić
Rozważania trybunału dotyczyły w dużej mierze „uzasadnionej przyczyny”, którą pozwany usprawiedliwiał wykorzystanie renomowanych znaków powszechnie znanej firmy. Pojęcie „uzasadnionej przyczyny”, chociaż występuje w prawie unijnym, nie jest wprost zdefiniowane. TSUE również nie pokusił się o jego precyzyjne wyjaśnienie, stwierdził natomiast (punkt 78 wyroku), że samo powołanie się przez osobę trzecią na prawo do wolności wypowiedzi nie wystarcza do wykazania, że uzasadniona przyczyna zachodzi. Odmienna interpretacja prowadziłaby do pozbawienia pojęcia „uzasadnionej przyczyny” swej istoty, każde użycie cudzego oznaczenia mogłoby być bowiem usprawiedliwiane właśnie wolnością wypowiedzi.
- W rezultacie osoba trzecia, używająca oznaczenia identycznego ze znakiem towarowym cieszącym się renomą lub do niego podobnego, powinna przedstawić konkretne powody tego używania związane z korzystaniem z wolności wypowiedzi i wykazać, że te powody mają pierwszeństwo przed prawami i interesami właściciela tego znaku – podsumował TSUE w punkcie 79 wyroku.
W konkluzji stwierdził zaś, że wolność wypowiedzi, w tym wolność wyrażania opinii politycznych i parodia polityczna, może stanowić uzasadnioną przyczynę, ale pod warunkiem, że wolność wypowiedzi przeważy nad prawem wyłącznym właściciela tego znaku towarowego. Sąd krajowy, oceniając to zagadnienie, powinien uwzględnić w szczególności: zamiar osoby trzeciej; to, czy dana wypowiedź przyczynia się do debaty publicznej, czy też ma kontekst ściśle handlowy; konsekwencje dla właściciela znaku towarowego. W ramach badania tych konsekwencji należy zaś zwrócić uwagę, czy użycie znaku nie stwarza wrażenia, że właściciel podziela lub wręcz wspiera przekazywane przesłanie polityczne lub idee, mimo że jego wartości opierają się na neutralności lub są z tym przesłaniem niezgodne.
Własność intelektualna kontra wolność wypowiedzi
Dr Michał Markiewicz, radca prawny, partner w Markiewicz & Sroczyński Kancelaria Radców Prawnych sp.j. uważa, że orzeczenie wydaje się rozsądne.
TSUE po raz kolejny dokonuje wyważenia dwóch praw: z jednej strony prawa własności intelektualnej, z drugiej strony wolności wypowiedzi. Tym razem opowiada się raczej po stronie prawa własności intelektualnej, nie przesądza jednak, że którekolwiek z tych praw powinno zawsze przeważać. Z wyroku płyną natomiast ogólne wskazówki dotyczące tego, jakie wartości należy brać pod uwagę przy ocenie tego i przyszłych stanów faktycznych – mówi.
Jego zdaniem wyrok porządkuje również sposób rozumienia „uzasadnionej przyczyny”, która może usprawiedliwiać użycie oznaczenia identycznego ze znakiem towarowym cieszącym się renomą lub do niego podobnego.
- Samo powołanie się na wolność wypowiedzi nie wystarcza. Osoba używająca oznaczenia musi przedstawić konkretne powody takiego działania, związane z korzystaniem z tej wolności, oraz wykazać, że w danych okolicznościach przeważają one nad prawami i interesami właściciela znaku. Znaczenie mają między innymi dobra wiara, związek wypowiedzi ze znakiem lub jego właścicielem, udział w debacie publicznej, intensywność i zasięg użycia oraz ryzyko wywołania wrażenia, że właściciel marki popiera określony przekaz polityczny – komentuje mec. Markiewicz.
Renomowana marka podlega szczególnej ochronie
Anna Gołębiowska, radca prawny z GKR Legal, zwraca uwagę na inny aspekt sprawy - renomę znaków towarowych IKEA, która była bezsporna.
- Renomowane znaki towarowe cieszą się szczególną ochroną. Jest ona znacznie silniejsza niż w przypadku zwykłych znaków towarowych – przypomina prawniczka.
Jak wylicza, znaki renomowane podlegają ochronie niezależnie od tego, czy osoba trzecia używa ich dla takich samych lub podobnych towarów lub usług, dla których są zarejestrowane, a ponadto łatwiej wykazać istnienie podobieństwa między porównywanymi znakami w przypadku, gdy jeden z nich jest renomowany.
- Ta szczególna ochrona renomowanych znaków towarowych znajduje odzwierciedlenie w omawianym wyroku – zwraca uwagę mec. Gołębiowska.
Parodia znaku może być dopuszczalna
Sprawa jest kolejnym przykładem kolizji prawa do znaku i wolności wypowiedzi. W artykule „Mem z klocków Lego nie musi być naruszeniem” opisaliśmy wezwanie do zaprzestania naruszeń praw, jakie od prawników reprezentujących Lego otrzymał Leszek Kraskowski, dziennikarz. Powodem było opublikowanie w mediach społecznościowych wygenerowanego przez sztuczną inteligencję obrazka z fikcyjnym zestawem klocków Lego, przedstawiającego budowę wieżowca firmy Polnord i Romana Giertycha wynoszącego worki z pieniędzmi.
Prawnicy mieli wówczas wątpliwości, czy stanowisko firmy jest słuszne. Jak wyjaśnia dr Markiewicz, omawiany wyrok TSUE dotyczy innego stanu faktycznego.
- W tej sprawie istotne okazało się stanowisko firmy Ikea, która nie chciała być włączana w belgijski spór polityczny ani być z nim kojarzona – mówi prawnik. - Inaczej mogłaby zostać oceniona na przykład sprawa wykorzystania znaków towarowych przez satyryka, który również mógłby powoływać się na „uzasadnioną przyczynę” i argumentować, że konwencja żartu pozwala mu na więcej. Przede wszystkim czysta satyra, niepowiązana z towarami lub usługami ani z działalnością prowadzoną w celu uzyskania korzyści gospodarczej, nie będzie stanowiła używania znaku w obrocie handlowym – dodaje.
Znaki towarowe i obrót handlowy
W tym kontekście pojawia się pytanie, czy wykorzystywanie znaku przez partię polityczną lub współdziałające z nią stowarzyszenie stanowi używanie znaku towarowego w obrocie handlowym. Jest to kluczowe dla stwierdzenia naruszenia prawa do znaku towarowego w Unii Europejskiej. Dr Markiewicz przyznaje, że sprawa ta budzi kontrowersję w doktrynie. - TSUE nie rozstrzygnął tej kwestii wprost, pozostawiając ocenę sądowi krajowemu – mówi prawnik.
TSUE w wyroku nie przesądził, czy używanie znaku towarowego IKEA przez partię polityczną w okolicznościach niniejszej sprawy było używaniem w obrocie handlowym oraz w odniesieniu do towarów i usług – zgadza się mec. Anna Gołębiowska.
Kwestia ta może być różnie rozstrzygana w różnych państwach członkowskich, które mogą – w oparciu o art. 10 ust. 6 dyrektywy 2015/2436 - ustanowić w przepisach krajowych dodatkową ochronę krajowych znaków towarowych cieszących się renomą przed używaniem w celach innych niż odróżnienie towarów lub usług.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.







