Bezpłatny e-book CBAM: od regulacji do odpowiedzialności - obowiązki dla firm w 2026 roku
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

TSUE dopuszcza teorię salda, o ile nie szkodzi frankowiczom

W sprawach frankowych rozliczenia kredytobiorców i banków mogą być wzajemnie kompensowane, czyli można stosować teorię salda. Niemniej jednak nie powinno to szkodzić frankowiczom – orzekł w czwartek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wyrok będzie miał wpływ na praktykę polskich sądów orzekających w sprawach frankowych, zwłaszcza gdyby tezy unijnych sędziów powtórzył Sąd Najwyższy, w którym na rozstrzygnięcie czeka podobna sprawa.

franki flaga naszywka szwajcaria
Źródło: iStock

TSUE uznał, że teoria salda nie jest sprzeczna z unijnym prawem, ale sąd krajowy nie może stosować jej bez uwzględnienia ochrony konsumenta. Czwartkowy wyrok (C-510/25, Adazik) to efekt pytań prejudycjalnych Sądu Okręgowego w Warszawie.  Sprawa dotyczyła umowy kredytu hipotecznego indeksowanego do franka szwajcarskiego, zawartej w 2005 r. Po wcześniejszej całkowitej spłacie kredytu frankowicze zakwestionowali ważność umowy ze względu na zawarte w niej nieuczciwe warunki i zażądali od banku zwrotu wszystkich wpłaconych kwot. W sporze frankowiczów z bankiem PKO BP polski sąd zapytał w nim TSUE, czy art. 6 ust. 1 w związku z art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w ten sposób, że sprzeciwiają się one stosowaniu przy rozliczeniu stron nieważnej umowy kredytu rozwiązania, w którym roszczenie konsumenta o zwrot świadczeń spełnionych w wykonaniu takiej umowy jest z urzędu kompensowane przez sąd orzekający z roszczeniem banku o zwrot wypłaconego kapitału kredytu. W rezultacie bowiem powoduje to, że roszczenie konsumenta z powyższego tytułu powstaje dopiero w momencie, gdy suma jego świadczeń przekracza kwotę wypłaconego mu kapitału kredytu. Inaczej mówiąc – czy polski sąd może stosować tzw. teorię salda, zamiast teorii dwóch kondykcji. Ponadto sąd pytał, czy te unijne przepisy sprzeciwiają się ograniczaniu prawa konsumenta do odsetek za opóźnienie od wszystkich świadczeń spełnionych przez niego na rzecz banku w wykonaniu nieważnej umowy kredytu. I co z odsetkami za opóźnienie od wszystkich świadczeń na rzecz banku spełnionych w wykonaniu nieważnej umowy kredytu.

Unijni sędziowie mieli więc rozstrzygnąć o zasadach wzajemnych rozliczeń pomiędzy klientami a bankami. Chodziło o wybór alternatywy – czy jest dopuszczalna bardziej korzystna dla banków teoria salda, czy też powinna obowiązywać jedynie teoria dwóch kondykcji, która faworyzuje frankowiczów.

Omówienie tego pytania prejudycjalnego znajdziesz w LEX >

Czym się różnią obie frankowe teorie

Teoria salda i teoria dwóch kondykcji to dwie odmienne koncepcje rozliczania nieważnej umowy kredytowej. W praktyce obecnie najczęściej dotyczy to umów opartych na franku szwajcarskim (CHF) bądź innych walutach obcych. 

Dla kredytobiorców pytanie nie brzmi wyłącznie: czy wadliwa umowa jest nieważna? Równie istotne jest to, jak strony mają się po jej upadku rozliczyć oraz kto poniesie finansowe konsekwencje wieloletniej odmowy zwrotu nienależnie pobranych świadczeń. Prawo banku do odzyskania wypłaconego kapitału nie powinno być kwestionowane. Nie może ono jednak służyć do automatycznego ograniczenia roszczeń konsumenta ani zwolnienia banku z odpowiedzialności za opóźnienie w zapłacie. Stawka rozstrzygnięcia TSUE jest dla kredytobiorców bardzo konkretna. Chodzi nie tylko o wysokość zasądzonej kwoty, lecz także o należne im odsetki za wieloletnie oczekiwanie na zwrot pieniędzy  – mówi Stanisław Rachelski, radca prawny z kancelarii Rachelski i Wspólnicy.

Główna różnica pomiędzy obie teoriami tkwi w sposobie dochodzenia zwrotu pieniędzy przez każdą ze stron. Teoria salda zakłada automatyczne potrącenie wzajemnych roszczeń już na etapie ustalania obowiązku zwrotu. Sąd porównuje, która strona otrzymała więcej pieniędzy i obowiązkiem zwrotu obciąża tylko jedną stronę - tę, która więcej zapłaciła. Natomiast teoria dwóch kondykcji traktuje roszczenia każdej ze stron jako całkowicie niezależne (samodzielne) od siebie. W razie unieważnienia umowy kredytu frankowego bank ma osobne powództwo o zwrot kapitału kredytu, a frankowicz występuje o zwrot rat. Sąd nie potrąca kwot sam z siebie.

Czytaj więcej w LEX: Zasady rozliczenia stron w razie stwierdzenia nieważności umowy kredytu udzielonego w CHF (teoria salda i teoria dwóch kondykcji) >

Teoria salda w czystej postaci jest - co do zasady - niekorzystna dla wygrywających masowo spory z bankami frankowiczów, a w polskich sądach nie ma jednolitej linii orzeczniczej. Po ubiegłorocznych wyrokach TSUE część polskich sądów zmieniła linię orzeczniczą (np. sąd w Krakowie), zaś niektóre nabrały dużych wątpliwości. Za teorią salda opowiedzieli się też wprost niektórzy sędziowie SN (por. postanowienie z 9 lipca 2025 r., I CSK 652/25).

Niektóre sądy z urzędu uwzględniały kapitał wypłacony przez bank i zasądzały na rzecz konsumenta jedynie różnicę pomiędzy sumą dokonanych wpłat a otrzymanym kapitałem. W praktyce prowadziło to do zastosowania mechanizmu zbliżonego do teorii salda. Nie jest to wyłącznie akademicki spór o metodę rozliczenia. Różnica może wynosić dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych, przede wszystkim ze względu na odsetki ustawowe za opóźnienie – tłumaczy mec. Rachelski.

Czytaj też w LEX: Między dwiema kondykcjami a saldem. Uwagi na tle wyroku Trybunału Sprawiedliwości z 19.06.2025 r., C-396/24, Lubreczlik >

Związek Banków Polskich też stał na stanowisku, że teoria dwóch kondykcji jest zasadniczo sprzeczna z unijnym prawem. Bankowcy chcieli, aby polska Temida dokonała jednoznacznego zwrotu w kierunku teorii salda. Główny argument banków to zdecydowane uproszczenie wzajemnych rozliczeń frankowiczów z bankami, przyspieszenie spraw sądowych itp.

Prawnicy reprezentujący w sądach frankowiczów zwracali zaś uwagę na potencjalnie niekorzystne sposoby rozliczania wzajemnych rozliczeń z zastosowaniem teorii salda. Jeżeli frankowicz wpłacił do banku np. 100 000 CHF, to przy obecnym kursie walutowym może to oznaczać ok. 450 000 zł. Tymczasem przy zastosowaniu teorii salda wpłaty te bywają często rozliczane przez sądy według historycznych kursów (np. CHF, np. 2,50–3,00 zł). To oznacza możliwą stratę księgową rzędu 150 000-200 000 zł tylko na różnicach kursowych. Do tego dochodzą jeszcze: m.in. utrata odsetek za opóźnienie, ryzyko premiowania banku za wieloletnie prowadzenie sporu, osłabienie znaczenia przedawnienia roszczeń banku. W efekcie - jak zaznaczają pełnomocnicy frankowiczów - kredytobiorcy mogą stracić na samych rozliczeniach i odsetkach setki tysięcy złotych.

Czytaj też w LEX: Jak odczytywać wyrok Lubreczlik – czy zasadny jest powrót do teorii salda? >

Co orzekli unijni sędziowie

TSUE uznał, że dyrektywa 93/13/EWG nie przesądza, który z tych modeli należy stosować, sędziowie nie opowiedzieli się też z góry za żadną z tych teorii. Podkreślili jedynie, że dyrektywa nie zobowiązuje sądu krajowego do potrącenia z urzędu wierzytelności stron umowy kredytu ani się temu nie sprzeciwia, jeżeli możliwość takiego rozliczenia przewiduje prawo krajowe. Teoria salda jest więc - co do zasady - dopuszczalna.

Jest jednak jedno duże „ale”: sposób rozliczenia nie może osłabiać ochrony konsumenta zagwarantowanej w unijnych przepisach, w szczególności frankowicz ma prawo do odsetek za opóźnienie od kwot zapłaconych w wykonaniu umowy, przewyższającej kwotę pożyczonego kapitału. Ponadto zasady podziału kosztów postępowania nie mogą zniechęcać konsumenta do dochodzenia swoich praw. Dlatego - jeżeli sąd zamierza z urzędu dokonać potrącenia wierzytelności - należy wcześniej poinformować konsumenta o konsekwencjach takiego rozwiązania, aby mógł on świadomie zdecydować, czy sprzeciwia się unieważnieniu umowy kredytu.

Wyrok cieszy Związek Banków Polskich (ZBP), którego zdaniem wzmacnia przewidywalność rozliczeń po unieważnieniu umowy kredytowej. 

Upada mit o „lokacie frankowej” na podstawie złożonego pozwu – odsetki należą się wyłącznie od nadwyżki po potrąceniu. Rozliczenie powinno uwzględniać świadczenia obu stron, a nie prowadzić do nieuzasadnionej przewagi jednej z nich. Rozliczenie w jednym postępowaniu oznacza, że klienci muszą spełnić mniej formalności i ponieść mniej kosztów – pisze dr Tadeusz Białek, prezes ZBP w komunikacie po wyroku.

Sądowy podział majątku wspólnego a roszczenia małżonków wynikające z potencjalnej nieważności umowy kredytu frankowego - czytaj w LEX >

Białek podkreśla, że rozwiązanie oparte na teorii salda jest prostsze, bardziej efektywne i ogranicza potrzebę prowadzenia dwóch niezależnych spraw dotyczących tej samej umowy. Zdaniem prezesa ZBP, czwartkowy wyrok TSUE nie powinien być zaskoczeniem, zwłaszcza po wcześniejszych orzeczeniach TSUE z 19 czerwca 2025 r. (C-396/24 Lubreczlik) i z 22 stycznia 2026 r. (C-902/24, Herchoski), w których Trybunał akcentował praktyczne znaczenie rozliczenia wzajemnych świadczeń stron w jednym postępowaniu. 

Omówienie tych wyroków znajdziesz w LEX:

Takie podejście wzmacnia ekonomikę procesową i ogranicza ryzyko równoległych sporów – podsumowuje Białek.

Prawnicy reprezentujący w sporach frankowiczów podkreślają, że po wyroku TSUE będzie teraz istotna jego percepcja w polskim orzecznictwie.

Brak odgórnego, unijnego zakazu nie może stanowić dla krajowych sądów pretekstu do stosowania tzw. teorii salda z urzędu. Takie działanie stanowiłoby nieuzasadnioną taryfę ulgową dla sektora bankowego, zdejmując z banków ciężar dochodzenia zwrotu kapitału. Automatyczna kompensata wzajemnych roszczeń przez sąd bezpośrednio uderzałaby w prawa kredytobiorców, prowadząc do pozbawienia ich chociażby pełnych odsetek za opóźnienie za czas trwania procesu. Z tego względu, w zakresie rozliczeń po stwierdzeniu nieważności umowy kredytowej, polskie sądy powinny konsekwentnie trzymać się ugruntowanej linii orzeczniczej opartej na teorii dwóch kondykcji – uważa Tomasz Radomski, adwokat z Kancelarii Adwokackiej Czabański Wolna-Sroka S.K.A.

Potrącenie (ewentualne) a prawo do odsetek i rozkład kosztów procesu w sprawach kredytów waloryzowanych w świetle orzecznictwa TSUE (Herchoski, Lubrecznik i Jangielak) - czytaj w LEX >

Tomasz Konieczny, radca prawny, partner w kancelarii Konieczny, Polak Radcowie Prawni Spółka Partnerska, zauważa, że wyrok na pierwszy rzut oka brzmi niekorzystnie dla konsumentów, ale faktycznie nic nie zmienia i nic nie wnosi do tysięcy spraw frankowych, czy szerzej kredytowych, które toczą się w Polsce. TSUE nie dokonał bowiem, gdyż też nie może tego czynić wykładni prawa krajowego, a jedynie wskazał, że dyrektywa 93/13/EWG co do zasady nie stoi na przeszkodzie temu, by prawo krajowe przewidywało dla sądu możliwość dokonywania przez sąd potrąceń z urzędu, a więc bez inicjatywy (tj. bez oświadczenia woli) stron, którym przeciwstawne wierzytelności przysługują.

Wyrok ten tak naprawdę odpowiada jedynie na pytanie, co by było, gdyby prawo krajowe przewidywało możliwość dokonywania przez sąd potrąceń z urzędu, a zatem gdyby faktycznie opierało się na teorii salda.  Problem w jednak w tym (choć z perspektywy strony konsumenckiej należałoby powiedzieć: na szczęście dla kredytobiorców) nasze prawo krajowe nie przewiduje potrąceń z urzędu, lecz – co wynika wyraźnie z art. 498 Kodeksu cywilnego – każde potrącenie wymaga dla swojej skuteczności (poza innymi przesłankami, jak wymagalność roszczeń czy ich jednorodzajowość) podjęcia przez jedną ze stron (lub przez obie) złożenia oświadczenia woli w przedmiocie potrącenia, a więc wymagana jest czynność prawna strony. Inaczej mówiąc: polskie prawo nie zna czegoś takiego jak potrącenie czy kompensata z urzędu, a więc bez złożenia oświadczenia woli przez przynajmniej jedną ze stron. W motywie 40 Trybunał podkreślił, że państwa członkowskie mają autonomię w zakresie regulowania m.in. konsekwencji, jakie należy wyciągać ze stwierdzenia nieuczciwego charakteru postanowienia umowy. W naszym polskim porządku prawnym Kodeks cywilny przyjmuje zasadę (bez wyjątków zresztą), zgodnie z którą do dokonania potrącenia wymagane jest złożenie oświadczenia woli przez stronę dysponującą wierzytelnością. A polskie prawo krajowe nie dopuszcza możliwości dokonywania przez sądy potrąceń z urzędu, ponieważ sąd nie jest dysponentem (nie jest podmiotem uprawnionym) danej wierzytelności – uważa mec. Konieczny.

Czwartkowy wyrok skomentował również dr Michał Ziemiak, Rzecznik Finansowy.

TSUE nie przesądził, który z modeli rozliczenia – teoria salda czy teoria dwóch kondykcji – powinien być stosowany w prawie krajowym. Pozostawił sądom krajowym orzekającym w konkretnych sprawach decyzję co do sposobu rozliczenia, z uwzględnieniem wymogów wynikających z prawa Unii. Jednocześnie wyraźnie wskazał, że zastosowanie mechanizmu kompensacji nie może prowadzić do osłabienia ochrony konsumenta gwarantowanej przez dyrektywę 93/13/EWG. Ma to szczególne znaczenie dla odsetek za opóźnienie. Sposób rozliczenia nieważnej umowy nie może pozbawiać konsumenta prawa do należnych mu odsetek od świadczeń spełnionych na rzecz banku - uważa Rzecznik Finansowy.

Ziemiak podkreśla, że – dla praktyki polskich sądów w sprawach frankowych - szczególnie ważne jest stwierdzenie, że wybrany przez sąd krajowy sposób rozliczenia nie może prowadzić do pozbawienia konsumenta należnych mu odsetek za opóźnienie od kwot zapłaconych przez niego w wykonaniu umowy, w zakresie przewyższającym kwotę wypłaconego kapitału. Jeżeli sąd orzekający w sprawie zamierza z urzędu dokonać kompensacji wzajemnych roszczeń, musi wcześniej poinformować konsumenta o konsekwencjach takiego rozwiązania.

Są kolejne pytania w TSUE i Sądzie Najwyższym

Pomimo wielu wyroków TSUE i uchwalenia ustawy frankowej, nadal do sądu w Luksemburgu kierowane są kolejne pytania w sprawach frankowiczów. Eksperci widzą wiele punktów spornych w polskiej praktyce, które mogą trafić na wokandę TSUE.

Sądy w różny sposób uwzględniają rozliczenie przez konsumentów świadczeń przez potrącenie zarówno w zakresie zaliczonych na poczet świadczenia banku odsetek za opóźnienie (niektóre składy nadal zabierają odsetki za czas poprzedzający potrącenie), jak i wysokości kursu waluty obcej przy potrąceniu lub rozliczeniu wierzytelności obu stron. Zdarzają się sędziowie uznający, że kurs liczy się po dacie każdej spłaty a nie wymagalności, na co wskazuje art. 498 w związku z art. 358(1) par. 2 kodeksu cywilnego. Tym samym wydaje się, że epopeja frankowa jeszcze trwa i trochę drogi przed nami – podkreśla Agnieszka Sobczyk, radca prawny w KL Legal.

Czeka już na rozpatrzenie sprawa zainicjowana przez Sąd Rejonowy w Rzeszowie (C-548/26, Leniwicz). Sąd pyta TSUE o to, czy może zastosować teorię salda, zamiast teorii dwóch kondykcji w specyficznej sytuacji, a mianowicie wtedy, gdy wnosi o to sam zainteresowany tym rozwiązaniem frankowicz. W dodatku polski sąd ma wątpliwości, czy ma obowiązek pouczać konsumenta-frankowicza o skutkach zastosowania poszczególnych rozwiązań (czyli w praktyce wskazać frankowiczowi, że więcej zyska na teorii dwóch kondykcji niż teorii salda).

Czytaj też w LEX: Czy każdy kredyt walutowy ocenia się tak samo? O granicach stosowania orzecznictwa frankowego >

Jest też pytanie o zakres teorii salda – czy ma obejmować wszystkie spłaty konsumenta do banku, czy zaś jedynie raty w ich częściach kapitałowych. Jedno z pytań dotyczy kwestii, jakiego zakresu odsetek za opóźnienie, można żądać przy teorii salda.

Na wyrok TSUE oczekiwał też Sąd Najwyższy, który z tego powodu zawiesił sprawę III CZP 7/26. Na początku bieżącego roku Sąd Apelacyjny w Katowicach zwrócił się w tej kwestii z pytaniem do SN: „Czy w przypadku, gdy warunek umowy kredytu uznany za nieuczciwy prowadzi do nieważności tej umowy, konsument ma prawo żądać od przedsiębiorcy zwrotu całej nominalnej kwoty uiszczonej w wykonaniu tej umowy na rzecz przedsiębiorcy, niezależnie od wysokości świadczenia wypłaconego mu przez przedsiębiorcę w wykonaniu tej umowy?”. 

Aktualne problemy spraw frankowych związane z najnowszym orzecznictwem TSUE i SN - zobacz szkolenie online w LEX >

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki biznesowe