Sąd UE: polska marka wygrywa spór o znak towarowy dla alkoholi
Znana z produkcji napojów polska spółka Foodcare obroniła swoje prawa wynikające z graficznego unijnego znaku towarowego BLACK. Kwestionował je łotewski konkurent, który uważał, że znak ten został zgłoszony w złej wierze, bez zamiaru jego używania na rynku alkoholi. Sąd UE ocenił jednak, że sam fakt braku działalności w danym sektorze nie oznacza, że działalność ta nie zostanie podjęta w przyszłości. Prawnicy zgadzają się z tym orzeczeniem.

Spółka Foodcare jest znana z napojów energetycznych. Gdy jednak w 2019 r. zgłosiła w Urzędzie UE ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) w celu rejestracji znak towarowy „BLACK”, podała, że dotyczy on również m.in. towarów objętych klasą 33, obejmującą napoje alkoholowe.
Sprawa T‑284/25 – Foodcare wygrywa spór
Łotewska spółka Amber Latvijas balzams wniosła o unieważnienie rejestracji. Podniosła, że zgłoszenie nastąpiło bez zamiaru używania znaku dla alkoholi. Z tym stanowiskiem nie zgodziło się ani wydział unieważnień, ani izba odwoławcza EUIPO. Łotewski konkurent wystąpił więc do Sądu UE o unieważnienie decyzji organu. I tym razem przegrał – 3 czerwca 2026 r. Sąd UE w sprawie T‑284/25 wydał wyrok korzystny dla polskiej firmy.
Łotewska spółka podniosła, że spółka Foodcare zgłosiła znak w złej wierze, bowiem nie miała zamiaru używać go dla alkoholi. Dowodem miał być m.in. fakt, że firma sama wykreśliła z rejestrów swoją działalność związaną z produkcją i sprzedażą napojów alkoholowych. Amber Latvijas balzams twierdziła nawet, że polska spółka nie mogłaby podjąć takiej działalności z przyczyn prawnych z uwagi na polskie i unijne przepisy dotyczące reklamy i promocji alkoholu.
Sąd przypomniał jednak, że istnieje domniemanie dobrej wiary. Do jego przełamania nie wystarczy sam fakt, że w chwili zgłoszenia przedsiębiorca nie prowadził działalności w danym sektorze. Z wyroku wynika też, że właściciel znaku ma 5 lat na skonkretyzowanie swoich planów biznesowych. Zła wiara mogłaby istnieć, gdy zgłoszenie nie miało jakiegokolwiek uzasadnienia gospodarczego. Sąd zatem skargę oddalił.
Znak towarowy i działania przyszłe
- Wyrok nie wprowadza rewolucyjnych zmian do dotychczasowego orzecznictwa. Stanowi potwierdzenie podstawowych zasad unijnego prawa znaków towarowych, w zakresie oceny złej wiary towarzyszącej zgłoszeniu znaku do ochrony, w tym – co ważne – w kontekście prawa przedsiębiorców do strategicznego planowania swojej działalności gospodarczej – komentuje Helena Gajek, radca prawny i rzecznik patentowy z kancelarii FGGH IP.
Zwraca uwagę, że sąd jednoznacznie opowiedział się za ochroną funkcji znaku towarowego jako narzędzia budowania i zabezpieczania wartości przedsiębiorstwa na przyszłość.
- Często jako rzecznicy patentowi podkreślamy klientom, że rejestracja znaku nie służy wyłącznie ochronie aktualnie prowadzonej działalności, lecz także, jak nie przede wszystkim, zabezpieczeniu przyszłych planów rozwojowych przedsiębiorcy. Znak zapewnia ochronę marki, w którą przedsiębiorca często inwestuje znaczne środki finansowe oraz lata pracy. Z drugiej strony - rejestracja pozwala uniknąć sytuacji, w której konkurent uprzedzi właściciela marki w rejestracji danego znaku, co w praktyce generuje spore problemy – mówi mec. Gajek.
Piotr Lewandowski, adwokat z Patpol Legal podkreśla, że sąd uwypuklił wysoki próg wykazania złej wiary, którym charakteryzuje się unijne prawo znaków towarowych. Aby mówić o dobrej wierze, wystarczająca jest abstrakcyjna możliwość działania na rynku.
- Nie trzeba więc nawet działać w danej branży, wystarczy, że takie rozszerzenie działalności nie wydaje się być nielogiczne – wskazuje.
- Sąd słusznie zauważył, że przedsiębiorcy mają prawo planować swoją działalność z wyprzedzeniem. Rejestracja znaku przed rozpoczęciem jego używania jest naturalnym elementem budowania marki i zabezpieczania przyszłych inwestycji – dodaje mec. Gajek.
Przepisy o alkoholu a prawo znaków towarowych
Prawnicy zwracają uwagę na wątek potencjalnych problemów prawnych, jakie w Polsce napotkałby właściciel znaku, gdyby wszedł w segment alkoholi i sprzedawał je pod tą samą marką co energetyki.
- Sąd przyjął jednak, że nie jest to istotne dla sprawy – mówi mec. Piotr Lewandowski.
Dodaje, że argument łotewskiej spółki o tym, że Foodcare wykreśliła działalność związaną z alkoholem na 13 dni przed zgłoszeniem znaku odniósł skutek odwrotny od zamierzonego. - Sąd uznał, że skoro spółka Foodcare kiedyś miała tę działalność wpisaną do rejestru, to najwyraźniej rozważało ten kierunek, co miałoby przemawiać za istnieniem zamiaru niż przeciwko niemu. Paradoksalnie więc ważny dla skarżącego argument okazał się być bronią obosieczną – wskazuje.
Dodaje, że sąd potwierdza też autonomiczność systemu unijnych znaków towarowych wobec prawa krajowego. - Polskie ograniczenia dotyczące reklamy alkoholu - nawet jeśli de facto uniemożliwiają użycie znaku na terenie Polski - nie przekładają się na ocenę złej wiary w systemie unijnym – mówi mec. Lewandowski.
Mec. Gajek podziela pogląd sądu, zgodnie z którym krajowe ograniczenia w zakresie reklamy alkoholu nie mogą same w sobie świadczyć o nieuczciwych intencjach zgłaszającego ani stanowić podstawy do unieważnienia prawa do unijnego znaku towarowego.
- Fakt, że określona działalność może podlegać szczególnym ograniczeniom w jednym państwie członkowskim, nie oznacza automatycznie, że przedsiębiorca działa nieuczciwie. Ochrona znaku unijnego obejmuje bowiem wszystkie państwa członkowskie, które często stosują odmienne regulacje sektorowe – komentuje.
Skutki wyroku dla przedsiębiorców
Mec. Helena Gajek uważa, że komentowane orzeczenie wpisuje się w utrwaloną linię orzeczniczą, zgodnie z którą rejestracja znaku towarowego stanowi element długofalowej strategii biznesowej. - Dla przedsiębiorców oznacza to większą stabilność w planowaniu inwestycji w markę na przyszłość – mówi. - Sąd UE przypomniał, że prawo znaków towarowych nie służy karaniu przedsiębiorców za strategiczne planowanie rozwoju marki, lecz przeciwnie – ma zapewniać im stabilne i przewidywalne ramy prawne umożliwiające inwestowanie w wartości niematerialne oraz uczciwe konkurowanie na rynku. Zarzut złej wiary pozostaje natomiast instrumentem wyjątkowym, który może znaleźć zastosowanie wyłącznie w sytuacjach rzeczywiście wskazujących na nieuczciwy zamiar danego przedsiębiorcy – dodaje.
- Wyrok daje kilka wskazówek dla przedsiębiorców. Wydaje się potwierdzać, że rejestracja znaku dla pokrewnych kategorii towarowych – nawet tych, w których nie działa albo nawet nie planuje działać – jest w systemie unijnych znaków towarowych bezpieczna. Wystarczy, że między danym sektorem a sektorem „docelowym" istnieje choćby luźne powiązanie – zwraca uwagę mec. Lewandowski.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.








