Kolejny projekt w obronie wsi – tym razem prezydencki
Będzie czwarty już projekt przepisów w sprawie ochrony funkcji produkcyjnej wsi. Oprócz rządowej inicjatywy, firmowanej przez szefa resortu rolnictwa Stefana Krajewskiego, a także dwóch projektów poselskich leżących od miesięcy w Sejmie, do parlamentu właśnie trafia pomysł prezydencki.

Mieszkańcy prowincji mogą się poczuć prawie jak bohaterowie programu telewizyjnego „Rolnik szuka żony” – mają do wyboru stos ofert, które mają ich uszczęśliwić, z tym że zamiast listów od kobiet są to umizgi polityków. W Sejmie już są dwie inicjatywy poselskie (PiS i Konfederacji), choć spotkały się one z dużą krytyka zarówno rządu, jak i sejmowych ekspertów od legislacji. Nad projektem rządowym pracuje też Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Projekt ustawy ws. ochrony funkcji produkcyjnych wsi został opublikowany pod koniec marca na stronie (numer w RCL – UPRO8). Trafił on do konsultacji, które potrwają do końca kwietnia. Zarówno projekty poselskie, jak i inicjatywę ministra Krajewskiego opisywaliśmy w tekście immisje na terenach wiejskich - projekt ustawy.
Ochrona nowoczesnych gospodarstw
To jednak nie koniec inicjatyw legislacyjnych w tej kwestii - we wtorek o przygotowaniu własnego projektu ustawy o ochronie funkcji produkcyjnej wsi poinformował prezydent Karol Nawrocki. Elementem projektowanej ustawy będzie obowiązkowy notarialny mechanizm informacyjny - osoby kupujące nieruchomości na wsi będą musiały oświadczyć, że mają świadomość, iż w ich sąsiedztwie może być prowadzona uciążliwa, ale w pełni legalna działalność rolnicza. Analogiczne rozwiązanie zawiera projekt resortu rolnictwa.
Prezydent zwraca uwagę, że prace związane z prowadzeniem działalności rolniczej nie zawsze spotykają się ze zrozumieniem wszystkich mieszkańców wsi.
Gdy brakuje zrozumienia, musi być jasna regulacja. Regulacja, która porządkuje relacje sąsiedzkie i przywraca równowagę. I właśnie temu służy moja propozycja ustawowa - wskazuje Nawrocki.
Prezydent chce, aby chów zwierząt, prace polowe, ruch maszyn nie były uciążliwościami, które trzeba tłumaczyć. Rolnik nie musi wyjaśniać tego, że pracuje. To też jest powtórzenie pomysłu rządowego. Całkowity zakaz działalności lub jej istotne ograniczenie przez sąd będzie mogło być orzeczone wyłącznie w ostateczności, gdy inne metody zawiodą, a produkcja realnie zagraża zdrowiu lub środowisku.
Nowością – w porównaniu z innymi pomysłami legislacyjnymi – jest precyzyjne rozwiązanie kwestii modernizacji i rozwoju istniejących gospodarstw. Projekt (w art. 5 i 9) przesądza, że utrzymanie, zmiana technologii czy rozbudowa, w tym zwiększenie skali produkcji, stanowią normalne wykonywanie działalności rolniczej. Jednocześnie przewidziano mechanizm na wypadek istotnej zmiany intensywności oddziaływań. W takich sytuacjach korzystanie z ochrony łączone jest z obowiązkiem wdrożenia pięciu adekwatnych, ekonomicznie racjonalnych środków ograniczania uciążliwości oraz z koniecznością dotrzymania stosownych standardów wynikających z przepisów odrębnych. Pozwala to uniknąć automatyzmu decyzji ingerencyjnych i utrzymać równowagę między rozwojem gospodarstw a uzasadnionymi oczekiwaniami sąsiadów.
Najpierw mediacja, potem wokanda
Dodatkowo zanim sporna sprawa pomiędzy rolnikiem a innymi mieszkańcami trafi do sądu, strony będą miały obowiązek podjęcia próby polubownego rozwiązania sporu, czyli mediacji. W tej kwestii prezydencka inicjatywa też nie jest do końca oryginalna – sam Nawrocki wyjaśnia, że inspiracją jest sprawa rolnika spod Łodzi Szymona Kluki (opisaliśmy ją dokładnie w tekście Mieszkańcy nie chcą Orlików). Nowością, w porównaniu do innych projektów jest tylko obowiązkowa próba podjęcia mediacji przed skierowaniem sprawy na drogę sądową. W porównaniu do projektu firmowanego przez ministra Krajewskiego, nie ma natomiast w inicjatywie prezydenckiej propozycji zmian przepisów karnych i wykroczeniowych.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.





