Certyfikacja wykonawców na razie tylko na papierze
Są nikłe szanse, że pomimo wejścia w życie w najbliższą niedzielę, po 10 miesiącach od ich oficjalnego ogłoszenia, przepisów o certyfikacji wykonawców zamówień publicznych, w ciągu najbliższych miesięcy jakaś firma przejdzie odpowiednią procedurę. Brakuje bowiem nie tylko regulacji wykonawczych, ale również jednostek certyfikujących.

Od niedzieli, 12 lipca br., zaczyna obowiązywać większość przepisów ustawy z 5 sierpnia 2025 r. o certyfikacji wykonawców zamówień publicznych (Dz. U. z 2025 r. poz. 1235). Jej głównym założeniem jest, aby wykonawcy mogli ubiegać się o uzyskanie certyfikatów potwierdzających niepodleganie wykluczeniu z postępowania o udzielenie zamówienia lub potwierdzających ich zdolność do należytego wykonania takiego zamówienia.
Chodzi o skrócenie czasu niezbędnego do przygotowania oferty, a także usprawnienie procesów po stronie zamawiających dotyczących weryfikacji podmiotowej wykonawców. Warto także zwrócić uwagę na podniesienie efektywności systemu zamówień publicznych poprzez standaryzację wymagań stawianych przez zamawiających w ramach warunków udziału w postępowaniu – podkreśla Magdalena Anna Musiał, radca prawny z Deloitte Legal.
Procedurę certyfikacji przeprowadzi wyspecjalizowany podmiot certyfikujący akredytowany przez Polskie Centrum Akredytacji (PCA).
Zobacz szkolenie online w LEX: Certyfikacja wykonawców w zamówieniach publicznych - co zmienia w pracy zamawiającego i wykonawcy? >
- Wykonawca będzie uprawniony do powoływania się na certyfikację i posługiwania się certyfikatem na potrzeby wielu różnych postępowań, bez konieczności każdorazowego gromadzenia i składania dokumentów (podmiotowych środków dowodowych). Głównym założeniem certyfikacji Wykonawców zamówień publicznych jest ograniczenie obowiązków, zarówno po stronie Wykonawców, jak i Zamawiających, związanych z weryfikacją podmiotową Wykonawców (kluczowe założenie: weryfikacja dokonywana jednokrotnie) – czytamy w uzasadnieniu do ustawy.
Brakuje nadal niektórych przepisów
Oprócz samej ustawy, udało się do tej pory wydać jedynie jeden akt wykonawczy do niej, czyli rozporządzenie z 22 maja 2026 r. w sprawie certyfikacji wykonawców zamówień publicznych (Dz. U. z 2026 r. poz. 709). Także to rozporządzenie wchodzi w życie 12 lipca br. Brakuje natomiast kilku kluczowych rozporządzeń wykonawczych. Dopiero pod koniec maja wystartowały konsultacje publiczne i opiniowanie projektu rozporządzenia Ministra Finansów i Gospodarki w sprawie poziomów zdolności wykonawcy do wykonania zamówienia na roboty budowlane (numer w RCL – 54). Choć miało ono wejść w życie wraz z ustawą, to (według stanu na środę) nadal nie jest opublikowane.
Izabela Hęclik, prawnik, mediator, specjalizująca się z prawie karnym i PZP, podkreśla, że – przynajmniej na razie – certyfikaty nadal są bardziej koncepcją niż usługą.
Certyfikat ma potwierdzać zdolność wykonawcy. Najpierw jednak system powinien wykazać własną zdolność do wydania certyfikatu – mówi Hęclik.
Przypomina też jednocześnie, że certyfikacja będzie dla wykonawców oczywiście dobrowolna. - Wykonawca bez certyfikatu nadal będzie mógł wykazywać spełnianie warunków klasycznie, za pomocą podmiotowych środków dowodowych. Tyle że wtedy zniknie cała obiecywana wartość reformy, którą miało być mniej dokumentów, mniej weryfikacji i mniej „biegania” z tym samym pakietem papierów od przetargu do przetargu – dodaje Hęclik.
Czytaj też w LEX: Certyfikacja wykonawców – co się zmieni i jak się przygotować w praktyce >
Wioleta Bajda, radca prawny i wykładowca akademicki PZP, podkreśla na swoim blogu na Linkedin, że już się przyzwyczaiła do opóźnień w certyfikacji.
Krajowe prace nad aktualną regulacją rozpoczęły się zasadniczo kilka lat temu, kiedy certyfikacja pojawiła się w zapowiedziach związanych z Polskim Ładem. Następnie znalazła swoje miejsce w Polityce zakupowej państwa. Miała zacząć funkcjonować kolejno w 2024 r., następnie w 2025 r. i wreszcie - co stało się już realne z uwagi na uchwalenie prawie rok temu ustawy o certyfikacji wykonawców zamówień publicznych - w 2026 r. W mojej ocenie szanse na to, aby wykonawcy rzeczywiście będą mogli legitymować się certyfikatami, są w tym roku coraz mniejsze - wskazuje mec. Bajda.
Akredytacja pod znakiem zapytania
Choć ustawowe przepisy dotyczące akredytacji podmiotów certyfikujących weszły w życie wcześniej, gdyż już w styczniu bieżącego roku, to w praktyce niewiele to zmieniło.
Na dziś nie wiemy oficjalnie, kto będzie podmiotem certyfikującym. Żaden podmiot certyfikujący nie uzyskał jeszcze akredytacji Polskiego Centrum Akredytacji (PCA), która jest warunkiem koniecznym prowadzenia certyfikacji wykonawców – podkreśla mec. Bajda.
Mec. Bajda zauważa, że aby przyszły podmiot certyfikujący mógł uzyskać akredytację PCA, musi istnieć pełna podstawa prawna do oceny takiego podmiotu. Obecnie trwają dopiero prace legislacyjne nad kilkoma aktami wykonawczymi do ustawy o certyfikacji, w tym nad budzącym największe emocje na rynku, projektem rozporządzenia w sprawie poziomów zdolności w odniesieniu do zamówień na roboty budowlane. Ponadto, aby umożliwić pozyskanie akredytacji, powinien zostać opracowany program akredytacji określający szczegółowe zasady i procesy akredytacji podmiotów certyfikujących. Program ten PCA powinno uzgodnić z Ministrem Finansów i Gospodarki.
Brakuje m.in. dwóch rozporządzeń, których podstawy prawne wskazują art. 5 i art. 24 ustawy. Bez wszystkich rozporządzeń trudno PCA przygotować i uzgodnić z ministrem program akredytacji. PCA może udzielać akredytacji podmiotom ubiegającym się o uprawnienie do certyfikacji w oparciu o wymagania określone w ustawie, w przepisach wydanych na podstawie jej art. 25 oraz właśnie w programie akredytacji uzgodnionym z ministrem.
Programu akredytacji na dziś nie ma. A skoro nie ma programu akredytacji, PCA nie ma pełnej podstawy do udzielenia akredytacji podmiotom ubiegającym się o uprawnienie do certyfikacji. Bez akredytacji nie ma podmiotów certyfikujących, a bez nich nie ma też certyfikatów dla wykonawców – wyjaśnia mec. Bajda.
Ekspertka dodaje, że nawet samo opublikowanie programu akredytacji (PCA zrobi to w swoim Biuletynie Informacji Publicznej) nie spowoduje automatycznie, że od razu, z dnia na dzień, pojawią się certyfikaty. - Podmioty zainteresowane certyfikacją będą musiały jeszcze przejść procedurę akredytacyjną, która z natury rzeczy trwa. Trzeba więc rozróżnić kwestię wejścia w życie przepisów od realnej, operacyjnej możliwość pozyskania certyfikatów dla wykonawców. Do tej drugiej - moim zdaniem - jest jeszcze daleko – podkreśla mec. Bajda.
Ma to swoje konsekwencje zarówno dla wykonawców, jak i dla zamawiających. Ci pierwsi nie powinni zakładać, że po wejściu w życie w niedzielę 12 bm. nowych przepisów szybko uda się uzyskać gdzieś certyfikat. Zamawiających wiąże zaś nowe brzmienie art. 112 ust. 3 ustawy z 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2026 r. poz. 793). Przepis ten będzie przewidywał, że zamawiający, określając warunki udziału w postępowaniu, stosuje poziomy zdolności określone w przepisach wydanych na podstawie ustawy o certyfikacji wykonawców zamówień publicznych, chyba że nie jest to możliwe ze względu na charakter zamówienia albo gdy dla danego przedmiotu zamówienia poziomy zdolności nie zostały określone, co zamawiający wskazał w specyfikacji warunków zamówienia lub innych dokumentach zamówienia.
Certyfikacja to ciągły proces
Mec. Musiał podkreśla, że certyfikacja – niezależnie od tego, że się opóźnia – i tak była zaplanowana tak, aby była rozłożona w czasie.
Certyfikacja niepodlegania wykluczeniu od razu będzie mogła być wykorzystywana we wszystkich rodzajach zamówień. Jednak już certyfikacja potwierdzająca zdolność do należytego wykonania zamówienia publicznego będzie dostępna tylko dla robót budowanych. W odniesieniu do zamówień dotyczących dostaw i usług przepisy umożliwiające uzyskanie certyfikatu w zakresie zdolności do należytego wykonania zamówienia wejdą w życie dopiero 12 września 2029 r. – zauważa mec. Musiał.
Czytaj też w LEX: Zmiany w dostępie do zamówień publicznych dla wykonawców z państw trzecich – analiza i praktyka >
Kamil Furman, radca prawny specjalizujący się w zamówieniach publicznych w budownictwie, zauważa też, że sama procedura certyfikacji nie będzie tylko formalnością. Wręcz przeciwnie, ma być wnikliwa. Oprócz podstawowych danych wykonawcy, będzie też dokładnie sprawdzane jego dotychczasowe doświadczenie pod kątem należytego wykonania wcześniejszych umów i ewentualnego naruszenia obowiązków zawodowych, informacje w biurach informacji gospodarczej oraz bezpośrednio u podmiotów, z którymi wykonawca wcześniej współpracował.
Jeśli w toku analizy pojawią się wątpliwości, podmiot certyfikujący będzie musiał wezwać wykonawcę do złożenia wyjaśnień. W przypadku decyzji odmownej, wykonawcy przysługuje prawo do wniesienia zastrzeżeń. Co istotne dla zapewnienia bezstronności, już wydane rozporządzenie nakazuje powołanie do ich rozpatrzenia zupełnie innego zespołu ekspertów niż ten, który wydał odmowę. Dopiero w przypadku ponownej odmowy udzielenia certyfikacji, procedura certyfikacji podlega zakończeniu. O ponownej odmowie podmiot certyfikujący zawiadamia wykonawcę, podając uzasadnienie faktyczne i prawne – zaznacza mec. Furman.
Ekspert podkreśla, że samo uzyskanie certyfikatu – choć będzie niewątpliwie korzystne pod kątem skrócenia wewnętrznych procesów przygotowania ofert – nie pozwoli wykonawcy spocząć na laurach.
Certyfikat nie będzie dany raz na zawsze. Przez cały okres jego ważności (tj. od roku do maksymalnie 3 lat) wykonawca będzie podlegał stałemu nadzorowi podmiotu certyfikującego, który ma weryfikować m.in. aktualność danych w rejestrach oraz sygnały od zamawiających. W przypadku zawieszenia ważności certyfikacji, podmiot certyfikujący musi przystąpić do procedury aktualizacji, a następnie poinformować wykonawcę o wyniku przeprowadzonej aktualizacji – dodaje mec. Furman.
Czytaj też w LEX: Termin wykonania zamówienia - analiza i praktyka >
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.









