Klient banku nie musi spłacać oszukańczej pożyczki - mimo rażącego niedbalstwa
Klient nie musi spłacać pożyczki zaciągniętej na jego nazwisko przez oszustów, nawet jeśli sam udostępnił im dane do bankowości elektronicznej. Tak wynika z prawomocnego wyroku Sądu Okręgowego w Łodzi, który orzekł o nieważności umowy pożyczki, uznając, że zastosowanie ma kodeks cywilny, a nie ustawa o usługach płatniczych. Nie oznacza to jednak, że bank zawsze ponosi skutki rażącego niedbalstwa klienta.

Sprawa zaczęła się od oszustwa „na kryptowaluty” – klient banku, myśląc, że dokonuje inwestycji w nowoczesne aktywa, przekazał obcym osobom loginy i hasła do aplikacji bankowej. Przestępcy podszyli się pod niego i złożyli w banku wniosek o pożyczkę, a gdy ta została wypłacona, przelali pieniądze na inne konto i słuch po nich zaginął. Okoliczności te potwierdziło postępowanie karne, ostatecznie umorzone z uwagi na niewykrycie sprawcy.
Tymczasem bank domagał się od klienta spłaty zaciągniętej pożyczki w kwocie prawie 60 tys. zł i wystąpił na drogę sądową. Pozew banku oddalił Sąd Rejonowy w Rawie Mazowieckiej, zaś Sąd Okręgowy w Łodzi wyrokiem z 18 czerwca 2026 r. (sygn. akt III Ca 1866/25) oddalił apelację banku. Sporządzone niedawno uzasadnienie wskazuje, że punktem wyjścia było przyjęcie, że zawarcie umowy o pożyczkę było czynnością sprzeczną z prawem, a zatem nieważną.
Pożyczka zaciągnięta przez oszustów jest nieważna
Jak zauważył SO w Łodzi, żądanie pozwu opierało się na twierdzeniu, że pomiędzy bankiem a pozwanym zawarta została umowa pożyczki, która nie została przez pozwanego spłacona. Tymczasem – w ocenie sądu – umowa ta w rzeczywistości nie została zawarta przez pozwanego, a przez osoby, które wprowadziły go w błąd i posłużyły się jego danymi osobowymi.
- Tymczasem osoby trzecie działające bez umocowania nie mogły skutecznie złożyć oświadczenia woli w imieniu pozwanego, a więc nie mogły doprowadzić do powstania stosunku prawnego, z którego powódka wywodzi swoje roszczenie – uzasadniał sąd.
Skład orzekający podzielił przy tym pogląd obecny już w orzecznictwie, że czynność prawna dokonana w celu przestępczym jest nieważna na podstawie art. 58 par. 1 kodeksu cywilnego (wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie sygn. I C 536/21; wyrok Sądu Najwyższego sygn. II CK 174/05).
- Umowa pożyczki, na którą powołuje się powódka, nie istnieje w obrocie prawnym, nie została zawarta przez pozwanego, a jej „zdziałanie” (z uzasadnienia wynika, że tego określenia użyła strona powodowa – red.) stanowi przestępstwo popełnione na szkodę powódki. Pozwany nie jest zatem związany stosunkiem prawnym, z którego powódka wywodzi swoje roszczenie, ani zobowiązany do spłaty jakichkolwiek kwot.
Czy bank odpowiada mimo błędu klienta?
Bank w apelacji podniósł m.in. zarzut naruszania ustawy o usługach płatniczych, zgodnie z którą klient sam odpowiada za nieautoryzowane transakcje płatnicze w pełnej wysokości, jeśli jego zachowaniu można przypisać cechę rażącego niedbalstwa w rozumieniu art. 46 ust. 3 tejże ustawy. Sąd zgodził się, że udostępnienie obcym loginów i haseł do konta niewątpliwie można kwalifikować jako rażące niedbalstwo. Zarzut apelacji uznał jednak za chybiony - gdyż bank dochodzi zapłaty z tytułu rzekomej umowy pożyczki, a nie z tytułu nieautoryzowanej transakcji płatniczej.
- Przepis art. 46 ust. 3 ustawy mógłby znaleźć zastosowanie wyłącznie w sytuacji, w której środki zdeponowane przez pozwanego zostałyby wyprowadzone z jego rachunku, czego w niniejszej sprawie nie ustalono. Zawarcie umowy pożyczki online regulują przepisy kodeksu cywilnego, w szczególności art. 60 k.c., wymagający ujawnienia woli osoby dokonującej czynności prawnej – czytamy w uzasadnieniu.
Sąd przypomniał też, że to na banku spoczywał obowiązek prawidłowej weryfikacji tożsamości osoby, z którą zamierza zawrzeć umowę pożyczki i rażące niedbalstwo klienta tego nie zmienia.
Sąd Okręgowy w Łodzi podzielił postulowaną przeze mnie argumentację, sprowadzającą się do zróżnicowania wyprowadzenia oszczędności poszkodowanego i zaciągnięcia na niego kredytu online - podsumowuje Wojciech Kaczmarczyk, adwokat prowadzący indywidualną kancelarię i reprezentujący w opisywanej sprawie pozwanego.
- W pierwszym przypadku zastosowanie znajduje ustawa o usługach płatniczych, która faktycznie wymaga stopniowania niedbalstwa klienta, w drugim natomiast zastosowanie znajdują ogólne przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zawierania umów. W świetle tych regulacji umowa jest nieważna, jeśli poszkodowany nie wyraził woli zaciągnięcia kredytu, nawet jeśli sprawcy wykorzystali jego rażące niedbalstwo – podsumowuje prawnik.
Ofiary oszustw nieraz wygrywają z bankami
Zdaniem mec. Kaczmarczyka, w branży pokutuje przekonanie, iż o odpowiedzialności banku w pierwszej kolejności przesądza to, w jakim stopniu klient przyczynił się do jego popełnienia.
Tymczasem sądy niejednokrotnie stoją po stronie klientów, którzy padli ofiarą oszustw. Sąd Okręgowy w Częstochowie zakwestionował „pożyczkę na klik”, jaką miał zawrzeć senior zmanipulowany przez przestępców. Zdaniem sądu do zawarcia umowy nie doszło, ponieważ klient nie złożył oświadczenia woli w tym zakresie.
Prawo.pl opisywało też prawomocny wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu zasądzający od banku na rzecz ofiary phishingu zwrot bezprawnie wypłaconych z jej konta pieniędzy – chociaż klientka działała nieostrożnie i sama podawała przestępcom poufne dane, ignorując kolejne sygnały ostrzegawcze.
Autoryzacja oszustwa może przesądzić o przegranej
Daniel Bednarczyk, radca prawny w Lawspective Litwiński Valirakis Radcowie Prawni, zwraca jednak uwagę, że nie w każdej sprawie, w której zawarcie umowy kredytu nastąpiło na skutek oszustwa lub innego przestępstwa, sąd stwierdza nieistnienie stosunku prawnego. Przytacza dwa przeciwne przykłady z własnej praktyki, w której reprezentuje banki.
Pierwszy to prawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Częstochowie z 4 lipca 2025 r. (sygn. XII C 2429/24). Klientka banku udostępniła osobom trzecim dane logowania, a sama zatwierdzała wykonywane przez nie dyspozycje - w tym dotyczące zawarcia umowy kredytu - poprzez wprowadzanie kodów SMS i obserwowała na ekranie telefonu operacje wykonywane przez osoby trzecie w ramach jej bankowości elektronicznej.
- Sąd wskazał, że w tego rodzaju sprawach kluczowe znaczenie ma rozstrzygnięcie, czy pierwszeństwo należy przyznać ujawnionej na zewnątrz woli klienta, czy też jego „woli wewnętrznej”. Zdaniem sądu, z uwagi na ochronę adresata oświadczenia, wiążący charakter ma treść złożonego oświadczenia woli, a nie niewyrażone zamiary składającego. W konsekwencji uznano, że zachowanie powódki obiektywnie wskazywało na wolę zawarcia umowy kredytu, wobec czego ewentualny brak „wewnętrznej woli” pozostawał bez znaczenia dla oceny sprawy – mówi mec. Bednarczyk.
Drugi przykład to prawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Prudniku z 17 stycznia 2025 r. (I C 82/24). Dotyczył osoby zachęconej przez oszustów do zainstalowania aplikacji ułatwiającej inwestowanie w kryptowaluty. Za pośrednictwem tej aplikacji osoby trzecie uzyskały dostęp do bankowości elektronicznej i złożyły wniosek kredytowy, został on jednak autoryzowany przez klientkę banku poprzez wpisanie kodu SMS.
- Sąd uznał, że skoro klientka udostępniła osobom trzecim możliwość korzystania z jej bankowości elektronicznej, a następnie samodzielnie autoryzowała złożenie wniosku kredytowego, nie sposób przyjąć, że nie zawarła umowy kredytu. Oceny tej nie zmieniało to, że treść wniosku została uzupełniona przez osoby trzecie, a działanie klientki było wynikiem manipulacji noszącej znamiona oszustwa – wskazuje mec. Bednarczyk.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.









