Bezpłatny e-book Rewolucja na rynku finansowym: przelewy natychmiastowe, MREL i nowe obowiązki nadzorcze
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Polacy pozwani w Moskwie za sprzedaż fabryki objętej sankcjami

Państwo polskie, bank PKO BP, były zarządca przymusowy kilku polskich spółek należących do Rosjan, a także ich nowi właściciele zostali właśnie pozwani przed moskiewskim sądem o zapłatę równowartości 475 milionów złotych odszkodowania. Przed takimi pozwami – związanymi z sankcjami ekonomicznymi i prawnymi nakładanymi na firmy i osoby fizyczne z Rosji - podmioty z terenu Unii Europejskiej ma chronić specjalna procedura anti-suit injunctions, ale nie wiadomo jak będzie działała w praktyce i nie obejmuje ona podobnych spraw na Białorusi.

gaz palnik rubel
Źródło: iStock

Współwłaściciele grupy Technonicol, Igor Rybakow i Siergiej Kolesnikow, złożyli pozew do Sądu Arbitrażowego Miasta Moskwy (nazwa może być trochę myląca, ale chodzi o wydział gospodarczy rosyjskiego sądu cywilnego), w którym pozwani to Rzeczpospolita Polska, bank PKO BP, a także Holcim AG i jego polska spółka-córka. Sprawa dotyczy objęcia sankcjami polskiej spółki Technonicol Insulation (od 2023 r. – Boerner Insulation), mającej w miejscowości Wykroty na Dolnym Śląsku nowoczesną (uruchomioną w 2021 r.) fabrykę wełny mineralnej i sprzedaży spółce Holcim Polska, a prawdopodobnie również także innej warszawskiej spółki należącej do obu Rosjan, którzy są na liście setki najbogatszych w swoim kraju według czasopisma „Forbes”.

Kwota roszczeń wynosi 9,4 miliarda rubli. Data wstępnego rozpatrzenia nie została jeszcze ustalona. Innym współoskarżonym jest osoba prywatna, tymczasowy zarządca przymusowy Boerner Insulation i Boerner Service, Czesław Stanisław Rybak – czytamy w depeszy rosyjskiej agencji Interfax.

Chodzi więc o roszczenia o równowartości ok. 475 milionów złotych skierowane (przynajmniej częściowo) solidarnie wobec państwa polskiego, banku, który prowadził rachunki spółek objętych sankcjami, jak również podmioty związane ze zmianami właścicielskimi w polskich aktywach rosyjskiego koncernu. Czesław Stanisław Rybak to tymczasowy zarządca przymusowy obu spółek z nazwą „Boerner”, należących do Rosjan. Rybak jest specjalistą od informacji niejawnych, przez ok. 20 lat pracował w polskich służbach specjalnych, potem zaś m.in. był dyrektorem departamentu bezpieczeństwa w PGNiG S.A.

Rosjanom nie udało się natomiast w Warszawie podważyć ustanowienia Rybaka tymczasowym zarządcą przymusowym ich polskich spółek. W poniedziałek 26 maja br. Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) oddalił skargę kasacyjną dwóch rosyjskich spółek (Rybakov Industrial Management Ltd. oraz Inflection Management Corporation Ltd.), których beneficjentami rzeczywistymi są Rybakov i Kolesnikov. Sprawa formalnie dotyczyła przedłużenia o kolejne 24 miesiące tymczasowego zarządu przymusowego w Boerner Insulation Sp. z o.o.

Niniejsze postępowanie sądowe dotyczy kontroli legalności decyzji, mocą której organ przedłużył tymczasowy zarząd przymusowy. W ocenie NSA przedmiot postępowania w sprawie głównej nie odnosi się bezpośrednio do interesu prawnego spółek wnoszących skargę kasacyjną. Przedłużenie tymczasowego zarządu przymusowego nastąpiło bowiem w konsekwencji wpisania Boerner Insulation Sp. z o.o. listę, o której mowa w art. 2 ust. 1 ustawy sankcyjnej i zastosowania wobec niej środków określonych w tej ustawie. Nie budzi wątpliwości, że interes prawny w sprawie dotyczącej kontroli tej decyzji posiada wyłącznie podmiot, który został objęty tymczasowym zarządem przymusowym – pisze w uzasadnieniu postanowienia sędzia-sprawozdawca Gabriela Jyż.

Postanowienie NSA jest już więc prawomocne (II GSK 20/26).

Rosyjska broń sądowa na unijne sankcje

Rosyjscy oligarchowie korzystają z tzw. prawa Ługowoja, czyli specjalnej nowelizacji przepisów rosyjskiego kodeku postępowania arbitrażowego wprowadzonej w 2020 r., dodającej art. 248 (nazwa pochodzi od nazwiska deputowanego do Dumy, który zaproponował takie rozwiązanie). Była to odpowiedź na antyrosyjskie sankcje Unii Europejskiej wprowadzone w trakcie zajmowania Krymu i Donbasu w 2014 r. (unijnym rozporządzeniem 2014/833/UE), ale jeszcze przed ich zaostrzeniem, które nastąpiło w 2022 r. po wybuchu obecnej wojny na Ukrainie.

Prawo Ługowoja pozwala rosyjskim sądom na wyłączne udzielenie sobie uprawnień dotyczących sporów z podmiotami objętymi sankcjami lub związanych z sankcjami oraz nakładanie zakazów antypozwowych wbrew obowiązującym klauzulom rozstrzygania sporów. Pierwotnie artykuł 248 ust. 1 wymagał od strony udowodnienia, że sankcje utrudniają jej dostęp do wymiaru sprawiedliwości we wskazanej w umowie jurysdykcji. Jednak w 2022 r. orzecznictwo całkowicie się zmieniło – pisze na blogu arbitrażowym wydawnictwa Wolters Kluwer Stepan Sultanov, adwokat, partner w kancelarii KIAP i członek Rosyjskiego Stowarzyszenia Arbitrażowego (RAA), którzy przez lokalnym Trybunałem Konstytucyjnym bronił wcześniejszej, bardziej elastycznej, interpretacji przepisów prawa Ługowoja, argumentując m.in. że w dużej części sporów, które miałyby być prowadzone w zagranicznym arbitrażu dotyczyła po obu stronach podmiotów kontrolowanych (bezpośrednio lub tylko pośrednio) przez Rosjan.

Bezpośrednim powodem zaostrzenia kilka lat temu praktyki sądowej była sprawa polskiej spółki Pojazdy Szynowe PESA Bydgoszcz S.A., która walczyła w arbitrażu w Szwecji o zapłatę za dostawę do Moskwy dużej partii tramwajów z rosyjskim koncernem Uralvagonzavod (wraz z jego spółką zależną Uraltransmash). Polacy wygrali w Szwecji, ale ten wyrok arbitrażowy został przez odbiorcę tramwajów zakwestionowany przed rosyjskimi sądami. Obecnie tamtejsze sądy zazwyczaj zakładają więc automatycznie, że podmioty z Rosji nie mają realnego dostępu do wymiaru sprawiedliwości za granicą (w tym też do polubownego załatwiania sporów i to nawet w miejscach poza Unią Europejską, jak podległy obecnie Chinom, a popularny w biznesowym arbitrażu Hong Kong), co zwalnia je z jakiegokolwiek ciężaru dowodu.

Nowy przepis remedium na wyroki Putina

UE już od jakiegoś czasu nie patrzy bezczynnie na poczynania Rosjan. Już w 2024 r. w ramach czternastego pakietu sankcji wprowadzono tzw. arbitration toolkit, aby zneutralizować skutki prawa Ługowoja. Po pierwsze, UE nałożyła całkowity zakaz zawierania jakichkolwiek transakcji z rosyjskimi podmiotami, które wszczynają postępowania przed sądami w Rosji na podstawie art. 248 z naruszeniem ważnych unijnych klauzul arbitrażowych. Ma to odciąć takie firmy od europejskiego rynku. Po drugie, przewidziano mechanizm tzw. claw-back claims. Europejskie firmy zyskały prawo do pozywania rosyjskich kontrahentów przed sądami państw członkowskich UE w celu odzyskania wszelkich strat wywołanych procesami w Rosji. Jeśli rosyjski sąd zasądzi karę od unijnej firmy, ta może zrekompensować sobie stratę, przejmując majątek tej rosyjskiej firmy - lub jej spółek zależnych - znajdujący się na terenie UE.

Od 23 kwietnia br. obowiązuje też unijne rozporządzenie 2026/506/UE. Jego art. 11ca reguluje tzw. anti-suit injunctions, czyli nakazy sądowe zobowiązujące stronę sporu do niewszczynania lub zaprzestania postępowania przed sądem w innej jurysdykcji. Ma na celu ochronę przed równoległymi procesami, naruszaniem umów o arbitraż lub tzw. forum shoppingiem, czyli wybieraniem korzystniejszego sądu. W praktyce ma więc chronić głównie przed prawem Ługowoja (szerzej pisaliśmy o tym w tekście: Będą surowe kary za łamanie antyrosyjskich sankcji).

Z art. 11ca wynika, że jeśli osoba objęta sankcjami ugra coś w Rosji przeciwko jakiemuś podmiotowi z UE, to jej przeciwnicy procesowi mogą w sądach państwa członkowskich uzyskać orzeczenie sądowe utrzymujące w mocy klauzulę jurysdykcji wyłącznej lub klauzulę arbitrażową oraz nakaz dla takiego rosyjskiego podmiotu, aby nie wszczynał lub zaprzestał prowadzenia w Rosji postępowania przeciwko podmiotowi z UE. Brak zastosowania się Rosjan do takiego orzeczenia skutkuje karami finansowymi proporcjonalnymi do potencjalnej straty, jaką mogłyby ponieść podmioty z UE w wyniku takiego naruszenia.

Z motywów rozporządzenia 2026/506/UE też wynika, że ma to być tama dla rosyjskich przepisów, które umożliwiają osobom objętym sankcjami UE wnoszenie roszczeń do niektórych sądów rosyjskich, które następnie uznają rosyjską jurysdykcję w sporach przeciwko firmom z UE dotyczących umów, na które wpływ mają środki ograniczające, mimo że normalnie właściwość należałoby przyznać sądom innym niż rosyjskie lub sądom arbitrażowym.

Unijne przepisy powinny też znaleźć uzupełnienie i rozwinięcie w przepisach krajowych. W przypadku Polski chodzi głównie o kodeks postępowania cywilnego oraz ustawę z 13 kwietnia 2022 r. o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz służących ochronie bezpieczeństwa narodowego (Dz. U. z 2025 r., poz. 514, tzw. ustawa sankcyjna). Na razie brakuje jednak konkretnych propozycji legislacyjnych w tym zakresie, w tym zwłaszcza w przygotowywanym przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych już bardzo długo projekcie ustawy o środkach ograniczających (numer w RCL - UC92).

Bruksela nie zapomina o Łukaszence

Autorzy rozporządzenia 2026/506/UE nie zapomnieli, że na Białorusi również w 2023 r. wprowadzono przepisy zbliżone od rosyjskich. Art. 10-11 białoruskiej ustawy nr 280-Z o stosowaniu specjalnych środków restrykcyjnych w zasadzie kopiują rosyjski art. 248, czyli prawo Ługowoja. Te zasady utrzymuje też obowiązujący od 1 stycznia br. nowy białoruski k.p.c. Boleśnie przekonują się o tym również polskie firmy, które jednak wezmą udziała w procesach na Białorusi i próbujące tam coś zwojować. 

Klient współpracował z podmiotem państwowym z Białorusi. Po wybuchu wojny i nałożeniu sankcji zapłata za część świadczeń stała się niemożliwa, ponieważ kontrahent trafił na listę sankcyjną. Umowa przewidywała klauzulę arbitrażową w Szwajcarii. Mimo to klient otrzymał pozew z sądu w Mińsku. Okazało się, że na mocy prezydenckiego rozporządzenia klauzule arbitrażowe uznano za niedopuszczalne, a takie sprawy przekazano do rozpoznania sądom białoruskim. Podnieśliśmy argumenty dotyczące zasad państwa prawa i pewności obrotu. Sąd zapoznał się z naszym stanowiskiem, jednak wydał wyrok niekorzystny – relacjonuje na Linkedin Marcin Maruszczak, radca prawny, partner zarządzający w kancelarii YLS.

Do Białorusi odnoszą się więc przepisy analogiczne do rozporządzenia 2026/506/UE, a konkretnie rozporządzenie 2026/513/UE.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki biznesowe