Co ministerstwo zarzuca Kubiczkowi? W decyzji nie ma wątku opłacania prawników
Marcin Kubiczek, być może najbardziej znany syndyk w Polsce, był krytykowany za podejmowanie działań generujących olbrzymie koszty obsługi prawnej, na czym miały zarabiać związane z nim kancelarie. W decyzji Ministerstwa Sprawiedliwości o zawieszeniu jego licencji taki zarzut nie jest stawiany. Resort wytyka syndykowi nieprawidłowości mniejszego kalibru, dotyczące m.in. wydatków na PR czy niezłożenia sprawozdań w wymaganym terminie.

„Podejrzane interesy syndyka upadłego Getin Noble Banku… rażący konflikt interesów” – pod takim tytułem w czerwcu 2024 r. wpis na blogu opublikował dr Jacek Czabański, adwokat z Kancelarii Adwokackiej Czabański Wolna-Sroka reprezentującej frankowiczów. Jako jeden z pierwszych publicznie skrytykował sposób prowadzenia upadłości przez syndyka Marcina Kubiczka. Zarzucił mu brnięcie w niepotrzebne procesy z kredytobiorcami, w których szanse na wygraną banku wynoszą 1 proc. Syndyk miał też składać apelacje z nikłymi szansami na powodzenie. Później mec. Czabański dodał do tego skargi kasacyjne syndyka, które Sąd Najwyższy odrzuca jako nieopłacone.
Mec. Czabański wskazywał, że działania te miały wymagać sporządzania opinii prawnych i pism procesowych ze środków masy upadłości, a zarabiać miały na tym kancelarie współpracujące z syndykiem, w tym Rymarz Zdort Maruta. Jest ona jedynym akcjonariuszem spółki Rymarz Zdort Maruta Kubiczek Restructuring S.A. (RZMK Restructuring), w której Marcin Kubiczek pełnił wówczas funkcję prezesa.
Zastrzeżenia co do sensu apelacji wnoszonych przez syndyka podnosili także inni prawnicy. Prawo.pl opisywało je wraz z obszernym stanowiskiem Marcina Kubiczka w tekście "Prawnicy: Apelacje syndyka Getinu mogą działać na szkodę wierzycieli".
W lipcu 2025 r. „Gazeta Wyborcza” szczegółowo opisała wydatki m.in. na usługi prawne, ponoszone ze środków mas upadłości Getin Noble Banku oraz Idea Banku w latach 2022-2025. Według artykułu, zamiast do wierzycieli banków, „kasa trafia w zamknięty obieg, z którego korzystają wtajemniczeni prawnicy oraz sam syndyk Kubiczek”. Wspomniana kancelaria Rymarz Zdort Maruta miała zarobić aż 146 mln zł, kancelaria Mateusz Sitnik i Współpracownicy blisko 27 mln zł, a kancelaria BWHS – 12 mln zł. Zaznaczmy: artykuł jest przedmiotem dwóch procesów o ochronę dóbr osobistych z powództw Marcina Kubiczka oraz jednego z jego współpracowników. Stanowiska dwóch wymienionych w artykule kancelarii przedstawiliśmy w artykule: "Prawnicy reprezentujący syndyka Getinu twierdzą, że nie są przepłacani".
Wątpliwości co do strategii działania Marcina Kubiczka sygnalizował też Jarosław Zarębski, do niedawna sędzia-komisarz Getinu. W listopadzie 2025 r. zobowiązał syndyka m.in. do zaniechania składania środków odwoławczych w niektórych sprawach frankowych, a także wnioskowania o zwolnienie z kosztów.
Ministerstwo Sprawiedliwości w lipcu 2025 r. poinformowało, że od dwóch miesięcy prowadzi postępowanie w sprawie odebrania syndykowi licencji doradcy restrukturyzacyjnego. Jak zaznaczyło wówczas w komunikacie: „szczególnie niepokojące są przypadki związane z obsługą prawną zlecaną kancelariom powiązanym z panem Kubiczkiem oraz strategie stosowane w sprawach tzw. frankowiczów, które obejmowały m.in. pozywanie klientów o zwrot kapitału i prowadzenie kosztownych postępowań sądowych – często zakończonych przegraną”.
Za co MS zawiesiło licencję syndyka Kubiczka?
Postępowanie administracyjne nadal trwa, ale 4 maja br. doszło do przełomu. Tego dnia wiceminister Arkadiusz Myrcha podpisał nieprawomocną decyzję zawieszającą syndykowi prawa wynikające z licencji doradcy restrukturyzacyjnego. Nadano jej rygor natychmiastowej wykonalności, czego skutkiem była m.in. zmiana syndyka w Getinie.
Serwis Prawo.pl zapoznał się z pełnym uzasadnieniem decyzji. Resort pisze, że „ustalenia i dotychczasowe postępowanie dowodowe doprowadziły do uzasadnionego twierdzenia, że Marcin Kubiczek mógł dopuścić się rażącego lub uporczywego naruszania przepisów prawa w związku z wykonywaniem czynności syndyka, a jednocześnie zachodzi potrzeba ochrony słusznych interesów uczestników postępowań restrukturyzacyjnych lub upadłościowych oraz interesu publicznego”.
Nie ma jednak tego, co jeszcze kilka miesięcy temu resort przedstawiał jako „szczególnie niepokojące”. Słowo „kancelaria” na 52 stronach uzasadnienia nie pada ani razu, wątek powiązań między syndykiem a innymi prawnikami nie występuje, nie ma też mowy o wnoszeniu niepotrzebnych pozwów i apelacji. Na s. 34-35 ministerstwo zwraca co prawda uwagę na wysokie wydatki na usługi prawne zawarte w sprawozdaniach syndyka, ale przytacza je w kontekście innych rozważań.
Zarzuty sprowadzają się do czterech punktów:
- zatrudnienie byłych pracowników Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, co miało naruszyć tzw. ustawę antykorupcyjną, czyli ustawę o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne;
- ponoszenie wysokich kosztów na usługi komunikacji i PR, bez wykazania ich bezpośrednich związków z celami postępowania i wbrew obowiązkowi minimalizacji kosztów postępowania. Tu resort nie ogranicza się do podania łącznej wysokości wydatków, ale omawia poszczególne faktury;
- proponowanie frankowiczom ugód niemożliwych do uwzględnienia, mimo że takie propozycje były już odrzucane przez sąd jako niedopuszczalne;
- nieskładanie na czas rocznych sprawozdań upadłych spółek.
Jak prawnicy oceniają zarzuty wobec syndyka
Marcin Kubiczek w piśmie złożonym do akt Getinu przekonuje, że pracownicy BFG nie podlegają wymogom ustawy antykorupcyjnej, wydatki na PR były uzasadnione m.in. potrzebą reakcji na krytykę prasową (jak twierdzi, inspirowaną przez kancelarie frankowe i byłego właściciela banku), warunki proponowanych ugód zakwestionował wyłącznie Sąd Rejonowy w Wołowie, zaś sprawozdania nie mogły być złożone terminowo przede wszystkim z uwagi na trudności, jakie napotkał w dotarciu do rzetelnej dokumentacji. Syndyk poinformował też, że zaskarżył decyzję ministerstwa do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (więcej informacji: Syndyk Marcin Kubiczek odpowiada na zarzuty ministerstwa).
- Niektóre z zarzutów stawianych przez MS syndykowi mogą upaść w sądzie – uważa Robert Pogorzelski, adwokat prowadzący własną kancelarię i przeciwnik procesowy syndyka w sprawach frankowych. Jak dodaje, zgadza się co do negatywnej oceny wydatków na usługi PR, ale pozostałe kwestie ocenia niejednoznacznie. - Dziwi mnie, że ministerstwo nie podniosło zarzutu generowania postępowań sądowych, które są nie do wygrania, i przepalania na to pieniędzy z masy upadłości. Oczywiście nie można wykluczyć, że zarzut ten zostanie sformułowany w toku dalszego postępowania. Niemniej skoro MS zdecydowało się zawiesić licencję syndyka, która wywiera skutki dla wielu prowadzonych przez niego postępowań, powinno sięgnąć po argumentację, która na 100 proc. nie zostanie zakwestionowana przez WSA. Mam wrażenie, że decyzja MS powstała w pośpiechu, jakby pod presją medialną – komentuje mec. Pogorzelski.
Inaczej sprawę prezentuje Jacek Czabański, adwokat, który jako jeden z pierwszych krytykował syndyka za ponoszone wydatki. -Uzasadnienie decyzji wskazuje na istotne nieprawidłowości w działalności syndyka, przede wszystkim w zakresie zlecania usług PR. Wartość tych usług, przekraczająca 5 mln zł łącznie w trzech spółkach, jest niebagatelna. Nie potrafię sobie wyobrazić, z jakich powodów firma znajdująca się w upadłości, zmierzająca do likwidacji, miałaby dbać o swoją reputację i reklamę tak jak firma planująca długofalową działalność – mówi.
Mec. Czabański podziela też negatywną ocenę zatrudnienia przez syndyka byłych pracowników BFG. – W decyzji zabrakło jednak odniesienia do najbardziej istotnych nieprawidłowości, dotyczących całego sposobu prowadzenia upadłości, w szczególności kolosalnych wydatków ponoszonych przez syndyka na obsługę prawną kancelarii prawnej, z którą syndyk jest powiązany – przyznaje mec. Czabański, wyrażając przypuszczenie, że ministerstwo pozostawiło wyjaśnienie tego aspektu sprawy sądowi upadłościowemu. - Podsumowując, zarzuty przedstawione w decyzji są poważne i uzasadniają zawieszenie licencji syndyka, dotyczą jednak tylko niewielkiej części nieprawidłowości, jakie wystąpiły w tej upadłości – komentuje.
Nadzór nad syndykiem – zasady i kompetencje
Justyna Burska, radca prawny z GKR Legal, wskazuje na inny aspekt sprawy – zakres nadzoru resortu nad syndykiem. - Zgodnie z art. 20b ustawy o licencji doradcy restrukturyzacyjnego, minister sprawiedliwości nie może ingerować w merytoryczną ocenę czynności doradcy restrukturyzacyjnego, które zostały wykonane za zgodą lub akceptacją sądu albo sędziego-komisarza – przypomina. - Oznacza to, że minister co do zasady nie ocenia np. celowości wydatków zaakceptowanych w toku postępowania. System rozdziela bowiem nadzór administracyjny ministra od nadzoru sądowego sprawowanego przez sędziego-komisarza i sąd – dodaje.
Mec. Burska zaznacza, że przepis art. 20b nie wyłącza całkowicie kontroli ministra, ten może bowiem badać, czy informacje przedstawiane sędziemu-komisarzowi odpowiadały rzeczywistemu przebiegowi postępowania.
- Akceptacja czynności lub wydatków przez sędziego-komisarza tworzy domniemanie ich zgodności z prawem i braku naruszenia interesów wierzycieli. WSA w Warszawie w wyroku VI SA/Wa 89/25 wskazał jednak, że w wyjątkowych okolicznościach domniemanie to może zostać podważone – dodaje prawniczka.
Z tym, że Ministerstwo Sprawiedliwości – które zresztą odniosło się w decyzji do wydatków na usługi PR - zdaje się szeroko interpretować swoje uprawnienia. Jak pisze w decyzji, jego nadzór zgodnie z art. 20b pr. u. nie może wkraczać „jedynie w ocenę zasadności czynności wykonanych bezpośrednio na polecenie, za zezwoleniem lub zgodą sądu albo sędziego-komisarza”. Resort czuje się zatem władny m.in. do nadzorowania kosztów postępowań raportowanych w sprawozdaniach, gdyż „zatwierdzenia sprawozdania rachunkowego przez sędziego-komisarza (…) nie stanowi polecenia, zezwolenia lub zgody na określoną czynność”. Taką interpretację uzasadnia też logiką prawa upadłościowego: sąd lub sędzia-komisarz mogą nadzorować tylko dane postępowanie, nadzór ministerialny może zaś ustalić nieprawidłowości występujące łącznie w kilku postępowaniach (np. dublowanie wydatków).
Na poparcie MS przytacza też cytat z doktryny: „Założeniem jest, by tak skonstruowany instrument nadzorczy funkcjonował równolegle do instrumentu nadzoru wykonywanego przez sąd i sędziego komisarza, a także był wobec niego komplementarny, skoro ma „pozwolić na skuteczne eliminowanie przypadków, w których reakcja sądów na nieprawidłowe działania danego doradcy jest niewystarczająca lub spóźniona, z czym mogą wiązać się często nieodwracalne konsekwencje finansowe dla uczestników postępowania”." (R. Adamus, M. Geromin, B. Groele, Z. Miczek (red.), Restrukturyzacja i upadłość przedsiębiorstw 2.1, Warszawa 2019).
Postępowanie w sprawie syndyka Kubiczka wciąż trwa
MS przekonuje, że mimo wszystko uzasadnienie decyzji obejmuje „sposób raportowania i globalnej wysokości wydatków dotyczących obsługi prawnej”. Wątek ten jest jednak poruszany przy okazji rozważań na temat sposobu sporządzania przez syndyka sprawozdań, w kontekście oceny wydatków na usługi PR.
- Decyzja o zawieszeniu praw wynikających z licencji stanowi decyzję o charakterze zapobiegawczym i jest wydawana w toku postępowania dotyczącego cofnięcia licencji, które nadal jest w toku i są analizowane dalsze dowody w sprawie. Postępowanie to nie zostało jeszcze zakończone – zwraca uwagę Wydział Komunikacji Społecznej MS.
Syndyk Kubiczek nie przekazał Prawo.pl swojego komentarza. Wcześniej wielokrotnie przekonywał, że nie otrzymuje żadnych dochodów z działalności podmiotów, na rzecz których wydatkowane są środki z masy upadłości, zaś o wyborze przez niego usługodawców decydują względy merytoryczne. W piśmie do sądu z 15 maja br. syndyk przywołał analizę niezależnego audytora Deloitte Advisory, potwierdzającą celowość jego wydatków. Ma z niej wynikać, że koszty zatrudnienia, najmu, obsługi prawnej i usług komunikacyjnych odpowiadały standardom rynkowym.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.









