Jolanta Ojczyk: Instytucje obowiązane do walki z praniem pieniędzy muszą weryfikować beneficjentów rzeczywistych. Kto to jest?

Wojciech Kapica: Zgodnie z przepisami ustawy beneficjent rzeczywisty to osoba fizyczna sprawująca bezpośrednio lub pośrednio kontrolę nad danym podmiotem lub osobą, będącym klientem instytucji obowiązanej. Sprawowanie takiej kontroli odbywa się poprzez posiadane uprawnienia, które wynikają z okoliczności prawnych lub faktycznych, umożliwiających wywieranie decydującego wpływu na czynności lub działania podejmowane przez klienta instytucji obowiązanej. Beneficjent rzeczywisty to również osoba, w imieniu której nawiązywane są stosunki gospodarcze lub z którą przeprowadzana jest transakcja okazjonalna.

Czytaj: Centralny rejestr nie ułatwi walki z praniem pieniędzy>>

 


Jeśli w spółce udziały ma inna spółka, to kto jest beneficjentem rzeczywistym?

Za beneficjenta rzeczywistego w stosunku do spółki może być uznany wspólnik bądź akcjonariusz posiadający ponad 25 proc. udziałów lub akcji osoby prawnej lub posiadający co najmniej 25 proc. liczby głosów w organie stanowiącym klienta, ale także osoba sprawująca faktyczną kontrolę nad innym podmiotem, będącym takim wspólnikiem lub akcjonariuszem. Beneficjentem rzeczywistym może być w szczególności osoba kontrolująca dany podmiot na podstawie postanowień umów zawartych z osobami dysponującymi prawem głosu w tym podmiocie. Ustawa uznaje też za beneficjenta rzeczywistego między innymi założycieli, powierników czy beneficjentów trustów. Tym niemniej niezależnie od przykładów ustawowych, za beneficjenta może zostać uznana każda osoba, która sprawuje kontrolę nad klientem a nie jest akcjonariuszem czy udziałowcem, a jej uprawnienia wynikają np. z odrębnej umowy o zarządzania spółką.

W jakiś sposób instytucje obowiązane do identyfikacji beneficjenta rzeczywistego klienta, np. finansowe, ubezpieczyciele, pośrednicy nieruchomości, notariusze mają to zrobić?

Temat jest trudny w praktyce, gdyż ustawodawca nałożył na instytucję obowiązek skutecznego ustalenia beneficjenta rzeczywistego klienta pod rygorem zakazu zawarcia umowy lub przeprowadzenia transakcji z takim klientem. A przy okazji nie wyposażył klientów w prawo do żądania informacji o swoich beneficjentach od akcjonariuszy czy udziałowców klientów. W ogóle nie nakazał spółkom posiadania takich informacji. A jednak w każdym przypadku, gdy klientem jest osoba prawna albo jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej, należy ustalić, kto jest jej beneficjentem rzeczywistym. Oprócz samej identyfikacji, która musi wystąpić zawsze, ustawodawca nałożył również obowiązek podejmowania uzasadnionych czynności w celu weryfikacji jego tożsamości, a także ustalenia struktury własności i kontroli – w przypadku klienta będącego osobą prawną albo jednostką organizacyjną nieposiadającą osobowości prawnej. Instytucje zobowiązane mogą korzystać z różnych narzędzi informatycznych, systemów, płatnych i bezpłatnych, np. KRS, CEIDG, czy rejestrów beneficjentów rzeczywistych uruchomionych już przez niektóre kraje UE. Trzeba szukać tak „głęboko”, by ustalić, kto tak naprawdę stoi na górze drzewka. Ustalenie beneficjenta rzeczywistego może jednak niejednokrotnie stanowić nie lada wyzwanie – szczególnie w przypadku podmiotów, które w swojej strukturze właścicielskiej posiadają podmioty zagraniczne.

Czytaj również: Pośrednicy nieruchomości muszą uważać na pranie pieniędzy >>
 

W Polsce taki rejestr ma zostać uruchomiony 13 października. Pomoże on ustalić, kto stoi za danym podmiotem?

Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych może się stać pomocnym w identyfikacji i weryfikacji. Będzie to jednak jedynie narzędzie o charakterze pomocniczym. Nie będzie można opierać się jedynie na nim. Co prawda wszystkie spółki, z wyjątkiem partnerskich i giełdowych, będą zobowiązane do zgłaszania i aktualizacji informacji o beneficjentach rzeczywistych, ale nikt tych informacji nie będzie weryfikował.

Spółki będą jednak zobowiązane do podanie wielu danych, które powinny pomóc w wypełnieniu ustawowych obowiązków.

W rejestrze będzie, rzeczywiście, dużo danych. Znajdą się w nim informacje takie jak nazwa (firma), forma organizacyjna, siedziba, numer KRS i NIP), informacje na temat członków organów lub wspólników uprawnionych do ich reprezentowania, a przede wszystkim dane dotyczące ich beneficjentów rzeczywistych (imię i nazwisko, obywatelstwo, państwo zamieszkania, numer PESEL albo datę urodzenia - w przypadku osób nieposiadających numeru PESEL, informację o wielkości i charakterze udziału lub uprawnieniach przysługujących beneficjentowi rzeczywistemu).
Jak wynika z rozporządzenia w sprawie wniosków o udostępnienie informacji z rejestru, każdy będzie mógł bezpłatnie przez stronę internetową wyświetlić, a następnie pobrać w pliku tekstowym lub w pdf te dane. Jak już wspomniałem nikt tych danych nie weryfikuje. Polski ustawodawca przyjął bowiem zasadę domniemania prawdziwości danych opublikowanych w rejestrze. System nie sprawdzi, np. w KRS czy CEIDG, czy dane się zgadzają z dokumentami rejestrowymi. Dodatkowo jeśli założymy, że zgodnie z ustawą spółka ma 7 dni na aktualizację informacji o swoich beneficjentach rzeczywistych od momentu wpisu do KRS, który to np. w warunkach warszawskich dokonuje wpisu w ciągu 2—3 miesięcy od momentu złożenia wniosku a dodamy do tego jeszcze 14 dni na złożenie wniosku do KRS to informacje wpisywane do Centralnego Rejestru będą miały około kwartału opóźnienia w stosunku do zdarzenia, które wymusiło aktualizację. I tu żadne domniemanie prawdziwości danych nie pomoże, gdyż dane wpisywane do Centralnego Rejestru dawno już mogły utracić przymiot świeżości.  Z pewnością więc rejestr pomoże w weryfikacji udziałowców, ale informacje z niego należy jeszcze sprawdzić.

Dlaczego?

Praktyka pokazuje, że warto zachować należytą staranność podczas procesu ustalania beneficjenta rzeczywistego. Minister Finansów już nałożył pierwsza karę za nieustalenie beneficjenta rzeczywistego. Spółka Krajowy Integrator Płatności, właściciel systemu szybkich płatności internetowych Tpay.com za nieustalenie czterech beneficjentów rzeczywistych ma zapłacić 7,7 tys. złotych. To 1925 zł za jednego beneficjenta. Nie trzeba wspominać, że oprócz strat reputacyjnych, kara rzędu 2 tys. zł od beneficjenta, w przypadku podmiotów posiadających tysiące klientów, może być bardzo dotkliwa.

Czytaj w SIP LEX: