W stanowisku dotyczącym systemu wynagrodzeń pracowników samorządowych zatrudnionych na podstawie wyboru samorządowcy ze Śląska podkreślają, że nieuprawnione jest również łączenie w debacie publicznej wątków dotyczących wysokości wynagradzania parlamentarzystów oraz wysokości finansowania partii politycznych z poziomem wynagradzania samorządowców na szczeblu lokalnym.

Te „grupy osób i podmiotów cechują bowiem istotne różnice w zakresie wykonywanych zadań, a przede wszystkim bezpośredniej odpowiedzialności, która jest obecna głównie w samorządzie” – napisano w stanowisku.

 

Paweł Czarnecki, Anna Reda-Ciszewska, Barbara Surdykowska

Sprawdź  
POLECAMY

Wynagrodzenia samorządowców spadają realnie

Od 2013 r. Związek wskazuje na konieczność ustalenia takiego systemu wynagradzania polskich samorządowców, który byłby adekwatny do zakresu ich pracy, który jest bardzo szeroki i odpowiedzialności w wymiarze etycznym, politycznym, finansowym oraz prawnym, w tym karnym. Zgodnie z ustawą o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych wójt / burmistrz / prezydent ponosi pełną odpowiedzialność za wszystkie działania w gminie, podczas gdy pozostałe osoby ponoszą odpowiedzialność fragmentaryczną, tj. w zakresie w jakim została im ona powierzona przez wójta.

Tymczasem, jak zauważają członkowie zarządu ŚZGiP, w ostatnich latach następuje stopniowa deprecjacja wynagrodzeń osób zarządzających jednostkami samorządu terytorialnego. I podkreślają, że od roku 2010 do 2020 r. przeciętna płaca w Polsce wzrosła o ponad 65 proc., a minimalne miesięczne wynagrodzenie o ponad 97 proc. - z poziomu 1.317 zł w 2010 r. do 2.600 zł w 2020 r.

Natomiast wynagrodzenia włodarzy samorządowych w tym okresie nie dość, że nie rosły, to jeszcze realnie spadały - sama tylko inflacja w tym okresie zmniejszyła istotnie ich realną siłę nabywczą.

Poziom wynagrodzeń wójtów jest zbyt niski

Wprowadzona w 2018 r. obniżka wynagrodzeń samorządowców o 20 proc. doprowadziła do sytuacji, w której poziom wynagrodzenia prezydentów, starostów, burmistrzów i wójtów może być porównywalny do wynagrodzeń osób o zupełnie nieporównywalnym zakresie zadań i odpowiedzialności.

Chodzi m.in. o kadrę zarządzającą średniego szczebla w przeciętnych wielkością podmiotach handlowych czy usługowych, ale także o osoby podwładne zatrudniane w administracji samorządowej. Np. zastępcy prezydentów, skarbnicy, sekretarze, a coraz częściej również naczelnicy wydziałów i specjaliści, np. geodeci, architekci, planiści, informatycy niejednokrotnie zarabiają więcej niż ich zwierzchnicy, otrzymując przy tym wynagrodzenie co najwyżej zbliżone do wynagrodzeń oferowanych tym samym zawodom przez sektor prywatny.

Będzie mniej kadr, a i tak brakuje

Związek zaznacza, że dalsze utrzymywanie się tej tendencji będzie nie tylko demotywujące dla osób zarządzających jednostkami samorządowymi, ale będzie skutkowało również odpływem z administracji samorządowej specjalistów - osób o wyższych kwalifikacjach, który obserwujemy z niepokojem od kilku lat.

Związek Miast Polskich przedłożył w styczniu 2019 r. w imieniu środowiska samorządowego projekt ustawy wprowadzającej zasady wynagradzania osób kierujących jednostkami samorządu terytorialnego, nad którym jak dotąd nie podjęto na poziomie centralnym poważnej dyskusji.

 

Paweł Czarnecki, Anna Reda-Ciszewska, Barbara Surdykowska

Sprawdź  
POLECAMY