W piątek wysłuchania 6 kandydatów na I prezesa SN
26 lutego udało się zebrać kworum na Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów Sądu Najwyższego – dowiedziało się Prawo.pl. Uczestniczyło w nim 53 sędziów, potrzebnych było co najmniej 32. Formalnie zaczęto też procedowanie nad wyborem kandydatów na I prezesa SN. Kandydują sędziowie: Paweł Czubik, Tomasz Demendecki, Agnieszka Góra-Błaszczykowska, Zbigniew Kapiński, Aleksander Stępkowski i Mariusz Załucki. Na 27 lutego zaplanowano ich wysłuchanie.

Do wyboru nowego I prezesa SN dochodzi w momencie, gdy na biurku ministra sprawiedliwości jest projekt nowej ustawy o SN, zakładający zmiany także w powoływaniu prezesa SN i likwidacja Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Sprawy Publicznych, oraz Odpowiedzialności Zawodowej, a w Sejmie tzw. ustawa praworządnościowa - regulująca status sędziów powołanych przy udziale obecnej KRS, czyli w skład której wchodzi 15 sędziów/członków wybranych przez Sejm, a nie przez sędziów. Równocześnie trwa już procedura wyboru nowych sędziowskich członków Rady, rozpoczęta na podstawie obowiązujących przepisów (zakładających wybór ich przez Sejm), bo prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o KRS, która miała to zmienić.
W wyścigu o stanowisko I prezesa SN nie uczestniczy profesor Małgorzata Manowska, czyli obecna I prezes SN, czym całą procedurę zresztą ułatwiła. Ponieważ nie kandyduje, to ona przewodniczy Zgromadzeniu Ogólnemu. Gdyby kandydowała, takiego sędziego/przewodniczącego spośród sędziów SN, wskazałby prezydent. Wtedy jednak - zgodnie z art. 144 Konstytucji - potrzebna byłaby kontrasygnata premiera. Co istotne, nie będzie potrzebna przy powołaniu przez prezydenta pierwszego prezesa Sądu Najwyższego (wprost wskazuje na to Konstytucja).
Co warto również podkreślić, najprawdopodobniej już nowy I prezes SN będzie zwoływał pierwsze posiedzenie nowej Krajowej Rady Sądownictwa, której skład sędziowski jest właśnie wybierany.
Czytaj: Profesor Manowska nie będzie ubiegać się o kolejną kadencję I prezesa SN>>
Sześciu kandydatów na I prezesa Sądu Najwyższego>>
"Starzy" sędziowie nie biorą udziału w Zgromadzeniu
Swoje stanowisko w tej sprawie wydało kilkunastu sędziów powołanych na urząd sędziowski przed 2018 rokiem, czyli przed powołaniem KRS w składzie, w którym zasiadali sędziowie wybrani przez sędziów. W oświadczeniu zaznaczono, że nie będą brali udziału w obecnym Zgromadzeniu. Zdaniem tych sędziów naruszenia w wyborze I prezesa SN miały miejsce już w maju 2020 r.
Jak wskazano w oświadczeniu, 21–23 maja 2020 r. prowadzący obrady nie dopuścił wówczas do zakończenia czynności wyborczych poddaniem pod głosowanie Zgromadzenia uchwały o przedstawieniu prezydentowi pięciu kandydatów na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego, mimo poinformowania go we wniosku członków Zgromadzenia z 22 maja 2020 r. o konieczności podjęcia takiej uchwały. Następnie prezydent – jak dodali sędziowie – pomimo poinformowania go przez członków Zgromadzenia o prowadzeniu obrad z naruszeniem prawa oraz o niepodjęciu wymaganej przez art. 183 ust. 3 Konstytucji RP uchwały o przedstawieniu mu kandydatów na stanowisko I prezesa SN – 25 maja 2020 r. powołał na to stanowisko sędzię prof. Małgorzatę Manowską.
Czytaj: Zgromadzenie Sędziów SN zwołane z naruszeniem Konstytucji RP>>
"Starzy" sędziowie zaapelowali równocześnie „do wszystkich władz polskiego państwa o uzdrowienie ważnej dla obywateli części tego państwa, jakim jest sądownictwo, w tym Sąd Najwyższy; do czasu, w którym uzdrowienie to nie nastąpi, nie będziemy brali udziału w Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów SN i zgromadzeniach poszczególnych Izb SN”.
Co wynika z przepisów o SN?
Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym - art. 12., pierwszy prezes Sądu Najwyższego jest powoływany przez prezydenta na sześcioletnią kadencję spośród 5 kandydatów wybranych przez zgromadzenie ogólne sędziów Sądu Najwyższego i może zostać ponownie powołany tylko raz. Osoba powołana na to stanowisko może je zajmować tylko do czasu przejścia w stan spoczynku, przeniesienia w stan spoczynku albo wygaśnięcia stosunku służbowego sędziego Sądu Najwyższego.
Co istotne, zgromadzenie wybiera kandydatów na to stanowisko spośród sędziów SN w stanie czynnym, nie później niż na 6 tygodni przed upływem kadencji obecnego I prezesa albo w terminie 14 dni od dnia przejścia w stan spoczynku. Każdy sędzia SN ma prawo zgłosić jednego kandydata na to stanowisko. Zgłoszenia kandydata dokonuje się przewodniczącemu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego dokonującemu wyboru, niezwłocznie po jego rozpoczęciu. Zgromadzeniu Ogólnemu przewodniczy I prezes SN, a w przypadku, gdy nie jest to możliwe lub gdy zgłoszono jego kandydaturę - sędzia Sądu Najwyższego, którego kandydatura nie została zgłoszona, wyznaczony przez prezydenta.
Do dokonania przez zgromadzenie ogólne wyboru kandydatów na stanowisko pierwszego prezesa Sądu Najwyższego wymagana jest obecność co najmniej 84 członków Zgromadzenia. Jeżeli wyboru nie dokonano ze względu na brak wymaganego kworum, do dokonania wyboru na kolejnym posiedzeniu wymagana jest obecność co najmniej 75 członków. Jeżeli także na tym posiedzeniu wyboru nie dokonano ze względu na brak wymaganego kworum, wybór może zostać dokonany na kolejnym posiedzeniu w przypadku obecności co najmniej 32 członków Zgromadzenia. Posiedzenia te zwołuje się na dzień przypadający nie później niż w terminie 5 dni od daty odbycia poprzedniego posiedzenia.
Jak będzie wyglądać głosowanie? Każdy sędzia uczestniczący w nim będzie mógł oddać tylko jeden głos. Głosowanie jest tajne. Na stół prezydenta trafi następnie lista z nazwiskami pięciu kandydatów, którzy uzyskali największą liczbę głosów. Jeżeli dwóch lub więcej kandydatów na stanowisko I prezesa uzyskało równą liczbę głosów, w wyniku czego nie jest możliwe wybranie pięciu kandydatów, przeprowadzone zostanie ponowne głosowanie z udziałem tylko tych kandydatów.
Następnie, niezwłocznie po wybraniu kandydatów na stanowisko pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego albo inna osoba wskazana przez Zgromadzenie przekazuje prezydentowi listę kandydatów na to stanowisko, wraz z protokołem głosowania. Nie ma wskazanego terminu na decyzję, ale z przepisów wynika, że jeżeli kandydaci na stanowisko I prezesa nie zostali wybrani zgodnie z zasadami określonymi w ustawie, prezydent niezwłocznie powierza wykonywanie obowiązków I prezesa Sądu Najwyższego wskazanemu przez siebie sędziemu Sądu Najwyższego.
I procedura rusza na nowo.
Czytaj: I prezes SN zaskarżyła do TK wymóg kontrasygnaty przez premiera>>
Problem z ustawą, nic się zmieni?
Dr Michał Laskowski z Izby Karnej SN uważa, że problematyczne są same przepisy ustawy o SN, które powodują, że musi być wyznaczonych pięciu kandydatów, więc nawet jeśli sędzia dostanie pięć głosów, to może być tym, którego prezydent powoła na stanowisko I prezesa.
Z punktu widzenia SN, czyli problemu związanego z orzecznictwem, z powołaniami nowych lub starych sędziów, taki wybór niczego nie rozwiąże. Natomiast może mieć znaczenia co do kierunku, jaki pierwszy prezes przyjmie - czy to będzie wzajemny szacunek czy inne działania, trudno przewidzieć. Problem Sądu Najwyższego – pozostanie. Można też przyjąć założenie, że tzw. starzy sędziowie wymrą, przejdą w stan spoczynku i wtedy problem umrze śmiercią naturalną. Można zwołać – i to już się dzieje – pełny skład SN i podjąć uchwałę, co unicestwi uchwałę trzech połączonych Izb z 2020 r., która mówiła o statusie nowych sędziów. Jednak to nie załatwi problemu, gdyż orzeczenia międzynarodowe pozostaną, problem ustrojowy – pozostanie. Szkoda tylko, że politycy nie potrafią znaleźć rozwiązania, gdyż ten pat musi zakończyć się rozumnym kompromisem. A na to się nie zanosi - mówi.
W jego ocenie po zmianie na stanowisku I prezesa SN nadal może dochodzić do sytuacji, w której "starzy" sędziowie będą orzekać w swoich składach, a nie z nowymi sędziami.
- Tak można przewidywać, bo trudno przypuszczać, że w obliczu zagrożeń sędziowie zechcą zmienić swoje zdanie. Projekty ustaw czy zapowiedzi to jest próba skłonienia znacznej części starych sędziów do przejścia w stan spoczynku. Część z nas może powiedzieć, że mamy tego dosyć, nie mamy siły, perspektyw nie widać – odchodzimy z tego sądu. Być może o to chodzi - podsumowuje.
Były prawybory? "Starzy" sędziowie nic o tym nie wiedzą
Kolejnym dowodem na silny podział sędziów jest kwestia prawyborów. Te - według naszych informacji - odbyły się m.in. w Izbie Cywilnej. Sędziowie anonimowo udzielali poparcia poszczególnym kandydatom, 60 proc. poparcia zyskał sędzia prof. Mariusz Załucki.
Sędzia Izby Cywilnej SN prof. Marta Romańska mówiła nam jednak, że nic nie wie o zorganizowaniu prawyborów na kandydata do tego stanowiska. – Z całą pewnością, jeśli jakieś prawybory się odbyły, to bez naszego udziału – dodaje. Profesor jest sędzią powołaną przez KRS ukształtowaną przed 2017 rokiem. – Wybór nowego kandydata na prezesa wywoła jedynie zamieszanie – dodała.
Z kolei sędzia prof. Załucki mówi serwisowi Prawo.pl, że w jego ocenie społeczeństwo ma już dosyć słuchania o tym, kto jest, a kto nie jest sędzią. - To nas, sędziów, kompromituje w jego oczach. Trzeba jednak liczyć się z tym, że kolejny raz pojawią się działania zmierzające do kwestionowania legalności zgromadzenia sędziów SN. Od pewnego bowiem czasu część sędziów SN, zwłaszcza ci powołani przed 2017 rokiem, zamiast realizować swoje konstytucyjne obowiązki, angażuje się w działalność – nie boję się tego powiedzieć – o charakterze partyjnym. Koledzy upodobali sobie różnego rodzaju manifesty, ostatnio głównie pisemne bądź medialne, choć niestety czasem także orzecznicze. To ciekawe, bo przez długi czas uczestniczyli z sędziami powołanymi z rekomendacji nowej KRS w zgromadzeniach – w zasadzie do tego momentu, dopóki mieli na tych zgromadzeniach większość. Wówczas nie podważali ich legalności, bo – jak sądzę – mogli podejmować uchwały zgodnie ze swoimi oczekiwaniami i zwyczajami. Zmiany demokratyczne oraz zwiększenie transparentności funkcjonowania Sądu Najwyższego, a szerzej – wymiaru sprawiedliwości, okazały się dla części tego środowiska trudne do zaakceptowania - podsumowuje.
Czytaj: Prof. Załucki: Społeczeństwo ma dość analiz, kto jest, a kto nie jest sędzią SN>>
I dodaje, że nie jest już możliwe "prowadzenie polityki ustalanej w zaciszu gabinetów, bez liczenia się ze zdaniem większości".
W takiej sytuacji łatwiej jest więc pisać manifesty i podejmować działania charakterystyczne dla haseł części sceny politycznej, niż uczestniczyć w normalnym procesie decyzyjnym w SN. Zresztą ustawodawca przewidział takie nadzwyczajne sytuacje. Nawet więc gdyby bojkot rzeczywiście miał miejsce, to w trzecim terminie zgromadzenia, który najprawdopodobniej odbędzie się w dalszej części tygodnia, dojdzie do wyłonienia i przedstawienia kandydatów na stanowisko I prezesa - podsumowuje.




