Sytuacja, w której obecnie się znajdujemy wymaga poświęceń ze strony całego społeczeństwa. Część z nas wykonuje zawody medyczne lub prace, dzięki którym możemy zaspokoić podstawowe potrzeby. Jest też spora grupa osób, która w ramach wolontariatu szyje maseczki lub pomaga starszym osobom w codziennych sprawunkach. Większość z nas stosuje się też do zalecenia, aby zostać w domu i nie narażać siebie i innych na zakażenie koronawirusem.

Do walki z wirusem można skierować każdego

Każdy z nas może jednak zostać skierowany do pracy przy zwalczaniu epidemii. Podstawą prawną wydania decyzji w tej sprawie jest art. 47 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Na pierwszym miejscu wymienia on pracowników podmiotów leczniczych, osoby wykonujące zawody medyczne oraz osoby, z którymi podpisano umowy na wykonywanie świadczeń zdrowotnych. Przewiduje też, że skierowanie może zostać wydane w stosunku do innych osób, „jeżeli ich skierowanie jest uzasadnione aktualnymi potrzebami podmiotów kierujących zwalczaniem epidemii”.

W praktyce oznacza to, że do pracy przy zwalczaniu epidemii mogą zostać skierowani nie tylko lekarze i pielęgniarki, ale właściwie każdy z nas, bez względu na wykształcenie lub wykonywany zawód. Jednakże organ wydający decyzję w tej sprawie powinien mieć na uwadze bezpieczeństwo takiej osoby. - Dopuszczalność skierowania do pracy przy zwalczaniu epidemii powinna być bezwzględnie związana z obowiązkiem zapewnienia środków ochrony osobistej – podkreśla dr Michał Szypniewski z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. - Ogólną bowiem zasadą ratownictwa jest zapewnienie w pierwszej kolejności bezpieczeństwa własnego, czyli w tym przypadku bezpieczeństwa kierowanego do pracy – wskazuje.

Bez stanu nadzwyczajnego praca przymusowa jest niedopuszczalna

Natomiast dr Ewa Podgórska-Rakiel z Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu im. E. Kwiatkowskiego w Gdyni zwraca uwagę, że przy ocenie skierowania do pracy przy epidemii innych osób niż personel podmiotów leczniczych, należy brać pod uwagę ratyfikowaną przez Polskę Konwencję Nr 29 dotyczącą pracy przymusowej lub obowiązkowej z dnia 28 czerwca 1930 r. - Pracę przymusową lub obowiązkową definiuje się w niej jako wszelką pracę lub usługi wymagane od jakiejś osoby pod groźbą jakiejkolwiek kary i do których dana osoba nie zgłosiła się dobrowolnie – wskazuje. Konwencja zawiera jednak pewne wyjątki, ponieważ według zawartej w niej definicji, wyrażenie "praca przymusowa lub obowiązkowa" nie obejmuje pracy lub usług wymaganych w wypadkach siły wyższej, w tym gwałtownych epidemii.

- Wydaje się więc, że ustawodawca posługuje się wspomnianym wyjątkiem. Jednak w moim przekonaniu, aby wprowadzić na czas epidemii pracę przymusową lub obowiązkową, a więc istotne ograniczenia praw człowieka, należy w pierwszej kolejności ogłosić stan nadzwyczajny z tą epidemią związany – wskazuje dr Podgórska-Rakiel. I podkreśla, że tylko wówczas mielibyśmy do czynienia z wyjątkiem, gdy nakaz pracy nie byłby pracą przymusową bądź obowiązkową. - Skoro więc stanu nadzwyczajnego w związku z epidemią nie ogłoszono, to rozwiązania zawarte w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, które mogą nakazać każdej osobie pracę na podstawie jedynie decyzji wojewody, która na dodatek nie wymaga uzasadnienia, uznaję za pracę przymusową lub obowiązkową w znaczeniu Konwencji Nr 29 MOP – ocenia dr Ewa Podgórska-Rakiel.

 


Decyzja nie wymaga uzasadnienia

Decyzję w przedmiocie skierowania do pracy przy epidemii wydaje wojewoda albo minister do spraw zdrowia. Stwarza ona obowiązek pracy przez okres do 3 miesięcy w podmiocie leczniczym lub w innej wskazanej jednostce organizacyjnej. Na ten czas dotychczasowy pracodawca będzie musiał udzielić pracownikowi urlopu bezpłatnego, natomiast podmiot leczniczy nawiąże z nim stosunek pracy. Zgodnie z przepisami, skierowanemu przysługuje wynagrodzenie zasadnicze w wysokości nie niższej niż 150 proc. przeciętnego wynagrodzenia zasadniczego przewidzianego na danym stanowisku pracy w zakładzie wskazanym w decyzji lub w innym podobnym zakładzie. Jednakże wynagrodzenie to nie będzie mogło być niższe od tego, które skierowany otrzymał w miesiącu poprzedzającym wydanie decyzji.

Problem jednak w tym, że ustawą 31 marca 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w zakresie systemu ochrony zdrowia związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, dokonano istotnych zmian. Wynika z nich między innymi, że od 1 kwietnia 2020 r., organ wydający decyzję o skierowaniu do pracy przy zwalczaniu epidemii nie będzie musiał jej uzasadnić, na co wskazuje art. 47 ust. 6a pkt 2 ustawy- Z pewnością utrudni to sporządzenie ewentualnego odwołania od tej decyzji. Jednocześnie warto zwrócić uwagę, że wniesienie odwołania nie wstrzymuje wykonania samej decyzji – zauważa dr Michał Szypniewski. Ponadto będzie można ją przekazać w każdy możliwy sposób zapewniający dotarcie jej do adresata, w tym ustnie.

Czytaj także: Firmy nie mają pewności, czy pracownik wraca bez koronawirusa >>>

Nie każdego można skierować do pracy niosącej ryzyko zakażenia

Skierowaniu do pracy niosącej ryzyko zakażenia przy zwalczaniu epidemii nie podlegają osoby wskazane w art. 47 ust. 3 pkt 1 – 5 ustawy. Chodzi głównie o osoby poniżej 18 lub powyżej 60 roku życia, kobiety w ciąży, osoby samotnie wychowujące dziecko, niezdolni do pracy, inwalidzi, przewlekle chorzy, a także osoby, o których mowa w art. 2 ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, czyli m.in prezydent RP, premier, ministrowie, RPO, RPD. Takiemu skierowaniu nie podlegają też posłowie i senatorowie. W dotychczasowym brzmieniu, wyłączone były też osoby wychowujące dzieci w wieku do 18 lat. Obecnie granica wieku została obniżona do 14 lat. Jednakże w przypadku, gdy dziecko w wieku powyżej 14 lat jest wychowywane przez dwoje osób, którym przysługuje władza rodzicielska, do pracy będzie mogła zostać skierowana jedna z nich. Ponadto ustawodawca zdecydował się wyłączyć osoby, które wychowują dziecko z orzeczeniem o niepełnosprawności lub potrzebie kształcenia specjalnego.

Wysokie kary za niewykonanie decyzji

Od decyzji wojewody przysługuje odwołanie do ministra właściwego do spraw zdrowia. Nie wstrzymuje to jednak jej wykonania. Ponadto, gdyby adresat skierowania nie chciał się do niego zastosować, to posłuch ma gwarantować możliwość orzeczenia kary pieniężnej. Ustawodawca wprowadził w tym celu do ustawy art. 48a ust. 2. Przepis ten stanowi, że każda osoba, która w stanie zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii nie wykona decyzji, będzie musiała się liczyć z karą pieniężną w wysokości od 5000 zł do 30000 zł. - Na szczególną uwagę zasługuje wprowadzenie rygoru jej natychmiastowej wykonalności – podkreśla dr Michał Szypniewski. Uprawnienie do jej wymierzania zostało przyznane wojewodom i ministrowi do spraw zdrowia. Jednocześnie warto wskazać, że w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, już od 2009 r. obowiązuje art. 53, który przewiduje karę grzywny (czyli od 20 do 5000 zł) za niewykonanie decyzji.