Szkolenia online Zezwolenia na wytwarzanie i przetwarzanie odpadów - najczęstsze problemy 10.03.2026 r. godz.: 12:00
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Prace nad Tarczą dla Pogranicza idą słabo, a firmy potrzebują pomocy od zaraz

Przedsiębiorcy z pasa przygranicznego na Podlasiu i Lubelszczyźnie liczą na nową formułę wsparcia od rządu. Program Tarcza dla Pogranicza ma im wynagrodzić szkody powstałe przez trzysta dni zamknięcia tych terenów dla turystów. Przedsiębiorcy postulują, by pomoc była szybka i realna - bez blokowania wsparcia pod byle pretekstem. Póki co, wdrożenie programu się opóźnia.

kobieta podroze globus
Źródło: iStock

Pensjonat "Zaborek" koło Janowa Podlaskiego zwykle w lipcu tętnił życiem. Turyści tłumnie odwiedzali tutejsze zielone nadbużańskie okolice. Niektórzy przyjeżdżali tu dla kontaktu z przyrodą, a inni - jak Charlie Watts, perkusista The Rolling Stones - na aukcje koni w pobliskiej stadninie.

Czytaj też: Analiza sytuacji majątkowej przedsiębiorstwa >>>

Wprawdzie od 1 lipca na tereny pogranicza białoruskiego znów można przyjeżdżać, to turystów, póki co, jak na lekarstwo. - Na razie rezerwacji jest niewiele - utyskuje Katarzyna Okoń, właścicielka Zaborka. Jest ona jednym z przedsiębiorców, którzy ucierpieli na zamknięciu tych terenów od 2 września ubiegłego roku.

 

 

- Ograniczenia trwały trzysta dni, a ja dostałam rekompensatę tylko za pierwsze 56 dni stanu wyjątkowego. Wyczerpał się limit pomocy de minimis - przyznaje Katarzyna Okoń. I dodaje, że dla niej i wielu innych przedsiębiorców niezbędne jest szybko nowe wsparcie. Takie, które nie byłoby tamowane limitem pomocy publicznej w wysokości 200 tys. euro w ciągu trzech lat.

Czytaj też: Pogranicze z Białorusią otwarte, ale wiele firm na skraju upadku, bo pomoc za słaba >

Nowa tarcza na rubieży

Rząd taką pomoc szykuje i nazywa ją Tarczą dla Pogranicza. W programie będą mogli wziąć udział przedsiębiorcy, którzy:

  • prowadzili działalność 2 września 2021 r.,
  • 2 września 2021 r. nie zalegali z płatnościami podatków oraz składek na ubezpieczenia społeczne;
  • na dzień składania wniosku nie byli w likwidacji, upadłości lub restrukturyzacji na podstawie prawa polskiego;
  • posiadają rezydencję podatkową na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego lub są zarejestrowani na terytorium Polski, a także którzy nie posiadają rezydencji podatkowej w raju podatkowym.

Czytaj też: Likwidacja masy upadłości - sprzedaż przedsiębiorstwa >>>

Według zapowiedzi Ministerstwa Rozwoju i Technologii, z programu skorzystają przedsiębiorcy oraz rolnicy świadczący usługi: hotelarskie, gastronomiczne, organizatora turystyki lub podmiotu ułatwiającego nabywanie powiązanych usług turystycznych, pilota wycieczek, przewodnika turystycznego, a także prowadzący wypożyczalnię lub dzierżawę sprzętu turystycznego i rekreacyjnego.

Firmy powinny prowadzić działalność na terenie objętym czasowym zakazem przebywania. Wsparcie będzie udzielane na wniosek za okres między 1 grudnia 2021 r. a 30 czerwca 2022 r.
Miesięczna wartość tego wsparcia nie będzie mogła jednak przekraczać wysokości 65 proc. średniego miesięcznego przychodu wnioskodawcy w okresie obejmującym miesiące: czerwiec, lipiec i sierpień 2021 roku. Ponadto równolegle trwają prace nad nowelizacją ustawy o systemie instytucji rozwoju, tworzących podstawę prawną do przyjęcia programu przez Radę Ministrów.

Czytaj też: Stan wyjątkowy przy granicy z Białorusią – konsekwencje prawne >>>

Resort rozwoju i zastoju

Bez decyzji Komisji Europejskiej nie da się jednak uruchomić dodatkowego wsparcia, które rozwiązywałoby problem limitu de minimis. Dlatego UOKiK w kwietniu br. przekazał do Komisji Europejskiej formularz prenotyfikacyjny, zawierający główne założenia programu "Tarczy dla Pogranicza".  Potem procedura starań rządu o zgodę Brukseli jakby zamarła. Kolejny krok należał do Ministerstwa Rozwoju, które powinno było dostarczyć tam dane statystyczne pokazujące - ogólnie mówiąc - jak ucierpieli przedsiębiorcy turystyczni na pograniczu białoruskim. Niestety, to właśnie ogniwo łańcucha całej procedury zdaje się zawodzić.

- Pisaliśmy, jako przedsiębiorcy, do Komisji Europejskiej w tej sprawie. Dość szybko nadeszła odpowiedź, że decyzja nastąpi zaraz po tym, jak dojdzie do uzgodnień z polskim rządem. Najwyraźniej Ministerstwo Rozwoju wciąż nie wywiązało się ze swego zadania - ocenia Marek Czarny, współwłaściciel Hotelu Białowieski w Białowieży.

A jak zapewnić napływ turystów nad granicę po tak długiej przerwie? Marek Czarny proponuje, by rząd ustanowił nowy rodzaj bonu turystycznego dla strefy nad granicą białoruską. - Chodzi o to, by takim bonem można było zapłacić za usługi turystyczne czy gastronomiczne w strefie. Nawet po jej otwarciu 1 lipca mamy tu słabą frekwencję, więc może byłby to skuteczny środek? - zastanawia się Czarny.

 

 

Niech będzie jak najmniej barier

Czego przedsiębiorcy oczekują po "tarczy"? - Przede wszystkim tego, by ją szybko wprowadzić i aby realnie gwarantowała wypłatę pomocy - postuluje Katarzyna Okoń.

Postulat tej realności jest nieprzypadkowy. Dotychczasowe przepisy o rekompensatach dawały bowiem urzędom wojewódzkim możliwość biurokratycznego blokowania zwrotów pod pretekstem niespełnienia różnych warunków. Taki dość kuriozalny przypadek trafił na wokandę Sądu Okręgowego w Białymstoku. Chodziło o restaurację z miejscami noclegowymi "Carska" w Białowieży. Wojewoda, rozpatrując wniosek o rekompensatę za czas zamknięcia strefy przygranicznej dopatrzył się, że ten obiekt nie został wpisany do ewidencji obiektów hotelarskich i innych obiektów, w których prowadzona jest działalność turystyczna. Uznał zatem, że nie ma dowodów na to, że przed wrześniem ub. r. służył turystom. Stało się tak, mimo że "Carska", działająca w budynkach nieczynnej stacji kolejowej i w specjalnie zaadaptowanych wagonach oraz budynkach jest znanym obiektem, od dawna przyjmującym gości z kraju i z zagranicy.

Na szczęście sąd w nieprawomocnym jeszcze wyroku z 30 maja 2022 r. (sygn. akt I C 52/22) stwierdził, że wpis do gminnej ewidencji nie jest kluczowy, a inne dowody wystarczająco świadczą o tym, że "Carska" prowadziła działalność gastronomiczną i turystyczną. Rekompensaty się jej zatem należą .

Czytaj też: Instrumenty chroniące interesy wierzycieli przedsiębiorcy wszczynającego postępowanie restrukturyzacyjne >>>

- Jeśli przyszłe przepisy o wsparciu dla przedsiębiorców z pogranicza mają działać właściwie, to nie powinny pozostawiać pola do stawiania podobnych przeszkód. Tym bardziej, że przedsiębiorcy nie z własnej woli musieli zaprzestać swojej działalności - uważa Jakub Boruta, adwokat z Białegostoku, pełnomocnik właścicieli "Carskiej". Dodaje, że warto zwrócić też uwagę na orzecznictwo sądów w sprawach dotyczących wsparcia przedsiębiorców w czasie pandemii COVID-19. - W tamtych przypadkach sądy też orzekały na korzyść przedsiębiorców, kładąc nacisk na kwestię rzeczywistego prowadzenia działalności, a nie spełniania biurokratycznych wymogów - przypomina adwokat.

 

 

 

Polecamy książki biznesowe