Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Po wyroku TSUE jest wiele pytań o wyroki i los nowej ustawy

Banki mogą pod różnymi warunkami podnosić zarzut potrącenia w sprawach frankowych – to główna teza czwartkowego wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE. Nie zawsze jednak będzie łatwo rozliczyć wzajemne roszczenia, ustalić od kiedy i w jakiej wysokości należą się odsetki i jakie koszty sądowe wtedy będą przyznane kredytobiorcom – podkreślają eksperci, zwłaszcza że nadal nie ma ustawy frankowej, która miała te kwestie rozstrzygnąć.

Po wyroku TSUE jest wiele pytań o wyroki i los nowej ustawy
Źródło: iStock

W czwartek zapadł wyrok TSUE w sprawie C-902/24, dotyczący zainicjowanej przez kredytobiorców-konsumentów sprawy przeciwko bankowi o stwierdzenie nieważności kredytu frankowego (pisaliśmy o tym w tekście TSUE frankowicze C-902/24). TSUE stwierdził w nim, że unijna dyrektywa 93/13/EWG nie stoi na przeszkodzie, aby bank - utrzymując tytułem głównym, że rzeczona umowa jest ważna - podniósł tytułem ewentualnym zarzut potrącenia oparty na wierzytelności odpowiadającej kwocie tego kredytu hipotecznego. Warunkiem jest jednak - po pierwsze - że ta ostatnia wierzytelność nie zostanie uznana za wymagalną, zanim sąd ustali nieważność samej umowy. Po drugie, fakt uwzględnienia takiego zarzutu nie może pociągać za sobą rozstrzygnięcia w przedmiocie kosztów postępowania, które mogłoby zniechęcić konsumenta do skorzystania z praw przyznanych mu przez dyrektywę.

Jak tłumaczy Michał Kanabaja, radca prawny, banki nie mogą – wyłącznie poprzez wysyłanie wezwań do zapłaty w trakcie procesu – „uruchamiać” wymagalności kapitału po to, aby skuteczniej potrącać swoje roszczenia lub ograniczać odpowiedzialność kosztową.

TSUE bardzo wyraźnie rozróżnił istnienie roszczenia od momentu, w którym może ono wywoływać skutki prawne. Dopóki nie ma prawomocnego stwierdzenia nieważności umowy, bank nie może traktować swojego roszczenia o kapitał jako narzędzia procesowego przeciwko konsumentowi – tłumaczy mec. Kanabaja.

Jego zdaniem istotny dla kredytobiorców jest również wątek kosztów. Trybunał podkreślił, że nawet jeśli sąd uwzględni potrącenie, system rozliczenia kosztów nie może działać odstraszająco wobec konsumenta. Oznacza to, że wygrana co do nieważności umowy nie powinna kończyć się dla kredytobiorcy finansową „karą” tylko dlatego, że bank podniósł zarzut potrącenia.

Mec. Kanabaja jest zdania, że wyrok TSUE nie zmienia dotychczasowej linii orzeczniczej, ale raczej ją porządkuje i uszczelnia. Z ekonomicznego punktu widzenia bankom coraz mniej opłaca się eskalowanie sporów czy pozywanie kredytobiorców, gdyż ryzyko kosztowe, brak dodatkowych korzyści i stabilna linia orzecznicza sprawiają, że bilans tych działań jest dla banków coraz mniej korzystny.

Czytaj omówienie tego wyroku w LEX: Potrącenie dokonane przez bank w sprawach frankowych. Omówienie wyroku TS z dnia 22 stycznia 2026 r., C-902/24 (Herchoski) >

Ciekawy kontekst sprawy w TSUE

Katarzyna Mularska, radca prawny zajmująca się sprawami frankowymi, zwraca też uwagę na nietypową w sprawach frankowych sytuację, która doprowadziła do wyroku TSUE.

W wyroku częściowym sąd okręgowy ustalił nieważność umowy kredytu. Jednocześnie jednak powziął istotne wątpliwości prawne, czy bank (który konsekwentnie zaprzecza nieważności umowy) jest uprawniony do postawienia swojej wierzytelności w stan wymagalności, a w konsekwencji też do naliczania odsetek ustawowych za opóźnienie. Sąd rozważał również, czy bank może skutecznie podnieść zarzut potrącenia, prowadząc do oddalenia powództwa kredytobiorców w części objętej potrąceniem i jak wtedy dokonać ewentualnego rozstrzygnięcia o kosztach procesu – opisuje kontekst mec. Mularska.

Jej zdaniem kluczowy jest więc punkt 74 wyroku TSUE.

Dopóki bank podnosi, iż umowa zawarta z konsumentem jest ważna, każde wezwanie, które doręcza konsumentowi w celu zwrotu pożyczonego kapitału, nie może wywoływać skutków (w szczególności do celów zapłaty odsetek za opóźnienie) do czasu ostatecznego stwierdzenia nieważności tej umowy – tłumaczy mec. Mularska.

Nie powinno więc dochodzić do częstych obecnie przypadków uwzględniania przez sądy roszczenia banku o zwrot nominalnej kwoty kapitału kredytu wraz z odsetkami za okres od wezwania do zapłaty banku (nierzadko za kilka lat wstecz), które bank skierował do kredytobiorcy w tym samym czasie, w którym w sprawie sądowej zainicjowanej przez konsumenta bank podnosił, że umowa nie zawiera warunków nieuczciwych i jest ważna, a co za tym idzie odmawiał kredytobiorcy zwrotu uiszczonych rat i pozostałych kosztów kredytu.

Kilka pytań nadal bez odpowiedzi

Prawnicy wskazują też, czego w wyroku TSUE nie ma.

Trybunał nie rozstrzygnął kwestii, czy potrącenie może (jak przyjęto w prawie polskim) następować ze skutkiem wstecznym, a ma to znaczenie, między innymi, dla rozliczenia odsetek między stronami. Nie zajął się również kwestią dopuszczalności potrącenia, gdy wierzytelność banku nie jest wymagalna, choć zaakceptował w takiej sytuacji zgłoszenie ewentualnego zarzutu potrącenia. Splot problemów z potrąceniem (z uwzględnieniem ograniczeń procesowych) pozostaje więc nadal nierozwikłany – zaznacza dr Tomasz Czech, radca prawny, autor komentarzy do przepisów kredytowych i konsumenckich.

Natomiast Robert Wechman, radca prawny, partner i w kancelarii Lawspective Litwiński Valirakis Radcowie Prawni Sp. k., zwraca uwagę na to, czego w wyroku TSUE zabrakło, mimo, że kwestii tej dotyczyło wprost jedno z pytań prejudycjalnych.

TSUE nie wypowiedział się jednoznacznie co do terminu, który powinien zostać wyznaczony konsumentowi na zwrot środków postępowania. Nie ma jednak żadnych podstaw, żeby stosować inne zasady wyznaczania terminów dla konsumenta, a inne dla przedsiębiorcy – uważa mec. Wechman.

Jego zdaniem wyrok TSUE nie jest też tak jednoznacznie prokonsumencki w sprawach kosztów sądowych, jak chciałaby go widzieć większość pełnomocników frankowiczów.

TSUE zwrócił uwagę, że sąd krajowy powinien ocenić wszystkie okoliczności sprawy w celu uwzględnienia, w stosownym przypadku, ewentualnej złej wiary konsumentów, którzy pomimo informacji otrzymanych od sądu, niesłusznie sprzeciwiają się potrąceniu wzajemnych wierzytelności. W ocenie TSUE zachowanie konsumenta może mieć szczególne znaczenie przy podjęciu decyzji co do kwestii rozdziału kosztów postępowania – zauważa.

Czytaj też w LEX:

Potrącenie a przedawnienie roszczenia frankowicza. Omówienie wyroku TS z dnia 11 grudnia 2025 r., C‑767/24 (Kuszycka) >

Koszty procesu w sprawie przeciwko frankowiczowi. Omówienie wyroku TS z dnia 27 listopada 2025 r., C‑746/24 (Gryczara) >

Ustawa frankowa do kosza?

Czy wyrok TSUE stawia pod znakiem zapytania sens dalszego procedowania w Sejmie tzw. ustawy frankowej (druk nr 1758)? Niekoniecznie. Zdaniem mec. Tomasz Czecha, TSUE nie zakwestionował żadnego z rozwiązań, które przyjęto w planowanej ustawie.

Pomogłyby na pewno – aby przyśpieszyć procedowanie - uproszczone uzasadnienia wyroków frankowych (art. 9a) oraz znacznie więcej posiedzeń niejawnych. I tu pojawia się problem.

TSUE przypomniał o obowiązku pouczenia przez sąd kredytobiorcy o konsekwencjach wynikających z unieważnienia umowy. Żeby mieć pewność, ze kredytobiorca rozumie te konsekwencje i świadomie wyraża wolę w tym zakresie konieczny jest bezpośredni kontakt sądu z kredytobiorcą. W tej sytuacji założenie, żeby w sprawach frankowych zrezygnować z rozpraw wydaje się nie do obrony – zaznacza mec. Wechman.

Po wyroku TSUE tracą natomiast sens kontrowersyjne art. 5 i 18 projektu, pozwalające bankom wnosić zarzut potrącenia aż do końca sprawy w II instancji.

Los ustawy frankowej może przesądzić ślimacze tempo jej procedowania. Posłom nie udało się dotrzymać grudniowej obietnicy, że zaraz po Nowym Roku połączone komisje wezmą się do dalszej pracy nad tą regulacją. Takich posiedzeń nie było podczas obu styczniowych sesji sejmowych, a kolejna dopiero 10-13 lutego. Tu być może posłów przekonuje argument podniesiony przez przedstawicieli Związku Banków Polskich na grudniowym posiedzeniu, że w TSUE czeka kolejnych kilka frankowych pytań prejudycjalnych – w tym to, czy polskie sądy mają stosować teorię salda, czy teorię  kondykcji (C-510/25). Nie byłoby sensu tworzyć teraz przepisów, które musiałyby w niedługim czasie być nowelizowane, aby uwzględniać kolejne wyroki TSUE.

Zobacz też w LEX: Teoria dwóch kondykcji a dyrektywa 93/13 >

Oprócz argumentów przeciw specustawie, są też statystyki, które pokazują, że fala spraw frankowych się ustabilizowała, a nawet zaczyna opadać. Przykładowo, w Sądzie Okręgowym w Warszawie wpływ nowych spraw frankowych stopniał w rok aż o 40 proc. (z ok. 17,5 do 10,5 tysiąca), sędziowie pracują też szybciej, a zaległości na koniec roku wynosiły ok. 35 tysięcy spraw (a jeszcze dwa lata temu było to prawie 50 tysięcy). W Sądzie Apelacyjnym w Krakowie też powoli ubywa zaległości w sprawach frankowych - na koniec roku na rozpatrzenie czekało niecałe 6 tysięcy spraw.

A może zainteresuje Cię w LEX: Dowody osobowe w sprawie o rozliczenie umowy kredytu opartego o wskaźnik WIBOR – o co pytać kredytobiorców i pracowników banków? >

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki biznesowe