Szkolenie online OSINT a RODO - jak legalnie analizować dane z otwartych źródeł? 27.05.2026r. godz.: 12:00
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Szef sondażowni ograł bukmachera i wygrał z nim w sądzie

Łukasz Pawłowski, szef Ogólnopolskiej Grupy Badawczej, korzystając ze swoich własnych prognoz, a wbrew innym sondażom, z których korzystali bukmacherzy, wygrał z kolegami kilkaset tysięcy złotych w zakładach bukmacherskich. Choć bukmacher Totalbet unieważnił zwycięskie kupony, to Sąd Okręgowy Warszawa-Praga przyznał rację graczowi. Branża hazardowa nie ma w ogóle dobrej passy, gdyż w lipcu Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygnie, czy fiskus miał rację, niekorzystnie zmieniając zasady podatkowych rozliczeń polskich firm oferujących zakłady meczowe. W czwartek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej pozwolił graczom dochodzić należności od maltańskich wirtualnych bukmacherów.

pub mecz telewizor
Źródło: iStock

Proces z bukmacherem Totalbet wygrał właśnie (na razie nieprawomocnie) Łukasz Pawłowski, szef Ogólnopolskiej Grupy Badawczej (OGB), która zasłynęła z najbardziej precyzyjnych sondaży wyborczych. Firma Pawłowskiego zdobyła nagrody za najdokładniejsze sondaże w dwóch ostatnich wyborach prezydenckich (lata 2020 i 2025) oraz ostatnich wyborach europejskich (2024 r.).

Postawił na Trzaskowskiego i się opłaciło

Gdy jednak o Pawłowskim nie było jeszcze głośno i działał on w portalu LokalnaPolityka.pl, to wraz ze swoimi współpracownikami przewidzieli – w ramach pracy w Instytucie Badań Samorządowych - zaskakujące rezultaty wyborów samorządowych w 2018 r., w tym największą sensację, jaką było wtedy zwycięstwo Rafała Trzaskowskiego już w pierwszej turze wyborów w Warszawie (jego głównym rywalem był wtedy Patryk Jaki). Zakłady bukmacherskie na politykę oferował wtedy nowy gracz na rynku – spółka Totalbet - z bardzo wysokimi kursami na brak drugiej tury (kurs 15,00, czyli za postawione 100 zł można było wygrać 100 x 15 x 0,88 stawki podatku = 1320 zł, co dawało czysty zysk 1220 zł). Analitycy dziwili się tym kursom, ale – wierząc w swoje sondaże – postanowili zaryzykować i zagrać. Gracze obstawili zakłady kumulowane (czyli końcowy kurs był iloczynem kilku pojedynczych kursów, gdyż postawili na sensacyjne wyniki także w innych miastach), co przy wysokich kursach, ale niskich stawkach i tak dało im olbrzymie wygrane. Sam pawłowski wydał na zakład 15 złotych. Totalbet unieważnił jednak te zakłady, powołując się na domniemane złamanie regulaminu – konkretnie zarzucił Pawłowskiemu, że inni gracze obstawiający podobnie byli tylko jego słupami.

Pawłowski po prawie 7,5 roku sporu, wygrał w sądzie prawie 185 tys. złotych (wraz z odsetkami ustawowymi od 2018 r., co oznacza razem z kosztami procesu ok. 320 tys. zł).

To prawdopodobnie najwyższa sądowa wygrana z bukmacherem w Polsce – podkreśla Pawłowski, choć jednocześnie przyznaje, że wyrok Sądu Okręgowego Warszawa-Praga z 19 maja 2026 r. (I C 1185/25) w jego sprawie nie jest jeszcze prawomocny i strony czeka prawdopodobnie dogrywka przez Sądem Apelacyjnym w Warszawie.

Pawłowski wskazuje jednak, że jedna ze współpracujących z nim osób, która też w 2018 r. obstawiła kupon w Totalbet, ma już pozytywny prawomocny wyrok II instancji, ale nie zdradza bliższych szczegółów.

Przegrałeś za granicą, masz szansę odzyskać środki

Swoje pieniądze od bukmacherów – tym razem przegrane – ma szansę odzyskać część Polaków, którzy obstawiają mecze z zagranicy, głównie z Niemiec i Austrii. Tak wynika z czwartkowego wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (C-198/24) w sprawie maltańskiego bukmachera Mr Green Limited. Firma ta oferowała bez licencji zakłady graczom w Austrii, a jeden z przegranych hazardzistów pozwał bukmachera o zwrot prawie 63 tys. euro straconych pieniędzy. Chciał unieważnienia zakładów i zwrotu środków. Gracz wygrał w obu instancjach i wystąpił do austriackiego sądu o wydanie tzw. EAPO, czyli europejskiego zabezpieczenia polegającego na blokadzie środków na rachunku bankowym dłużnika (w tym przypadku – maltańskiego bukmachera). Ponieważ takich spraw sadowych z przegrywającymi graczami z terenu Austrii bukmacher miał więc, to rozwiązał umowę na obsługę tych wierzytelności ze swoim austriackim dostawcą usług płatniczych. Gracze muszą więc dochodzić zapłaty bezpośrednio na Malcie. Co ciekawe, na tej niewielkiej wysepce na Morzu Śródziemnym od 2023 r. obowiązuje art. 56a ustawy hazardowej zakazujący wykonywania zagranicznych wyroków wobec maltańskich internetowych bukmacherów.

TSUE uznał, że zastosowanie w tej sprawie ma art. 7 ust. 1 rozporządzenia 655/2014/UE ustanawiającego procedurę europejskiego nakazu zabezpieczenia na rachunku bankowym w celu ułatwienia transgranicznego dochodzenia wierzytelności w sprawach cywilnych i handlowych. Sąd krajowy, do którego wpłynął wniosek o wydanie EAPO, może wziąć pod uwagę - w celu ustalenia, czy istnieje pilna potrzeba wydania takiego nakazu - zachowanie dłużnika, które miało miejsce kilka lat przed złożeniem tego wniosku, a po drugie, istnienie w państwie członkowskim siedziby dłużnika przepisów utrudniających zaspokojenie danej wierzytelności.

Może więc to uderzyć w Maltę jako europejskie centrum internetowego hazardu i siedzibę wielu bukmacherów, zwłaszcza że w TSUE jest podobna sprawa dotycząca obstawiania u maltańskich bukmacherów przez graczy z terenu Niemiec (pisaliśmy i tym w tekście bukmacherzy mecze TSUE zwrot środków). Pokazuje też, że w Unii Europejskiej brakuje jednolitych zasad dotyczących zakładów bukmacherskich. Już pojawiają się głosy ekspertów, aby to zmienić.

Wyrok TSUE dotyczący obstawiania on-line prawdopodobnie będzie miał istotne konsekwencje dla strategii sporów transgranicznych oraz działań na rzecz odzyskiwania przez graczy środków w ramach Unii Europejskiej. Rośnie przez to potrzeba politycznego rozwiązania w zakładach online. Obecnie w ramach UE państwa członkowskie nie zgadzają się nawet co do tego, co jest "hazardem". Różne jurysdykcje wypracowały własne podejścia - nie tylko w kwestii licencjonowania bukmacherów, transgranicznej dopuszczalności obstawiania czy traktowania regulacyjnego, ale także w kwestii podstawowej definicji tego, co uznaje się za działalność hazardową. Dopiero przepisy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy (AML), nad którymi toczą się prace wprowadzą do bezpośrednio obowiązującego rozporządzenia UE definicję, co stanowi "usługę hazardową" w celach AML/CFT - ocenia Terence Cassar, maltański adwokat w kancelarii GTG, specjalizujący się z hazardzie i reprezentujący największych bukmacherów.

Dobrze te dylematy pokazują też polskie regulacje prawne. Zakłady bukmacherskie nad Wisła mogą oferować tylko licencjonowane podmioty, które przejdą procedurę opisaną w ustawie z 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych (Dz. U. z 2025 r. poz. 595). Co do grających z Polski na zagranicznych stronach internetowych (nawet mających polskie wersje językowe i umożliwiających wpłaty z Polski), to sprawa jest bardziej skomplikowana – uczestnictwo w takich nielicencjonowanych zakładach wzajemnych jest bowiem nielegalne i zakazuje go art. 107 par. 2 ustawy z 10 września 1999 r. – Kodeks karny skarbowy (Dz. U. z 2025 r. poz. 633).

Podatkowe spory o cash-out

Pod koniec lipca br. Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) rozpatrzy też dwie skargi kasacyjne największego polskiego bukmachera – katowickiej spółki akcyjnej STS - na niekorzystne dla niego zmiany interpretacji podatkowych. Chodzi o popularną wśród graczy opcję „cash-out” – czyli rozliczenie zakładu przed końcem zawodów, co graczowi daje pewność choćby niewielkiej wygranej. Spór dotyczy sposobu naliczania 12 proc. podatku od gier, czy ma być korzystniej dla Skarbu Państwa czy bukmacherów (pisaliśmy o tym w tekście Fiskus chce ograć rodzimych bukmacherów). Jak to – w uproszczeniu - wygląda w praktyce? Przy zakładzie za 100 zł do bukmachera trafi jedynie 88 zł, 12 zł musi on przekazać fiskusowi (robi to w comiesięcznych deklaracjach POG-5/A). W razie przegranego kuponu te 88 zł zostaje u bukmachera, ale gdy proponuje on klientom opcję „cash-out”, to wtedy pomniejsza tę kwotę o wypłacone graczom środki. Bukmacherzy twierdzą, że o te wypłaty na rzecz klientów powinni pomniejszać podstawę opodatkowania, a fiskus jest przeciwnego zdania. Masowość zakładów i korzystania z opcji „cash-out” powoduje, że chodzi o znaczne kwoty, a spór prawny o rozliczanie takich zakładów może wpłynąć na rentowność hazardowego biznesu w Polsce.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki biznesowe