Syndyk na cenzurowanym. Czy prawo upadłościowe potrzebuje zmian?
Polskiemu ustawodawcy udało się wprowadzić przepisy upowszechniające restrukturyzację i chroniące przedsiębiorców przed upadłością. Z drugiej strony wciąż pojawiają się sygnały o prawdziwych lub rzekomych nieprawidłowościach w postępowaniach prowadzonych przez syndyków, a nawet o aferach upadłościowych. Słychać więc głosy o potrzebie dalszej reformy, obejmującej uregulowanie zawodu doradcy restrukturyzacyjnego.

„Pakiet zmian legislacyjnych dla transparentnych i bezpiecznych postępowań upadłościowych”, obejmujący „wzmocnienie nadzoru nad syndykami” miał być tematem spotkania w Ministerstwie Sprawiedliwości, jakie na czwartek, 12 marca, zaplanował parlamentarny zespół ds. ochrony praw osób poszkodowanych przez syndyków.
Posiedzenie zostało odwołane, postulaty jego uczestników pojawiają się nie po raz pierwszy i z pewnością jeszcze wrócą. Zresztą samo ukonstytuowanie się takiego zespołu – powołanego przez Konfederację, ale złożonego także z posłów koalicji rządzącej i PiS – świadczy o pewnej nieufności wobec syndyków, jaką prezentuje część społeczeństwa.
Syndyk „wygolił firmę” albo „żeruje na majątku”
W ubiegłym roku sejmowa podkomisja stała ds. rozwoju gospodarczego debatowała o upadłościach. Na posiedzeniu pojawiły się osoby, w których subiektywnym odczuciu ten czy inny syndyk „nie robił niczego w postępowaniu”, „wygolił firmę do cna”, „stworzył jakąś fikcyjną wycenę”, „wyprzedaje wszystko za grosze” lub „po prostu kradnie”.
Niekiedy osoby takie docierają do parlamentarzystów, co skutkuje interpelacjami o tym, że „znaczną część masy upadłościowej pochłaniają wynagrodzenia syndyków, kancelarii prawnych i koszty sądowe” (interpelacja nr 11963) albo „zdaniem zgłaszającej, syndyk wystawia tzw. puste faktury” (interpelacja nr 11491).
Czytaj też w LEX: Skuteczność postępowań restrukturyzacyjnych w ujęciu ekonomicznym i prawnym >
Z pewnością część zarzutów i pretensji jest nad wyraz, zdarza się jednak, że nieprawidłowości potwierdza samo Ministerstwo Sprawiedliwości. Obecnie na liście doradców restukturyzacyjnych 18 osób widnieje jako zawieszonych. Wydział komunikacji społecznej MS poinformował Prawo.pl, że od 2024 r. minister wydał 23 decyzje o cofnięciu licencji doradcy restrukturyzacyjnego niezbędnej do wykonywania funkcji syndyka. Najgłośniejsza tego typu sprawa dotyczyła syndyka i adwokata Krzysztofa G., który utracił licencję w październiku 2024 r.
Wiele firm i przedsiębiorców zarzuca mu, że za przyzwoleniem sądu żerował na ich majątku – pisało wówczas w komunikacie ministerstwo.
Czy tak faktycznie było, czas pokaże – na razie decyzję o cofnięciu licencji uchylił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (sygn. VI SA/Wa 89/25). Równolegle sprawę, nazwaną w mediach "aferą upadłościową", wyjaśnia Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, która postawiła zarzuty Krzysztofowi G. i dwóm innym prawnikom zajmującym się upadłościami.
Czytaj też w LEX: Obowiązek syndyka zapoznania się z treścią przesyłki pocztowej adresowanej do upadłego a prawo do prywatności >
Niedawno Prokuratura Krajowa przypomniała o jeszcze innej aferze, informując o deportowaniu z Cypru Północnego prawnika Daniela B. Zarzuca się mu kierowanie grupą przestępczą działającą na szkodę podmiotów w upadłości. Miał w niej uczestniczyć także syndyk Tomasz S., którego proces toczy się już przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga.
Syndyk w permanentnym konflikcie
Prawnicy, z którymi rozmawialiśmy, zwracają jednak uwagę, że postępowań upadłościowych jest kilkadziesiąt tysięcy, a doradców restrukturyzacyjnych - ponad 2 tysiące. Cofnięcie licencji dotyczy więc 1 proc. tej liczby.
- Z mojego kilkunastoletniego doświadczenia w upadłościach wynika, że ton debacie publicznej na temat stanu różnego rodzaju postępowań upadłościowych nadają często upadli. Niejednokrotnie jest to ton konfrontacyjny wobec syndyków i innych organów postępowania upadłościowego. Inspirują nośne artykuły, składają zawiadomienia. W znacznej części są to pretensje nieuzasadnione – mówi Tomasz Romanowski, adwokat, partner w kancelarii RESIST Rezanko Sitek. - Nie oznacza to, że nieprawidłowości w ogóle się nie zdarzają, ale wedle mojej subiektywnej oceny, tak jest w każdym zawodzie – dodaje.
- To trochę jak z komornikami: kilka głośnych spraw potrafi zdominować ocenę całego środowiska, mimo że ogromna większość postępowań toczy się prawidłowo. Nadużyć nie wolno bagatelizować, ale też nie można z nich budować obrazu całego systemu – mówi Marcin Bandurski, adwokat, doradca restrukturyzacyjny, wspólnik w kancelarii PROKURENT.
Zobacz też linię orzeczniczą w LEX: Odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną na skutek nienależytego wykonywania obowiązków przez syndyka, nadzorcę lub zarządcę >
Mec. Romanowski uważa, że w prawie upadłościowym naturalny jest antagonizm między uczestnikami postępowania. - Po ogłoszeniu upadłości dłużnicy z dnia na dzień muszą pogodzić się z tym, że ich majątkiem zarządza teraz ktoś inny. Powoduje to podwójny dyskomfort: nie dość, że właściciel traci kontrolę nad swoim majątkiem, to jeszcze syndyk zarządza nim w interesie nie jego, lecz wierzycieli. Siłą rzeczy interesy upadłego oraz interesy wierzycieli – a w konsekwencji także syndyka – są sprzeczne – wyjaśnia mec. Romanowski.
- Pewien poziom podejrzliwości w postępowaniu upadłościowym jest nieunikniony, bo syndyk obejmuje cały majątek upadłego, zarządza nim i często decyduje o sprzedaży aktywów o dużej wartości. Jednocześnie syndycy są niemal stale pod presją i ostrzałem z różnych stron: ze strony upadłego, który często kwestionuje działania wobec swojego majątku, oraz ze strony konkurujących ze sobą wierzycieli, z których każdy oczekuje szybkiego i maksymalnego zaspokojenia własnych roszczeń. To tworzy środowisko permanentnego konfliktu – uważa Marcin Bandurski.
Czytaj też w LEX: Zatwierdzanie układu zawartego w postępowaniu restrukturyzacyjnym – stan prawny po implementacji dyrektywy nr 2019/1023 >
Co zmienić w prawie upadłościowym
- Skuteczność ściągania należności w postępowaniu upadłościowym oceniam na 15-17 proc. Na złych regulacjach tracą wierzyciele, ale jest też druga grupa poszkodowanych: osoby, które z różnych powodów wpadły w niewypłacalność i de facto zostały wywłaszczone z majątku – mówi Marcin Raszka, biegły sądowy z zakresu wyceny przedsiębiorstw oraz organizacji i zarządzania.
Polecamy też szkolenie online w LEX: Sprzedaż w trybie art. 323 Prawa restrukturyzacyjnego i w ramach układu – różnice, zalety i wady >
W ubiegłym roku na posiedzeniu sejmowej podkomisji poświęconej upadłościom zwrócił uwagę m.in. na zbyt łatwy dostęp do zawodu doradcy restrukturyzacyjnego, niewłaściwy nadzór ze strony wierzycieli i sądu upadłościowego oraz pozorną dwuinstancyjność postępowań.
- Dwuinstancyjność polega na tym, że skargę rozpatruje inny sąd niż ten, który wydał orzeczenie. W prawie upadłościowym jest odwrotnie: skargę na rozstrzygnięcie sędziego‑komisarza rozpatruje wydział, w którym ten sędzia‑komisarz pracuje, przy czym prawo nie precyzuje, czy ten sędzia‑komisarz powinien być wyłączony od orzekania – wyjaśnia Marcin Raszka. Jego postulaty zmian w prawie obejmują też m.in.:
- obowiązek powołania rady wierzycieli w przypadku dużych przedsiębiorstw;
- wprowadzenie osobistej odpowiedzialności majątkowej syndyków;
- zdefiniowanie w prawie karnym przestępstw przeciwko masie upadłości.
- Postępowanie upadłościowe całkowicie zatraciło funkcję, dla której zostało powołane. Powinno zostać poddane faktycznemu nadzorowi wierzycieli, bo jego celem jest to, aby to oni odzyskali swoje wierzytelności – podsumowuje.
Czytaj też w LEX: Upadłość czy restrukturyzacja? >
W ubiegłym roku z jego wystąpieniem częściowo zgodził się dr hab. Przemysław Wołowski, zastępca dyrektora departamentu w Ministerstwie Sprawiedliwości – jako słuszny uznał kierunek, który określił „rozszerzeniem autonomii wierzycieli”. - Przepisy są de facto oparte na XIX-wiecznych koncepcjach upadłości, gdzie mieliśmy inne stosunki gospodarcze - mówił. Priorytetem była wówczas implementacja tzw. dyrektywy drugiej szansy, która ostatecznie dokonała się ustawą z 25 lipca 2025 r. o zmianie ustawy – Prawo restrukturyzacyjne, ustawy – Prawo upadłościowe oraz ustawy o Krajowym Rejestrze Zadłużonych.
Czytaj też w LEX: Prawo restrukturyzacyjne. Komentarz do zmian wprowadzonych ustawą z dnia 25 lipca 2025 r. (Dz.U.2025.1085) >
- Ustawa implementująca dyrektywę drugiej szansy niewiele zmieniła, a pogłoski o dalszej reformie prawa upadłościowego są mocno przesadzone. Jeśli coś się dzieje, nie wychodzi to poza rozmowy wąskiego grona interesariuszy głównie wielkich kancelarii restrukturyzacyjnych, w gabinetach ministerialnych – komentuje Marcin Raszka.
Wzmocnić zawód i samorząd
Dyrektor Wołowski z MS podczas ubiegłorocznej dyskusji zasugerował jednak możliwe dalsze kroki. - Zastanawiamy się w ministerstwie, jak uregulować zawód doradcy restrukturyzacyjnego tak, żeby był to zawód z prawdziwego zdarzenia. Chodzi o to, żeby ten zawód wykonywały osoby do tego przygotowane, profesjonalne, posiadające wiedzę nie tylko prawniczą, ale i ekonomiczną – mówił.
W tym kontekście postulat wzmocnienia samorządu zawodowego zgłosił Karol Tatara, prodziekan w Krajowej Izbie Doradców Restrukturyzacyjnych. Jest to jedna z kilku dobrowolnych i konkurencyjnych wobec siebie organizacji zrzeszających przedstawicieli tej profesji. W odróżnieniu od organów samorządu radcowskiego czy adwokackiego, organizacje doradców restrukturyzacyjnych nie sprawują nad nimi realnego nadzoru, jest on bowiem w gestii ministra sprawiedliwości.
- Widzimy nadużycia po stronie doradców restrukturyzacyjnych. Naprawdę je widzimy i chcielibyśmy interweniować. Ludzie znajdują KIDR i piszą skargę na działalność takiego czy innego syndyka. Możemy grzecznie odpisać: „Szanowny Panie, możemy ewentualnie wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec naszych członków” – przyznał na podkomisji Karol Tatara.
Polecamy szkolenie online w LEX: Organizacja i zarządzanie kancelarią butikową na przykładzie kancelarii restrukturyzacyjnej >
Praktyka pokazuje, że nadzór nad doradcami sprawowany przez MS ma swoje mankamenty. Przykład? Minister ma obowiązek cofnięcia licencji osobie, która została prawomocnie odwołania przez sąd z funkcji „z powodu rażącego uchybienia” (art. 18 ust. 1 pkt 2 o licencji doradcy restrukturyzacyjnego). - Przepis nie pozostawia organowi żadnej uznaniowości w sytuacji zaistnienie przesłanek unormowanych w tym przepisie – zauważył WSA w Warszawie, uznając, że minister nie mógł zastosować taryfy ulgowej i słusznie pozbawił licencji syndyka, który dopuścił się „rażącego uchybienia” w trakcie przechodzenia Covid-19 (sygn. VI SA/Wa 1403/23). Z drugiej strony przesłanką cofnięcia licencji wymienioną w tej samej ustawie jest też „uporczywe lub rażące naruszenie przepisów prawa”, stwierdzone w ramach nadzoru MS – i tu postepowania trwają miesiącami.
Pomysł utworzenia samorządu zawodowego doradców jako warty rozważenia ocenia mec. Tomasz Romanowski. - Zwłaszcza, że doradców restrukturyzacyjnych przybywa, a do zawodu trafić może zasadniczo każdy, kto spełnia minimalne warunki ustawowe i zda egzamin. Struktura samorządowa przyczyniłaby się do ustandaryzowania zasad postępowania i nadania zawodowi pewnego etosu – podsumowuje.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.








