Piwosz musi wiedzieć, ile cukru wypija sącząc radlera
Konsumenci mają prawo dokładnie wiedzieć, ile cukru i innych oddziałujących negatywnie na organizm substancji wypijają razem z alkoholem i jaką ma to wartość energetyczną. To samo dotyczy różnego rodzaju piwa „zero procent”, zarówno zwykłego, jak i smakowego. Na wielu puszkach i butelkach informacje te są jednak niepełne. Apel o zaostrzenie prawa w tej kwestii trafił właśnie do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Stefana Krajewskiego.

O zmianę polskich przepisów w tym zakresie apeluje posłanka Anita Kucharska-Dziedzic (Lewica), która złożyła w tej sprawie interpelację nr 18161. Rozporządzenie nr 1169/2011/UE w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności nakazuje (co do zasady), aby wszystkie środki spożywcze wprowadzane do obrotu na terenie Unii Europejskiej zawierały na opakowaniach informacje o wykazie składników, ich wartości odżywczej, umożliwiające konsumentom dokonanie świadomego wyboru żywieniowego. Z obowiązku tego zwolnione są jednak napoje alkoholowe zawierające objętościowo powyżej 1,2 proc. alkoholu. Autorka interpelacji podkreśla, że zwolnienie to ma charakter historyczny i systemowy, jest też mocno krytykowane (Komisja Europejska też w swoim raporcie na ten temat jest „za” likwidacją wyłączenia alkoholu z obowiązku pełnego znakowania żywności).
W praktyce prowadzi to do sytuacji, w której produkty o istotnym znaczeniu dla zdrowia publicznego - w tym napoje alkoholowe, często wysokokaloryczne i zawierające znaczne ilości cukrów - nie podlegają takim samym standardom informacyjnym jak inne produkty spożywcze. Szczególnie problematyczna jest kwestia alkoholi smakowych, aromatyzowanych i dosładzanych (np. likierów, drinków gotowych, napojów typu RTD), produktów zawierających znaczące ilości węglowodanów i cukrów, a także produktów kierowanych marketingowo do młodszych konsumentów. Brak obowiązku podania wartości energetycznej oraz zawartości cukrów uniemożliwia konsumentowi realną ocenę ich wpływu na dietę, co pozostaje w sprzeczności z deklarowanym w prawie UE wysokim poziomem ochrony zdrowia konsumenta – pisze pos. Kucharska-Dziedzic.
Piwo bez procentów to nie alkohol
W Polsce obecnie znakowanie produktów spożywczych reguluje dokładnie wielokrotnie nowelizowane rozporządzenie z 23 grudnia 2014 r. w sprawie znakowania poszczególnych rodzajów środków spożywczych (Dz. U. z 2015 r. poz. 29). Ciekawym przypadkiem są napoje bezalkoholowe będących substytutami (np. piwo „zero procent”). Zgodnie z polskimi przepisami produkt zawierający poniżej 0,5 proc. alkoholu objętości nie jest napojem „procentowym”, a tym samym kwalifikowany jest jako środek spożywczy. Powinien więc podlegać pełnym wymogom informacyjnym (w tym obowiązkowi podania składu i wartości odżywczej) analogicznie jak inne zwykłe napoje.
Tymczasem w praktyce rynkowej obserwuje się przypadki, w których oznakowanie tych produktów nie zawiera pełnej informacji o wartości energetycznej i składnikach, co może wynikać z niejednoznaczności przepisów lub wykorzystywania luk regulacyjnych dotyczących kategorii „napojów o niskiej/zerowej zawartości alkoholu” – dodaje posłanka.
Koniec z puszczaniem oka do pijących
Stąd apel do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW), aby znieść zwolnienia dla napojów alkoholowych z obowiązku podawania składu i wartości odżywczej. Po drugie, powinna się też zakończyć praktyka swoistego puszczania oka do konsumenta i udawania, że nie wiadomo jak zakwalifikować napoje (bez)alkoholowe. Zdaniem pos. Kucharskiej-Dziedzic, dla „piwa zero procent” należałoby odejść od pobłażania, a zamiast tego skutecznie egzekwować nakazy takie jak i dla innych środków spożywczych.
Posłanka pyta też ministra Krajewskiego, jakie stanowisko Polska zajmuje lub zamierza zająć w tej sprawie w Brukseli, zwłaszcza czy MRiRW prowadzi lub planuje działania legislacyjne bądź inicjatywy na forum Unii Europejskiej zmierzające do objęcia napojów alkoholowych pełnym obowiązkiem informacyjnym. Kucharska-Dziedzic chce też wymusić na resorcie rolnictwa i podległym mu agendom, działania kontrolne lub interpretacyjne wobec producentów napojów bezalkoholowych, aby podawali pełne informacji o wartości odżywczej i składzie.
Posłanka podkreśla również, że rozporządzenie unijne pozwala, aby poszczególni członkowie UE wprowadzili krajowe regulacje zwiększające zakres informacji obowiązkowych na etykietach alkoholu (w tym zwłaszcza kaloryczność i zawartość cukru). Na takie rozwiązanie zdecydowała się Irlandia uchwalając w 2018 r. Public Health (Alcohol) Act 2018. Butelki alkoholu muszą zawierać szczegółowe informacje o kaloryczności, ilości gramów czystego alkoholu, a także ostrzeżenia zdrowotne. Niektóre państwa UE zaostrzyły unijne standardy na podstawie porozumień branżowych i samoregulacji, tak np. zrobili częściowo producenci piwa w Polsce.
Zgodnie z obowiązującym już 2,5 roku „winiarskim” rozporządzeniem 2021/2117/UE, produkty takie jak wino (w tym aromatyzowane) muszą posiadać na etykiecie podaną wartość energetyczną (kaloryczność) oraz wykaz składników, przy czym część tych informacji może być dostarczana cyfrowo za pomocą kodu QR umieszczonego na opakowaniu. Od prawie dwóch lat obowiązuje też nowela polskiego rozporządzenia z 2014 r., która wprowadziła obowiązek podawania rzeczywistej objętościowej zawartości alkoholu dla produktów sprzedawanych w placówkach gastronomicznych. Wymóg przekazywania tej informacji odnosi się do napojów o zawartości alkoholu powyżej 1,2 proc. oferowanych, np. w restauracji, pubie, barze. Nie dotyczy to jednak drinków lub koktajli, sporządzanych w miejscu sprzedaży na życzenie konsumenta.
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.











