SN: Sąd nie wyliczył straty z obligacji upadłego banku
Spółka pozwana nie dokonała należytej staranności przy zarządzaniu portfelem inwestycyjnym swego klienta. Banki upadły, a pozwana - mimo sygnałów od KNF - nie wycofała pieniędzy. Na ostrzu noża staje wysokość szkody i decyduje ona o powodzeniu powództwa. W tej kwestii sąd II instancji nie odwołał się do gwarancji umniejszenia kwoty zainwestowanej. Poza tym Sąd Apelacyjny pozostawił wątpliwości co do wyliczenia straty, dlatego Sąd Najwyższy uchylił wyrok do ponownego rozpoznania.

Powód Marek M., osoba fizyczna, zainwestował ponad 230 tys. zł w pozwanej spółce C Dom Inwestycyjny w Warszawie. Wcześniej podpisał z nią umowę o świadczeniu usług finansowych. Zdecydował się zainwestować 200 tys. zł w bezpieczne obligacje w bankach w Ciechanowie, Wołominie i Krakowie. Dobór instrumentów finansowych do portfela miał się odbywać przy minimalnym ryzyku.
Upadek banków
Po kilku latach nastąpił spadek instrumentów finansowych, m.in. zainwestowane w SKOK Wołomin środki przepadły, gdyż obligacje straciły wartość i bank ten, jak i pozostałe - upadł. W sierpniu 2018 r. Komisja Nadzoru Finansowego powołała zarząd komisaryczny w banku w Wołominie, a mimo to spółka nie ostrzegła powoda o ryzyku i sama nie dokonała żadnych zmian w inwestycjach.
Powód wystąpił więc do spółki o wypłacenie 15 tys. zł z odsetkami jako stratę za nienależyte i niestaranne wykonanie umowy, ale w styczniu 2029 r. podwyższył tę kwotę do 230 tys. zł. Miała to być różnica między zainwestowaną kwotą a kwotą zwrotu, uwzględniająca także utracone korzyści.
Nie były to obligacje bezpieczne
Sąd Okręgowy 11 kwietnia 2019 r. uwzględnił powództwo w części i zasądził na rzecz powoda 178 tys. zł. W wyniku apelacji Sąd Apelacyjny w Poznaniu 30 grudnia 2021 r. oddalił apelację pozwanej spółki. Zgodnie z art. 361 par. 2 kodeksu cywilnego naprawienie szkody majątkowej obejmuje straty, które poniósł poszkodowany (damnum emergens) oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono (lucrum cessans). Oba elementy składają się na pełne odszkodowanie.
W ocenie sądu II instancji pozwana spółka nie wykazała należytej staranności w umowie o zarządzenie portfelem, jaką nakazuje art. 471 kc. Jednak sądy dwóch instancji orzekły, że żądanie powoda wypłaty utraconych korzyści od spółki jest niezasadne.
Biegły powołany do zbadania problemu stwierdził, że żaden z banków, gdzie były lokowane środki finansowe, nie był emitentem bezpiecznych obligacji.
Pozwana spółka mogła w ciągu trzech miesięcy od powołania zarządu komisarycznego w banku w Wołominie wycofać aktywa z tego banku, ale tego nie uczyniła, narażając klienta na straty. Według Sądu Apelacyjnego strata klienta wynosiła 115 tys. zł czyli 58 procent, z powodu złego zarządzania portfelem.
Pozwana spółka nie zgodziła się z tym wyrokiem i wniosła skargę kasacyjną. Zarzuciła temu orzeczeniu m.in. naruszenie art. 65 kc oraz art.6 kc i art. 361 par. 1 ze znaczkiem 2 (zasada kompensacji – odszkodowanie ma doprowadzić majątek do stanu, w jakim znajdowałby się, gdyby szkoda w ogóle nie wystąpiła).
SN uchyla wyrok sądu II instancji
Sąd Najwyższy przekazał sprawę sądowi apelacyjnemu do ponownego rozpoznania. – Rzadko się zdarza, aby sądy tak bardzo różniły się w interpretacji wyroku – stwierdził sędzia sprawozdawca Roman Trzaskowski. – Strona pozwana znaczną część uwagi poświeciła twierdzeniu, że sąd II instancji przyjął koncepcję Sądu Okręgowego, zakładającą gwarancję zwrotu kapitału, jeśli chodzi o zakres ryzyka podejmowanego przez powoda. Z kolei strona powodowa nie dostrzegała podstaw do takiej interpretacji - uzasadniał sędzia Trzaskowski.
Ani jedna, ani druga interpretacja – zdaniem SN – nie ma wyraźnego oparcia w uzasadnieniu wyroku Sądu Apelacyjnego. Ta rozbieżność wynika z niejasności tego uzasadnienia w kwestii zasadniczej sporu. Dlatego, że w sytuacji gdy strony nie kwestionują, że pozwana nie dokonała należytej staranności przy zarządzaniu portfelem inwestycyjnym powoda, na ostrzu noża staje wysokość szkody i ona decyduje o powodzeniu powództwa. W tej kwestii sąd II instancji nie odwołał się do określonej przez sąd I instancji – gwarancji umniejszenia kwoty zainwestowanej. Po drugie – Sąd Apelacyjny pozostawił wątpliwości co do wyliczenia straty. Posłużył się kwotą 115 tys. zł określona w pozwie, ale nawet i w tym zakresie nie wiadomo z czym sąd porównywał wartość hipotetyczną portfela obligacji banku w Wołominie, zwłaszcza, że biegły rozłożył ręce. Biegły powiedział, że nie da się określić straty na portfelu.
Sędzia Trzaskowski wskazał przy tym, że można przyjąć metodę dyferencyjną obliczenia straty, ale są od tego wyjątki. A Sąd Apelacyjny powinien wyjaśnić dlaczego tak uważa. Sąd ten nie wyjaśnił również, co z tymi instrumentami finansowymi, które nadal w portfelu inwestycyjnym powoda pozostawały.
Dlatego ten wyrok musiał zostać uchylony.
Wyrok Izby Cywilnej SN z 19 czerwca 2026 r., sygnatura akt II CSKP 623/23.






