Webinar Dane klientów pod ochroną - jak budować bezpieczne biuro rachunkowe w czasach cyberzagrożeń i AI? 23.11.2026r. godz.: 10:00
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Sprawy czekają, wyroków nie ma. Przypominamy, czego dotyczą zaległości w TK

Sędzia Anna Korwin-Piotrowska przekazała, że w Trybunale Konstytucyjnym zalega 1171 spraw. Wśród nich są m.in. przepisy dotyczące dostawców wysokiego ryzyka zawarte w ustawie o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, przepisy o dostępie do informacji publicznej, „lex szarlatan”, a także spory: o zmianę granic gmin, o podatek od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych oraz o sumę przymusową w postępowaniu cywilnym.

trybunal konstytucyjny
Autor: Lukas Plewnia from Berlin, Deutschland - Praca własna | Prawa autorskie: CC BY-SA 2.0

Ustawa o KSC - dostawcy wysokiego ryzyka

Na rozpoznanie czeka wniosek prezydenta dotyczący zgodności z Konstytucją części przepisów podpisanej przez niego 19 lutego 2026 r. nowelizacji ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, która implementowała dyrektywę NIS2. Trybunał Konstytucyjny ma zbadać przepisy dotyczące uznania dostawcy sprzętu lub oprogramowania za dostawcę wysokiego ryzyka (DWR), co w konsekwencji doprowadzi do wycofania z rynku jego produktów, usług i procesów.

Decyzję w tej sprawie wydaje minister cyfryzacji, a motywacją jest ochrona bezpieczeństwa państwa lub bezpieczeństwa i porządku publicznego.

Wątpliwości prezydenta co do konstytucyjności tego rozwiązania dotyczą tego, że

  • decyzja o uznaniu podmiotu za DWR jest wydawana przez ministra w oparciu o „ogólne i bliżej niesprecyzowane kryteria oceny”;
  • wyrok sądu administracyjnego będzie mógł zostać doręczony stronie nawet bez tej części uzasadnienia, której utajnienie nie jest konieczne dla ochrony informacji niejawnych;
  • strona może być pozbawiona możliwości zapoznania się z materiałem dowodowym, w tym z opinią Kolegium ds. Cyberbezpieczeństwa;
  • ograniczone są inne prawa strony, w tym do udziału w postępowaniu i możliwości wypowiedzenia się co do materiału dowodowego;
  • minister jest uprawniony do nakładania obowiązku realizacji określonych zachowań (nakazów lub zakazów) w drodze polecenia zabezpieczającego podmiotom spoza administracji rządowej.

Wątpliwości te nie są osamotnione, w toku prac nad ustawą swoje zastrzeżenia zgłaszali m.in. konstytucjonaliści. Nie jest tajemnicą, że przepisy o DWR mogą być wykorzystywane politycznie.

Nie słyszę protestów firm japońskich czy koreańskich, słyszę bardzo głośne protesty i nawet szantaże wobec polskiego rządu ze strony firm chińskich. Jest konkretna grupa firm, która ma obawy dotyczące tego projektu – mówił natomiast popierający ustawę Jakub Bińkowski, członek zarządu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Zaznaczmy, że wniosek prezydenta dotyczy tylko przepisów o DWR. Pozostałe przepisy nowelizacji ustawy o KSC, dotyczące m.in. wpisu do wykazu podmiotów ważnych i kluczowych oraz związanych z tym obowiązków, nie zostały zakwestionowane i już obowiązują, a dalszy los prezydenckiego wniosku do TK nie będzie miał na nie wpływu.

Suma przymusowa w k.p.c.

Od dawna na rozpoznanie czeka też sprawa K 5/23, dotycząca zgodności z Konstytucją art. 1050(1) oraz art. 1051(1) kodeksu postępowania cywilnego. Przepisy te stanowią, że sąd, na wniosek wierzyciela, po wysłuchaniu stron i stwierdzeniu, że dłużnik działał wbrew obowiązkowi, może zamiast nałożenia grzywny nakazać dłużnikowi zapłatę na rzecz wierzyciela określonej sumy pieniężnej.

Jest to tzw. suma przymusowa, instytucja wykorzystywana m.in. w sporach dotyczących własności przemysłowej.

Wniosek o zbadanie konstytucyjności tych przepisów złożyła Małgorzata Manowska, ówczesna pierwsza prezes Sądu Najwyższego. Jej wątpliwości wzbudziło to, że przepisy nie określają maksymalnej wysokości sumy pieniężnej, a także nie przewidują jej obniżenia stosownie do okoliczności sprawy. Według krytyków, obecne regulacje mogą powodować, że obowiązany stanie przed koniecznością zapłaty sumy przymusowej nieproporcjonalnej w stosunku do naruszenia.

Ministerstwo Sprawiedliwości zapytane przez Prawo.pl o ocenę tych przepisów odpisało, że nie dostrzegło podstaw do ich zmiany w ramach nowelizacji k.p.c., której projekt przyjęto w kwietniu 2025 r. Uznało m.in., że określając wysokość sumy pieniężnej, sąd jest obowiązany uwzględnić interesy stron w takiej mierze, aby nie tylko zapewnić wykonalność obowiązku określonego w tytule wykonawczym, ale także, aby dłużnik nie był obciążany ponad rzeczywistą potrzebę.

Niezależnie od tego MS nie wyklucza podjęcia w przyszłości działań zmierzających do oceny zasadności dalszego utrzymywania dwóch alternatywnie dostępnych dziś systemów egzekucji czynności niezastępowalnej oraz egzekucji zaniechania lub nieprzeszkadzania czynności wierzyciela, tj. systemu grzywien oraz systemu sum przymusowych - odpisał Wydział Prasowy Biura Komunikacji i Promocji MS.

Z udzielonej w czerwcu 2026 r. odpowiedzi wynika jednak, że wprowadzania takich rozwiązań obecnie, w projekcie zmierzającym do usunięcia wadliwych rozwiązań wprowadzonych w ostatnich latach, byłoby przedwczesne.

Nieprecyzyjne przepisy o dostępie do informacji publicznej

Na rozpoznanie czeka też inna skarga byłej pierwszej prezes SN Małgorzaty Manowskiej, złożona jeszcze w 2021 roku. Dotyczy zgodności z Konstytucją części przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej. Autorka uważa, że pojęcia takie jak „władze publiczne”, „osoby pełniące funkcje publiczne” czy „informacja publiczna” są zbyt nieprecyzyjne, przez co naruszają zasady poprawnej legislacji oraz mogą ingerować w prawo do prywatności. Według Manowskiej ustawa zbyt szeroko określa krąg podmiotów zobowiązanych do udostępniania informacji publicznej, wykraczając poza zakres wynikający z Konstytucji. Ówczesna pierwsza prezes SN zakwestionowała także przepisy karne przewidujące odpowiedzialność za nieudostępnienie informacji publicznej, argumentując, że opierają się one na nieostrych definicjach.

„Lex szarlatan”, czyli sposób na blokadę pseudomedycyny

Zgodnie z decyzją prezydenta Nawrockiego, do Trybunału Konstytucyjnego trafiło w sierpniu br. tzw. lex szarlatan, czyli ustawa, która miała dać rzecznikowi praw pacjenta większe uprawnienia w walce z pseudomedycyną.

Nowelizacja zakładała przede wszystkim modyfikację lub dodanie nowych uprawnień RPP i zmianę przepisów w zakresie postępowań w sprawach praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów w celu zwiększenia skuteczności rzecznika (m.in. modyfikację uprawnień w zakresie nakładania kar na podmioty, podobnie jak w przypadku prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów). Po drugie, w ustawie miały wyraźnie zostać określone praktyki uznawane za "pseudomedyczne", odnoszące się do udzielania świadczeń zdrowotnych przez osoby niewykonujące zawodu medycznego, stosowania lub oferowania metod, którym przypisuje się właściwości świadczenia zdrowotnego, a prowadzących do pogorszenia zdrowia, niepodjęcia lub odstąpienia od udowodnionego naukowo postępowania diagnostyczno-leczniczego, oraz medycznej dezinformacji.

Decyzja prezydenta realnie zablokowała możliwość przyjęcia przepisów, które miały pomóc pacjentom narażonym na szkodliwe metody „leczenia”.

Przekaz tej ustawy był jasny: nie zgadzamy się na zarabianie na ludzkiej desperacji, oferowanie niesprawdzonych terapii i odciąganie chorych od prawdziwego leczenia. Pacjent, który szuka pomocy w trudnym momencie, ma prawo do rzetelnej informacji i bezpiecznego leczenia. Nie może być bezbronny wobec tych, którzy dzięki manipulacji i kłamstwu zarabiają na jego chorobie. To jest ustawa w obronie pacjenta. I tej ochrony będziemy się domagać – komentowała Jolanta Sobierańska-Grenda, minister zdrowia.

Sam prezydent zaproponował co prawda własny projekt nowelizacji i przekazał go do Sejmu, jest on jednak całkowicie odmienny w zakresie struktury i rozwiązań. Oceniający go eksperci podkreślali, że nie przyniesie on oczekiwanych efektów, a wręcz zwiąże ręce prokuraturze. 

Dwie takie same ustawy, dwa różne wnioski do TK

1 października prezydent poinformował z kolei, że podpisał ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych, a jednocześnie skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Problem polega na tym, że w lipcu odmówił on podpisania ustawy o niemal identycznym brzmieniu i skierował ją do TK. To oznacza, że w Trybunale znajdują się dwa wnioski prezydenckie dotyczące w zasadzie tych samych regulacji. Dotychczas nie było takiego przypadku.

Ustawa z lipca i obecna różnią się jedynie trzema szczegółami. Pierwotna wersja miała dotyczyć opodatkowania za okres od marca do końca 2026 r. Była tylko jedna stawka podatkowa -60 proc, bez żadnych ograniczeń. Nie było delegacji ustawowej do czasowego obniżenia stawek akcyzy.

W nowej wersji podatek obejmuje okres od 1 marca br. do 31 marca 2027 r. Niektóre firmy paliwowe mogą zapłacić też podatek według stawki podatkowej 60 proc., ale ograniczony do poziomu 50 proc. swoich dochodów. Wprowadzono delegację ustawową do obniżki akcyzy.

Zapewne najlepiej by było, gdyby prezydent wycofał pierwszy z wniosków. Natomiast z punktu widzenia pracy Trybunału, w mojej ocenie, nic nadzwyczajnego się nie stało. Jeżeli oba wnioski dotyczą tych samych przepisów i takich samych wzorców konstytucyjnych, to powinny zostać połączone do wspólnego rozpoznania. Gdybym był obecnie prezesem TK, tak właśnie bym zrobił – skomentował dla Prawo.pl Jerzy Stępień, były prezes Trybunału.

Zmiana granic gmin, czyli państwo kontra samorząd

Przed Trybunałem Konstytucyjnym nadal pozostaje też nierozstrzygnięta sprawa K 6/23, zainicjowana przez gminę Kleszczów. Wniosek dotyczy konstytucyjności przepisów, na podstawie których rząd zmienił granice Kleszczowa i Bełchatowa, przenosząc do tej drugiej gminy m.in. tereny związane z elektrownią.

Choć spór dotyczy konkretnych samorządów, jego znaczenie wykracza daleko poza lokalny konflikt. Rozstrzygnięcie będzie miało wpływ na ocenę uprawień Rady Ministrów do zmiany granic, zakresu samodzielności finansowej jednostek samorządu terytorialnego, poziomu konstytucyjnej ochrony majątku i dochodów samorządów. 

Zmiana granic gmin to problem, który powraca co roku i zawsze budzi spory. Samorządowcy przekonują, że obecne regulacje często prowadzą do konfliktów między samorządami, zamiast wspierać współpracę i budowanie partnerstw w rozwiązywaniu lokalnych problemów. Szczególnie pokrzywdzone czują się gminy położone wokół dużych miast i metropolii. Przekonują, że prawo nie zabezpiecza ich interesów.

Polecamy książki biznesowe