- Bardzo dobrze, że projekt został nam przedstawiony. Niestety w tej formie budzi wiele zastrzeżeń. Czekamy na nowe propozycje - mówią rozmówcy Prawo.pl.

Inny ekspert biorący udział w spotkaniach zespołu, który ma wypracować projekt zmian w prawie podkreśla, że odbyły się dwa spotkania i nie ma konsensusu. - To jest skomplikowana materia, bo trzeba jednocześnie wprowadzić zmiany w trzech ustawach. Chodzi o przepisy dotyczące ograniczające wolność i prawa obywatelskie, dlatego projekt jest taki trudny – podkreśla. - Musimy wspólnie, na kolejnych spotkaniach, wypracować model, co zmienić. Członkowie zespołu są zgodni, że przepisy trzeba zmienić, ale każda ze stron zwraca uwagę na inne aspekty. Spotkania są bardzo merytoryczne - zapewnił.  

Czytaj: Prokuratura: Można izolować w Gostyninie na podstawie zabezpieczenia>>
 

Zespół ekspertów pracuje nad projektem 

Zespół ekspertów, którzy mają pracować nad zmianą przepisów został powołany pod koniec stycznia br. z inicjatywy premiera Mateusza Morawieckiego po spotkaniu z szefami klubów parlamentarnych. Na polecenie szefa rządu, Ministerstwo Zdrowia wspólnie z Ministerstwem Sprawiedliwości mają zmienić przepisy, a idea taka powstała po zabójstwie prezydenta Gdańska. Zginął on po ugodzeniu nożem przez Stefana W., który w grudniu  ubiegłego roku wyszedł z więzienia, gdzie odsiadywał wyrok więzienia za napady na placówki bankowe. W więzieniu leczył się psychiatrycznie, a jego matka w wywiadzie podała, że w zakładzie karnym stwierdzono u niego schizofrenię paranoidalną. Po wyjściu z więzienia miał nie przyjmować leków.

Stefan W. został zdiagnozowany w więzieniu. W jego przypadku leczenie nie było skuteczne. Jednak zgodnie z obowiązującymi przepisami tylko rodzina mogła złożyć wniosek na przymusowe leczenie psychiatryczne.

Proponowane zmiany mają pomóc uniknąć sytuacji, kiedy osoba odbywająca karę więzienia, wychodzi z niego i nie wiadomo czy się dalej leczy i czy terapia jest skuteczna. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, po styczniowym spotkaniu u premiera podkreślał, że prace dotyczące zmian w prawie będą toczyć się "na poziomie eksperckim". Według niego, kluczowe będzie "znalezienie równowagi między skutecznością działania państwa wobec potencjalnie niebezpiecznych sprawców, a gwarancjami obywatelskimi".

Nieoficjalnie wiadomo, że w pracach zespołu uczestniczy ponad 20 osób, w tym przedstawiciele rzecznika praw obywatelskich, ministerstw zdrowia i sprawiedliwości, ale także prawnicy, lekarze, przedstawiciele stowarzyszeń pacjentów oraz fundacji działających na rzecz osób przebywających w zakładach karnych.

Czytaj: Dyrektor więzienia będzie mógł złożyć wniosek o przymusowe leczenie skazanego>>

 


Zmiany w dwóch ustawach 

Przypomnijmy, że planowane są zmiany w przepisach ustawie o ochronie zdrowia psychicznego oraz kodeksie karnymZgodnie z zaproponowanymi zmianami wniosek do sądu będzie mógł złożyć np. dyrektor więzienia wobec każdego skazanego, co do którego będzie mieć wątpliwości, czy nie powinien się leczyć psychiatrycznie. Sąd będzie mógł skierować do szpitala także więźnia, który nie uczestniczy w orzeczonej terapii.

Jak nieoficjalnie dowiedziało się Prawo.pl, zaproponowana zmiana przepisów miała obejmować ustawę o chronię zdrowia psychicznego. Zmieniony miał być art. 29 tej ustawy dotyczący przyjęcia do szpitala osoby bez jej zgody. Zgodnie z obowiązującymi przepisami o potrzebie przyjęcia kogoś (jeśli spełnia określone kryteria) do szpitala psychiatrycznego bez jego zgody, orzeka sąd opiekuńczy. Teraz taki wniosek może złożyć tylko małżonek, krewni w linii prostej, rodzeństwo, jego przedstawiciel ustawowy, osoba sprawująca nad nią faktyczną opiekę oraz opieka społeczna.

Czytaj: Czy prawo dopuszcza zmianę kwalifikacji prawnej podstawy przyjęcia do szpitala psychiatrycznego>>

W zaproponowanej zmianie przepisów z takim wnioskiem będzie mógł wystąpić organ państwa np.: policja, prokuratura, dyrektor więzienia. Co oznacza, że większa liczba osób uprawnionych do składania wniosków o przyjęcie do szpitala bez zgody pacjenta. O tym, czy taka osoba trafi do szpitala, po zasięgnięciu opinii biegłych, zadecyduje sąd.

 

CzytajSN: Człowieka nie można przymusowo izolować na podstawie kpc>>

 


Niebezpieczeństwo: Instrument medyczny wykorzystany do celu izolacji

Psychiatrzy podkreślają, że przepisy będą ulegać dalszym zmianom, jednak niezależnie od projektu legislacyjnego największe wątpliwości środowiska psychiatrycznego budzi tendencja do przerzucania odpowiedzialności za bezpieczeństwo publiczne spowodowane zachowaniami agresywnymi na psychiatrię.

 - Negatywnie należy ocenić przypisywanie psychiatrii zadań prewencyjnych i resocjalizacyjnych. Sprzeciw psychiatrów budzi ingerencja w Ustawę o ochronie zdrowia psychicznego. Burzy ona ideę ustawy - ochrony osób chorych psychicznie, dopuścić może do stworzenia z ustawy ochronnej i gwarantującej prawa chorych, przepis umożliwiający pozbawienie wolności poprzez przymusowe umieszczenie w szpitalu psychiatrycznym osoby z zaburzeniami osobowości i szczególnie niebezpieczne – podkreśla pragnący zachować anonimowość przedstawiciel środowiska medycznego. - Można zapytać po co? Gdy bezspornym jest, że nie ma możliwości leczenia zaburzeń osobowości pod przymusem i wbrew czyjejś woli. Odpowiedź jest jedna: pozyskać dla celu izolacji instrument medycznego pozbawiania wolności i unikać odpowiedzialności za bezpieczeństwo publiczne przez służby do tego powołane - dodaje lekarz.

Czytaj: Ustawa psychiatryczna do pilnej poprawki >>

Wniosek pół roku przed końcem kary 

W obecnym stanie prawnym, w przypadku skazanego nawet jeżeli ujawnią się u niego w trakcie odbywania kary zaburzenia psychiczne, po opuszczeniu zakładu karnego jest on objęty przepisami ustawy z 19 sierpnia 1994 r. o ochronie zdrowia psychicznego, która przewiduje, że osoba chora psychicznie może być przyjęta do szpitala psychiatrycznego bez wyrażonej zgody przede wszystkim wtedy, gdy jej dotychczasowe zachowanie wskazuje, że z powodu tej choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób (art.23 ust.1).

Dotychczas nie było możliwości skierowania na leczenie ambulatoryjne lub szpitalne skazanego odbywającego karę pozbawienia wolności, po opuszczeniu przez niego zakładu karnego, jeżeli zaburzenia ujawniły się w trakcie wykonywanej kary, a nie miały bezpośredniego związku z popełnionym czynem.

Zgodnie z projektowanymi przepisami, pół roku przed zakończeniem kary i wyjściem z więzienia, organy państwa, czyli np.: dyrektor więzienia będzie mógł wystąpić z wnioskiem do sądu rodzinnego o przymusowe leczenie każdego więzienia, co do którego będą mieć wątpliwości, czy nie powinien się leczyć psychiatrycznie. Sąd, po zasięgnięciu opinii biegłych, może wydać nakaz leczenia.

Zgodnie z obowiązującymi już przepisami, żeby kogoś przymusowo leczyć psychiatrycznie, musi on spełniać określone kryteria. Jego dotychczasowe zachowanie musi wskazywać na to, że nieprzyjęcie do szpitala spowoduje znaczne pogorszenie stanu jej zdrowia psychicznego bądź musi być niezdolny do samodzielnego zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych, a uzasadnione jest przewidywanie, że leczenie w szpitalu psychiatrycznym przyniesie poprawę jej stanu zdrowia.

 - W więzieniach jest psycholog i lekarze, jeśli oni będą mieć wątpliwości, czy dany więzień powinien się leczyć psychiatrycznie, dyrektor więzienia będzie mógł wystąpić do sądu z wnioskiem o przymusowe leczenie – mówił Prawo.pl anonimowo ekspert. 

Czytaj: Resort zdrowia chce się pozbyć ośrodka w Gostyninie>>

Zmiany w środkach zabezpieczających

W projekcie nowelizacji kodeksu karnego planowana jest zmiana wykonywania środków zabezpieczających w formie terapii.  Obecnie, gdy ktoś dokona czynu zabronionego pod wpływem choroby psychicznej i zostanie uznany za niepoczytalnego, sąd może zastosować środek zabezpieczający w formie terapii. Wtedy pacjent ma nakaz chodzenia do poradni. Jednak była luka w prawie. Nawet jeśli lekarz powiadomił sąd, że pacjent nie realizuje terapii, albo nie bierze leków, sąd nie może takiego chorego skierować do szpitala. Dzięki proponowanej nowelizacji kodeksu karnego, sąd mógłby zdecydować o jego umieszczeniu w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jeśli ktoś został przez sąd skierowany na terapię i się na nią nie zgłasza albo jest ona nieskuteczna, bo np. nie brał leków albo był pod wpływem alkoholu chociaż jest od niego uzależniony, to dopóki nie popełnił drugi raz przestępstwa sąd nie może go skierować do szpitala. Po zaproponowanej zmianie przepisów sąd będzie mógł takiego pacjenta wysłać na takie leczenie.

Czytaj: RPO: Więzienia to nie miejsca dla osób chorych psychicznie>>

RPO: konieczne głębokie, systemowe zmiany

Także Rzecznik Praw Obywatelskich od 2016 r. upomina się o przepisy umożliwiające umieszczenie w zakładzie psychiatrycznym skazanych, w przypadku których w czasie odbywania kary stwierdzono chorobę psychiczną. Wielokrotnie podnosił, że osoby takie nie powinny przebywać w zakładach karnych, ani w przywięziennych szpitalach psychiatrycznych, bo nie daje im to szansy na skuteczną terapię.

W lutym 2018 r. RPO przedstawił raport dotyczący ok. 100 osób chorujących psychicznie lub z niepełnosprawnością intelektualną, które przebywały w jednostkach penitencjarnych. Oceniono w nim, że większość przypadków wymaga interwencji. RPO zakwestionował 45 proc. rozstrzygnięć sądowych - wystąpił z 14 kasacjami - 13 uwzględniono i złożył 22 wystąpienia do prezesów sądów o wznowienie postępowania - 18 spraw wznowiono.

W ocenie RPO osoby chorujące psychicznie, w ostrej psychozie, nie mogą trafiać do więzienia. Proponuje, by już po zatrzymaniu policjanci musieli podawać w notatkach służbowych np., że kontakt z daną osobą jest utrudniony, z kolei prokuratorzy powinni wykazywać większą wrażliwość i powoływać biegłych w przypadku wątpliwości co do stanu zdrowia psychicznego danej osoby. 

Sądy nie mogą ignorować przesłanek świadczących o tym, że dana osoba może mieć kłopot z korzystaniem ze swoich praw, a zdarza się, że takim osobom nie zapewnia się obrońcy, mimo że jest to w ich przypadku obligatoryjne. Zapadają też wyroki nieuwzględniające faktu, że taka osoba nie może odbywać kary więzienia - zaznacza RPO.

Luka w prawie uniemożliwia skuteczne leczenie

Zgodnie z przepisami kodeksu karnego wykonawczego sąd penitencjarny, po stwierdzeniu choroby psychicznej osadzonego, ma obowiązek udzielić mu przerwy w karze. Kilka miesięcy temu dr Ewa Dawidziuk, dyrektor Zespołu do spraw Wykonywania Kar Biura RPO mówiła portalowi Prawo.pl, że nie ma przepisu, który wskazywałby gdzie taką osobę kierować.

- Analizowaliśmy m.in. sprawę skazanego z zakładu karnego w Łodzi. W jego przypadku sąd zdecydował nawet o przerwie w odbywaniu kary, ale na krótki okres. Zarówno rodzina mężczyzny, jak i szpital do którego trafił, sygnalizowały, że stanowi on zagrożenie i może uciec. Wrócił więc do zakładu karnego. Kolejnej przerwy w karze sąd już nie udzielił, mimo że Służba Więzienna przedstawiała opinię, że jego dalszy pobyt w tym miejscu zagraża jego życiu i zdrowiu - podkreślała.

Eksperci mówią wprost, że szpitale przy więzieniach nie stwarzają odpowiednich warunków do skutecznego leczenia. Przy zakładach karnych w całej Polsce działa obecnie pięć szpitali psychiatrycznych: w Szczecinie, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu i Poznaniu. Tylko w placówce w Szczecinie pacjenci poza farmakoterapią mogą również korzystać z warsztatów i terapii, z kolei w żadnej nie są stosowane elektrowstrząsy.