- Psychiatrzy, psychologowie mogą oceniać zaburzenia psychiczne, ale to nie wróżki, nie stwierdzą czy osoba, która dopuściła się przestępstw seksualnych, odsiedziała wyrok, znowu komuś zagrozi. Taką opinie powinien wydać zespół ekspertów - mówi prof. Janusz Heiztman, dyrektor Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie oraz kierownik Kliniki Psychiatrii Sądowej.

W Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie przebywają osoby, które uprzednio zostały skazane za najcięższe przestępstwa seksualne i uznane - po odbyciu kary - za stwarzające zagrożenie dla społeczeństwa. 22 listopada minie 5 lat od uchwalenia ustawy o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób. Placówka już przekroczyła swoją pojemność - 60 osób, obecnie przebywają w niej 62, a kolejne są cały czas kierowane. 

Decyzja o skierowaniu do ośrodka, podejmuje sąd na wniosek dyrektora zakładu karnego i po zasięgnięciu opinii psychiatrycznych i psychologicznych. Problem w tym, że jak podnoszą eksperci, specjalista może jedynie stwierdzić, że zaburzenie jest i, że może w związku z tym występować zagrożenie. Z kolei sądy - jak mówią obrońcy praw człowieka - wolą w takich sytuacjach kierować do Gostynina. - Przy pomocy nas, psychiatrów i psychologów stworzono alternatywne więzienie - mówi prof. Heitzman.

Czytaj: Nieludzkie traktowanie w Gostyninie? Będzie skarga do Strasburga>>

Ustawa niedoskonała, zmiany konieczne

Profesor nie ma wątpliwości, że ustawa dotycząca Gostynina jest niedoskonała, a nawet - jak dodaje - narusza szereg przepisów konstytucyjnych.  - W tej chwili te rozwiązania idą już swoim biegiem, który może tylko w tempie geomatrycznym zwiększać liczbę osób izolowanych. Izolowanych, co do których zawsze będą istnieć wątpliwości, których dzisiaj nauka nie jest w stanie rozstrzygnąć, a tym bardziej nie jest w stanie rozstrzygnąć tego psychiatra, czy psycholog. Ponieważ nie mają narzędzi takich żeby stwierdzić z całą pewnością, że ktoś w przyszłości nie będzie komuś zagrażać - mówi. 

Dodaje, że system służby zdrowia nie może być odpowiedzialny za ochronę społeczeństwa przed czynami osób, które nie są chore psychicznie i były poczytalne w chwili popełnienia czynu, co do których istnieją wątpliwości, że one mogą ujawniać np. zaburzenia osobowiści albo upośledzenie umysłowe.  - Zmiany powinny iść właśnie w tym kierunku, by taki ośrodek pozostawał w wymiarze sprawiedliwości. Dlaczego? Bo wtedy będziemy mieli możliwość pełnej sądowej kontroli nad prawomocnością dalszego pozbawiania kogoś wolności. I nie będzie to zależało od opinii psychologa, który wyda ją w sposób subiektywny, ale będzie zależało od wyroku lub postanowienia sądu o utrzymaniu po zakończeniu prawomocnie zakończonej kary osoby w systemie wymiaru sprawiedliwości - mówi. 

Czytaj: Pacjentka ze schizofrenią pozostanie w Gostyninie>>

Psychiatra to nie wróżka, konieczny zespół ekspertów

W jego ocenie podstawą takich decyzji nie mogą być też jedynie opinie psychologów i psychiatrów. - Oni mają prawo oceniać zaburzenia psychiczne ale zaburzenia psychiczne ma każdy z nas. Pytanie czy ujawniają się one na co dzień i przeszkadzają w codziennym funkcjonowaniu. Przykład? Agresja - mamy kompetencje do wypowiadania się na temat agresji, mamy narzędzia, żeby tą agresywność jako cechę osobowości badać i mamy prawo do tego żeby w tym zakresie pomagać wymiarowi sprawiedliwości, ale pomagać - mówi profesor.  I dodaje, że lekarz nie wyda opinii o prawdopobieństwe, że ktoś w przyszłości komuś nie zagrozi ... "bo nie jest wróżką".

Czytaj: Prof. Ewa Łętowska: Gostynin to więzienie, ale bez więziennych gwarancji>>

 


- Kierowanie do takiego ośrodka powinno następować na czas określony i na podstawie opinii zespołów eksperckich, w których wcale nie muszą odgrywać głównej roli psychiatrzy i psychologowie, bo mogą w nich być reedukatorzy, reedukatorzy seksualni, seksuolodzy, specjaliści od resocjalizacji, bezpieczeństwa publicznego - mówi. 

W Gostyninie nie ma mowy o terapii

W ocenie Heitzmana, nie ma też obecnie szans na to, by osoby przebywające w Gostyninie mogły być poddawana skutecznej terapii. - Po pierwsze nie można terapii traktować jako leczenia osoby zdrowej. Nie mam lekarstwa na zło, nie istnieje taka tabletka ani zastrzyk. A czym dysponuje lekarz, pielęgniarka w ośrodku w Gostynienie - właśnie tabletką, zastrzykiem i kaftanem bezpieczeństwa. A z czym się spotykają? Z problemami pedagogicznymi, wychowawczami, problemami sprzeciwu przeciwko uwięzieniu, które - czego przebywający tam są świadomi - nie ma żadnej szansy by się zakończyć - mówi. 

Dodaje, że fakt, iż nie chcą oni korzystać z oferty terapeutycznej nie jest niczym zaskakującym. - Korzystanie z oferty terapeutycznej, wbrew swojej woli, niszczy sens psychoterapii. Nie ma psychoterapii, jeżeli odbywa się w ośrodku przymusowym. Sensem pscyhoterapii i zmiany człowieka jest jego dobrowolna chęć zmiany - dodaje. 

Resort zdrowia myśli o zmianach

Podczas niedawnej konferencji dotyczącej sytuacji w Gostyninie, która odbyła się w Warszawie, wiceminister zdrowia Zbigniew Król przyznał, że resort dostrzega zarówno przepełnienie ośrodka jak i konieczność zmian w prawie. 

Zapowiedział, że w związku z zamknięciem sąsiadującego z Gostyninem Regionalnego Ośrodka Psychiatrii, już w przyszłym roku powinna rozpocząć się inwestycja, która rozwiąże problemy lokalowe placówki. Ministerstwo daje sobie na to trzy lata. 

- Problemem są też ramy prawne, gdzie takie instytucje, ośrodki powinny być przypisane. Ze strony resortu zdrowia możemy gwarantować wsparcie w zakresie medycznym, maksymalnie i najlepiej jak potrafimy. Odnośnie kierowania, odnośnie lokowania tych pacjentów, odnośnie decyzji przedłużających ich pobyt musimy zmienić prawo - powiedział. Dodał, że resort zdrowia chce nad tym pracować z resortem sprawiedliwości. Zaznaczył, że chodzi by stworzyć takie przepisy, które z jednej strony zabezpieczą obywatela, z drugiej nie będą prowadzić do łamania praw nabytych. - To byśmy chcieli zagwarantować - powiedział Król.