W ośrodku w Gostyninie przebywają osoby, uprzednio skazane za najcięższe przestępstwa seksualne i uznane - po odbyciu kary - za stwarzające zagrożenie dla społeczeństwa. Nie powinny tu - zgodnie z przepisami - trafiać osoby psychicznie chore. Sprawa jedynej kobiety przebywającej w Gostyninie, chorej na schizofrenie podnoszono była już wielokrotnie, mimo to nie przeniesiono jej do szpitala psychiatrycznego. Do placówki - według nieoficjalnych informacji portalu Prawo.pl - trafiła po odbyciu kary za zaatakowanie innego pacjenta przebywającego na oddziale psychiatrycznym.

Czytaj: Ośrodek w Gostyninie jak tykająca bomba? RPO: łamane prawa człowieka>>

RPO wnioskuje, sąd w Płocku odmawia

Rzecznik Praw Obywatelskich w październiku wystąpił do płockiego sądu, który rozpatruje wnioski o zwolnienie osób przebywających w Gostyninie. Apelował o zwolnienie pacjentki, w celu umieszczenia w szpitalu psychiatrycznym. 

- To, że KOZZD w Gostyninie nie jest właściwym miejscem dla kobiety podnosili tamtejsi psychiatrzy, bez skutku jednak wnosili o jej przeniesienie do szpitala psychiatrycznego. Przedstawiciele RPO zwrócili na kobietę uwagę podczas wizytacji z 2017 r. Stwierdzono, że jest w pełni ubezwłasnowolniona. Wcześniej była sześć razy hospitalizowana w szpitalach psychiatrycznych - pierwszy raz w wieku 15 lat. Rozpoznano wtedy u niej m.in. zaburzenia schizotypowe i zaburzenia osobowości - uzasadniano.

Jak poinformowała Prawo.pl szefowa Zespołu do spraw Wykonywania Kar Biura RPO dr Ewa Dawidziuk, odpowiedź sądu właśnie wpłynęła.

- Poinformowano nas, że pobyt pacjentki w ośrodku został przedłużony. Sąd nie powołał też drugiej grupy biegłych - o co wnioskowaliśmy - by wypowiedzieli się w sprawie pacjentki. Nie dostaliśmy uzasadnienia - dodała.

 


KOZZD systematycznie wnioskuje o przeniesienie

Już w listopadzie 2016 r. lekarze psychiatrzy z Gostynina stwierdzili w swojej opinii skierowanej do sądu w Płocku, że pobyt kobiety w KOZZD "jest nieadekwatny do jej stanu zdrowia„. Podnosili, że pacjentka ma objawy psychopatologiczne, takie jak halucynacje słuchowe namawiające ją do popełnienia samobójstwa. Zaznaczali, że powinna trafić do leczenia psychiatrycznego. 

Takie wnioski przesyłane były do sądu co 6 miesięcy, ostatnia 17 maja 2018 r. Także osoby spoza ośrodka - m.in. ekspertka Biura RPO, psychiatra i biegła sądowa, stwierdziła, że kobieta choruje na schizofrenię paranoidalną i "powinna być leczona w szpitalu psychiatrycznym, w którym poza leczeniem farmakologicznym będzie mogła być poddana odpowiednim oddziaływaniom terapeutycznym”. 

Także podczas kontroli ośrodka sędzia Sądu Okręgowego w Płocku - w sierpniu 2018 r. - stwierdziła, że pobyt kobiety na oddziale z 16 mężczyznami (oddział na którym przebywają osoby stanowiące największe zagrożenie, m.in. zabójca czterech chłopców Mariusz Trynkiewicz) jest dla niej "niekomfortowy". We wnioskach podkreśliła jednak brak uregulowań prawnych dotyczących przenoszenia do zamkniętego zakładu psychiatrycznego osób przebywających w KOZZD, u których zdiagnozowano chorobę psychiczną. 

Tymczasem w ocenie biegłych sądowych powołanych przez Sąd Okręgowy w Płocku, kobieta "nie cierpi na chorobę psychiczną czyli psychozę" i nie stwierdzili u niej "objawów psychopatologicznych spełniających kryteria schizofrenii paranoidalnej". Ich zdaniem cierpi ona na "zaburzenia osobowości chwiejnej emocjonalnie typu borderline". 

W Gostyninie 62 osoby, kolejne mają być przewiezione 

Placówka już w październiku przekroczyła swoją pojemność - 60 osób. Aktualnie - jak nieoficjalnie mówią pracownicy KOZZD-u - przebywa tam 62 osoby. - Mamy informacje, że kolejna została już skierowana. To nie koniec. Mamy zapowiedź następnych - dodają. 

Przyznają, że dyrektor dowiaduje się o tym z jednodniowym lub dwudniowym wyprzedzeniem. Równocześnie żadna z osób przebywających w ośrodku nie została zwolniona, mimo że dyrektor wnioskował o to w sześciu przypadkach.  Jedna z tych spraw swój finał będzie miała w Trybunala Praw Człowieka w Strasburgu.  

- Powstał swoisty układ zamknięty. Pacjenci tylko napływają, dotychczas ani jeden z nich nie został wypisanym. Oni mnie wprost pytają podczas wizytacji, czy to jest dożywotni pobyt. Musiałam poinformować, że ustawa stanowi o bezterminowym umieszczeniu w ośrodku, weryfikowany jedynie co 6 miesięcy przez Sąd Okręgowy w Płocku (jemu podlega Ośrodek) - mówiła już wcześniej Dawidziuk.