Minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz zapowiadała, że jeszcze w tym roku do mniejszych miast ma być przeniesionych kilka centralnych urzędów. Zobacz więcej: Rząd konsekwentnie planuje przenoszenie urzędów poza stolicę>>

Jak podkreśla Rafał Trzeciakowski, ekonomista FOR, miasta są przede wszystkim rynkami pracy, a im większy rynek pracy, tym wyższa produktywność i w efekcie zarobki. Na całym świecie rośnie populacja miast - ten proces w ostatnim czasie wydaje się przyspieszać ze względu na zmiany technologiczne i gospodarcze pozytywne dla największych metropolii, przy jednoczesnym starzeniu społeczeństw.

Deglomeracja nie wzmocni samorządów

Zdaniem eksperta FOR, lokalizacja urzędów centralnych nie ma związku z samorządami. Jak podkreśla w opracowaniu, decyzje pozostaną scentralizowane, bo dyskusja dotyczy jedynie zmiany lokalizacji urzędów centralnych, a nie przeniesienia ich kompetencji do samorządów. Niestety, obecnie samorządy w Polsce są relatywnie słabe, więc większa decentralizacja byłaby pożądana – zaznacza.

Według FOR lokalizacja urzędów w mniejszych miejscowościach nie zatrzyma procesu ich wyludniania się na rzecz dużych miast. Jak argumentuje Rafał Trzeciakowski, na całym świecie najszybciej rośnie populacja największych miast. Podobnie jest w Niemczech, pomimo rozlokowania wielu urzędów w mniejszych miejscowościach.

Czytaj: Deglomeracja? W Niemczech duże miasta też rosną najszybciej>>
 

Oszczędności pod znakiem zapytania

Jak zaznacza FOR w opracowaniu, przenoszenie urzędów generuje znaczne koszty rekrutacji nowych pracowników i zakłóceń pracy. Stałym kosztem są podróże służbowe pomiędzy rozproszonymi urzędami. Źródłem oszczędności mogą być niższe koszty powierzchni biurowych, ale pod warunkiem sprzedaży lub wynajmu wcześniej zajmowanych budynków.

Ekspert zauważa, że pracownicy bardzo rzadko są skłonni przeprowadzić się do mniejszego miasta bez znacznej poprawy warunków finansowych zatrudnienia, szczególnie jeżeli małżonek musiałby szukać nowej pracy, a dzieci zmieniać szkołę. Do tego dochodzi znaczne pogorszenie oferty kulturalnej i rozrywkowej. W przypadku przenoszenia urzędów jedyna poprawa finansowa wynika z niższych kosztów życia.

 


Rewolucja informacyjna ułatwia kontakt z urzędami

Dostęp do urzędów jest ważny, jednak obywatele mogą coraz więcej czynności urzędowych dokonywać przez internet, więc lokalizacja urzędów w najlepiej skomunikowanych i centralnie położonych miastach traci na znaczeniu.

Z drugiej strony bezpośredni kontakt urzędników tworzących politykę publiczną rządu centralnego czy województwa pozostaje kluczowy, a może nawet staje się coraz ważniejszy, co przemawia za pozostawieniem ich w jednym miejscu.

Według FOR deglomeracja ma też dotyczyć miast wojewódzkich, ale nawet ograniczenie jej do Warszawy byłoby problemem dla wszystkich. Ewentualne spowolnienie migracji do dużych miast oraz prawdopodobne koszty przeniesienia i funkcjonowania rozproszonych urzędów obciążyłyby wszystkich mieszkańców Polski. Rozproszenie urzędów z dużym prawdopodobieństwem pogłębiłoby problem silosowości administracji publicznej, co mogłoby pogorszyć jakość tworzonych polityk publicznych.

Zdaniem Rafała Trzeciakowskiego wyzwania stojące przed Polską to: zapewnienie dostępności największych miast dla młodych z peryferii i skuteczne dostarczanie usług publicznych osobom starszym w wyludniających się małych miejscowościach.

Więcej informacji na stronie FOR>>