Z uwagą przeczytałem na Prawo.pl tekst „Miasta czekają na zmianę prawa o cmentarzach” i chciałbym się odnieść do sformułowanych w nim tez.
Na początku kilka uwag ogólnych. Ustawa rzeczywiście ma już sześćdziesiąt lat i mimo wielokrotnych nowelizacji wymaga całościowego napisania od początku, aby można w niej ująć wszystkie istotne zagadnienia. Tak byłoby np. w kwestii kolumbariów, czy szerszego dopuszczenia innych rodzajów pochówków. W pełni zgadzam się z opinią Marka Wójcika ze Związku Miast Polskich, że w przypadku kolumbariów konieczna jest liberalizacja przepisów – wymogi sanitarne mogą być znacznie mniejsze niż dla zwykłych cmentarzy. Co do szczegółów, to powinni zabrać głos eksperci i opracować standardy higieniczno-sanitarne dla takich obiektów budowlanych.

Mniejsze wymogi sanitarne być może otworzyłyby też drogę do dopuszczenia do wykonywania tego typu zadań publicznych również przez podmioty spoza sektora komunalnego bądź kościelnego. Obecnie przecież podmioty takie tworzą z powodzeniem np. miejsca grzebalne dla zwierząt. Przykładowo w miejscowości Konik Nowy w okolicach Warszawy działa „cmentarz” Psi Los (piszę w nawiasie, bo co do zasady nazwa cmentarz określa miejsce przeznaczone do pochowku tylko ludzkich zwłok) prowadzony przez osobę fizyczną mającą zarejestrowaną działalność gospodarczą. Dlatego należy przemyśleć rozsądne dopuszczenie sektora prywatnego (być może obwarowane odpowiednimi wymogami) bądź szersza współpracę samorządów ze związkami wyznaniowymi, zwłaszcza tymi, które dysponują cmentarzami przewyższającymi potrzeby ich wiernych.

 


Cmentarze w sąsiednich gminach

Liberalizacja wymogów sanitarnych oraz – ewentualnie – możliwość prowadzenia cmentarzy przez podmioty inne niż związki wyznaniowe i gminy - zdecydowanie jednak nie wystarcza. Maria Kaczmarska, rzecznik prasowy Miejskiego Ogrodu Zoologicznego Sp. z o.o. i Zarządu Zieleni Miejskiej w Łodzi zauważyła inny istotny problem – pochówki jedynie na terenie gminy zmarłego. Moim zdaniem trzeba odejść od zasady, że gmina musi prowadzić cmentarz na swoim własnym terenie. Należy dopuścić możliwość powstawania cmentarzy miejskich na terenach sąsiednich gmin (jako „gminę sąsiednią” można uznać taką bezpośrednio graniczącą z danym miastem, znajdująca się w sąsiednim powiecie albo znajdującą się w promieniu np. 20 kilometrów). Rozwiązania takie nie są obce także obecnej polityce społecznej. Przykładowo warto wspomnieć o rozwiązaniu funkcjonującym w ustawie o ochronie praw lokatorów w przepisach dotyczących eksmisji – art. 2 ust. 1 pkt 5a tej ustawy określa, że pomieszczenie tymczasowe, do którego można przenieść eksmitowanego może znajdować się również w pobliskiej miejscowości dotychczasowego miejsca zamieszkania.

Czytaj też: SA: Kościół odmówił powódce remontu grobu, więc mógł zostać pozwany>>

Przypominam też, że Najwyższa Izba Kontroli (NIK) wytyka w swoim raporcie pokontrolnym, że zgodnie z obecnym stanem prawnym gminy nie powinny nabywać nieruchomości pod cmentarze poza swoimi granicami (nawet gdy są spełnione wymogi sanitarne i lokalizacja taka została przewidziana w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego). Utrzymywanie tych regulacji (z czym zderzyły się miasta Legnica i Białystok) to absurd i na szczęście dostrzega to również Główny Inspektor Sanitarny, do którego należy inicjatywa legislacyjna w tej kwestii. Moim zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie, aby dopuścić również do tworzenia cmentarzy miejskich na terenie innej pobliskiej gminy (ma to miejsce np. w Antoninowie pod Warszawą, gdzie powstał Komunalny Cmentarz Południowy i funkcjonuje już od 20 lat), jak również powstanie jakieś formy współpracy miast ze związkami wyznaniowymi, aby wykorzystać na potrzeby grzebalne nieruchomości kościelne. Z art. 10 projektu nowej ustawy (ostatni mi dostępny - w wersji z lipca 2017 r.) wynika, że dozwolone byłoby zakładanie cmentarzy poza granicami gminy.

Nie widzę natomiast dobrego rozwiązania kwestii ponownych pochówków w grobach ziemnych. Skuteczne prawnie rozwiązanie - czyli wymuszające szybkie i sprawne przejmowanie miejsc do ponownego pochówku - spotka się z ogromnymi kontrowersjami i będzie nagłaśniane (oraz piętnowane) przez media, nie tylko ze względu na kwestie finansowe, ale zwłaszcza obyczajowe. Częściowym rozwiązaniem (ale tylko dotyczącym szczególnych przypadków, np. żołnierzy Powstania Warszawskiego bądź uczestników innych walk niepodległościowych) jest system finansowego wsparcia dla rodzin i organizacji opiekujących się grobami weteranów wojennych, niemniej jednak ustawa z 2018 r. o grobach weteranów walk o wolność i niepodległość Polski obowiązuje dopiero kilka miesięcy i zdecydowanie za wcześnie oceniać, czy należycie spełni swoją rolę.