Wicepremier Jacek Sasin poinformował w środę, że Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych już rozpoczęła druk kart wyborczych, na podstawie decyzji premiera wydanej zgodnie ze specustawą koronawirusową.

Drukowanie kart dla wszystkich

W Ministerstwie Aktywów Państwowych upewniliśmy się, że PWPW rozpoczęła druk kart wyborczych dla wszystkich uprawnionych do głosowania. Jak nam mówi Karol Manys, rzecznik prasowy resortu, PWPW rozpoczęła druk kart wyborczych dla wszystkich uprawnionych do głosowania, a nie tylko dla osób powyżej 60. roku życia i niepełnosprawnych. - Przygotowujemy się do wyborów powszechnych drogą korespondencyjną, zgodnie z postanowieniem marszałek Sejmu wybory mają się odbyć 10 maja, z drugiej strony Sejm przyjął już ustawę, która mówi, że będzie to głosowanie korespondencyjne, dlatego też druk kart już trwa - powiedział rzecznik.

 


Pewne działania są konieczne

Prof. Elżbieta Chojna-Duch z Uniwersytetu Warszawskiego podkreśla, że wybory na mocy obowiązującej Konstytucji powinny się odbyć nie wcześniej niż na 100 dni i nie później niż 75 dni przed upływem kadencji, zostały więc zarządzone na 10 maja. - W świetle zarządzenia marszałek Sejmu dokonane przez wicepremiera działania wykonawcze są konieczne, wynikają z prawidłowego zarządzania państwem. - Dlatego druku na kilka dni przed wyborami nie można zlecić, więc nie można czekać z organizacją wyborów do początku maja. Ponadto instytucje publiczne często przygotowują się wcześniej do przyszłych obowiązków, zadań. Nawet - przekraczając zakres upoważnienia, podejmując swoistego rodzaju ryzyka. Takim ryzykiem może być wydatkowanie środków finansowych z budżetu państwa na druk kart wyborczych - wyjaśnia.

Czy wybory korespondencyjne to przeciwdziałanie pandemii?

Jednak według wielu ekspertów, obecnie organy wyborcze mogą przygotowywać się jedynie do umożliwienia głosowania i drukować pakiety wyborcze wyłącznie dla wyborców, którzy już teraz mogą głosować korespondencyjnie.

Jak się dowiadujemy, decyzja premiera w sprawie przygotowań do wyborów, tak aby mogły się odbyć w trybie korespondencyjnym, została skierowana do Poczty Polskiej i PWPW w ubiegłym tygodniu. Podstawą jej wydania jest ustawa o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 i ustawa z 31 marca 2020 r. o zmianie tej ustawy. Jest tam przepis, zgodnie z którym premier może, „w związku z przeciwdziałaniem COVID-19”, wydawać polecenia różnym podmiotom.

Posłowie Koalicji Obywatelskiej Cezary Tomczyk i Marcin Kierwiński zapowiedzieli już złożenie do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu dokonania przez wicepremiera Jacka Sasina przestępstwa wyborczego. Ich zdaniem druk kart do głosowania korespondencyjnego dla wszystkich jest bezprawny, bo ustawa o wyborach korespondencyjnych nie została jeszcze uchwalona, a specustawa koronawirusowa nie stanowi wprost, że z koronawirusem „walczy się za pomocą urn wyborczych czy kart wyborczych".

Wątpliwości co do tego, czy organizacja wyborów korespondencyjnych jest przeciwdziałaniem epidemii, ma też dr Mateusz Radajewski z Wydziału Prawa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu SWPS ma. - W ustawie jest wyraźnie mowa o tym, że te polecenia mogą być wydawane tylko w związku z przeciwdziałaniem COVID-19. Interpretacja, według której organizacja wyborów korespondencyjnych, o których nie wiadomo, czy w takiej formie się odbędą, jest przeciwdziałaniem epidemii, to poważne nadużycie - uważa. 

O kontrolę nadzwyczajną w Ministerstwie Aktywów Państwowych i w spółkach mu podległych, w PWPW i Poczcie Polskiej, w sprawie druku kart wyborczych zwrócili się do Najwyższej Izby Kontroli posłowie Lewicy. W ich ocenie minister aktywów państwowych Jacek Sasin zlecając druk kart, złamał prawo.

Prof. Hubert Izdebski, prawnik, ekspert w dziedzinie samorządu i administracji mówi nam, że gdyby ktoś chciał opisać procedurę: kto, co, jak, kiedy - zgodnie z wersją powszechnego głosowania korespondencyjnego - miałby wykonać, to nie jest w stanie odpowiedzieć na te pytania. - Kwestie mające również istotne znaczenie dla ustalenia organów odpowiedzialnych za działania wyborcze mają być określone w rozporządzeniach. A mogą być one wydane dopiero po opublikowaniu ustawy Dzienniku Ustaw - wyjaśnia.

Obecnie nie wiadomo, ile pakietów drukować

Kolejna kwestia to liczba pakietów, które trzeba wydrukować. Prof. Mikołaj Cześnik z Uniwersytetu SWPS zauważa, że zawsze kart do głosowania drukowano mniej niż jest wyborców, przewidując niepełną frekwencję, a pakietów do głosowania korespondencyjnego jeszcze mniej, dostosowując to do spodziewanej liczby zgłaszających chęć takiego głosowania. - W przypadku powszechnego głosowania korespondencyjnego należałoby wydrukować tyle, ilu jest wyborców, czyli około 30 milionów, ponieważ przy głosowaniu korespondencyjnym każdy uprawniony musi otrzymać pakiet wyborczy, nawet jeśli nie zamierza głosować - mówi.

Jak zauważa Mateusz Radajewski, trzeba pamiętać, że obecnie głosowanie korespondencyjne odbywa się jedynie na wniosek wyborcy, który można złożyć najpóźniej na 15 dni przed dniem głosowania. - Oznacza to, że aż do 27 kwietnia nie będzie wiadomo, ile pakietów wyborczych należy przygotować. Osobnym problemem jest możliwość udziału w wyborach osób objętych kwarantanną lub izolacją. One będą mogły zgłosić zamiar głosowania korespondencyjnego nawet 5 dni przed dniem głosowania, czyli najpóźniej 5 maja - zaznacza.


Pieniądze publiczne mogą być zmarnowane

Na pytanie dziennikarza TVN24, o sytuację, w której pakiety wyborcze zostaną rozesłane, a Sejm nie zdoła odrzucić ewentualnego sprzeciwu Senatu wobec ustawy o głosowaniu korespondencyjnym i publiczne pieniądze zostaną zmarnowane, minister Jacek Sasin powiedział, że "to będzie odpowiedzialność tych ,którzy dzisiaj chcą doprowadzić do tego, że wybory nie odbędą się w konstytucyjnym terminie".

Jak nam mówi Wojciech Hermeliński, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, były przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej, problemem jest dualizm przepisów. Ustawodawca może je zmieniać, ale powinien to zrobić z wyprzedzeniem, a nie w ostatniej chwili, gdy procedura trwa a prawo „dostosowuje się do okoliczności”. Może to spowodować kłopoty, również finansowe, np. w związku z niepotrzebnie wydanymi pieniędzmi - uważa.

Również prof. Mikołaj Cześnik podkreśla, że decyzja o druku dokumentów potrzebnych do głosowania korespondencyjnego, czyli m.in. kart do głosowania to działanie bez podstawy prawnej i wydawanie publicznych pieniędzy bez takiej podstawy.

Odpowiedzialność z tytułu naruszenia dyscypliny finansów publicznych

Zapytana, czy w związku z tym wchodzi tu w grę odpowiedzialność z zakresu ustawy o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych, prof. Chojna-Duch zaznacza, że w tym przypadku od odpowiedzialności zwalnia art. 27 ustawy o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. - Nie dochodzi się bowiem odpowiedzialności za naruszenie w przypadku działania lub zaniechania podjętego wyłącznie w celu ograniczenia skutków zdarzenia losowego, a obecna sytuacja ma elementy stanu wyższej konieczności – tłumaczy.

Jak dodaje, ta wielowątkowa, trudna sytuacja ma miejsce w przypadku pandemii, jest wywołana przez czynniki zewnętrzne, których nie można było przewidzieć. - Z pewnością wybory tradycyjne zagrażałyby bezpośrednio życiu lub zdrowiu ludzi i groziły powstaniem szkody niewspółmiernie większej niż spowodowana działaniem lub zaniechaniem naruszającym dyscyplinę finansów publicznych - podkreśla.

Jej zdaniem przede wszystkim jednak nie należy „demonizować rangi tej odpowiedzialności i miarkować dwie wartości” - konstytucyjną zasadę ciągłości państwa i konieczną dla jej realizacji funkcję wykonawczą, polegającą na druku kart wyborczych.

Naruszenie dyscypliny finansów publicznych to nie przekroczenie uprawnień

Prof. dr hab. Elżbieta Kornberger–Sokołowska z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego wyjaśnia, że do naruszenia dyscypliny finansów publicznych dochodzi wtedy, gdy w decyzji o skierowaniu pieniędzy do wydatkowania nie można przywołać odpowiedniej podziałki w klasyfikacji budżetowej. Dopiero wtedy można rozważać kwestię odpowiedzialności.

- Dyscyplina finansów publicznych nie dotyczy przekroczenia kompetencji czy uprawnień, ale wydawania pieniędzy bez podstawy prawnej czy bez umocowania przewidzianego w budżecie państwa - podkreśla.

Jej zdaniem trudno wydatki na druk pakietów wyborczych obecnie rozpatrywać w kategorii, czy mają podstawę prawną. - W tej sytuacji należy wziąć pod uwagę, czy w budżecie państwa jest odpowiedni podział klasyfikacyjny, który można przywołać jako podstawę wydania tych środków – mówi. Jeśli decyzje są podejmowane w oparciu o taki podział, trudno będzie stwierdzić naruszenie dyscypliny finansów publicznych.