Czytaj: Majowe wybory prezydenckie korespondencyjnie dla wszystkich>>

Zdaniem większości posłów, może to zagrozić życiu obywateli polskich i podważyć koncepcję wolnych, równych, bezpośrednich i tajnych wyborów przewidzianą w polskiej konstytucji. Wszyscy eurodeputowani PiS zagłosowali w piątek przeciw tej rezolucji. Poparło ją 395 europosłów, 171 było przeciw. 128 wstrzymało się od głosu. Największą grupą polityków, która zagłosowała przeciw, była frakcja Tożsamość i Demokracja, w której zasiadają eurosceptyczni eurodeputowani m.in. z Austriackiej Partii Wolności (FPOe), francuskiego Zjednoczenia Narodowego, Alternatywy dla Niemiec (AfD) oraz włoskiej Ligi.

 


Zdaniem eurodeputowanych PiS umieszczenie sprawy wyborów korespondencyjnych w rezolucji PE dotyczącej walki z pandemią jest kolejnym przejawem stygmatyzacji Polski ze strony UE. Nazwali ten fakt "skandalicznym". - Z przykrością stwierdzamy, że nie jest to rezolucja tylko o walce z pandemią i jej skutkami, ale dokument, który wyraża stałe obsesje Parlamentu Europejskiego i większości, która rządzi Unią Europejską - ogłosili w komunikacie opublikowanym po głosowaniu nad rezolucją.

Natomiast europosłowie PO-PSL stwierdzili, że "nie było i nie ma zgody na łamanie prawa i wykorzystania pandemii do budowania rządów autorytarnych". - Nie chcemy też, żeby za błędy obecnego rządu płacili Polacy i tak już ciężko dotknięci przez kryzys. To, że po raz kolejny Europa z niepokojem upomina się o prawa i godność Polaków, jest wynikiem łamania prawa w Polsce przez Jarosława Kaczyńskiego i jego podopiecznych - napisali w oświadczeniu.