Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Przedsiębiorcy mogą jedynie w sądzie wygrać rekompensatę za wyższe ceny energii

Ceny energii od 1 stycznia 2019 r. miały być dla przedsiębiorców niższe, ale nie są. Dostawcy energii twierdzą, że nie mogą aneksować umów, bo nie ma przepisów wykonawczych do tzw. ustawy prądowej. Wszystko wskazuje jednak, że zmian umów nie będzie, a teoretycznie zamrożone ceny wkrótce zostaną odmrożone. Od Skarbu Państwa mogą jednak domagać się odszkodowania za całe zamieszanie.

Zgodnie z art. 417 kodeksu cywilnego za szkodę wyrządzoną przez zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej ponosi odpowiedzialność Skarb Państwa. Nie wydanie rozporządzenia w sprawie sposobu obliczenia kwoty różnicy ceny oraz sposobu wyznaczania cen odniesienia można uznać właśnie za takie zaniechanie, przez które przedsiębiorcy wciąż płacą wyższe rachunki za energię, mimo że od 1 stycznia obowiązuje tzw. ustawa prądowa. Dostawcy energii twierdzą bowiem, że bez rozporządzenia nie ma mowy o zamrożeniu cen na poziomie tych z czerwca 2018 r. Tymczasem od końca maja mówi się już wprost o „odmrażaniu” cen energii. Tyle, że dla firm ceny te nigdy nie zostały zamrożone. Liczący na ustawę, a poszkodowani przez brak rozporządzenia, mogą więc wystąpić na drogą sądową, domagając się odszkodowania.

Czytaj również: Rząd finalizuje prace nad rekompensatami dla 300 firm energochłonnych >>

Skarb Państwa musi liczyć się z procesami

Łukasz Jankowski, radca prawny, partner kierujący praktyką prawa energetycznego w kancelarii Wierzbowski Eversheds Sutherland, nie ma wątpliwości, że Skarb Państwa powinien uwzględnić potencjalne roszczenia, z jakimi mogą wystąpić nie tylko firmy energetyczne, ale i przedsiębiorcy nabywający energię elektryczną, którzy ponieśli realne straty np. na skutek zaniechania legislacyjnego, do jakiego doszło przez niewydanie rozporządzenia przez ministra energii.

Jan Sakławski, radca prawny z Kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy, potwierdza, że minister energii w sposób ewidentny dopuścił się zaniechania legislacyjnego nie wydając rozporządzenia, co może tworzyć podstawy do zgłaszania przez odbiorców roszczeń. - Z pewnością warte rozważenia będzie pociągnięcie Skarbu Państwa do odpowiedzialności za brak rozporządzenia, ale na jakich zasadach i w jakim wymiarze nie da się na razie stwierdzić ‒ mówi mec. Jan Sakławski. Wciąż bowiem nie zakończył się dialog z KE, więc nie wiadomo, jakie finalnie rozwiązania znajdą się w kolejnej nowelizacji ustawy prądowej. Nie ma jeszcze jej projektu, choć wiadomo, że ma obowiązywać od 1 lipca 2018 r.

Dlaczego dostawcy energii odmawiają obniżki cen

Ostatnio odmowę obniżenia stawek otrzymała jedna z warszawskich spółdzielni mieszkaniowych. Zakład energetyczny napisał je, że zmiana warunków ze skutkiem od 1 stycznia 2019 r. nastąpi najpóźniej w ciągu dni od daty wejścia w życie przepisów wydanych na podstawie art. 7 ust. 2 (tj. rozporządzenia ministra energii w sprawie sposobu obliczenia kwoty różnicy ceny). Rozporządzenie określi m.in. sposób wyznaczania obowiązujących 30 czerwca 2018 r. cen i stawek opłat za energię elektryczną. O przyjętych rozwiązaniach poinformujemy w najbliższym możliwym terminie ‒ poinformował spółdzielnię dostawca energii elektrycznej.

Póki więc nie ma rozporządzenia, dostawca nie jest w stanie określić stawek, a rozporządzenia nie ma, bo zastrzeżenia do ustawy prądowej ma Komisja Europejska. ‒ Minister Energii nie wydał rozporządzenia, ponieważ zapewne już wie, że musi raz jeszcze znowelizować ustawę i nie ma sensu wydawać rozporządzenia, które i tak będzie musiał zaraz dostosowywać do nowego brzmienia samej ustawy. W tej sytuacji obowiązek obniżenia cen jeszcze się nie zaktualizował, więc odbiorcy muszą płacić stare stawki za energię elektryczną ‒ podkreśla mec. Jan Sakławski.

Stan gry na 5 czerwca

Tyle, że nawet, gdyby rozporządzenie się pojawił, to nie oznacza, że nastąpią zmiany stawek. Z komunikatu opublikowanego przez resort 29 maja wynika, że nowa ustawa prądowa będzie oparta na koncepcji tzw. usługi powszechnej, realizowanej przez przedsiębiorstwa obrotu w zamian za odpowiednie wynagrodzenie. Jej beneficjentami będą jednak tylko gospodarstwa domowe, jednostki sektora finansów publicznych, szpitale, mikro i małe przedsiębiorstwa, czyli zatrudniające do 50 pracowników lub z przychodami maksimum 10 mln euro przez dwa lata. Dla średnich i dużych przedsiębiorstw dostępna będzie jedynie dopłata do zużytej kilowatogodziny energii elektrycznej w ramach pomocy de minimis. Tyle, że zgodnie z przepisami unijnymi wartość takiej pomocy dla jednego przedsiębiorcy nie może przekraczać 200 tys. euro (ok. 850 tys. zł) w ciągu trzech lat kalendarzowych. – Z tego wynika, że parasol gwarancji ceny zostanie jednak ograniczony w drugiej połowie roku, i o ile w pierwszej gwarancja obejmowała wszystkich odbiorców, o tyle w drugiej nie - ocenia mec. Sakławski.
W efekcie może się okazać, że część firm nie skorzysta z pomocy rządu. W praktyce oznacza to, że ceny energii będą rosły. Co więcej według Konfederacji Lewiatan nowa ustawa prądowa może spowodować, że klient biznesowy zapłaci więcej, niż wynika z pierwotnie zawartej umowy na 2019 rok. - Istnienie dwóch różnych reżimów prawnych w 2019 roku w zakresie rekompensat z tytułu wzrostu cen energii, sposobu ich kalkulacji i rozliczenia, może doprowadzić do paraliżu instytucji odpowiedzialnych za nadzór nad realizacją ustawy. Skutkiem będzie wzrost kosztów u sprzedawców, które będą musieli pokryć klienci – ostrzega Daria Kulczycka, dyrektorka departamentu energii i zmian klimatu Konfederacji Lewiatan.

Pozostanie pytanie, czy część firm odważy się i pójdzie do sądu po odszkodowanie. – Będą musiały policzyć, czy im się to opłaca, a sprawy sądowe są kosztowne i długotrwałe – podsumowuje Łukasz Jankowski. Z pewnością o pozwaniu Skarbu Państw myślą już władze miast.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki biznesowe