Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zaprezentowały nową aplikację „Gdzie się ukryć”. Pod adresem gdziesieukryc.pl na mapę kraju naniesiono punkty schronienia wraz z ich dokładnym adresem i współrzędnymi. Z aplikacji można korzystać z poziomu przeglądarki internetowej, jak i z aplikacji na urządzeniach mobilnych.  

- Ta aplikacja stanowi nowatorskie podejście do identyfikacji i zobrazowania punktów schronienia – podkreśla Marcin Kierwiński, minister spraw wewnętrznych i administracji.

Aplikacja „Gdzie się ukryć” zastąpiła aplikację „Schrony”, która powstała pod koniec 2023 roku. Wówczas na mapę trafiło ponad 234 tys. obiektów budowlanych sklasyfikowanych jako budowle ochronne, czyli schrony i ukrycia oraz miejsca doraźnego schronienia (MDS).

W nowej aplikacji liczba tych obiektów spadła do ok. 70 tysięcy. Zrezygnowano z podawania takich miejsc, które były obiektami zbiorowego ukrycia jedynie z nazwy lub np. zlokalizowanych w obiektach produkcyjnych lub przedsiębiorstwach chemicznych. Nie ma też informacji o stanie, pojemności i rodzaju obiektu. Znaleźć za to można informacje o dostępności czasowej takiego miejsca, np. „obiekt ma ograniczoną dostępność w ramach wzajemnej pomocy). Co oznacza to sformułowanie - autorzy aplikacji nie wyjaśniają.

Przeczytaj także:  Co z tymi schronami? Samorządy potrzebują narzędzi do realizacji nowych obowiązków

To zagadnienie zawiera:

{"dataValues":[20,14,8],"dataValuesNormalized":[10,7,4],"labels":["Pytania i odpowiedzi","Komentarze i publikacje","Akty prawne"],"colors":["#940C72","#007AC3","#85BC20"],"maxValue":42,"maxValueNormalized":20}

Czytaj więcej w systemie informacji prawnej LEX

Otwarte  w ramach „wzajemnej pomocy”

W praktyce chodzi na przykład o wielostanowiskowy garaż podziemny na terenie wielorodzinnej wspólnoty mieszkaniowej. I aby do takiego punktu schronienia się dostać, trzeba posiadać dwa klucze lub piloty: jeden do bramy wejściowej posesji, drugi do bramy garażowej. Ewentualnie trzeba znać kody do domofonów. Pojawia się szereg pytań: kto będzie odpowiedzialny za otwarcie obiektu? Kto to skoordynuje? Ile osób może tam się schronić, skoro parkować mogą tam też samochody.

- Mieszkańcy i zarządcy obiektów często nie wiedzą, że zostali „wskazani” w aplikacji. W sytuacji zagrożenia może to spowodować chaos. Kilkaset osób będzie chciało się tam schronić, a na miejscu nikt nie będzie wiedział, jak to ma działać, co mają robić, bo nie ma wytycznych dla zarządców tych obiektów – zwraca uwagę Łukasz Stępień, ekspert Obserwatorium Bezpieczeństwa. Podaje przykład Finlandii. Tam zarządca obiektu ma informację o tym, że gdy coś się dzieje, ma określony czas aby np. przygotować punkt schronienia: wynieść elementy wyposażenia, wyprowadzić samochody . Procedury i procesy są jasno opisane. Jego zdaniem bez szkoleń, jednoznacznych instrukcji i edukacji społecznej, sama pinezka na mapie nie rozwiąże problem.

- Wydaje się, że MSWiA ma świadomość problemu, bo w nowelizacji ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej nakłada na zarządców nowe obowiązki – wskazuje Łukasz Stępień. Projektowany art. 103a ustawy przewiduje, że w razie ogłoszenia alarmu, w szczególności o zagrożeniu uderzeniem z powietrza, właściciel lub zarządca obiektu, w którym znajduje się miejsce przydatne do tymczasowego ukrycia ludności, ma obowiązek udostępnić je osobom chroniącym się przed zagrożeniem, na czas trwania tego zagrożenia.

- Tutaj mamy odwrotną kolejność działań: najpierw robimy aplikację i ją udostępniamy, a dopiero teraz próbujemy stworzyć regulacje prawne w tym zakresie. To jest postawienie na głowie procesu legislacyjnego i wdrażania rozwiązań, takie działanie ad hoc, które podważa zaufanie społeczne do tego, że państwo działa w sposób przemyślany i spójny  – mówi Łukasz Stępień.

Spacer w zagrożeniu

Mapa aplikacji pokazuje miejsca schronienia w promieniu kilku kilometrów od zaznaczonego punktu, istnieje możliwość ustawienia trasy do wybranego miejsca schronienia, korzystając np. z nawigacji Google, można też włączyć kompas.

Zdaniem Dariusza Krzysztofika, ppłk. dypl. rez., eksperta ds. zarządzania kryzysowego, spraw obronnych i obrony cywilnej Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, trudno zrozumieć uzasadnienie dla pokazywania na mapie obiektów w promieniu 5 km od miejsca użytkownika, szczególnie gdy aplikacja - po wyznaczeniu trasy - pokazuje czas dotarcia przekraczający 40 minut.

- W realnym zagrożeniu takie wskazanie nie wniesie dla użytkownika nic, gdyż trudno uznać, iż ktoś rozsądny podejmie próbę dostania się do takiego obiektu, która mogłaby by być bardziej niebezpieczna niż szybkie znalezienie ukrycia w terenie choćby zagłębienie, rów lub pozostanie w domu z wykorzystaniem zasady „dwóch ścian” – mówi ekspert.  

Łukasz Stępień zwraca też uwagę na problem oznakowania i wskazania punktów wejścia do takich obiektów.

- Jest wiele "punktów widmo", gdzie nie wiadomo jak się dostać. Jeśli aplikacja kieruje do „punktu schronienia”, to użytkownik musi wiedzieć gdzie wejść. Bez tego „mapa” tworzy tylko dodatkowe zamieszanie – wskazuje.

 

Punkt schronienia, czyli co?

Eksperci wytykają także, że aplikacja wprowadza pojęcie „punktu schronienia”, który nie występuje w regulacjach dotyczących ochrony ludności i obrony cywilnej.  Nie wiadomo, czym jest „punkt schronienia” i na podstawie jakich kryteriów jest wyznaczany? Termin ten nie istnieje w przestrzeni prawnej ani technicznej.
- O ile schrony, ukrycia i miejsca doraźnego schronienia nie tylko są zdefiniowane i mają określone w rozporządzeniach jasne warunki jakie muszą spełniać, o tyle „punkt schronienia” nie jest w żaden sposób ani zdefiniowany, ani skategoryzowany. W efekcie w aplikacji mamy umieszczone faktyczne obiekty zbiorowej ochrony oraz zwykłe piwnice, które nie zapewniają w sumie żadnej ochrony i bliżej im do potencjalnej „zbiorowej mogiły” niż obiektu z funkcją ochronną – mówi Dariusz Krzysztofik.

- A gdy nie ma standardu – nie ma też odpowiedzialności. Potrzebujemy mierzalnych standardów inżynieryjnych. Bo skąd ktoś ma wiedzieć, czy jego miejsce jest bezpieczne i od jakiego rodzaju zagrożeń? Nie wiadomo czy te punkty schronienia różnią się w ogóle czymś, od strony inżynierskiej od miejsc doraźnego schronienia? To prowadzi do ogromnego zamieszania – wskazuje Łukasz Stępień.

Wprowadzenie nowego pojęcia wytyka też dr Tomasz Wierzbica, kierownik Biura Zarządzania Bezpieczeństwem w Urzędzie Miasta Mikołów. Wskazuje, że po to ustawodawca stworzył pojęcie obiektów zbiorowej ochrony ludności, schronów i miejsc doraźnego schronienia, aby je precyzyjnie zdefiniować.

- W art. 102 ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej miejsca doraźnego schronienia są opisane bardzo szeroko, jako katalog otwarty — mogą to być garaże podziemne, obiekty budowlane, wykopy i wiele innych obiektów. Wprowadzanie dodatkowych pojęć jest, moim zdaniem, niedopuszczalne. Jeżeli aplikacja jest pochodną ustawy, to aparatura pojęciowa powinna być w niej odwzorowana 1:1. Mnożenie bytów pojęciowych jest nieskuteczne, bo prowadzi do problemów czysto technicznych: jeżeli mówimy o „punkcie schronienia”, to jakie parametry on ma mieć? Przed czym ma chronić? Przed skażeniem radiacyjnym? Ostrzałem? Bombardowaniem? – mnoży pytania ekspert.

Przeczytaj także:  Zmiany w ochronie ludności - w procedurach, finansowaniu i organizacji miejsc schronienia

Aplikacja będzie rozwijana

St. bryg. Karol Kierzkowski, rzecznik prasowy komendanta głównego PSP wyjaśnia, że aplikacja w takiej postaci w jakiej została udostępniona, to etap przejściowy. Narzędzie to będzie rozwijane pod wpływem wniosków specjalistów i  doświadczeń służb. Rozwój będzie też uzależniony od aktywności użytkowników  – od tego, czy będą zgłaszać nowe obiekty.

- Aplikacja ma być „żywym organizmem”, który będzie się zmieniał i ulepszał etapami. W odróżnieniu od poprzednich rozwiązań, które służyły jedynie do inwentaryzacji i później nie były aktualizowane, teraz mamy decyzję na poziomie ministerialnym, aby to narzędzie realnie rozwijać. Wraz z tym rozwojem mają zniknąć również wątpliwości prawne. Wszystkie sygnały i uwagi dotyczące aplikacji będą analizowane. To jest dopiero początek drogi  – wyjaśnia Karol Kierzkowski.

Podkreśla, że jeszcze w najbliższych miesiącach planowana jest integracja aplikacji z aplikacją mObywatel. Kolejnym krokiem będzie udostępnienie aplikacji w sklepach Google Play i App Store.

 

Zamiast tworzyć nowe regulacje lepiej rozwijać

Dariusz Krzysztofik uważa, że zamiast mnożyć aplikacje, szczególnie takie, które nie mają oparcia w przepisach prawa i tak naprawdę niewiele wnoszą do systemu ostrzegania i alarmowania, lepiej ukierunkować siły na rozwój aplikacji „RSO” (Regionalny System Ostrzegania), która została ujęta jako jeden z oficjalnych kanałów przekazywania informacji o zagrożeniu w rozporządzeniu MSWiA z 14 maja 2025 r. w sprawie alarmów i komunikatów ostrzegawczych. Rekomenduje dodanie w RSO nowych funkcjonalności tj:

  • mapa z lokalizacjami obiektów zbiorowej ochrony,
  •  zdjęcia (uruchamiane po kliknięciu w ikonę obiektu) pokazujące wejście do budynku/obiektu zbiorowej ochrony zamiast wskazywania współrzędnych, które przeciętnemu użytkownikowi nic nie wnoszą, takie rozwiązanie stosowane jest w ukraińskiej aplikacji,
  • wyznaczanie trasy dojścia albo zgłaszanie administratorowi nowych obiektów
  •  funkcjonalności ogłoszenia i odwołania alarmu sygnałem dźwiękowym.

- Alarm mógłby być ogłaszany lub odwoływany przez dyżurnego Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego dla poszczególnych rejonów alarmowania np. powiaty czy całe województwo, co w telefonie użytkownika aktywowałoby sygnał modulowany 3-minutowy lub ciągły bez względu na to czy smartfon byłby wyciszony czy nie. Taki rozwój RSO stanowiłby uzupełnienie podstawowego systemu alarmowania opartego na syrenach i mógłby znacząco zwiększyć zasięg oraz skrócić czas przekazania sygnału dla mieszkańca. Architekci systemu powinni zacząć zadać sobie pytanie co nowa aplikacja wnosi do systemu ostrzegania i alarmowania oraz czy nowelizacja istniejącej nie jest lepszym rozwiązaniem – kwituje Dariusz Krzysztofik.

 

Nowość
Ochrona ludności i obrona cywilna w jednostkach samorządu terytorialnego
-10%
Nowość

Agnieszka Bednarczyk-Płachta, Katarzyna Myślińska

Sprawdź  

Cena promocyjna: 179.1 zł

|

Cena regularna: 199 zł

|

Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 159.2 zł