Problem widać w większości sądów, choć są i takie, których prezesi podjęli decyzję o nieprzyznawaniu "nowym" sędziom nowych spraw. W ocenie prawników to jednak sytuacji nie rozwiązuje, bo nadal pozostają sprawy, które oni już mieli w swoich referatach i nie wiadomo ani czy, ani jak je dzielić. A zawieszenie może prowadzić do skarg na przewlekłość - mówią. 

Do kwestionowania wyroków przygotowują się także kancelarie - nieoficjalnie wiadomo, że są gotowe listy ponad 300 sędziów, których rekomendowała nowa KRS, czekają jednak na pisemne uzasadnienie uchwały SN, bo jak przyznają w tym momencie nie wiedzą jak ją interpretować. 

 


Sędziowie liczyli na mocne stanowisko

W sentencji uchwały mowa jedynie o tym, że „nienależyta obsada sądu w rozumieniu art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k. albo sprzeczność składu sądu z przepisami prawa w rozumieniu art. 379 pkt 4 k.p.c. zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego w sądzie powszechnym albo wojskowym na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej w trybie określonym przepisami ustawy z 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw", i że "jeżeli wadliwość procesu powoływania prowadzi, w konkretnych okolicznościach, do naruszenia standardu niezawisłości i bezstronności w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności”.  

Czytaj:
Część sądów rozważa wstrzymanie orzekania "nowych", inne liczą na apelacje>>

SN: Nowi sędziowie nie mogą orzekać; MS: Sąd Najwyższy nie może o tym decydować>>
 

Sędziowie nieoficjalnie nie kryją, że są zawiedzenie takim brzemieniem uchwały. - Liczyłem na zdecydowane stanowisko, a wyszło jak zawsze. Jest jeszcze większy chaos. W takich sprawach nie ma miejsce na dyplomacje, albo "nowi" mogą orzekać, albo nie. Tymczasem nie wiadomo nawet jak sprawdzić, czy doszło do naruszenia standardu niezawisłości i bezstronności - mówi sędzia z Wrocławia.  

Podobnie sprawę ocenia sędzia Aneta Łazarska z Sądu Okręgowego w Warszawie. - SN chciał wykazać się pragmatyzmem, ale w takich sprawach ustrojowych nie ma miejsca na kompromis. Albo sąd jest należycie obsadzony, albo nie jest – podkreśla. I dodaje, że z sentencji uchwały Sądu Najwyższego trudno wnioskować, jak powinni obecnie się zachować orzekający sędziowie, którzy przeszli przez procedurę przed obecną KRS. - Proszę zauważyć wielką wstrzemięźliwość stowarzyszeń sędziowskich w komentowaniu tej uchwały - mówi. 

Rozwiązaniem teoretycznie apelacja

Sędzia Łazarska przypomina, że nie chodzi tylko o sędziów orzekających w pierwszej instancji, ale też w tych sprawach, które się kończą - czyli są w drugiej instancji i od których nie przysługuje tryb odwoławczy. - Teoretycznie można by przyjąć taką interpretacje, że ci w pierwszej instancji mogą orzekać, bo zawsze przysługuje środek odwoławczy od ich orzeczeń. Ale nie o to chodzi żeby przez dwa lata prowadzić proces w warunkach nieważności, albo podejrzenia nieważności, a potem liczyć, że druga instancja podtrzyma lub uchyli ten wyrok i w ten sposób sanuje nieprawidłowości. Takie działanie jest zaprzeczeniem rzetelnego procesu, bo postępowanie sądowe w Polsce jest dwuinstancyjne - mówi sędzia. I dodaje, że obywatel powinien mieć modelowo zagwarantowany rzetelny proces w dwóch instancjach i do tego w postępowaniu prowadzonym bez nieuzasadnionej zwłoki. 

 


Drugim rozwiązaniem, które jest stosowane w niektórych sądach jest wstrzymanie wpływu nowych spraw do danego sędziego. - Tylko jak to ma wyglądać, mamy wstrzymać wpływ spraw dla nowych sędziów i czekać na decyzje polityków? Bo przecież w tej chwili żadnych planów zmian ustawy o KRS nie ma, jeżeli ktoś podejmie decyzję o wstrzymanie wpływu to trzeba te referaty, które już są, rozdzielić. A problem nie jest mały, bo sędziów jest ponad 300, a każdy z tych sędziów może mieć w referacie i kilkaset spraw – mówi Aneta Łazarska.

Czytaj: 
RPO pyta o legalność powołania sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego>>

Gregorczyk-Abram: Zbliżamy się do wariantu tureckiego>>

Z kolei sędzia Marta Kożuchowska-Warywoda, prezes warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia” jest przekonana, że nowi sędziowie powinni powstrzymać się od orzekania i poczekać na uzasadnienie uchwały. Powołuje się przy tym na skutki jakie ich orzeczenia mogą wywołać dla obywateli.

-  My sędziowie sadów powszechnych jesteśmy związani treścią uchwały Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. A to co najistotniejsze, sędziowie nie powinni doprowadzać do tego, znając jej ustne uzasadnienie, że obywatele poniosą koszty związane z prowadzeniem postępowań sądowych, które być może będzie trzeba w przyszłości powtórzyć. Bo przecież może się okazać, że orzeczenia, wydane przez sędziów, którzy przeszli procedurę konkursową przed nową KRS mogą być wzruszone  - mówi. 

Jak sprawdzić, czy sędzia może orzekać

Sędziowie dodają, że są również aspekty czysto ludzkie, w tym zagrożenie przewlekłością postępowań. - Dla wielu ludzi zmiany składów i powtarzanie na przykład złożonych procesów karnych może okazać się ogromnie obciążające. Z jednej strony jest więc ryzyko, że będzie nieważność postępowania, ale z drugiej strony zmiany składów mogą prowadzić do przewlekłości. Przykład - sprawa karna, która toczy się od blisko dwóch lat i teraz będzie nowy skład - i będzie się toczyć kolejne dwa lata? – zastanawia się jeden z rozmówców Prawo.pl.  

Sędzia Łazarska zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. Jak mówi, nie wiadomo, jak sąd ma badać brak niezawisłości, bezstronności sędziów na podstawie kryteriów wskazanych przez SN. - Bo wszyscy sędziowie, którzy przeszli przez procedurę nowej KRS są dotknięci tą samą wadą będącą skutkiem nieprawidłowego ukształtowania Rady i innych uchybień procedury nominacyjnej. Inną kwestią jest jednak to jak udowodnić, że w konkretnej sprawie nie są oni bezstronni czy niezawiśli – mówi. 

I przypomina, że jak wynika z sentencji uchwały, trzeba dowieść, że wadliwość procesu powoływania prowadzi, w konkretnych okolicznościach, do naruszenia standardu niezawisłości i bezstronności w rozumieniu art. 45 ust. Konstytucji i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

- Pytanie więc, kto ma tego dowieść - sąd II instancji? Prowadząc dochodzenie, a jeśli tak to jakie, w jakim trybie, czego dotyczące, jakie dokumenty ma badać, jakie okoliczności uwzględniać? A może strony mają tego dowodzić? - wskazuje.

Także adwokat Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska, wicedziekan ORA w Warszawie ocenia, że uchwała nie wiąże się z automatyzmem w ocenie niezależności sędziów. - Pełnomocnicy, obrońcy będą musieli sprawdzać, jak został ukształtowany skład sądów w sprawach, w których występują. Przed sądem powszechnym, w którym sędzia sam nie podejmie decyzji o wyłączeniu, to adwokat będzie musiał przeprowadzić test sprawdzający jego pełną niezależność i niezawisłość przy powołaniu - mówi. Liczy, że szczegóły będą w uzasadnieniu do uchwały. 

Bezstronność nie taka oczywista 

Sędzia Łazarska przywołuje również orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, m.in. w polskiej sprawie (nr 36661/07 i 38433/07 ) dotyczącej sędziego Adama Kryże. Skargę do Trybunału wniosły niezależnie dwie osoby: była zastępczyni dyrektora Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego oraz były prezes przedsiębiorstwa Universal, które prowadziło transakcje handlowe z Funduszem. Oboje zostali skazani w 2005 r. między innymi za sprzeniewierzenie mienia publicznego w związku z głośną aferą FOZZ - wymierzono im kary pozbawienia wolności - 6 lat i 2,5 roku zaocznie oraz grzywny. Podnosili m.in. brak bezstronności sędziego, bo brał udział - w charakterze doradcy - w pracach legislacyjnych, nad ustawą wydłużającą terminy przedawnienia przy ściganiu przestępstw gospodarczych.

 


Trybunał uznał, ze Polska naruszyła art. 6 ust. 1 Konwencji, gdyż przydzielenie sędziego do tej sprawy naruszyło prawo krajowe, czego sądy krajowe nie naprawiły. Z drugiej strony jednak przeprowadził tzw. test bezstronności sędziego i stwierdził brak naruszenia artykułu 6 ust. 1 w zakresie zarzutu rzekomego jej braku.

- I to samo może być ze sprawami, które trafią teraz do ETPC, a będą dotyczyć nowych sędziów. Bo choć pewnie trudno będzie im zarzucić brak bezstronności, to może być wykazywane, że państwo polskie nie zapewniło prawa do niezależnego sądu – w rozumieniu  należytego powołania sędziów, wyłonionych w procedurze niezależnej i wolnej od politycznych wpływów - mówi Aneta Łazarska.