LEX EXPERT AI  Jedyny czat AI bazujący na zasobach LEX
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Skała: Weto do zmian w procedurze karnej nie pozwoli na wybicie prokuratorom zębów

Dobrze, że prezydent nie podpisał nowelizacji procedury karnej – nie ma w tej ustawie nic dla pokrzywdzonych. Także nic, co przyspieszy sprawy i je uprości, wręcz możliwe byłoby wydłużenie spraw karnych. Jest za to wiele zapisów ułatwiających życie przestępcom, wybicie prokuratorom zębów w walce z przestępczością, zniszczenie narzędzi pozwalających na łamanie zmowy milczenia w zorganizowanych grupach przestępczych – uważa prokurator Jacek Skała, przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury.

jacek skala

Jest Pan zaskoczony wetem prezydenta?

Weto jest rezultatem naszej ciężkiej legislacyjnej pracy przy tej ustawie. Bazą była opinia Biura Prawnego ZZPiPP RP. To ona zdemaskowała wiele szkodliwych regulacji. W parlamencie doszło do ostrego starcia w tej sprawie, choć większego zainteresowania posłów nie widziałem. To było tak naprawdę starcie między grupą lobbystów, którzy chcieli ugrać coś dla siebie, a grupą prawników, którym bliższe jest myślenie propaństwowe, a nie mają żadnego prywatnego interesu w takim czy innym kształcie procesu. Sporo poświęciliśmy publicystyce w tej sprawie. Była też specjalna konferencja prasowa w Sejmie. Naszym działaniom po cichu kibicowało też wielu prokuratorów z gmachu przy Postępu w Warszawie. Na koniec zwróciliśmy się do prezydenta o weto. Pismo w tej sprawie podpisałem z prezesem Ad Vocem. Namawiałem też do tego publicznie LSO, ale oni ograniczyli się w swojej krytyce głównie do definicji podejrzanego. Myślę, że weto pozwoli przewartościować pewne myślenie o procesie karnym w kategoriach interesów poszczególnych stron procesowych. Na zawetowanej noweli zyskiwali głównie nasi koledzy z drugiej strony sądowej sali. Co ciekawe, nie specjalnie zyskiwali podejrzani, bo ta grupa uległaby multiplikacji. Skutkiem weta powinna być reforma myślenia w Komisji Kodyfikacyjnej, gdyż tą nowelą udowodniła, że nie ma tam zdolności do zmian, które unowocześnią proces. Sprawią, że będzie w nim więcej konsensualizmu i oportunizmu. My mamy cały pakiet propozycji, które „odchudzą" procesy karne. Sprawią, że do sądu trafi zdecydowanie mniej spraw, a jeśli już trafią, to te o dużym ciężarze. Jako prokuratorzy mielibyśmy więcej pracy, ale w ostatecznym rozrachunku państwo zaoszczędziłoby na wieloletnich bataliach w sądach. Mając na uwadze to, że wobec wojny w sądach o status powoli nie będzie miał kto osądzać spraw, to jedyna słuszna droga. Mówiąc w dużym skrócie, proponujemy powrót do umorzenia absorpcyjnego nawet przy wyższym zagrożeniu karą, ale z większym naciskiem na kompensatę dla pokrzywdzonego i świadczenie na rzecz Skarbu Państwa. Z tego ostatniego ucieszyłby się minister finansów. Proponujemy również rozszerzenie możliwości dobrowolnego poddania się karze i zmianę proporcji między wykroczeniami a przestępstwami. Przykładowo cała, modna ostatnio „mowa nienawiści" powinna przejść do reżimu wykroczeniowego, razem ze specjalizacją. Niech specjaliści robią te sprawy w policji, a niekoniecznie w prokuraturze, która powinna skupić się na ściganiu najpoważniejszej przestępczości.

Czytaj: Prezydent zawetował nowelizację k.p.k. ograniczającą tymczasowe areszty>>

Większe gwarancje dla uczestników postępowań karnych czekają na podpis>>

No to odnieśmy się do niektórych z nich. Czy pewne ograniczenia w stosowaniu tymczasowego aresztowania nie są potrzebne?

Pewne korekty można sobie wyobrazić, ale zmiany przewidziane w tej ustawie miały prowadzić do dekompozycji dotychczasowego kształtu instytucji tymczasowego aresztowania i szerzej – stosowania wszystkich środków zapobiegawczych. Np. poprzez zmianę przesłanki szczególnej stosowania tymczasowego aresztowania i uniemożliwienie jego orzekania, jeśli podejrzany zadeklaruje posiadanie stałego miejsca pobytu na terenie Unii Europejskiej. Przykładowo, jeżeli podejrzany poda, że ma miejsce zamieszkania na terenie UE, np. w Hiszpanii, prokurator czy sąd nie mieliby możliwości tego zweryfikować w tak krótkim czasie. I to mógłby być cios dla osób pokrzywdzonych, bo taki podejrzany wychodzi na wolność. Krytycznie oceniam też zmianę przesłanki szczególnej stosowania tymczasowego aresztowania poprzez podwyższenie górnej granicy ustawowego zagrożenia karą pozbawienia wolności za popełnione przestępstwo z 8 do 10 lat. To by oznaczało, że tymczasowego aresztowania nie można by było stosować m.in. w przypadku bójki z użyciem niebezpiecznego narzędzia, czyli całej przestępczości kibicowskiej, łapownictwa czynnego i biernego, udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. A wprowadzenie zakazu stosowania tymczasowego aresztowania, jeżeli przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności nieprzekraczającą dwóch lat, ze stosowania tego środka wyłączyłoby np. haking, co jest szczególnie groźne w dobie wojny hybrydowej i szalejącej cyberprzestępczości. Dotyczyłoby to także groomingu (Kto za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej małoletniemu poniżej lat 15 składa propozycję obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej lub udziału w produkowaniu lub utrwalaniu treści pornograficznych, i zmierza do jej realizacji, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2). Górna granica zagrożenia karą pozbawienia wolności do lat dwóch występuje także w przypadku seksualnego wykorzystania małoletnich przez internet. Nie podoba mi się także propozycja odebrania prokuratorom prawa do złożenia sprzeciwu wobec zamiany aresztu np. na poręcznie. Do czasu jego rozpoznania podejrzany pozostaje obecnie w areszcie. To jest swoista zawleczka bezpieczeństwa. Teraz państwo wyjmuje tę zawleczkę i mówi wychodź na wolność członku zorganizowanej grupy przestępczej, organizatorze karuzeli vatowskiej, czy procederu korupcyjnego. 

Czytaj: Prok. Skała: Projektowane zmiany w procedurze mogą utrudnić ściganie przestępców>>

Tu jest mocny argument, że poprzednia ekipa rządząca wprowadziła ten przepis, by wzmocnić pozycję prokuratury kosztem władzy sądu.

Ja patrzę na to przede wszystkim z punktu widzenia bezpieczeństwa obywateli. Statystyki mówią, że jesteśmy jednym z trzech najbezpieczniejszych państw Unii Europejskiej. Według mnie między innymi dzięki prawidłowej praktyce aresztowej. Komuś to przeszkadza i za wszelką cenę chce zepsuć, strojąc się w szaty obrońcy praw człowieka. Tylko, że człowiekiem jest również ofiara, a nie tylko sprawca.

 

Jeśli podkreśla Pan, że sprawca przestępstwa też jest człowiekiem, to czy jest Pan przeciwko zwiększeniu jego gwarancji procesowych, na przykład poprzez taką zmianę definicji podejrzanego, by m.in. miał prawo do wsparcia obrońcy już od zatrzymania?

Nie podoba mi się ta definicja, ponieważ ona stoi w rażącej sprzeczności z wypracowaną już w dobie Oświecenia i potwierdzoną w Konstytucji RP, funkcją gwarancyjną prawa karnego zobowiązującą organy państwa do tego aby każda osoba znała dokładną kwalifikację prawną i opis znamion czynu zabronionego, który jej się zarzuca oraz moment uznania jej za podejrzanego. Dzisiaj ów moment jest oczywisty i materializuje się w postaci wydania przez prokuratora pisemnego postanowienia o przedstawieniu zarzutów, w którym oprócz daty znajduje się szczegółowa kwalifikacja prawna i opis czynu popełnionego przez sprawcę. Natomiast proponowana zmiana wiązałaby się ze zbyt pochopnym, opartym na nieostrej i bardzo obszernej znaczeniowo przesłance („czynność procesowa ukierunkowana na ściganie”), nadawaniem znacznej liczbie osób statusu podejrzanego, i nierzadko bezzasadnym napiętnowaniem społecznym tych osób, gdy ostatecznie okaże się, że nie było podstaw do ich ścigania. Byłoby to sprzeczne z dorobkiem gwarancyjnym prawa karnego opartym na założeniu, że tylko klarowna, należycie umotywowana, umiejscowiona w czasie i podpisana przez uprawniony organ pisemna decyzja procesowa może decydować o tym, że dana osoba uzyskuje status podejrzanego. Według mojej oceny, w praktyce skutkowałoby to dużym, co najmniej dwukrotnym, wzrostem liczby osób podejrzanych.

Czy pełna implementacja unijnych dyrektyw obrończych, które przewidują szersze prawo podejrzanych do korzystania ze wsparcia obrońców, też budzi Pana wątpliwości?

Ta argumentacja autorów nowelizacji, że dostosowujemy regulacje polskie do dyrektywy obrończej, jest wprowadzaniem społeczeństwa w błąd, bo my już od dawna te wymogi spełniamy. Dyrektywa mówi, że państwo ma zapewnić dostęp do obrońcy, ale nie mówi, że ma za niego zapłacić. Tymczasem w nowelizacji wprowadzono bardzo szeroki zakres uprawnienia do pomocy prawnej z urzędu, nie wyjaśniając, czy państwo ma na to pieniądze. Te koszty nie zostały skalkulowane. Co więcej, w budżecie nie zarezerwowano na to środków. Podobnie z poszerzeniem prawa do tłumaczeń dla obcokrajowców. Na gruncie nowych przepisów, każdy podejrzany obcokrajowiec, co ma przecież niebagatelne znaczenie przy obserwowanym wzroście przestępczości migrantów, mógłby domagać się tłumaczenia całości akt sprawy. Tymczasem autorzy nowelizacji nie policzyli, ile to będzie kosztować. 

Czytaj: Prokurator Skała: Obrońca dla podejrzanego - co oznacza dla praktyki prokuratorskiej>>

To dobrze, że prezydent nie podpisał tej ustawy?

Według mnie, tak. Wiele powodów każe mi z rezerwą podchodzić do tych zmian. Szczególnie, że nie ma w tej ustawie nic dla pokrzywdzonych. Także nic, co przyspieszyłoby sprawy i je uprościło. Wręcz czekałoby nas wydłużenie spraw karnych. Jest za to bardzo wiele zapisów ułatwiających życie przestępcom. To byłoby wybicie prokuratorom zębów w walce z przestępczością, m.in. zniszczenie narzędzi pozwalających na łamanie zmowy milczenia w zorganizowanych grupach przestępczych. Do tego uruchomienie strumienia pieniędzy państwowych do adwokatów i tłumaczy.

Czytaj: Prof. Wróbel: Liczę na podpis prezydenta pod ustawą poprawiającą prawo karne>>

Polecamy książki prawnicze