Większe gwarancje dla uczestników postępowań karnych czekają na podpis
Już niewiele dni zostało prezydentowi na decyzję, czy podpisać zmiany w procedurze karnej, które mają przywrócić lub dopiero wprowadzić szereg przepisów gwarantujących zgodne z prawami człowieka i prawem Unii Europejskiej traktowanie osób podejrzanych, lub takich, którymi z różnych powodów interesują się organy ścigania. Opory Karola Nawrockiego może budzić to, że te zmiany nieoficjalnie nazywane były „ustawą naprawczą” po rządach Prawa i Sprawiedliwości.

Nie wyobrażam sobie, że prezydent odmówi podpisania zmian, które mają usunąć przepisy sprzeczne z Konstytucją i wprowadzają wiele rozwiązań usprawniających postępowania sądowe tylko dlatego, że te złe prawa zostały wprowadzone przez polityków, z którymi być może sympatyzuje – mówił prof. Włodzimierz Wróbel, sędzia Sądu Najwyższego, przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego, gdy ta komisja kończyła prace nad projektem.
Czytaj: Prof. Wróbel: Liczę na podpis nowego prezydenta pod ustawą poprawiającą prawo karne>>
Zmiany w procedurze karnej na ostatniej prostej, prokuratorzy apelują do prezydenta>>
Dr Piotr Kosmaty: Zmiany w k.p.k. nie mogą osłabiać bezpieczeństwa obywateli>>
Prokurator Opitek: Przemodelowanie instytucji podejrzanego niebezpiecznym postulatem>>
Nowelizacja Kodeksu postępowania karnego uchwalona została przez Sejm 23 stycznia br., 19 lutego Senat wniósł poprawki, po których przyjęciu przez Sejm ustawa została ostatecznie uchwalona 27 lutego i przekazana do Prezydenta, który ma trzy tygodnie na podpisanie ustawy, zawetowanie lub skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego. Warto przypomnieć najbardziej istotne z punktu widzenia gwarancji dla obywateli zmiany wprowadzone tą nowelizacją.
Tymczasowe aresztowanie z większymi ograniczeniami
Niewątpliwie jedną z najważniejszych zmian w tej ustawie jest ograniczenie przesłanek, na podstawie których orzeczone może być tymczasowe aresztowanie. A przede wszystkim nadużywanej według autorów projektu przesłanki związanej z zagrożeniem wysoką karą. Dlatego nowa regulacja podnosi tu górną granicę kary pozbawienia wolności z 8 na 10 lat, a decyzja o tymczasowym aresztowaniu z tej przyczyny nie mogłaby być podejmowana automatycznie, ale wymagałaby rozważenia, czy nie zachodzą w sprawie okoliczności wskazujące, że w rzeczywistości pomimo grożącej oskarżonemu surowej kary w danym wypadku nie występuje uzasadniona obawa utrudniania prawidłowego toku postępowania. - Bolączką polskiego wymiaru sprawiedliwości w ostatnich latach było nadużywanie instytucji tymczasowego aresztowania, czyli środka zapobiegawczego, który powinien być stosowany w ostateczności. Zgodnie z konstytucyjną zasadą proporcjonalności – mówił Prawo. dr hab. Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Czytaj: Prof. Małecki: Polityczna zmiana ogranicza areszty, ale to jeszcze za mało>>
Istotną zmianą jest także, przy wniosku o przedłużenie tymczasowego aresztowania, zobowiązanie sądu do zbadania w jakim stopniu zrealizowano planowane czynności procesowe, wskazywane uprzednio we wniosku o zastosowanie i ewentualnych wcześniejszych wnioskach o przedłużenie tymczasowego aresztowania. Sąd będzie musiał ocenić okoliczności wskazane jako powody, dla których określonych czynności dotąd nie wykonano lub nie ukończono.
Jeżeli uzna, że postępowanie jest źle prowadzone lub jego organizacja jest nieefektywna – będzie w pełni uprawniony do odmowy przedłużenia tymczasowego aresztowania – można było przeczytać w uzasadnieniu projektu ustawy. W tym kontekście warto też wspomnieć, o „cofnięciu” wprowadzonego ustawą z 19 lipca 2019 r., przepisu pozwalającego prokuratorowi na blokowanie decyzji sądu o zamianie tymczasowego aresztowania na poręczenie majątkowe. Po nowelizacji ma to należeć do wyłącznie sądowej kompetencji orzekania w przedmiecie stosowania lub przedłużania tymczasowego aresztowania. - Dalsze utrzymywanie przepisu, który uzależnienia wykonalność decyzji o zmianie stosowanego środka zapobiegawczego od braku sprzeciwu prokuratora, prowadzi do pogłębienia nierówności stron w procesie karnym i zlikwidowania gwarancyjnej roli sądu – oceniła Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego.
Czytaj: Prokurator już nie zablokuje wyjścia z aresztu za kaucją>>
Prawo do obrońcy już od zatrzymania
Według art. 254 par. 1 nowej ustawy, zatrzymanemu na jego żądanie należy niezwłocznie umożliwić nawiązanie w dostępnej formie kontaktu z obrońcą, a także bezpośrednią z nim rozmowę. - Zatrzymanie jest bowiem czynnością ukierunkowaną na jego ściganie. W rezultacie należało uznać, że ma on prawo do skorzystania z pomocy obrońcy, o czym ma być pouczany. W konsekwencji nie będzie ulegać żadnej wątpliwości, że adwokat lub radca prawny udzielający pomocy prawnej zatrzymanemu ma status obrońcy – stwierdzili autorzy projektu w jego uzasadnieniu. Wprowadzona do procedury karnej zmiana ma usunąć trwające od wielu lat zaniedbanie, jakim jest niewdrożenie do polskiego prawa unijnych tzw. dyrektyw obrończych z 2013 i 2016 r.
Obecnie obowiązujące przepisy Kodeksu postępowania karnego nie wypełniają standardu unijnych dyrektyw w zakresie dostępu do obrońcy, co skutkowało wszczęciem przez Komisję Europejską procedury naruszenia przez Polskę obowiązków traktatowych – przypomniały w opublikowanym na początku marca raporcie Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Krajowa Rada Radców Prawnych.
I wskazały, że przede wszystkim uprawnienia przewidziane w dyrektywach przysługują od chwili, w której podejrzany uzyska informację o jego ściganiu. Tymczasem w Polsce gwarantowane są one dopiero po formalnym przedstawieniu zarzutów. - Co więcej, choć podejrzany uprawniony jest do wsparcia obrońcy, to jednak niestawiennictwo adwokata lub radcy nie tamuje przesłuchania, również w przypadku obrony obligatoryjnej. Materiał dowodowy zebrany w takich warunkach jest wykorzystywany w postępowaniu – czytamy w raporcie.
Nowa definicja podejrzanego to lepsze prawo do obrony
Nowelizacja Kodeksu postępowania karnego przewiduje zmianę treści art. 71.1, który określa moment uznania osoby za „podejrzanego”. W obecnym brzmieniu stanowi on, że za podejrzanego uważa się osobę, co do której wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów, albo której bez wydania takiego postanowienia postawiono zarzut w związku z przystąpieniem do przesłuchania w charakterze podejrzanego. Ta zasada prowadziła często do sporów, m.in. o to, od kiedy taka osoba ma prawo do obrońcy, a także od jakiego etapu prawnik ją wspierający ma status obrońcy, a tym samym wszystkie związane z tym prawa, w tym prawo do ochrony tajemnicy obrończej. Po zmianie, za podejrzanego uważana byłaby osoba, co do której zebrane dowody dostatecznie uzasadniają podejrzenie popełnienia przez nią przestępstwa i wobec której podjęto czynność procesową ukierunkowaną na jej ściganie. A więc cezurą nie byłoby formalne postawienie zarzutów. Członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego prof. Jacek Giezek z Uniwersytetu Wrocławskiego, również adwokat, uzasadniał w rozmowie z Prawo.pl, że błędny jest pogląd, że obrońcą prawnik staje się dopiero w momencie, gdy osobie podejrzewanej zostaną przedstawione zarzuty i formalnie stanie się podejrzanym. - Gdy prowadzone już są jakieś czynności zmierzające do pociągnięcia go do odpowiedzialności karnej, to jego kontakty z adwokatem w tego rodzaju sprawie należy traktować tak, jak kontakty z obrońcą. A więc jest też tajemnica obrończa, która podlega ochronie i to bezwzględnej, czyli tej opisanej w artykule 178 kodeksu postępowania karnego – powiedział Prawo.pl.
Czytaj: Prof. Giezek: Tajemnica obrończa nie tylko po postawieniu zarzutów>>
To jest akceptacja obecnego orzecznictwa sądów, wskazująca na to, że nie możemy poprzestać jedynie na formalnej definicji, zgodnie z którą jest to osoba, której postawiono zarzut. Mamy świadomość, że kiedy podejrzany nie ma takiego statusu, to nie ma określonych uprawnień. W orzecznictwie Sądu Najwyższego od dawna wskazywano, że ten status podejrzanego i to uprawnienie związane z prawem do obrony pojawiają się, gdy od strony materialnej już jest ten moment, kiedy zarzut powinien być postawiony, a nie jest stawiany – dodał prof. Włodzimierz Wróbel, przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej.
Czytaj: Prof. Wróbel: Likwidujemy bezwzględne dożywocie, zmieniamy definicję podejrzanego>>
Nielegalne dowody nie do wykorzystania
Celem wprowadzanych nowelizacją k.p.k zmian jest także ograniczenie możliwości wykorzystywania w toku postępowania karnego dowodów uzyskanych z naruszeniem prawa. Zostały one znacznie poszerzone w ramach zmian w procedurze karnej z 2016 r. i były potem przez większość karnistów i obrońców praw człowieka krytykowane jako nie do pogodzenia z art. 51 ust. 4 Konstytucji RP. Dlatego Komisja Kodyfikacyjna zaproponowała następujące brzmienie art. 168a: Niedopuszczalne jest przeprowadzenie i wykorzystanie dowodu uzyskanego do celów postępowania karnego za pomocą czynu zabronionego.
Konieczne jest ograniczenie możliwości wykorzystywania w postępowaniu karnym dowodów uzyskanych z naruszeniem prawa, ponieważ obecnie obowiązujące zasady są z perspektywy standardów konstytucyjnych i prawnomiędzynarodowych nie do zaakceptowania – komentował dla Prawo.pl prof. Wojciech Jasiński z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Czytaj: Prof. Jasiński: Nielegalne dowody powinny być zabronione, gdy godzą w rzetelność postępowania>>
Zmiany wprowadzane do prawa materialnego i procedury karnej po 1989 roku to na przemian liberalizowanie standardów i stawianie na większe gwarancje dla obywateli i „przykręcanie śruby” przez rządy prawicowe lub prawicowo-populistyczne. Obecna koalicja rządząca próbuje usunąć przynajmniej najbardziej drastyczne zmiany z tej kategorii, wprowadzone podczas 8 lat rządów PiS i Zbigniewa Ziobro na stanowisku ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Czy prezydent Karol Nawrocki na to pozwoli?
Czytaj także: Tajemnica tłumacza przysięgłego ma być chroniona jak adwokacka>>





