Mimo obowiązujących restrykcji związanych m.in. z wychodzeniem z domu, tak jak w normalnym okresie, dochodzi do tragicznych wypadków, zabójstw i nagłych zgonów. Tych ostatnich - jak mówią specjaliści - z dnia na dzień może być coraz więcej. I z powodu depresji, i chorób, które w czasach epidemii zdecydowanie trudniej leczyć.

Od kilku tygodni prokuratorzy, szczególnie z miejscowości, w których zlokalizowane szpitale przeznaczone dla chorych na koronawirusa, apelowali do przełożonych o zabezpieczenie ich nie tylko w środki ochrony osobistej, ale też przygotowanie zalecań dotyczących czynności w terenie. Podkreślali, że bez nich każdego dnia ryzykują zdrowie i życie, jadąc przykładowo na oględziny i nie wiedząc, czy chodzi o osobę chorą na koronawirusa, czy może taką, która mogła mieć z chorymi kontakt. Zalecenie - po trzech tygodniach - trafiły do prokuratur. 

- To problem w jakimś zakresie rozwiązuje, ale nie całkowicie. Dalej w wielu prokuraturach brakuje środków ochrony osobistej, a co gorsze brakuje też zakładów medycyny sądowej, w których zgodnie z tymi zaleceniami, można sekcje przeprowadzić - mówi jeden ze stołecznych prokuratorów. 

Czytaj też: Prokurator w czasie epidemii - są zalecenia dotyczące zabezpieczeń>> 

 


Prokuratura Krajowa zaleca ochronę prokuratora

Prokuratura Krajowa zaleca by w przypadku nagłego zgonu, prokurator najpierw uzyskał informację czy nie ma potencjalnego zagrożenia zakażeniem koronawirusem w miejscu oględzin. A jeśli takie jest, bezzwłocznie powiadomiony ma być właściwy inspektor sanitarny. Prokurator, a także ekipa mają być zabezpieczeni w środki ochrony indywidualnej, adekwatnie do warunków na miejscu zdarzenia i potrzeb czynności procesowych. 

Z kolei w przypadku konieczności przeprowadzenia sekcji zwłok takiej osoby, która mogła być chora, wskazano, że niezbędne jest, by nastąpiło to w placówce umożliwiającej przeprowadzenie czynności w warunkach zapewniających ochronę przed zakażeniem. Chodzi choćby o to, by prokurator mógł obserwować przebieg sekcji zza szyby, bądź z wykorzystaniem przekazu audio-video. A jeśli będzie musiał być w środku, musi być zabezpieczony w środki ochrony indywidualnej. O wszystkich problemach z przeprowadzeniem oględzin i otwarcia zwłok ma być informowane drogą służbową Biuro Prezydialne Prokuratury Krajowej. 

Zalecono też szefom jednostek prokuratury zabezpieczenie odpowiednich środków ochrony indywidualnej dla prokuratorów pełniących dyżury zdarzeniowe, uczestniczących w sekcjach i wykonujących inne, potencjalnie niosące zagrożenie czynności i ustalenia na podległym terenie zakładów medycyny sądowej, względnie innych placówek, w których możliwe będzie bezpieczne przeprowadzenie oględzin bądź sekcji zwłok. 

Czytaj: Bez maseczek i kombinezonów - prokuratorzy też boją się koronawirusa>>
 

Papier papierem - fartuch malarski zamiast kombinezonu

Jak mówią i prokuratorzy i eksperci, to co zaleca Prokuratura Krajowa choć ważne, odbiega od obecnej sytuacji. Bo wskazują, że problemy są wszędzie. I w zakresie wyposażenia poszczególnych jednostek w środki ochrony osobistej i jeśli chodzi o zakłady medycyny sądowej. Tajemnicą poliszynela jest też to, że i same zakłady nie są dobrze dofinansowane, mają braki sprzętowe i współpraca z nimi nie jest wcale usłana różami. Tym bardziej, że biegli coraz częściej po prostu nie chcą ryzykować. 

- Nakłada się na to wiele różnych problemów. Choćby fakt, że od lat nie mamy ustawy o biegłych. Zarabiają mało i naprawdę dużo ryzykują, z punktu widzenia prawa - choćby art. 233 Kodeksy karnego i do 10 lat pozbawienia wolności za fałszywą ekspertyzę i narzędzi oraz środków ochrony przed COVID-19, które nie są wystarczające - mówi nieoficjalnie jeden z rozmówców Prawo.pl. 

Potwierdza to profesor dr hab. Piotr Girdwoyń z Katedry Kryminalistyki na Wydziale Prawa i Administracji UW, adwokat, partner w Kancelarii Pietrzak, Sidor i Wspólnicy), który mówi wprost, że nie tylko w szpitalach, ale i w placówkach medycznych brakuje środków ochrony osobistej. Problem dotyczy też prokuratorów, zdarza się, że wydaje się im kombinezony malarskie, niegwarantujące ochrony przed zakażeniem. 

- W takich warunkach być może większy sens ma wykorzystanie środków łączności, transmitowanie przebiegu czynności za pomocą przekazu obrazu i dźwięku, aby zapewnić uprawnionym organom niemedycznym udział w czynności i kontakt z obducentem i personelem przy zminimalizowanym ryzyku zakażenia – dodaje. 

 

Emil W. Pływaczewski, Emilia Jurgielewicz-Delegacz, Diana Dajnowicz-Piesiecka

Sprawdź  
POLECAMY

Tylko trzy placówki kamery zapewniają

I tu zaczyna się kolejny problem. Z informacji Prawo.pl wynika, że obecnie tylko trzy zakłady medycyny sądowej - w Warszawie, Sochaczewie i Krakowie mają taki sprzęt, by prokurator mógł w bezpieczny sposób obserwować sekcje zwłok z innego pomieszczenia i uczestniczyć w niej aktywnie, np. zadając pytania biegłym. 

- Brak jest systemowych, podjętych na szczeblu centralnym, rozwiązań które umożliwiałyby przeprowadzanie takich czynności w sytuacji kryzysowej. A z tym mamy teraz do czynienia. Taką sekcję - podwyższonego ryzyka można przeprowadzić gdy godzi się na to kierownik zakładu medycyny sądowej. A Prokuratura Krajowa przerzuca na szefów jednostek obowiązek poszukania takich placówek i współpracy z nimi. Powiedzmy sobie szczerze, będą  z tym duże problemy - mówi prokurator z Kielc. 

Eksperci przypominają, że nie chodzi tylko o samo stwierdzenie przyczyn śmierci, ale też np. o pobranie materiału wirusologicznego do badań ze zwłok. I tu kolejna kwestia - zakłady nie mają swoich testów, a pracownicy sanepidu odpowiadają: mamy, ale dla osób żywych.

W czasach zarazy, każdy zgon niesie ryzyko

Eksperci nie mają wątpliwości, że w czasie epidemii, każdy nagły zgon może nieść ze sobą ryzyko, bo nie ma 100 proc. pewności, że osoba, która zmarła lub zginęła nie była chora. 

Na prośbę prokuratorów zalecenia zostały też przygotowane przez dr hab. Grzegorza Teresińskiego, konsultanta krajowego w dziedzinie medycyny sądowej i dr hab. Tomasza Jurka, prof. Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu – w imieniu Polskiego Towarzystwa Medycyny Sądowej i Kryminalistyki, w celu ich wykorzystania przy podejmowanych działaniach prokuratorskich. 

Naukowcy wskazują w nich, że koronawirusy z pokrewnej grupy SARS-CoV mogą przetrwać przez długi czas w wilgotnym środowisku bez dostępu światła (2 dni w ściekach i wodzie wodociągowej, 3 dni w kale, 14 dni w soli fizjologicznej i 17 dni w moczu, a jeszcze dłużej w niskich temperaturach). 

- W zwłokach zostały wykryte w wydzielinie z nosa po 3 dniach od chwili zgonu. Wirusy naniesione drogą kropelkową na przedmioty są wrażliwe na wysychanie i utrzymują się zwykle do kilku godzin, na powierzchni kartonowej do 24 godzin, a na powierzchniach ze stali nierdzewnej i tworzyw sztucznych do 2-3 dni - wskazali.  Dlatego też w ich ocenie, jeśli nie ma konieczności pilnego przeprowadzenia badania, wskazane jest odczekanie z rozpoczęciem sekcji zwłok co najmniej 3 dni od chwili śmierci chorego. 

Proponują też alternatywę do badania zmarłych z podejrzeniem zakażenia COVID-19 - minimalnie inwazyjne pobranie materiału do diagnostyki pośmiertnej - bioptaty przezskórne narządów do badania histopatologicznego, krew, mocz, płyn mózgowordzeniowy do badań mikrobiologicznych i m.in. wykonanie tzw. wirtualnej sekcji zwłok – pośmiertnego badania tomograficznego. 

Sekcja to ryzyko, trzeba ustalić, czy jest konieczna 

Także prof. Girdwoyń podkreśla, że w warunkach pandemii każda czynność postępowania karnego, która wiąże się z osobistym kontaktem z osobą potencjalnie zarażoną lub z materiałem biologicznym, staje się zagrożeniem dla prowadzącego oraz uczestników.

Zgodnie z polskimi wytycznymi zgon w następstwie potwierdzonego zakażenia koronawirusem nie stanowi sam z siebie samoistnej przesłanki badań pośmiertnych. - Jest to zdecydowanie słuszne stanowisko, ze względu na to, iż sekcja zwłok stanowi działanie ryzykowne. W obecnych warunkach należy mówić właściwie o dwóch rodzajach badań – zmarłych ze zdiagnozowanym zakażeniem i pozostałych, co do których należy takie podejrzenie zakładać, zwłaszcza przy braku informacji na temat okoliczności śmierci – wyjaśnia Girdwoyń.

Pomóc mają ankiety przed zleceniem sekcji

Pomóc w klasyfikacji zwłok mają ankiety policji i prokuratorów. Jak nam mówi prof. dr hab. Paweł Krajewski, kierownik Zakładu Medycyny Sądowej Warszawskiego Uniwersytetu  Medycznego, z uwagi na zagrożenie koronawirusem, przed zleceniem sądowo-lekarskiej sekcji zwłok, policja i prokuratorzy powinni ze względów epidemiologicznych ją wypełnić

W ankiecie należy wpisać m.in., czy zmarły miał wykonane badanie w kierunku zakażenia koronawirusem, czy był poddany kwarantannie lub nadzorowi sanitarno-epidemiologicznemu. Ma to też pomóc w ustaleniu, czy osoba zmarła przebywała ostatnio zagranicą, czy znajdowały się w jej otoczeniu zakażeni, czy w związku z pracą przebywała w dużych skupiskach ludzkich.  

- Wytyczne zalecają nam przed każdą sądowo-lekarską sekcją zwłok dokonać klasyfikacji stopnia ryzyka epidemiologicznego i aktualnych możliwości jednostki – zaznacza prof. Paweł Krajewski. Chodzi m.in. o stan wyposażenia prosektoriów w środki ochrony indywidualnej i możliwości dezynfekcji.

Nowe rozporządzenie ministra zdrowia

Zgodnie z najnowszym rozporządzeniem ministra zdrowia w sprawie postępowania ze zwłokami i szczątkami ludzkimi w przypadku zwłok osób zmarłych na chorobę wywołaną wirusem SARS-CoV-2 należy m.in. przeprowadzić dezynfekcję zwłok płynem odkażającym o spektrum działania wirusobójczym, a pomieszczenia, w których osoba zmarła przebywała, oraz wszystkie przedmioty, z którymi była w styczności, poddaje się odkażaniu.