To jedna ze spraw, która w ostatnich tygodniach jest szeroko dyskutowana w środowisku sędziowskim. Dylemat jest, bo z jednej strony sędziowie wskazują, że w sądach i na sądowych salach nie ma odpowiednich warunków, by zapewnić stronom bezpieczeństwo bez wprowadzenia restrykcji. Pojawiają się jednak też opinie, że sędziowie którym bliska jest Konstytucja, nie powinni przykładać ręki do tego typu ograniczeń. 

O tym jak duże emocje wzbudza ta kwestia świadczy list otwarty Fundacji Court Watch, w którym wprost podkreślono, że zalecenia dotyczące ograniczenia dostępu do rozpraw jawnych są sprzeczne z Konstytucją. Zaapelowano też o wycofanie się z tych zaleceń. 

Czytaj: Trudny powrót do normalności - w sądach analizują, które sprawy na wokandy>>
 

O co tyle hałasu? 

Od 18 maja sądy w całym kraju rozpoczęły etap "odmrażania" swojej pracy. Na wokandy wracają więc sprawy spoza katalogu pilnych. Tarcza antykryzysowa 3 wprowadziła też możliwość prowadzenia - na razie w sprawach cywilnych - rozpraw online, i to również z miejsca innego niż sąd. 

Tuż przed Ministerstwo Sprawiedliwości, po zasięgnięciu opinii Głównego Inspektora Sanitarnego, wydało zalecenia dla prezesów sądów dotyczące m.in. organizacji i pracy w sądach i sytuacji na salach sądowych. Zarekomendowało ograniczenie liczby osób postronnych, zakazanie wstępu do budynków sądów osób innych niż wzywane do udziału w posiedzeniu lub też wykazujące niezbędną potrzebę, oraz wydanie przez prezesów sądów zarządzeń uniemożliwiających lub ograniczających dostęp publiczności do sal rozpraw. 

Zobacz procedurę w LEX: Rozpoczęcie lub kontynuowanie biegu terminów procesowych w postępowaniach cywilnych w związku z ogłoszonym stanem epidemii z powodu COVID-19  >

Wcześniej podobne propozycje rekomendacji wydało Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia. Wynika z nich m.in., że powinna być wprowadzana zasada, że w rozprawie lub posiedzeniu jawnym mogłyby uczestniczyć wyłącznie osoby wezwane lub zawiadomione. 

 


Sądy się "odmrażają" i "zamykają", są jednak wyjątki

W tym kierunku poszło wielu prezesów sądów. Część z nich wprowadziła przepustki, lub karty wstępu, a inni - tak jak choćby prezes Sądu Okręgowego w Szczecinie, wprost zarządził, że "zakazuje się wstępu do budynków sądu osobom innym niż wzywane lub zawiadamiane o czynnościach oraz stawiającym się w celu załatwienia sprawy w sądzie", oraz że "rozprawy i posiedzenia odbywają się bez udziału publiczności". Z wyjątkiem, że w szczególnie uzasadnionych przypadkach przewodniczący składu orzekającego może zezwolić wskazanym przez siebie osobom na obecność na rozprawie, pod warunkiem zachowania bezpiecznych odległości na sali.

Zobacz procedurę w LEX: Rozpoznawanie spraw w postępowaniach cywilnych w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ogłoszonego w związku z COVID-19  >

Są też jednak tacy, którzy po analizie problemu takich restrykcji nie zastosowali. Prezes Sądu Sądu Rejonowego dla Łodzi – Śródmieścia sędzia Krzysztof Kurosz, zmienił wcześniej wydane zarządzenie, zgodnie z którym miały obowiązywać karty wstępu do sądu i zobowiązał przewodniczących rozprawy lub posiedzenia jawnego do informowania go o ewentualnej potrzebie wydania takich kart, jeżeli liczba chętnych do uczestnictwa w rozprawie uniemożliwi  zachowanie odstępu 1,5 metra od innych osób. 

Czytaj: Wietrzenie, maski, ograniczona liczba osób - są zalecenia dla "odmrażanych" sądów>>

Dodatkowo - 28 maja, w tym właśnie łódzkim sądzie odbyła się - jak poinformowano - pierwsza rozprawa online z udziałem publiczności w Polsce.  Stworzono też system rejestracji do udziału w takich rozprawach - opierający się na uzyskaniu elektronicznej karty wstępu dla publiczności.  

Zobacz procedurę w LEX: Uchylenie wstrzymania bądź zawieszenia biegu terminów procesowych w postępowaniu sądowoadministracyjnym w trakcie stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19  >

Strach, strachem a konstytucja obowiązuje

- Ta sytuacja mnie bardzo niepokoi - mówi w rozmowie z Prawo.pl Marek Popowicz, ławnik Sądu Najwyższego. Przypomina równocześnie, że przepustki w sądach powinny być stosowane w sytuacjach wyjątkowych, jeśli jest zbyt wiele osób chętnych do udziału w rozprawie. 

Czytaj w LEX: Tarcza 3.0 - rozwiązania prawne dla pełnomocników i sędziów >

Dodaje, że ograniczenia bądź zakazy udziału publiczności w rozprawach są "antykonstytucyjne i wbrew prawom człowieka".  – Jestem w stanie zrozumieć obawy sędziów, tak jak rozumiem obawy całego społeczeństwa. Jest jednak różnica. Obawy sędziów i pracowników sądów to obawy o zdrowie, nie o konsekwencje finansowe – zarabiają jak zarabiali. Inni, którzy "odmrażają" swoje biznesy, stracili już finansowo i chcą się wrócić do normy. Wiedzą, że będą kontaktować się osobiście ze swoimi klientami i są na to gotowi. Czas by sądy też były gotowe na kontakt z żywym człowiekiem. Jak przed pandemią - wskazuje Popowicz. 

W podobnym tonie wypowiada się część sędziów. - To, że mamy epidemię i jest zagrożenie COVID-19 jest faktem oczywistym. Ale przyjmując wierność konstytucji, wykładnie literalną, trzeba by uznać, że dopóty dopóki nie ma gwarancji jawności, nie można prowadzić procesów. Po prostu. Żadne przepisy rangi podustawowej, w tym zarządzenia prezesa sądu nie mogą uchylać, ograniczać tego prawa - mówi sędzia Arkadiusz Krupa z Sądu Rejonowego w Łobzie. 

Czytaj w LEX: Prawa i obowiązki pełnomocników procesowych w praktyce w związku z koronawirusem >

Przyznaje równocześnie, że jest pewna kolizja wartości, ale  -  dodaje - jeśli nie będzie jawności, to nie będzie realizowane prawo stron do sprawiedliwego rozstrzygnięcia, w rozsądnym terminie. - Z drugiej strony nieograniczony dostęp publiczność może powodować ryzyko zakażenia koronawirusem. Powstaje pytanie, czy zapewnienie sądom takich warunków technicznych, które zagwarantują jawność rozpraw, nie jest obowiązkiem władzy wykonawczej. I to nie chodzi tylko o możliwość transmisji online, ale też o przepisy regulujące, jak prowadzić rozprawy w takiej sytuacji, przy ograniczonym dostępie publiczności - mówi sędzia.  

Czytaj: Ministerstwo wycofuje się z wzorów sądowych pouczeń>>

Ograniczenia wprowadzane tylnymi drzwiami

Adwokat Karolina Pilawska również podkreśla, że obawy wynikające z zagrożenia COVID-19 są zrozumiałe. - Nie jest oczywiście tak, że uważam, iż dostęp publiczności do rozpraw powinien być taki sam jak przed wybuchem pandemii. Konieczne jest podjęcie pewnych środków, aby zrobić to w sposób bezpieczny - mówi. I przywołuje wypowiedź prof. Bogusława Banaszaka, który zwracał uwagę, że "jawne rozpatrzenie sprawy oznacza prawo wstępu dla publiczności na rozprawę, a w przypadku nadmiernej liczby chętnych i konieczności ich ograniczenia ze względu na istniejące w danym budynku sądowym uwarunkowania techniczne, kryteria wstępu muszą być przejrzyste i podane wcześniej do wiadomości publicznej. Ograniczenia techniczne mogą być przezwyciężone przez skorzystanie z możliwości transmisji rozprawy.”  

Zobacz procedurę w LEX: Uchylenie wstrzymania bądź zawieszenia biegu terminów w postępowaniu administracyjnym w trakcie stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19  >

- Co prawda wspomniany przedstawiciel doktryny prawniczej miał na myśli akurat niemożliwość spowodowaną zbyt dużą liczbą chętnych, to nie ma jednak żadnych przeciwwskazań, aby przenieść powyższe na grunt obecnej sytuacji. Wszelkie ograniczenia praw konstytucyjnych muszą być dokonywane proporcjonalnie zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji - dodaje adwokat Pilewska. 

Mecenas zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię - sposób wprowadzania ograniczeń. Wskazuje, że pomimo uchwalenia wielu ustaw w czasie pandemii, w żadnej z nich nie znalazł się bezpośredni przepis zezwalający czy nakazujący ograniczenie dostępu do rozpraw jawnych osobom postronnym. - Po raz kolejny mamy do czynienia z jakimś dziwnym trybem wprowadzania ograniczeń – zakaz dostępu wynika bezpośrednio tylko z … rekomendacji podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. Czyli z prawa, które nie sposób uznać za powszechnie obowiązujące - podkreśla. 

Czytaj w LEX: E-rozprawa i zmiany w sposobie procedowania w tarczy 3.0 >

 


Kina, kościoły - czas na sądy? 

Problemem pozostaje jednak kwestia, jak obowiązek jawności połączyć z obowiązkiem ochrony i sędziów i pracowników sądów i samej publiczności przed zakażaniem koronawirusem. 

Sędzia Krupa podkreśla, że protezą może być nagrywanie na wniosek zainteresowanej osoby rozprawy np. na dyktafon, tak by w odpowiednim terminie, uwzględniającym zagrożenia i obostrzenia, mogła ją odsłuchać. - W takiej sytuacji sąd będzie miał też możliwość wstrzymania nagrania w takim zakresie, w jakim wyłącza jawność, albo w związku z wrażliwymi danymi, podawanymi przez uczestników czynności. To proste rozwiązanie, nie wymagające specjalnych narzędzi - mówi. 

Czytaj: Solaria, siłownie i kina otwarte, dyskoteki i kluby zamknięte>>

Sędzia zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię. - Można się zastanowić, czy jeśli od przyszłej soboty mają zostać zniesione limity osób w sklepach i miejscach kultu religijnego, nie czas na potraktowanie sądu jak takiego samego miejsca pracy, jak inne. Osobiście jestem przekonany, że ryzyko zakażenia mnie lub innych pracowników w budynku sądu jest dalece mniejsze niż urzędników obsługujących interesantów, nie wspominając o pracownikach dyskontów - mówi Arkadiusz Krupa. 

Z kolei w ocenie adwokat Pilawskiej, rozsądnym rozwiązaniem byłoby stworzenie platformy umożliwiającej transmitowanie tych posiedzeń, które cieszą się zainteresowaniem i do których osoba trzecia żąda dostępu. - Nie spychajmy tego prawa na drugi plan – społeczna kontrola wymiaru sprawiedliwości jest bezwzględnie istotna - mówi.