Choć inne sądy masowo uchylają kary, uznając m.in., że nie można ich było nałożyć w drodze rozporządzenia, bydgoski sąd w wyroku (II SA/Bd 834/20) uznał, że gdy w grę wchodzi słuszność i moralność, hierarchia źródeł prawa schodzi na dalszy plan.

 

Kary za łamanie obostrzeń na bakier z prawem - sądy uchylają decyzje>>

 

Solarium otwarte mimo zakazu

Sprawa dotyczyła właściciela solarium – jak wynika z notatek funkcjonariuszy policji jego firma świadczyła usługi w czasie, gdy działalność solariów była zakazana. Sanepid nałożył na niego 10.000 zł kary. Sąd nie dał wiary tłumaczeniom skarżącego, że pracownica, o której wzmiankowała notatka służbowa policjanta, przyszła do firmy jedynie po to, by przetrzeć kurze, wydrukować dokumenty i podlać kwiaty.

Kary nie uchylił, a rozstrzygnięcie uzasadnił względami słuszności.

- W ocenie sądu zaistniała sytuacja, wynikająca ze stanu epidemii w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2, w pełni uzasadnia wprowadzenie ograniczeń w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw, o jakich mowa w cyt. przepisie Konstytucji. Został on ustanowiony właśnie na wypadek zaistnienia takich wyjątkowych sytuacji jak epidemia zagrażająca zdrowiu i życiu wszystkich osób przebywających na terenie Polski – wskazuje sąd w uzasadnieniu. Dodał, że zastosowanie środków w celu podjęcia walki z epidemią było konieczne – co też władze publiczne, często w niedoskonały z prawnego punktu widzenia sposób, próbowały uczynić.

Zobacz procedurę w LEX: Nałożenie administracyjnej kary pieniężnej >

- Nie może jednak zniknąć z punktu widzenia zasadniczy problem, jakim jest konieczność przestrzegania obowiązującego prawa, którego treść winna być interpretowana w sposób pozwalający na maksymalne wykorzystanie istniejących procedur w celu zwalczania epidemii. Wskazać trzeba, że zdecydowana większość społeczeństwa przestrzega obowiązujących regulacji i ponosi w związku z tym wiele niedogodności, zdając sobie sprawę z tego, że tylko wspólne wzięcie odpowiedzialności za walkę z epidemią pozwoli na jej wyeliminowanie. Tymczasem skarżący, próbując wykorzystać luki prawne, podważa te wszystkie działania. Takie zachowanie nie może być aprobowane i korzystać z ochrony prawnej – wskazał sąd.

Czytaj w LEX: Zmiany w postępowaniach sądowych w związku z epidemią Covid-19 >

 

Słuszność nie zmienia hierarchii źródeł prawa

- Nie sposób zaakceptować rozważań przewidujących potrzebę interpretacji celowościowej, w sytuacji, w której cytowane regulacje godzą w konstytucyjny porządek prawny, a w szczególności w wyrażoną w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP zasadę wyłączności i nadrzędności ustawy a także w wyrażoną w art. 22 zasadę swobody działalności odszkodowawczej – uważa prof. Robert Suwaj z Politechniki Warszawskiej, adwokat w kancelarii Suwaj, Zachariasz Legal. - W obu powyższych przypadkach ustawodawca konstytucyjny przewidział, że ingerencja w ochronę praw i wolności w tym również w zasadę swobody działalności gospodarczej może nastąpić wyłącznie w formie ustawowej – podkreśla.

Z takiego też założenia wychodziły inne sądy - Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu (sygn. akt II SA/Op 219/20) stwierdził np., że "samoistna działalność prawotwórcza doprowadziła do objęcia regulacjami rozporządzenia materii ustawowej i naruszenia szeregu podstawowych wolności i praw jednostki, w tym wolności działalności gospodarczej z art. 22 Konstytucji."

 

Nie tak się miarkuje karę

Jak podkreśla prof. Suwaj, problematyczna jest również kwestia samej kary administracyjnej – w normalnych okolicznościach obowiązuje skomplikowana procedura, która stanowi jednocześnie o istnieniu katalogu gwarancji proceduralnych dla adresata takiej decyzji.
- Jak wskazano w uzasadnieniu wyroku, przesłanki wymiaru administracyjnej kary pieniężnej zostały przez organ zastosowane poprzez odwołanie się do treści art. 189d k.p.a. oraz wskazanie, że organ wymierzając skarżącemu karę w wysokości 10 000 zł, wziął pod uwagę zakres stwierdzonych naruszeń, stopień szkodliwości, rozmiar prowadzonej działalności – tłumaczy prof. Suwaj.

Zauważa jednak, że nie jest jasne, w jaki sposób organ dokonał tych ustaleń, bo oparł się jedynie na treści notatki służbowej.
- Stan faktyczny sprawy nie do końca jednak oddaje ustalenia dokonane przez organ, bowiem z twierdzeń policjanta wynika, iż znajdująca się w siedzibie działalności pracownica solarium potwierdziła, że klienci przyjmowani są na umówione godziny i zawsze po każdym kliencie następuje dezynfekcja – tłumaczy prof. Suwaj.

Dodaje, że skoro policjant nie stwierdził pobytu klienta oraz prowadzenia działalności, to nie jest wcale oczywiste, że: „ustalony na podstawie notatki policyjnej stan faktyczny nie budzi wątpliwości”. Stoi to w sprzeczności z wynikającym z KPA obowiązkiem zebrania i rozpatrzenia całego materiału dowodowego.

 

Legalność dla sądu kwestią drugorzędną

- Generalna konkluzja wynikająca z wyroku jest taka, że skoro mamy stan epidemii to nie ma znaczenie legalność wprowadzonych obostrzeń, nie ma też znaczenia fakt popełnienia czynu zabronionego. Kluczowe jest za to przekonanie organu o naruszeniu obostrzeń i jest to wystarczająca podstawa do wymierzenia kary jako „słuszna moralnie” i „społecznie potrzebna” – podkreśla prof. Suwaj.

 

 


 

Argument o moralnej słuszności wydaje się chybiony również z innych względów - ustawodawca ma instrumenty prawne do działania w sytuacjach kryzysowych, co przywoływały inne sądy w wyrokach ws. kar.  Podkreślały, że Konstytucja RP przewiduje inny mechanizm działania władzy wykonawczej i ustawodawczej. Na podstawie art. 232 Konstytucji RP w celu zapobieżenia skutkom katastrof naturalnych noszących znamiona klęski żywiołowej oraz w celu ich usunięcia Rada Ministrów może wprowadzić na czas oznaczony, nie dłuższy niż 30 dni, stan klęski żywiołowej. Skoro rząd się na to nie zdecydował, to nie widziały powodu, by stosować taryfę ulgową w tej materii.