Jakub Szlachetko to jeden z adwokatów wyróżnionych w ubiegłorocznej edycji  konkursu "Rising Stars Prawnicy - liderzy jutra 2018". Kapitule konkursu zaimponowała jego interdyscyplinarność. Jest prawnikiem, ale także administratywistą i urbanistą. W uzasadnieniu podkreślono, że to rzadkie połączenie kwalifikacji zawodowych pozwala mu kompleksowo wpierać klientów, zwłaszcza podmioty realizujące zadania publiczne.

Czytaj: 
Wschodzące gwiazdy świata prawniczego nagrodzone>>
Rusza kolejny konkurs na wschodzące gwiazdy rynku prawniczego>>

 

Patrycja Rojek-Socha: Czy wybór ścieżki zawodowej był w pana przypadku zamierzony?  

Jakub Szlachetko: Nie, to nie był wcześniej ustalony plan. Wyszedłem z prostego założenia - chce w życiu robić to co lubię, a mnie zawsze interesowała przestrzeń, estetyka, architektura. Uznałem więc, że na studiach i po studiach zajmę się prawem administracyjnym, czy dokładniej prawem zagospodarowania przestrzeni. Dlatego skończyłem trzy kierunki studiów: prawnicze, administracyjne, a później jeszcze gospodarkę przestrzenną. Po zakończeniu studiów podjąłem pracę na uczelni, gdzie obroniłem rozprawę doktorską, a jednocześnie poszedłem na aplikację adwokacką, by planowanie przestrzenne i rewitalizacje łączyć w teorii oraz praktyce. Jak widać formuła działalności kancelarii i jej specjalizacja, rzeczywiście mocno urbanistyczna, jest w pewnym sensie wypadkową różnych okoliczności.  

 

Biorąc pod uwagę dużą konkurencję na rynku usług prawnych, to dobry kierunek? 

W moim przypadku był to bardzo dobry wybór, bo trafiłem na pewną niszę. Nie ma zbyt wielu podmiotów, które się w tej tematyce, na rynku usług prawnych czy eksperckich, specjalizują. Świadczę oczywiście klasyczną obsługę prawną – reprezentuję klientów przed sądami i organami administracji, opracowuję projekty dokumentów urzędowych, w tym aktów prawnych, przygotowuję projekty umów, obsługuję różnorodne procesy, ale również świadczę usługi z szeroko rozumianej urbanistyki. Nasz klient ma pewność, czy gwarancję tego, że uzyska pomoc prawnika – adwokata czy radcy prawnego, a także fachowca, urbanisty. Takich podmiotów, jak już wspomniałem, nie ma zbyt wielu.

Nie było obaw, że taka mocna specjalizacja nie spełni swojego zadania? 

Jasne, że były obawy, ale sądzę, że każdy młody przedsiębiorca się z tym boryka. Pojawia się zasadnicze pytanie, czy aby na pewno jest sens inwestować energię, czas i kapitał w firmę, która być może nie będzie przynosić żadnego dochodu w perspektywie krótko czy długoterminowej? Zdawałem sobie sprawę z różnych ryzyk. Ale dziś nie narzekam, staram się konsekwentnie rozwijać i zmierzać do wyznaczonego celu. 

Czytaj: Kancelarie odszkodowawcze kością w gardle samorządów prawniczych>>
 

Co było największym wyzwaniem? 

Najtrudniejsza była oczywiście decyzja o tym, czy w ogóle zakładać firmę i iść - kolokwialnie mówiąc - we własną działalności, budować własną markę. Czy ewentualnie współpracować z innymi większymi podmiotami na zasadzie umowy o pracę, czy jakiegoś zlecenia. Ale ja zawsze ceniłem sobie niezależność i swobodę w życiu, w tym zawodowym.

Nie było chwili zwątpienia? Wielu adwokatów stara się swoją karierę wiązać jednak z dużymi kancelariami. 

Mam doświadczenie pracy w dużych kancelariach. I to doświadczenie fachowe i biznesowe, które dużo mi dało. Wiem jednak, że w takiej kancelarii nie chciałbym na dłuższą metę pracować. Właśnie dlatego, że ważne jest dla mnie to, by robić co lubię, co chcę, kiedy chcę i z kim chcę. Wszystkie obawy i ryzyka były przez tą potrzebę mocno niwelowane.

Czytaj: Zacharski: Wierzę, że efekt mrożący nie dotknie sędziów>>
 

Trwa obecnie dyskusja, czy nie powinno się wprowadzić zmian w Kodeksie Etyki Adwokatów, w zakresie reklamy. W takiej działalności, gdy pan nastawiał się na konkretną tematykę, reklama powinna mieć duże znaczenie...

Marketing jest rzeczywiście w zawodach prawniczych mocno ograniczony, bo jest limitowany przez kodeksy etyki i korporacje. Ale z perspektywy kilku lat przestaję wierzyć w siłę takiego marketingu, który opiera się np. na wykupie reklamy w przestrzeni fizycznej czy wirtualnej. Podstawa to wiarygodność i rzetelność w oczach klienta. Najlepszą reklamą jest satysfakcja obsługiwanego podmiotu, który, w razie zadowolenia, szybko rozprzestrzeni kontakt do innych osób i podmiotów wraz z rekomendacją. Poza tym staram się być zawodowo aktywny, brać udział w różnych prawniczych kongresach, konferencjach i dyskusjach. Konsekwentna budowa marki i zadowolony klient to najlepsza gwarancja tego, że firma będzie się rozwijała i przyciągnie kolejnych klientów. W tak mocno specjalistycznych firmach jak moja, komercyjny marketing nie ma większego znaczenia. 

Czytaj: Pomoc prawna tylko od wykwalifikowanego prawnika - adwokatura ma projekt>>

A portale internetowe? 

Mamy stronę internetową, mamy profil na Facebooku, czasem umieszczam tam informacje o ciekawszych sprawach, czy zmianach w prawie, ale nie nazwałbym go blogiem, bo nie jest prowadzony w sposób systematyczny. Celem jest raczej pokazanie kim jesteśmy, kim są członkowie naszego zespołu. 

 


Drugi wyuczony zawód ma znaczenie? Klienci czują się pewniej? 

Ma bardzo duże znaczenie. Ja sam kończąc najpierw prawo i administrację, i odbywając aplikację adwokacką czułem, że jeżeli chce być dobry w planowaniu przestrzennym, rewitalizacji czy prawie budowlanym, to muszę wyjść poza znajomość samej normy prawnej i zdobyć wiedzę fachową, zrozumieć procesy zachodzące w strukturach przestrzennych i gospodarce, bo inaczej nie jestem w stanie kompleksowo i na dobrym poziomie jakościowym wspierać klienta. I wydaje mi się, że możliwość wsparcia kompleksowego ma bardzo duże znaczenie, bo zajmując się daną sprawą mogę brać pod uwagę różne aspekty - nie tylko prawnicze, regulacyjne.

Rusza kolejny konkurs na wschodzące gwiazdy rynku prawniczego  Więcej o konkursie>>