Za kulisami Legal AI Academy. Najważniejsze pytania praktyków
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Jacek Kudła: Przed SN sprawa głośnego zabójstwa - w śledztwie sporo błędów

25 czerwca 2026 roku Sąd Najwyższy rozpozna kasację Prokuratury Krajowej w jednej z najgłośniejszych spraw - dotyczących brutalnego zabójstwa Katarzyny Zowady. Robert J., mężczyzna oskarżony o tę zbrodnię, w pierwszej instancji został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności, a następnie Sąd Apelacyjny w Krakowie go uniewinnił. Obrońca wykazał bowiem szereg błędów w trakcie śledztwa i przy gromadzeniu dowodów - pisze Jacek Kudła, biegły m.in. z zakresu czynności operacyjnych.

jacek kudla

Decyzja, przed którą staną sędziowie, będzie na pewno ogromnie trudna, bo i sprawa była szczególnie bulwersująca. SN w składzie: przewodniczący – SSN Michał Laskowski, sędziowie: SSN Waldemar Płóciennik, SSN Barbara Skoczkowska - sprawozdawca: rozpozna kasację Prokuratury Krajowej od wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie uniewinniającego Roberta J. od zabójstwa Katarzyny Zowady. Chodzi o głośną medialnie sprawę zabójstwa 23-letniej studentki religioznawstwa, dokonanego pod koniec 1998 roku w Krakowie. Zaginięcie kobiety zgłoszono 12 listopada 1998. Sprawa była badana przez polskich specjalistów w latach 90. i odpowiednio w 2017 roku. Zdaniem najwybitniejszych przedstawicieli kryminalistyki światowej i polskiej, w tym agentów FBI, jest ona oceniana jako ewenement (wyjątek), dalej jako przypadek popełnienia niewyobrażalnej zbrodni na skalę światową i, co istotne, zbrodni, której nie można porównać z żadną inną zbrodnią dokonaną w RP i na świecie.

Krótko tylko należy przypomnieć, że szczątki ciała ludzkiego zostały znalezione w 1999 roku w rzece Wiśle w okolicach Kazimierza. Jak się później okazało, w wyniku kryminalistycznych czynności identyfikacyjnych znaleziona skóra ludzka i inne fragmenty ciała zidentyfikowano jako pochodzące od kobiety, to jest od Katarzyny Zowady.

Czytaj: Kudła: Sąd przy nadzorze nad kontrolą operacyjną będzie potrzebować merytorycznego wsparcia>>

Dobre chęci nie wystarczą, w śledztwie błędy

Dlaczego polscy biegli sądowi wracają od lat do tej sprawy? Otóż dlatego, że w ich ocenie w prowadzonym śledztwie doszło do wielu błędów i uchybień, które odpowiednio można konwalidować, korzystając z najnowszych narzędzi, jakimi współcześnie dysponuje polska kryminalistyka. Ponadto należy raz jeszcze wszechstronnie wyjaśnić i ustalić ciąg zdarzeń, które stworzą logiczny, profesjonalny i metodyczny łańcuch poszlak - zarówno w oparciu o materiały procesowe, jak i operacyjne zgromadzone w tej sprawie. Chodzi o wzorcowy proces poszlakowy, o którym mowa w doktrynie naukowej. Przede wszystkim należy przeprowadzić badania kryminalistyczne, w tym przypadku m.in. badania poligraficzne, korzystając z osiągnięć poligrafii cyfrowej i innych. A możliwości są duże, choćby ocena wiarygodności zeznań za pomocą eyetrackingu (dokładność badań 94,9 proc.).

Chodzi o śledzenie ruchów gałek ocznych, czyli technologię biometryczną rejestrującą punkt skupienia wzroku, czas fiksacji oraz ruchy oczu, co pozwala na ocenę wiarygodności przesłuchiwanej osoby. Oczywiście takie badanie należałoby przeprowadzić z zachowaniem wszystkich zasad obowiązujących w polskim procesie karnym, przy uwzględnieniu ryzyka poddania badaniom osoby szczególnie podatnej na sugestie. Nowe narzędzie badawcze spełnia te wszystkie kryteria i jest również przystosowane dla takich osób. Badanie powinno zostać przeprowadzone nie tylko w obecności biegłego z zakresu eyetrackingu, ale również z udziałem zespołu psychiatrów sądowych oraz profilerów. Jeśli byłaby ponowna możliwość powrotu do tej sprawy, do badania należałoby się przygotować, uwzględniając wszelkie żądania przedstawiane przez obrońcę.

Jest to o tyle ważne, że w przeszłości do sprawy tego zabójstwa został powołany „niecertyfikowany" biegły, który korzystał (co jest zrozumiałe w danym czasie) z analogowych narzędzi badawczych. Skutkiem było, w naszej ocenie słusznie, podważenie wyników przez obrońcę oskarżonego dr. Łukasza Chojniaka oraz odpowiednio sąd.

 

Nowe technologie w służbie śledztwa?

Postęp w dziedzinie metod badawczych oraz wykrywczych jest obecnie ogromny. W tej, ale też w innych sprawach, powinny zostać wdrożone, aby dokonać ostatecznych ustaleń, a następnie niebudzących wątpliwości rozstrzygnięć. Zresztą w tej konkretnej sprawie jest dużo obszarów zarówno procesowych, jak i operacyjnych, do których w ocenie biegłych należałoby wrócić i ostatecznie wyjaśnić je w sposób profesjonalny. Dlaczego sąd II instancji ocenił krytycznie zgromadzony materiał dowodowy świadczący o sprawstwie Roberta J.?

Otóż do podstawowych błędów zaliczono m.in.:

  • przebieg, dalej całość badania Roberta J. przeprowadzonego na poligrafie analogowym,
  • czynność okazania świadkom zdjęcia kobiety, która w określonym czasie wchodziła poprzez klatkę schodową do mieszkania mężczyzny.

Pytaniem retorycznym pozostaje również, dlaczego zostały przeprowadzone badania serologiczne znalezionego i zabezpieczonego materiału dowodowego, a nie przeprowadzono w pierwszej kolejności badań biologicznych. Być może również ze względu na stosowanie starszych kryminalistycznych metod badawczych. Podsumowując, zakończenie tej sprawy będzie miało ogromne znaczenie nie tylko dla stron, ale dla polskiego wymiaru sprawiedliwości. Chodzi bowiem o szereg uchybień, często uchybień usprawiedliwionych ze względu na brak w tamtym czasie nowoczesnych narzędzi badawczych, jakimi dziś dysponuje polska i światowa kryminalistyka. Teraz można byłoby to zrobić o wiele lepiej i dokładniej - pozostaje pytanie, czy będzie na to szansa.

 

Polecamy książki prawnicze