Od połowy marca sprawy zostały zdjęte z wokand, toczą się tylko te niecierpiące zwłoki. Sądy miały wspomóc zmiany w specustawie dotyczące wnoszenia i doręczeń pism procesowych online. Przepisy były chwalone - jako dobry kierunek zmian, ale także krytykowane za niedopracowanie. Rząd jednak wycofał się z nich w ostatniej chwili i w noweli, która trafiła do Senatu już ich nie ma. Powód? Według nieoficjalnych informacji serwisu Prawo.pl przeważyły obawy przed problemami z drukowaniem milionów stron załączników i koniecznością dostarczania odpisów stronie przeciwnej. 

Wszyscy są jednak zgodni, że czas na to, by informatyzacja sądów, o której mówi się od lat, stała się wreszcie faktem. Najgorsze jest wstrzymanie pracy sądów, bo czeka nas nawał spraw obecnych i nowych - mówią prawnicy i postulują, by sędziowie tam gdzie to możliwe, kontynuowali procedowanie. Co istotne nowela zawiesza też bieg terminów. 

Czytaj: Strona online wniesie pismo procesowe, sąd tak samo doręczy>>

Wymiar sprawiedliwości wkracza w XXI wiek... od lat

W dobie koronawirusa nikt nie ma wątpliwości, że informatyzacja i nowe technologie są szansą dla wielu firm na przetrwanie, w tym także kancelarii prawniczych. Pomogłyby też sądom. Ograniczenie ich pracy nikomu nie służy - i to nie tylko z powodu czekających nas zatorów w sądach. - Już teraz zastanawiam się jak przetrwam kolejny miesiąc. Tym bardziej, że zależą od mnie też moim pracownicy, aplikanci, sekretarka - mówi nam jeden z warszawskich adwokatów. 

I adwokaci, i radcy prawni zapewniają równocześnie, że są raczej obeznani z technologiami i gdyby sądy dały im taką możliwość, mogliby dalej - bez ryzyka dla zdrowia i życia - pracować dla swoich klientów. 

Czytaj: MS rozszerza katalog spraw pilnych - zmiany w projekcie noweli specustawy>> 

O samej informatyzacji sądów oraz e-aktach mówi się od lat. Już w 2018 r. Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiadało daleko idące zmiany w tym zakresie. Sędziowie postulowali wówczas w serwisie Prawo.pl, że kierunek ten jest konieczny, choćby dlatego, że sądy są jedną z ostatnich instytucji, która w tak dużym zakresie opiera się na dokumentach papierowych. I nawet biura nie są przystosowane do setek tysięcy kilogramów akt. 

Czytaj w LEX: Funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości w obliczu koronawirusa >

- Informatyzacja wymiaru sprawiedliwości nie była, niestety, prowadzona w szybkim tempie, czego najlepszym dowodem było obniżenie rangi pełnomocnika do spraw informatyzacji wymiaru sprawiedliwości z pełnomocnika rządu na pełnomocnika ministra. Szkoda, bo dziś moglibyśmy być w innym miejscu. Ale już teraz istnieje możliwość przeprowadzania wideorozpraw – pod warunkiem jednak, że wszyscy są w budynkach innych sądów (np. każdy w sądzie najbliższym swego miejsca zamieszkania) - mówi Rafał Dębowski, sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej. 

 


Przepisy już są, systemy teoretycznie też 

Profesor Dariusz Szostek z Uniwersytetu Opolskiego, radca prawny, przypomina, że już 5 lat temu zostały uchwalone zmiany w przepisach Kodeksu postępowania cywilnego, de facto w pełni umożliwiające przejście sądów na działania online. - Jedyne, co jest potrzebne to wydanie, bądź też w niektórych przypadkach - zmiana przepisów wykonawczych, do czego delegacje ma minister sprawiedliwości w porozumieniu z ministrem cyfryzacji. Ale to nie jest, w mojej ocenie, duży problem, biorąc pod uwagę fakt, że akt prawny rangi ustawowej mamy gotowy - mówi. 

Profesor dodaje, że w tej chwili każdy system teleinformatycznych wskazany przez ministra sprawiedliwości, w porozumieniu z ministrem cyfryzacji, który spełniałby wymogi przepisów wykonawczych - mógłby służyć do funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. 

- Bardzo pozytywnie odnoszę się do tego żeby na krótki czas wstrzymać wszystkie terminy, które biegną. Bo dzięki temu na krótki okres będzie oddech dla sądownictwa i szansa na przygotowanie organizacyjne zmian sądów na działalność online - mówi. 

Czytaj w LEX: Bieg terminu przedawnienia roszczeń w dobie epidemii >

Także prof. Monika Całkiewicz, radca prawny i wicedziekan Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie podkreśla, że Kodeks postępowania karnego pozwala, w pewnym zakresie, na korzystanie ze środków technicznych w prowadzeniu czynności procesowych, w tym również w przeprowadzaniu dowodów. 

- Zgodnie z art. 177 par. 1a kpk każdego świadka można przesłuchać zdalnie, warunkiem jest jednak, aby przebywającemu poza salą rozpraw świadkowi towarzyszył pracownik sądu. Zgodnie zaś z art. 390 par. 3 kpk można zdalnie przesłuchać nie tylko świadka, ale nawet biegłego lub współoskarżonego, jeśli obecność oskarżonego mogłaby oddziaływać na te osoby krępująco (na przykład jeśli bardzo boją się oskarżonego i z tego powodu zachodzi ryzyko, że będą mijać się z prawdą) - wskazuje. 

Wtóruje im prokurator Piotr Kosmaty, który - jak przyznaje - wagę technologii zrozumiał, prowadząc śledztwa dotyczące zorganizowanych grup przestępczych. - Powiedzmy sobie szczerze, w instytucje mocno zinformatyzowane obecny kryzys uderzy w mniejszym stopniu. Bo łatwiej jest wykonywać zadania, w tym te ustawowe, jeśli zainwestowało się w technologię. Inwestowanie w informatyzację wymiaru sprawiedliwości, prokuratury wielokrotnie się zwróci - i pod względem finansowym - bo to bardzo duże oszczędności, i organizacyjnym - bo zmniejszy się liczba dokumentów, papieru, ale także - jakości postępowań karnych - przekonuje.

 

Czytaj: Doręczenia pism w dobie koronawirusa - czas na sądy online>>

Nie zawsze technika pomoże

Prokurator podaje przykład postępowania, w którym technologia bardzo pomogła. - Pamiętam sprawę, w której wideokonferencję wykorzystano przy przesłuchaniu zespołu biegłych. Chodziło o osobę aresztowaną narodowości rumuńskiej, która zmarła w wyniku prowadzonej głodówki. W przypadku pierwszego zespołu biegłych działano tradycyjnie. Trwało to długo i było kosztowne. Bo profesorowie musieli zostać zebrani i dowiezieni do sądu z całego kraju. To spowodowało, że kiedy powołano drugi zespół biegłych - w tej samej sprawie, skorzystano z możliwości wideokonferencji. I znowu wybrano dogodny dzień dla nich wszystkich, ale w najbliższym sądzie – było to ogromne ułatwienie i redukcja kosztów - dodaje.

Przyznaje jednak, że w części czynności technologia nie znajduje zastosowania. - Nie wyobrażam sobie przeprowadzenia eksperymentu kryminalistycznego za pomocą wideokonferencji. Musi tam być prokurator, biegły medyk sądowy, biegły kryminalistyk, muszą wszystko sprawdzić, namacalnie. Trudno sobie też wyobrazić przesłuchanie dziecka - ofiary pedofila z użyciem nowinek technicznych. To mogłoby wpływać na jego poczucie bezpieczeństwa, konieczne w takiej sytuacji. Ale już przy przesłuchiwaniu świadków - na przykład tych zza granicy? Jest to jak najbardziej zasadne - mówi prokurator.

 


Zielone światło w prostych sprawach cywilnych

Większość prawników przyznaje, że zaawansowana technologia w większym zakresie sprawdzi się w prostych sprawach cywilnych i gospodarczych, niż w sprawach karnych. Bo te ostatnie wymagają jeszcze choćby kontrolowania wiarygodności wypowiedzi, taktyk przesłuchania - a tu technika może zawodzić. Tam gdzie jest to możliwe, sądy online powinny ruszyć jak najszybciej.   

- Postępowania karne dotyczą spraw o szczególnej wadze, choćby ze względu na możliwość pozbawienia człowieka wolności, niekiedy nawet dożywotniego. Trudno mi sobie wyobrazić dzisiaj prowadzenie całego postępowania dowodowego, w tym przesłuchania oskarżonego, kluczowych świadków i – w niektórych przypadkach – biegłych, jedynie z użyciem urządzeń technicznych. Daleka jestem od stwierdzenia, że mowa ciała jest czynnikiem decydującym o wiarygodności zeznań czy wyjaśnień, ale przecież to, jak świadek czy oskarżony się zachowuje, pomaga w ocenie wiarygodności - mówi prof. Całkiewicz. I dodaje, że kamera często też powoduje dodatkowy stres, niekiedy rozprasza przesłuchiwanego, co może wpływać na spontaniczność wypowiedzi, jej spójność, a także kompletność.

Mecenas Dębowski jako jeden z obszarów, w którym informatyzacja jest istotna, wskazuje też sprawy administracyjne. - Tam gdzie da się to zrobić. Są bowiem sprawy, które mogą się toczyć z wykorzystywaniem nowoczesnych technologii. Chcemy wyposażyć adwokatów w możliwość rozpatrywania pism procesowych kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Jesteśmy na bardzo zaawansowanym etapie rozmów z dostawcami takich rozwiązań, by każdy członek naszego samorządu mógł w swojej radzie adwokackiej uzyskać podpis kwalifikowany, np. poprzez wgranie go do legitymacji adwokackiej – dodaje. 

Potrzebne drobne korekty, podejście zmienił... COVID-19 

Prawnicy nie mają wątpliwości, że obecny czas epidemii, pokazuje nawet zagorzałym przeciwnikom i sceptykom nowych rozwiązań, że są one konieczne. 

 


- Słyszymy też głosy sędziów, który obawiają się, że jeżeli teraz zostanie wszystko wstrzymane i nie będzie możliwości niektórych rozpraw online w prostszych sprawach, to spowoduje to, że po okresie COVID-19, czeka nas paraliż polskiego sądownictwa. Bo zasypiemy sądy i sprawami zaległymi, i nowymi, które się pojawią w związku z niepłaconymi fakturami, upadłościami - czyli konsekwencjami koronawirusa. Tak więc by udrożnić system, by ludzie mogli pracować, ważne jest umożliwienie im już dziś komunikacji online – wskazuje profesor Szostek.  

I dodaje, że kłopotem nie jest już składanie pism - bo część sądów sama z siebie poszła w tym kierunku i dopuszcza przesyłanie skanów pocztą elektroniczną. Nie jest też problemem dla pełnomocników doręczanie im pism online. Pełnomocnicy jeśli będą mogli składać pisma przez ePUAP lub inny system – będą to robić – ocenia profesor. 

Zarówno on, jak i mecenas Dębowski, widzą jednak konieczność zmiany Kpc dopuszczającą przeprowadzanie posiedzenia sądu online. Dziś jest to możliwe, ale tylko z budynku innego sądu. A konieczne jest wprowadzenie możliwości połączenia także z innych miejsc . Oczywiście nie zawsze będzie taka możliwość - mamy przecież problem z wykluczeniem cyfrowym, czasem z łączami, ale dopuszczenie takiej opcji w niektórych przypadkach, chociaż tymczasowo na okres epidemii, mogłoby pomóc - wskazuje Szostek. 

W ocenie prawników trzeba skończyć z konserwatywnym podejściem do posiedzeń, że jest to "jedność osób, czasu i danego miejsca fizycznie. - W obecnych czasach to są też wideokonferencje - przy założeniu, że uczestniczymy w niej w tym samym czasie, bezpośrednio komunikujemy się, składamy oświadczenia. Przecież mamy e-protokół, który daje możliwość nagrania całości posiedzenia - wskazują. 

Sąd "w sieci" musi być bezpieczny 

Profesor Szostek razem z profesorem Jackiem Gołaczyńskim, który jest też sędzią, przygotowali rekomendacje dotyczące wykorzystania technologii w wymiarze sprawiedliwości w okresie epidemii - przyjęła je Rada Naukowa Wirtualnej Katedry Etyki i Prawa. 

Naukowcy wskazali w nich, iż przy niewielkich zmianach organizacyjnych i legislacyjnych można wprowadzić już teraz doręczenia elektroniczne, składanie pism procesowych elektronicznie oraz rozprawy przez wideokonferencję i to bez konieczności zmian przepisów ustawowych.  

Ich zdaniem, nie ma wątpliwości, że komunikacja elektroniczna pomiędzy sądem a stronami umożliwi realizację prawa do sądu, dotrzymanie terminów procesowych i metarialnoprawnych, a od strony sądu - umożliwi po prostu dalszą jego działalność. Brak specjalnego systemu teleinformatycznego wywoła spore niedogodności – zarówno dla sędziów jak i pełnomocników oraz obywateli, ale na czas Covid-19 należy, nie bacząc na dyskomfort pracy, a często konieczność nauczenia się nowego sposobu pracy i pozyskanie nowych komentencji - powinno się uruchomić narzędzia już istniejące pozwalające na uruchomienie możliwości kontaktu z sądami online - wskazują profesorowie. 

I sugerują uruchomienie elektronicznego biura podawczego, wykorzystanie Profilu zaufanego ePUAP jako podstawowego narzędzia do kontaktów obywateli z administracją.

Profesor Szostek w rozmowie z Prawo.pl podkreśla równocześnie znaczenie cyberbezpieczeństwa, bezpiecznych łączy. Wskazuje, że musi to zostać wzięte pod uwagę.